Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Dorosłe dzieci na przykładzie

Przykład oglądamy:

I analizujemy.

Pomijamy ociekający materializm tej płytkiej „kobiety”, oraz styl wyglądu tego faceta. Koncentrujemy się na zachowaniu.

Pierwsza scena przedstawia „kobietę” która kupiła torebkę. Zrobiła bzdurę, pokapowała się, i przyszła się pożalić. Mówi: „była droga to kupiłam” – :D ;) bhahaha zostawiamy to ;p

no ale jej się nie podoba, trzeba ją zwrócić, ale ona się wstydzi.

Wniosek z tego taki że to osoba dorosła która najzwyczajniej na świecie jest nie odpowiedzialna za to co robi. Ona żyje ale ona za to nie odpowiada co robi. Następnie robi minę, manipulując żeby to on to naprawił, a nie ona. On się lituje i idzie oddać.

Tutaj pierwszy jego błąd. Nie powinien się litować, ona niczego się nie nauczyła, w efekcie czego pięć sekund później zrobiłą dokładnie ten sam błąd.

Facet poszedł oddać torebkę, oczywiście nic z tego nie wychodzi, bo nie można oddać. „Kobieta” – dziecko zobaczyła inna torebkę i of cors poszła ją kupić. No i tak samo chuj z tego wyszedł. On się wkurwia na nią. Niby pisze że nie można oddać ale „kobieta” tego jest jakby nie świadoma.

Facet w końcu nie wytrzymuje i mówi jej prawdę w oczy. To jest najważniejsza część.

Mówi: „jak ty patrzysz, czytać nie umiesz po polsku” ;] – i tak delikatnie w sumie

„Kobieta” – dziecko, nie uznaje krytyki, nie uznaje takiego czegoś jak umiejętność przyznania się do winy. Skoro to nie jest jej wina (myśli sobie) to trzeba winę zwalić na kogoś innego, a kto jest w pobliżu? no jest facet, no to na niego….

„to przez ciebie, ble ble ble”, …. – to jest wina byle czego, byle kogo, tylko nie moja.

Facet robi wielkie oczy co ten dzieciak do niego gada.

Ona szybko wyżywa się na nim i następnie zaczyna beczeć, mówi:

„dlaczego ja ciebie mam” albo „od czego ja ciebie mam” – nie rozumie bo chujowo gada ;/

No właśnie, po co jej ten facet? otóż po to żeby głaskał jej nadęte ego. Po to.

Manipulacja działa i facet wraca ;]

Później już tylko głaskanie ego i prosty przekaz do jej mózgu „wszystko ok, nic się nie stało”. Ona wychodzi na tym jak zabłocki na mydle, nic ją ta sytuacja nie nauczyła. Tylko emocje wystąpiły i spięcie między nimi, energia poszła w kosmos na marne.

I tak to wygląda, ludzie nie uczą się na błędach, bywa że niektórzy żyją w marazmie całe życie i nic.

This is MATRIX

Wystąpiły tutaj pewne mechanizmy ego, że tak to nazwę.

Najważniejsze to obarczenie innej osoby odpowiedzialnością za swoją winę (przeniesienie). Bardzo często spotykane w związakch i nie tylko, w zasadzie wszędzie.

To jest scena z filmu, widać jaki przykład daje. Szczerze nie polecam.

Maj 30, 2009 - Posted by | praca nad sobą

2 Komentarze

  1. dopry przykład Wielkomiejskiej PIZDY 1.35 w tym momecie on to dobrze kometuje dobry serial

    Komentarz - autor: jkd | Maj 30, 2009

  2. Jakby skopiowane z mojego meza – on tez nie jest za nic odpowiedzialny, nawet za wlasne czyny – to wina otoczenia, pogody, rodzicow, moja, dzieci i plam na sloncu.
    I on tez sie niczego w zyciu nie uczy. Ale ja winy nie przyjmuje, odbijam ja – owocuje to znalezieniem kogos/czegos innego na co/kogo owa wine mozna zwalic. I jest ok pieknie kolorowo.
    Przy czym z drobiazgu robi wielka sprawe – cos co mozna zalatwic jednym slowem/gestem/dzialaniem urasta do rozmiarow monstrualnych (robienie problemow tam gdzie ich nie ma) – np otwarta szuflada. Prosze zeby ja zamknal bo to on ja otworzyl i zostawil na kilka minut – i jak o to prosze slysze: a bo to dla znajomego otworzylem ktory przyszedl niech sobie wybierze czekoladke jaka chce itp kur wagon przywiezli zamiast najnormalniej ZAMKNAC te szuflade. Czyli konkludujac: nie on jest odpowiedzialny za to co zrobil.
    Szuflada to duperelna sprawa w porownaniu do tego co jest na codzien.
    Mialam w domu rodzinnym to samo – jestem doroslym dzieckiem juz dorastajacym i bioracym odpowiedzialnosc za swoje czyny i slowa.

    Komentarz - autor: water... | Czerwiec 6, 2009


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: