Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

„Koncepcja narcyzmu” – K. Horney

Kolejny rozdział, jak dla mnie bardzo interesujący ;)

Rozdział z książki „Nowe drogi w psychoanalizie” Karen Horeny.


Koncepcja narcyzmu

Zjawiska, które w literaturze psychoanalitycznej określa się mianem narcyzmu, są w swym charakterze bardzo zróżnicowane. Obejmują one próżność, zarozumiałość, pożądanie prestiżu i podziwu, dążenie do bycia kochanym (przy niezdolności do kochania innych), odsunięcie się od ludzi, normalny szacunek dla siebie, ideały, dążenia twórcze, lękowe zainteresowanie własnym zdrowiem, powierzchownością czy sprawnością intelektualną. Dlatego też, sformułowanie klinicznej definicji narcyzmu byłoby dość kłopotliwe. To co wspólne dla wymienionych wyżej zjawisk, to fakt, że dotyczą one troski o własne „ja” lub być może tylko o postawy wchodzące w zakres tego „ja”. Obraz tego zjawiska jest bardzo zagmatwany, gdyż terminu „narcyzm” używa się w czysto genetycznym sensie, aby zaznaczyć, że źródłem owych manifestacji jest domniemane narcystyczne libido.

W przeciwieństwie do nieokreśloności definicji klinicznej, inaczej wygląda sprawa definicji genetycznej. Jest ona precyzyjna: osoba narcystyczna to ta, która w głębi duszy jest zakochana w sobie samej. Posłużymy się słowami Gregory Zilboorga: „Termin narcyzmu nie oznacza zwykłego egoizmu czy egocentryzmu, tak się uważa. Oznacza on dokładnie taki stan umysłu, taką spontaniczną postawę człowieka, ze względu na którą jednostka najczęściej wybiera – zamiast innych ludzi – siebie samą za obiekt swej miłości. Nie w tym rzecz, iż nie kocha ona, czy może nawet nienawidzi, innych i pragnie wszystkiego wyłącznie dla siebie. Jest ona w głębi duszy zakochana w sobie i poszukuje wszędzie zwierciadła, w którym może zachwycać się sobą i zalecać się do własnego odbicia”1.

Sedno pojęcia opiera się na twierdzeniu, że troska o własne ja lub jego przecenianie jest przejawem fascynacji sobą. Czyż nie jesteśmy jak ślepcy, zastanawia się Freud, wobec wad drugiej osoby i czyż nie mamy skłonności do przeceniania jej zalet, kiedy dajemy się jej zauroczyć? Dlatego osoby, które mają skłonność do zajmowania się sobą, czy też przypisywania sobie nadzwyczajnych wartości, niewątpliwie muszą być w sobie zakochane. Twierdzenie to zgadza się z teorią libido. Wychodząc z tych przesłanek, rzeczywiście można traktować egocentryzm jako wyraz miłości własnej, a także normalne ambicje i ideały jako jego pochodne, pozbawione pierwiastka seksualizmu. Lecz jeśli nie akceptujemy teorii libido, to twierdzenie takie staje się dogmatem2. Kliniczne dowody, poza paroma wyjątkami, nie świadczą na jego korzyść.

Jeśli rozważać narcyzm i wskazywać na jego istotę nie od strony genezy lecz od strony jego aktualnego znaczenia, to powinno się – jak sądzę – opisywać go w kategoriach przeceniania samego siebie. Inflacja psychiczna, podobnie jak w ekonomii, oznacza przypisywanie czemuś większej wartości niż jest to rzeczywiście warte. Znaczy to, że osoba kocha i podziwia siebie za cechy, których w rzeczywiści nie posiada3. Dalej, znaczy to, że osoba taka spodziewa się miłości i uwielbienia ze strony innych, podziwu dla zalet, których faktycznie nie posiada, lub posiada je w mniejszym stopniu niż się jej wydaje. Natomiast zgodnie z moją definicją, nie jest narcystyczną osobą, która ceni własne rzeczywiste przymioty, lub chce, żeby były one cenione przez innych. Tych dwóch tendencji – przypisywania sobie nadmiernego znaczenia i domagania się niezasłużonego uwielbienia ze strony innych – nie da się oddzielić. Zawsze występują one razem, choć u jednych ludzi dominuje pierwsza, a u innych druga z nich.

Dlaczego ludzie muszą sami siebie przeceniać? Jeżeli nie zadowalają nas spekulacje biologiczne, wiążące omawianą tendencję ze źródłem instynktownym, musimy poszukać innego rozwiązania. Podobnie jak we wszystkich zjawiskach neurotycznych, u podstaw znajdujemy zaburzenia w stosunkach międzyludzkich, zaburzenia nabyte w dzieciństwie za sprawą wpływów środowiskowych, o czym wspomniano już w poprzednich rozdziałach4. Czynnikiem, który najbardziej przyczynia się do rozwoju skłonności narcystycznych wydaje się być alienacja dziecka od innych ludzi, spowodowana przez urazy i lęki. Jego pozytywne emocjonalne więzi z innymi słabną, traci ono zdolność kochania.

To samo niekorzystne środowisko zaburza jego odczuwanie samego siebie. W poważniejszych przypadkach jest to więcej niż osłabienie jego poczucia własnej wartości, jego samooceny. Urazy doprowadzają do całkowitego stłumienia jego spontanicznego, indywidualnego ja5. Wpływają na to różne czynniki: niekwestionowany autorytet rodziców, zawsze mających rację, tworzenie sytuacji, w których dziecko czuje się zmuszone do przyjęcia dla świętego spokoju ich standardów, postawy rodziców poświęcających się bezgranicznie dla dziecka i wytwarzających u niego poczucie, że nie ma ono prawa do własnego życia, a powinno żyć tylko ze względu na nich, rodzice, którzy przenoszą na dziecko własne ambicje i traktują chłopca jako małego geniusza, a dziewczynkę jako księżniczkę, przez co rozwijają w dziecku poczucie, że jest ono kochane raczej za wyobrażone zalety, niż za to, jakie jest naprawdę. Wszystkie te wpływy umacniają dziecko w przekonaniu, że aby było kochane i akceptowane musi być takie, jak oczekują tego inni. Rodzice tak głęboko wnikają ze swymi oczekiwaniami w umysł dziecka, że ze strachu dostosowuje się ono do nich, tracąc stopniowo to, co James nazywa „ja realnym”. Jego własna wola, życzenia, uczucia, upodobania i niechęci, zostają sparaliżowane6. Dlatego stopniowo traci ono świadomość własnych wartości. Staje się zależne od opinii innych. Jest złe i głupie, jeśli inni myślą, że jest złe i głupie, inteligentne, gdy inni polecą mu być takim, jest geniuszem, kiedy inni tak uważają. Podczas gdy nasza samoocena jest w pewnym stopniu uzależniona od tego, jak oceniają nas inni, to w tym przypadku nie liczy się nic oprócz oceny innych7. Tego typu rozwój wspomagany jest także przez inne wpływy, takie jak bezpośrednie ciosy zadane poczuciu własnej wartości, negatywne postawy rodziców, którzy nie tracą najmniejszej okazji, by wzbudzić w dziecku poczucie, że jest ono złe, wyróżniane przez rodziców kogoś z rodzeństwa, co podkopuje poczucie bezpieczeństwa dziecka i każe mu się koncentrować na tym by ich olśnić. Chodzi tu również o te wszystkie czynniki, które obniżają samodzielność dziecka, jego zaufanie do siebie i inicjatywę.

Jest kilka sposobów, za pomocą których dziecko próbuje stawić czoła życiu w tych, tak bardzo stresowych, warunkach: dostosowanie się do norm („superego”), niepozorność i uzależnienie się od innych (tendencje masochistyczne) i wreszcie – przecenianie siebie (tendencje narcystyczne). To, która droga zostaje przez dziecko obrana lub stosowana najczęściej, zależy od konkretnego splotu okoliczności.

