Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Zakochanie od strony naukowej

W zasadzie każdego to czeka (zakochanie), w zasadzie jako uogólnienie bo są przecież wyjątki.

A i oto tekst:

Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli PEA (fenyloetyloamina). Związek ten, zwany popularnie narkotykiem miłości produkowany jest w hipotalamusie (część międzymózgowia).
Proces zakochania
zachodzi generalnie w 3 etapach…

Gdy spotykacie się pierwszy raz…

  1. Oczy zbierają informacje o wzroście, figurze, kolorze włosów i oczu, odzieży i szczegółach twarzy. Następnie z prędkością 432 km/h sygnały docierają do mózgu. Jednocześnie ucho wyławia barwę glosu i śmiechu a nos rejestruje bezwonne feromony.
  2. Sortowanie danych i porównywanie z przechowywanymi wzorcami doznań pozytywnych i negatywnych. Jeżeli wykryty został sygnał negatywny - proces ulega zamrożeniu, jeżeli pozytywny - mózg przechodzi do fazy 3.
  3. Podczas wykrycia sygnałów pozytywnych hipotalamus zaczyna produkować fenyloetyloaminę. Początek tego procesu występuje zwykle ok. 4 sekundy. W tym czasie uderzenia serca zwiększyły się ok. 50%, automatycznie oddech staje się szybszy, dodatkowo u kobiet oczy zaczynają błyszczeć.
  • Fenyloetyloamina występuje w czekoladzie, serach oraz w wodzie różanej. Czy to przypadek ze na reklamach producentów czekoladek (np. Wedel) najczęściej są zakochani ludzie?. Substancja ta może wywołać: szybsze bicie serca, brak tchu, ściskanie w dołku, działa pobudzająco, energizująco i uzależniająco… czyli wszystkie znane nam objawy zakochania.
  • Za euforię która towarzyszy zakochaniu się odpowiedzialna są dopamina i norephetamina. Dzięki nim ogarnia nas niesamowite poczucie szczęścia, sprawiają że zwiększa się nasza tolerancja na głód, ból czy zimno. Wiara we własne możliwości staje się niebezpiecznie wysoka a trzeźwa ocena sytuacji zanika (mówi się czasami: klapki na oczy), mniej więcej tak jak po zażyciu amfetaminy czy MDMA. Główne działanie kokainy polega na stymulowaniu wydzielania dopaminy w mózgu. Analogicznie - zmniejszenie ilości wydzielanej dopaminy w mózgu objawia się: cierpieniem, depresją, utratą energii i znamionami głodu narkotykowego (niespełniona miłość, związek który się rozpadł).
  • Feromony czyli substancje semiochemiczne bezwiednie wydzielane przez kobiety i mężczyzn. Biorą one udział w procesie zakochania i przekazują informacje (posługuje się nimi większość żywych organizmów). Dowiedziono że u mężczyzn znajdują się one w oddechu i pocie, decydując o ich atrakcyjności. Jako ciekawostkę warto dodać, że rodzajem miejskiej legendy (urban legend) jest teoria, że niektóre sieci hipermarketów spryskują feromonami produkty o najniższej sprzedawalności, po to aby zachęcić do ich zakupu. Istnienie feromonów nie zostało potwierdzone w 100% gdyż ich stężenie jest bardzo małe. Niektórzy producenci perfum i afrodyzjaków, zapewniają o tym, że ich produkty zawierają stężone ludzkie feromony. Produkty takie dostępne są na przykład na aukcjach Allegro.pl, jednak ich skuteczność nie została nigdy potwierdzona (no chyba że brać pod uwagę komentarze zadowolonych allegrowiczów, zapewniających o nadludzkich wyczynach i miłosnych igraszkach po ich zastosowaniu…)
  • Testosteron odpowiada u obydwu płci za pożądanie seksualne.