Co zyskuje człowiek przez wyolbrzymianie siebie?

Unika on bolesnego poczucia niższości przez kreowanie siebie w wyobraźni na kogoś wybitnego. Dzieje się tak zarówno wtedy, gdy człowiek oddaje się świadomej grze wyobraźni, widząc siebie w roli księcia, geniusza, prezydenta, generała, odkrywcy, jak i wtedy, gdy posiada jedynie nieokreślone wyobrażenie swego większego znaczenia. Im dalej posuwa się alienacja człowieka – nie tylko w stosunkach z innymi, ale i z samym sobą – tym łatwiej wyobrażenia takie opanowują psychikę. Nie chodzi o to, że człowiek przestaje żyć rzeczywistością – jak czyni to psychotyk – ale rzeczywistość staje się dla niego czymś tymczasowym i prowizorycznym, podobnie jak przypadku chrześcijanina, który spodziewa się, że swoje prawdziwe życie rozpocznie dopiero w niebie. Jego wyobrażenia o sobie samym stają się substytutem naruszonego poczucia własnej wartości, stają się one jego „ja realnym”.

Stwarzając sobie własny, wyimaginowany świat, w którym jest bohaterem, neurotyk rekompensuje sobie także i to, że nie jest dostatecznie kochany i akceptowany. Może sobie tłumaczyć, że chociaż inni go odrzucają, spoglądają na niego z góry, nie kochają go takim jakim jest, to dzieje się tak, ponieważ przewyższa ich tak dalece, że nie potrafią go zrozumieć. Mam wrażenie, że złudzenia dają znacznie więcej niż jedynie ukrytą, zastępczą satysfakcję. Zastanawiam się, czy nie chronią one jednostki przed zupełnym załamaniem, a tym samym, czy nie są one, w dosłownym znaczeniu, ochroną życia.

Ostatecznie, wygórowane mniemanie o sobie jest wyrazem próby ustanowienia związków interpersonalnych na pozytywnych podstawach. Jeśli inni nie kochają i nie szanują jednostki za to, że jest ona taka a nie inna, to powinni przynajmniej zwracać na nią uwagę i podziwiać ją. Podziw zastępuje miłość. Od tego momentu człowiek taki czuje się niechciany jeśli nie spotyka się z podziwem. Przestaje on rozumieć fakt, że życzliwość i miłość nie wykluczają obiektywnej, a nawet krytycznej postawy. Kiedy kończy się ślepa adoracja, kończy się dla niego miłość; będzie wtedy skłonny dopatrywać się nawet wrogości. Osądza wszystkich według otrzymywanych pochlebstw i dowodów uwielbienia. Ludzie, którzy go podziwiają, są dobrzy i bardziej wartościowi, zaś ci, którzy tego nie robią, są niewarci aby zwracać na nich uwagę. Tak więc, główna gratyfikacja to dla niego zyskiwanie podziwu. Opiera się na tym również jego bezpieczeństwo, gdyż podziw daje mu złudzenie, że jest silny i że świat wokół jest przyjazny. Bezpieczeństwo to opiera się na bardzo chwiejnych podstawach i jakiekolwiek niepowodzenie może doprowadzić do obudzenia drzemiącego na dnie niepokoju. W istocie nie trzeba nawet niepowodzenia, żeby to wywołać: wystarczy, żeby podziw został skierowany na kogoś innego.

A zatem, jak dotąd, rozwija się pewien układ charakterystycznych tendencji, które dla jasności można nazwać podstawowymi tendencjami narcystycznymi. Ich dalszy rozwój zależy od stopnia alienacji od innych i od siebie, oraz od natężenia wytwarzanego w tej sytuacji lęku. Jeśli wczesne negatywne doświadczenia nie były szczególnie silne, a późniejsze warunki okażą się korzystne, podstawowe tendencje mogą ulec wygaszeniu. Jeśli taka sytuacja nie zaistnieje, tendencje te będą wzmacniane w czasie, przez trzy główne czynniki.

Jednym z nich jest wzrastająca nieproduktywność. Zabieganie o podziw może być silnym motywem pobudzającym do osiągnięć lub rozwijania cech, które są pożądane społecznie bądź zjednujące sympatię. Motyw ten zawiera jednak niebezpieczeństwo, że cokolwiek człowiek będzie robił, będzie to obliczone jedynie na efekt, jaki ma wywrzeć na innych. Tego typu człowiek wybiera kobietę nie ze względu na nią samą, ale dlatego, że jej zdobycie schlebia jego próżności lub wzmacnia prestiż. Każdą pracę podejmuje nie ze względu na nią samą, ale dla wrażenia, jakie może to wywołać. Blichtr staje się ważniejszy od treści. Właśnie wtedy pojawia się niebezpieczeństwo, że powierzchowność, efekciarstwo i oportunizm zdławią produktywność. Nawet jeśli powiedzie mu się i zdobędzie tą drogą prestiż, będzie czuł, i słusznie, że taki stan nie może trwać wiecznie, choć nie będzie sobie zdawał sprawy z powodów własnych obaw. Jedynym dostępnym dla niego środkiem uspokajającym jest wzmocnienie narcystycznych tendencji: polować na większe sukcesy i jeszcze bardziej rozbudowywać wygórowane wyobrażenia o sobie samym. Czasami rozwija się u niego zadziwiająca zdolność do przekształcania w wyobraźni obiektywnych niepowiedzeń i porażek w czyny wspaniałe i wybitne. Jeśli na przykład jego dzieła nie spotkały się z uznaniem, to stało się tak dlatego, że zdecydowanie wyprzedził on swoje czasy. Jeśli nie może normalnie współżyć z rodziną czy przyjaciółmi, to dochodzi do wniosku, że dzieje się tak z powodu ich wad.

Następnym czynnikiem, sprzyjającym powstawaniu u kogoś tendencji narcystycznych, jest rozwój wygórowanych oczekiwań wobec świata, który – jak sądzi on – wiele mu zawdzięcza. Człowiek taki uważa, że powinien być odbierany jako geniusz, bez konieczności uzasadniania tego wynikami swojej pracy. Kobiety powinny wyróżniać go bez żadnych starań z jego strony. W głębi duszy może on na przykład odczuwać jako coś niepojętego to, że jakakolwiek kobieta, która go zna, może zakochać się w innym mężczyźnie. Charakterystyczną cechą tej postawy jest oczekiwanie, że ubóstwienie i sławę można otrzymać bez żadnych zabiegów i bez wykazywania własnej inicjatywy. Ten specyficzny rodzaj oczekiwań jest zdeterminowany przeszłością. Jest on czymś koniecznym ze względu na uraz, jaki w przeszłości spotkał indywidualną spontaniczność, oryginalność i inicjatywę, a także ze względu na lęk przed ludźmi. Czynniki, które popychają człowieka na drogę samouwielbienia, paraliżują zarazem jego wewnętrzną aktywność. Wskutek uwielbienia, paraliżują zarazem jego wewnętrzną aktywność. Wskutek tego, spełnienie jego pragnień musi przyjść od innych8. Proces ów ma charakter nieświadomy i prowadzi dwoma drogami do wzmocnienia tendencji narcystycznych; pretensje wobec innych muszą zostać usprawiedliwione przez wykazanie swych rzekomych wartości i zalet, a następnie, ta wyidealizowana autoprezentacja musi zostać powtórzona, aby pokryć rozczarowanie, które nieuchronnie wyniknie z nazbyt wyolbrzymionych oczekiwań.

Ostatnim źródłem, wzmacniającym podstawowe tendencje narcystyczne, jest pogorszenie się stosunków z innymi. Błędne wyobrażenia dotyczące własnej osoby i specyficzne oczekiwania wobec innych ludzi, sprawiają, że jednostka staje się bardziej podatna na urazy. W sytuacji, gdy świat nie rozumie jej ukrytych pretensji, czuje się ona urażona i pojawia się w niej coraz więcej wrogości do innych. W rezultacie staje się coraz bardziej wyobcowana i coraz bardziej pogrąża się w swoich złudzeniach. Pretensje jednostki do otoczenia mogą też wyrastać z przekonania, że to inni ludzie są odpowiedzialni za jej niepowodzenia w realizacji złudzeń. W konsekwencji rozwija ona w sobie cechy, które uważamy za niemoralne, takie jak wybitny egoizm, mściwość, nieufność, lekceważenie tych, którzy nie zaspokajają jej potrzeb bycia podziwianą czy ważną. Cechy te nie dają się pogodzić z jej własnym wyobrażeniem siebie jako istoty doskonałej, wyrastającej ponad przeciętność. Dlatego właśnie muszą zostać ukryte. Są one wypierane i ujawniają się tylko w zamaskowanej formie, albo też jednostka po prostu im zaprzecza9. Przecenianie własnej wartości prowadzi do ukrywania istniejących rozbieżności zgodnie z zasadą: „tak wspaniała osoba jak ja nie może mieć wad, a więc moje wady nie istnieją”.

Aby zrozumieć różnice, jakie spotykamy wśród osób z tendencjami narcystycznymi, musimy rozpatrzyć dwa główne czynniki. Pierwszy z nich dotyczy tego, czy poszukiwanie zaspokojenia wybujałych potrzeb podziwu i admiracji odbywa się w rzeczywistości, czy tylko w sferze wyobraźni. Różnica ta ma charakter głównie ilościowy, a ściślej – zależy od stopnia, w jakim została złamana indywidualność jednostki. Drugim czynnikiem jest sposób, w jaki tendencje narcystyczne łączą się z innymi charakterystycznymi cechami jednostki. Mogą się one przeplatać, na przykład z tendencjami do perfekcjonizmu, masochizmu10, lub sadyzmu. Częstość występowania takich powiązań należy tłumaczyć tym, że wszystkie one wpływają z podobnego źródła, reprezentując nieco odmienne rozwiązania podobnych problemów. Oszałamiająca liczba sprzecznych cech, przypisywanych narcyzmowi, wynika po części z przeoczenia faktu, że narcyzm nie opera się wyłącznie na jednej tendencji osobowościowej, lecz stanowi swoiste połączenie różnych tendencji, nadających osobowości specyficzny koloryt.

Tendencje narcystyczne mogą być kojarzone z tendencją do odsuwania się od ludzi, która jest charakterystyczna dla osobowości schizoidalnych. W literaturze psychoanalitycznej odsuwanie się od ludzi traktowane jest jako zjawisko typowe dla narcyzmu. Moim zdaniem, zjawiskiem charakterystycznym dla nacyzmu jest alienacja, a nie całkowite wycofanie się z kontaktów z innymi ludźmi. Przeciwnie, osoba z wyraźnymi tendencjami narcystycznymi, choć niezdolna do miłości, potrzebuje jednak ludzi jako źródła podziwu i oparcia.

Tendencje narcystyczne często występują w naszej kulturze. Stosunkowo rzadko ludzie okazują się zdolni do prawdziwej przyjaźni czy miłości. Na ogół są egocentryczni, tj. skoncentrowani na własnym bezpieczeństwie, zdrowiu czy uznaniu. Czują się niepewnie i przeceniają swe osobiste znaczenie. Nie potrafią ocenić swych własnych, autentycznych wartości, bo kierują się sądem innych ludzi. Te typowe narcystyczne cechy wcale nie obejmują tylko tych osób, które są dotknięte nerwicą.