A gdy emocje opadną…

  • Organizm wytwarza wtedy endorfinę, która w działaniu przypomina morfinę. Warto zaznaczy, że substancja ta wytwarzana jest tylko w obecności partnera i dają poczucie bezpieczeństwa oraz stabilizacji życiowej. Dodatkowo u kobiet wytwarza się oksytocyna, która wydziela się również w trakcie orgazmu i przy porodzie. U mężczyzn natomiast jest to wazopresyna (bliskość i przywiązanie). Endorfina odgrywa najważniejszą rolę w czasie gdy poziom PEA w organizmie spadł do bardzo niskiego poziomu (jego wytracanie trwa średnio około 2 lat). Dlatego wiele (nawet dobrze rokujących) związków upada po tym czasie a w wielu przypadkach na widok partnera serce już nie wyrywa nam się z klatki piersiowej i nie czujemy tego samego podniecenia co w okresie zakochania…

Opisane powyżej zmiany, które zachodzą w naszym organizmie noszą znamiona neurotyczne. José Ortega y Gasset w swoich Szkicach o miłości (przekład K. Kamyszew, Warszawa, 1989) uważał zakochanie za “przejściowy imbecylizm i psychiczną anginę“. Co więcej, uderzająco podobne są objawy zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (między innymi nałogowi hazardziści, pracoholicy, notoryczni złodzieje i nieuleczalni mitomani, czyli osoby z utratą równowagi psychicznej) z zachowaniem osób świeżo zakochanych!

Jest nadzieja!…

Niektórzy uczeni - jak chociażby doktor Angelique Pas-Vraiment ze szwajcarskiego Institute de Therapie Emotionnelle - twierdzą, że zakochanie wykryte na wczesnym etapie, czyli wówczas, gdy naszego organizmu nie ogarnia jeszcze biochemiczne zauroczenie, jest w pełni wyleczalne (jeśli, oczywiście, założymy, że rację mają ci, którzy miłość uznali za chorobę i zarejestrowali ją na liście WHO jako pozycja F63.9).

Źródła:

  • http://www.sciaga.pl/tekst/39742-40-chemicznie_o_mi_o_ci
  • http://zyjmylepiej.fora.pl/zwiazki-damsko-meskie,5/o-milosci-naukowo,7.html
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Feromony (licencja: GNU FDL)
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina (licencja: GNU FDL)
  • http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C5%82o%C5%9B%C4%87#7_form_mi.C5.82o.C5.9Bci (licencja: GNU FDL)
  • http://portalwiedzy.onet.pl/54348,,,,dopamina,haslo.html
  • Źródła własne

Pochodzi z : ciekawostki.org

grudzień 16, 2007 - Opublikował/a Paweł | Człowiek | , , | Liczba komentarzy: 3

Liczba komentarzy: 3 »

  1. no to piknie, emocje ograniczają nasze decyzje, ciekawe jak bardzo jesteśmy przez nie sterowane

    Komentarz autor dc | grudzień 17, 2007

  2. Jak bardzo?
    A czy w jakimś mniejszym bądź większym stopniu mogą nami kierować?

    A czy panujemy nad sobą w jakimś stopniu? Czy to czasem nie jest tak że zawsze “coś” nami steruje, a my mamy większe bądź mniejsze złudzenie że panujemy nad sobą?

    Jak to właściwie jest? Co to są emocje, czym są, jak działają, jak wpływają na człowieka, co daje mi wiedza o tym?

    Pytań co nie miara, jeśli kogoś coś to obchodzi, skojarzyłem sobie pewien link na temat:

    http://pracownia4.wordpress.com/2007/12/13/emocje-czym-sa/

    Możliwe że tam się kryje jakaś część odpowiedzi, resztę trzeba by było poszukać gdzieś indziej, a na koniec jak to się ma w praktyce ;)

    Komentarz autor Paweł | grudzień 17, 2007

  3. cóż, czyli nie ma mowy nad panowaniem nad własnymi emocjami kiedy nie cechujemy się wzorowym działaniem “powozu” -jak to mawiał Murawiew. Albo konie (emocje) będę się nam wyrywać, albo będą ospałe, tak czy siak daleko tak nie zajedziemy.

    Komentarz autor dc | grudzień 17, 2007

Dodaj komentarz