Freud tłumaczył powszechność tych tendencji ich biologicznym pochodzeniem. Założenie to jest kolejnym dowodem wiary Freuda w koncepcję instynktów, ale równocześnie ujawnia jego notoryczną niechęć do brania pod uwagę czynników kulturowych. Obecnie, występują w naszej kulturze dwa rodzaje czynników przekształcających tendencje narcystyczne w nerwicę. Istnieje wiele wpływów kulturowych prowadzących do lęku i wrogich napięć między ludźmi, a przez to sprzyjających alienacji. Istnieje również wiele wpływów kulturowych zmierzających do ograniczenia indywidualnej spontaniczności, takich jak standaryzacja uczuć, myśli i zachowań, a także fakt, że ludzie są oceniani raczej według tego jakimi się pokazują, a nie według tego jacy są naprawdę. Ponadto, dążenie do prestiżu jako środka przezwyciężania lęków i wewnętrznej pustki jest z pewnością narzucone kulturowo. Reasumując, obserwacje, które poczynił Freud11 odnośnie samouwielbienia i egocentryzmu, pozwalają na inną interpretację niż ta, którą on sugerował. Uważam, że i tu – podobnie, jak w przypadku innych problemów psychologicznych – wyjaśnianie ich przez odwoływanie się do instynktowych przyczyn, przeszkadza w spostrzeganiu ich głębszego sensu i znaczenia. Z mojego punktu widzenia, tendencje narcystyczne nie są pochodną instynktu, ale reprezentują neurotyczną tendencję, która polega w tym przypadku na próbie radzenia sobie ze swymi trudnościami na drodze wyolbrzymiania własnej wartości.

Freud przypuszcza, że zarówno normalne poczucie własnej wartości, jak i samouwielbienia są zjawiskami narcystycznymi, a różnica między nimi ma charakter jedynie ilościowy. Moim zdaniem, takie niedostrzeganie i brak jasno sformułowanych różnic między tymi dwoma postawami, dotyczącymi stosunku do własnej osoby, zaciemni sprawę. Różnica między poczuciem własnej wartości a wygórowanym mniemaniem o sobie, ma charakter nie ilościowy, lecz jakościowy. Prawdziwe poczucie własnej wartości opiera się na cechach, która dana osoba rzeczywiście posiada, podczas gdy wygórowane mniemanie o sobie bazuje na cechach i osiągnięciach, które nie znajdują odbicia rzeczywistości. Tendencje narcystyczne pojawiają się wówczas, gdy poczucie własnej wartości i inne cechy należące do spontanicznego „ja” jednostki, zostają stłamszone. Dlatego też, poczucie własnej wartości i wygórowane mniemanie o sobie wzajemnie się wykluczają.

Reasumując, narcyzm nie jest wyrazem miłości do siebie, lecz przejawem alienacji własnego „ja”. Wyrażając to w sposób nieco uproszczony, można powiedzieć, że człowiek czepia się kurczowo wygodnych iluzji na swój temat, w takim samym stopniu, w jakim zatracił własne ”ja”. Dlatego też, związek pomiędzy miłością do siebie a miłością do innych nie przedstawia się tak, jak widzi to Freud. Niemniej jednak, dualizm sugerowany przez Freuda w jego drugiej teorii instynktów – dualizm pomiędzy narcyzmem a miłością – zawiera starą i ważna prawdę,jeśli pozbawić go teoretycznych implikacji. Mówi ona, że każdy rodzaj egocentryzmu zmniejsza prawdziwe zainteresowanie innymi ludźmi, że osłabia zdolność kochania innych ludzi. Jednakże Freud rozumiał swoje przesłanki teoretyczne nieco inaczej. Skłonność do przeceniania siebie traktował jako tendencję wypływającą z miłości do siebie i utrzymywał, iż osoba narcystyczna nie kocha innych, tzn. kieruje ku nim swoje libido. Zgodnie z moim poglądem, człowiek z tendencjami narcystycznymi jest wyalienowany ze swego prawdziwego „ja”, podobnie jak i pośród innych ludzi. Dlatego też, w stopniu, w jakim jest on opanowany przez narcyzm, nie potrafi prawdziwie kochać ani siebie, ani nikogo innego.


Przypisy:

1 Gregory Zilboorg Lonelines, w: „Atlantic Monthly” (styczeń 1937).

2 Michael Balint Früche Entwicklungsstadien des Ichs, w: Imago (1937).

3 Nacisk spoczywa tu na fakcie, że podstawa jest nieadekwatna. Iluzoryczny obraz siebie, prezentowany sobie i innym ludziom, nie jest całkowicie fałszywy, lecz może być wyolbrzymionym obrazem potencjalnych możliwości jakie jednostka faktycznie posiada.

4 Rozdz. III, Teoria libido i rozdz. IV, Kompleks Edypa.

5 Erich Fromm w swoich wykładach, poświęconych władzy, jako pierwszy wskazał na znaczenie jako utrata prawdziwego „ja” ma dla nerwicy. Również Otto Rank wydaje się wskazywać na podobne czynniki w swojej koncepcji woli i twórczości, por. Otto Rank Will Therapy (1936).

6 Strinberg opisuje ten proces w jednym ze swoich opowiadań Jubal ohne Ich, w: Märchen und Fabeln (1920). Pewien chłopiec w sposób spontaniczny i naturalny zaczyna przejawiać swoją indywidualność. Jako małe dziecko wcześniej niż inne dzieci zaczyna mówić o sobie w pierwszej osobie. Rodzice mówią mu jednak, że nie ma on żadnego własnego „ja”. Kiedy staje się nieco starszy mówi: „ja chcę”. Rodzice mówią na to, że nie ma on przecież własnej woli. Posiadając silną wolę, był zdumiony tym werdyktem, ale zaakceptował go. Kiedy dorósł, ojciec zapytał go kim pragnie zostać, ale nie potrafił on już na to pytanie odpowiedzieć, ponieważ oduczył się chcieć, gdyż wcześniej zabroniono mu tego.

7 W terminach Williama Jamesa tym co pozostaje jest „społeczne ja”. Pisze on – „Społeczne „ja” człowieka, jest uznaniem, jakie otrzymuje on od swoich bliźnich”.

8 H. Schultz-Hencke w Schicksal und Neurose (1931) wskazuje na znaczenie tego procesu nerwicy. Twierdzi on, że sekwencja, którą można krótko scharakteryzować jako lęk, brak inicjatywy i wygórowane żądania, jest istotnym procesem każdej nerwicy. Również N.L. Blitzsten w Amphithymia („Archives of Neurology and Psychiatry”, 1936) kładzie nacisk na znaczenie niedorzecznych żądań w stosunku do innych i pragnienie zdobycia uznania bez podejmowania jakiegokolwiek wysiłku.

9 Stłumienia, wynikające z wygórowanego mniemania o sobie, wydają się być mniej radykalne od stłumienia, które wynikają z perfekcjonistycznych dążeń (por. rozdz. XIII, Pojęcie superego). Często tendencjom, które nie pasują do wyidealizowanego obrazu siebie, jedynie zaprzecza się, lub upiększa się je.

10 Por. Fritz Wittels Rhe Mystery of Masocism, w:”Psychoanalytic Review” (1937)

11 Zygmunt Freud Narcisim: An Introduction, w: Collected Papers Vol. IV (1914). Por. również znakomite obserwacje podane przez Ernesta Jonesa w: Der Gottmensch-Kompleks, w: „Internationale Zeitschrift für ärztliche Psychoanalyse” (1913) i Karla Abrahama Über eine besondere From des neurotischen Winderstandes gegen die psychoanalytische Methodik, tamże (1919).

Kwiecień 7, 2009 - Posted by | psychologia

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: