Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Kompleks Edypa wg K. Horney

Rozdział z książki „Nowe drogi w psychoanalizie” autorki Karen Horney.


Kompleks Edypa

Przez pojęcie kompleksu Edypa Freud rozumiał pociąg seksualny do jednego z rodziców, z równoczesną zazdrością o związek pomiędzy rodzicami. Według Freuda kompleks ten jest uwarunkowany biologicznie, chociaż w niektórych przypadkach pewne znaczenie może mieć również sposób pielęgnacji dziecka i zaspokajana przez rodziców jego biologicznych potrzeb. Liczne odmiany tego kompleksu zależne są od indywidualnego układu stosunków panujących w danej rodzinie. Z kolei, charakter libidynalnych pragnień, kierowanych pod adresem rodziców, zmienia się zgodnie z etapami rozwoju libido. Pragnienia te osiągają punkt kulminacyjny w okresie genitalnym.

Twierdzenie przyjmujące biologiczną determinację kompleksu Edypa, a zatem jego powszechne występowanie, pociąga za sobą dwa dalsze założenia, konieczne dla jego podtrzymania. Otóż Freud, nie znajdując żadnych oznak kompleksu Edypa u większości zdrowych osób dorosłych, wyciągnął wniosek, że uległ on całkowitemu wyparciu. Wniosek ten, na co wskazał Mc Dougall1, wcale nie jest przekonywający dla tych, którzy nie podzielają freudowskiego twierdzenia, co do biologicznej natury omawianego kompleksu. Co więcej, napotykając wiele przypadków, w których najważniejsza okazywała się więź pomiędzy matką a córką lub ojcem a synem, Freud musiał rozszerzyć swoją koncepcję, włączając w nią odwrócony homoseksualnie kompleks Edypa. W tego typu przypadkach, przykładowo, więź uczuciowa dziewczynki z matką poprzedza jej późniejsze przywiązanie do ojca.

Teza o powszechnym występowaniu kompleksu Edypa spoczywa na przyjętym z góry założeniu wywodzącym się z teorii libido. Tym samym, ten, kto przyjmuje tę teorię, musi także zaakceptować doktrynę o uniwersalności kompleksu Edypa. Jak już wskazywano, zgodnie z tą teorią każdy związek międzyludzki opiera się ostatecznie na instynktach. Twierdzenie to zastosowane do opisu relacji dziecko – rodzic, prowadzi do szeregu wniosków, jak np.: pragnienie, aby być takim jak któreś z rodziców, stanowi substytut oralnej inkorporacji; nadmierna zależność od rodziców stanowi ekspresję silnych nawyków związanych z cechami oralnymi2, każdy rodzaj submisyjnego podporządkowania się rodzicowi tej samej płci przypuszczalnie jest wyrazem biernego homoseksualizmu, albo też tendencji sesualno-masochistycznych, podczas gdy buntowniczy sprzeciw jest, jak można sądzić, obroną przed impulsami homoseksualnymi. Mówiąc ogólnie, każdy rodzaj uczucia wobec rodziców jest tu traktowany, z racji przyjętych założeń, jako wyraz zahamowanej ze względu na cel seksualności. Lęki interpretowane są głównie jako kara za zakazane, instynktowne pragnienia (pragnienie kazirodcze, masturbacja, zazdrość), przewidywana kara dotyczy pozbawienia fizycznej przyjemności (kastracja, utrata miłości), a wreszcie – wrogość odczuwana w stosunku do któregoś z rodziców, traktowana jest jako wyraz seksualnej rywalizacji, lub jako frustracja instynktownych dążeń.

Chociaż niektóre z tych uczuć lub postaw występują w każdy związku dziecko-rodzic, podobnie jak towarzyszą one każdej relacji międzyludzkiej, to dowód na powszechne występowanie kompleksu Edypa wydaje się oczywisty tylko dla tego, kto zaakceptował wstępne założenia teoretyczne. U osób, u których z czasem dochodzi do powstania nerwicy lub psychozy, bliskie związki z rodzicami niekoniecznie muszą mieć naturę seksualną. Wielką zasługą Freuda jest to, że umiał spojrzeć na zagadnienie relacji pomiędzy dziećmi i rodzicami wbrew istniejącym, społecznym tabu, oraz że docenił wynikającego z tego spojrzenia konsekwencje. Pozostaje jednak pytanie, czy fiksacje dotyczące rodziców powstają wyłącznie na skutek przyczyn biologicznych, czy też raczej pod wpływem możliwych do opisania warunków środowiskowych. Jestem głęboko przekonana, że prawdziwe jest właśnie to ostatnie twierdzenie, bowiem rodzice często sytuacje, w których dziecko przywiązuje się silniej do któregoś z nich. Można wyróżnić dwa główne typy takich sytuacji, mogących się z innymi wzajemnie na siebie nakładać.

Do pierwszego typu należy sytuacja, w której dziecko jest przez rodziców w jakiś sposób rozbudzone seksualnie. Może to wynikać z seksualizacji kontaktu z dzieckiem, ze stosowania pieszczot o seksualnym zabarwieniu, lub ze stworzenia cieplarnianej atmosfery rodzinnej, z czasem z wyłączeniem niektórych członków rodziny, traktowanych z wyraźną niechęcią. Wpływająca na ten typ sytuacji postawa rodziców ma swoje źródło nie tylko w braku satysfakcji emocjonalnej czy seksualnej, ale zgodnie z mym doświadczeniem, kryje za tym wiele znacznie bardziej złożonych przyczyn. Nie zamierzam ich tu jednak wyliczać, gdyż prowadziłoby to nas w bok od głównego tematu rozważań.

Drugi typ sytuacji ma zupełnie odmienną naturę. W odróżnieniu od poprzedniego, w żaden sposób nie wiąże się on z seksualnymi pragnieniami dziecka – bez względu na to czy pojawiają się one spontanicznie, czy też są prowokowane przez rodziców – lecz z lękiem. Jak zobaczymy dalej, lęk jest wynikiem konfliktowych tendencji lub potrzeb. Typowym dla dziecka konfliktem prowadzącym do lęku jest konflikt pomiędzy zależnością od rodziców – potęgowaną poczuciem dziecka, że jest ono izolowane i onieśmielane – a wrogością wobec nich. Wrogość może się u dziecka pojawić z różnych powodów: wskutek braku szacunku okazywanego mu przez rodziców, poprzez stawianie mu nierozsądnych wymagań i zakazów, niesprawiedliwość i podejrzliwość, stłumioną krytykę, ukrytą pod pozorami miłości dominację rodziców, wykorzystywanie dziecka w imię prestiżu i ambitnych celów, jeżeli dziecko pozostające w zależności od rodziców jest w dodatku onieśmielane przez nich w prostacki lub wyrafinowany sposób i czuje, że jakiekolwiek uzewnętrznienie impulsów zagrozi jego bezpieczeństwu, wówczas obecność takich impulsów musi prowadzić do powstania lęku3.

Jednym ze sposobów uśmierzania tego lęku jest przylgnięcie do któregoś z rodziców i dziecko czyni to, jeśli tylko istnieje jakaś szansa, że w ten sposób uzyska ono oparcie emocjonalne. Takie kurczowe przylgnięcie do jednej osoby, wypływające ze zwykłego lęku, często mylone jest z miłością, tym bardziej, że w samym umyśle dziecka jawi się jako coś w rodzaju miłości. Występujące tu uczucia wcale nie muszą nabierać zabarwienia seksualnego, choć łatwo może się tak zdarzyć. Jak możemy to obserwować u dorosłych neurotyków, opisywana postawa posiada wszystkie cechy właściwe neurotycznej potrzebie miłości, czyli potrzebie, której źródłem jest lęk. Są to takie cechy, jak zależność, nienasycona chęć otrzymywania uczuć, zaborczość i zazdrość wobec każdego lub potencjalnego konkurenta.

Otrzymany w ostatecznym rachunku obraz dokładnie odpowiada opisanemu przez Freuda kompleksowi Edypa: namiętne uczucia żywione do jednego z rodziców i zazdrość o jego związek z drugim z nich, lub o każdego, kto przeszkadza dziecku w zagarnięciu rodzica wyłącznie dla siebie. Jak wskazuje moje doświadczenie, znakomita większość infantylnych więzi z rodzicami, tak jak widać je w trakcie psychoanalizy dorosłych neurotyków, należy właśnie do tej grupy. Dynamiczna struktura takich związków jest jednak inna niż to, co Freud uważa za kompleks Edypa. Należy je traktować raczej jako wczesną manifestację neurotycznych konfliktów niż jako zjawisko o genezie seksualnej.

Porównując opisaną sytuację z sytuacją, w której mamy do czynienia z pierwotnie wzbudzonym pożądaniem seksualnym, dostrzegamy wiele znaczących różnic. W przywiązywaniu opartym głównie na lęku element seksualny ma znaczenie drugorzędne. Może być obecny, ale też może go zupełnie brakować. W przywiązaniu o charakterze kazirodczym celem jest bezpieczeństwo. Dlatego też, w pierwszym przypadku dziecko kieruje się ku temu z rodziców, które wzbudza w nim miłość lub pożądanie seksualne. Natomiast w drugim, ku temu, które spostrzegane jest jako silniejsze, lub które budzi więcej lęku. Dzieje się tak, ponieważ zdobycie jego uczuć obiecuje większą szansę obrony. Jeśli w tym drugim przypadku ta sama postawa kurczowego przywarcia, jaką kobieta będąc dzieckiem przejawiała w stosunku do swojej dominującej matki, pojawi się ponownie w jej stosunku do męża, nie będzie to wcale oznaczało, że mąż reprezentuje dla niej matkę, ale że z przyczyn, które muszą zostać poddane analizie, kobieta ta wciąż pełna jest lęku i usiłuje go złagodzić w ten sam sposób, w jaki robiła to w dzieciństwie – teraz zamiast matki kurczowo trzymając się męża.

W obu powyższych przypadkach więź z rodzicami nie wynika z biologicznych uwarunkowań, ale okazuje się reakcją prowokowaną z zewnątrz. Przypuszczenie, że zjawisko opisywane jako kompleks Edypa w zasadzie nie ma natury biologicznej, wydaje się zyskiwać poparcie w obserwacjach antropologicznych. Wyniki tych obserwacji wskazują, że wytworzenie się takiego kompleksu zależne jest od całego szeregu czynników związanych z życiem rodzinnym, takich jak pełnienie przez rodziców roli autorytetu, hermetyczność rodziny, jej wielkość, zakazy dotyczące życia seksualnego itp.

Wciąż otwarte pozostaje pytanie, czy w „normalnych” warunkach, tzn. wtedy gdy brak jest szczególnych sytuacji budzących podniecenie lub lęk, seksualne uczucia w stosunku do rodziców w ogóle powstają? Nasza wiedza ogranicza się do populacji neurotyków – dzieci i dorosłych. Niemniej jednak, osobiście skłonna byłabym sądzić, że nie ma powodów, dla których dziecko posiadające wrodzone instynkty seksualne, nie miałoby posiadać seksualnych skłonności w stosunku do rodziców i rodzeństwa. Jednak można wątpić, czy bez działania dodatkowych czynników, te pojawiające się spontanicznie pragnienia seksualne zawsze osiągną wystarczającą intensywność, aby stworzyć obraz odpowiadający freudowskiemu opisowi kompleksu Edypa, gdzie pożądanie seksualne budzi w dziecku tyle zazdrości i strachu, że z uczuciami tymi poradzić może sobie ono jedynie za pomocą wyparcia.

Teoria kompleksu Edypa wywarła wielki wpływ na dzisiejszy styl wychowania. Do pozytywnych stron tej teorii należy fakt, że pomogła ona uświadomić rodzicom szkody wyrządzane dzieciom przez rozbudzanie ich seksualnych skłonności, a także przez nadmierną pobłażliwość, nadopiekuńczość i nadmierną surowość w sprawach seksualnych. Jej wpływ negatywny polega na tym, iż wzmocniła ona złudzenie, że wystarczy wprowadzić uświadomienie seksualne dzieci, powstrzymać się od wydawania surowych zakazów dotyczących masturbacji, unikać kar cielesnych, nie pozwalać aby dzieci były świadkami stosunków seksualnych pomiędzy rodzicami i nie przywiązywać ich nadmiernie do siebie. Niebezpieczeństwo powyższych sugestii leży w ich jednostronności. Nawet jeśli wszystkie z nich zostaną skrupulatnie wypełnione, zarodek nerwicy może pozostać. Dlaczego? Odpowiedź jest w zasadzie taka sama, jak odpowiedź na zarzut, że terapia psychoanalityczna nie jest dość skuteczna: zbyt wiele czynników nie zwykle istotnych w rozwoju dziecka jest tu traktowanych nie tak poważnie, jak na to zasługują. Mam na myśli choćby takie postawy rodzicielskie, jak autentyczne zainteresowanie dzieckiem, prawdziwy szacunek dla jego indywidualności, okazywanie mu prawdziwego ciepła, oraz przejawianie takich właściwości charakteru, jak zaufanie czy szczerość.

Być może jednak, szkodliwość tej jednostronnie seksualnej orientacji nie jest tak wielka, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. W końcu psychoanalityczne wskazówki brzmią dla wychowawcy rozsądnie i są proste do stosowania, gdyż podlegają głównie na unikaniu pewnych konkretnych błędów. Natomiast wskazówki odnoszące się do ważniejszych czynników, takich jak te, o których wspomniałem – czynników, które tworzą korzystną atmosferę dla rozwoju – są nieskończenie trudniejsze do stosowania, gdyż wymagają dokonania zmian we własnym charakterze.

Znaczenie teorii kompleksu Edypa związane jest z podkreśleniem przede wszystkim wpływu tego kompleksu na późniejsze relacje interpersonalne. Freud uważał, że postawy człowieka wobec innych ludzi są w dużym stopniu powtórzeniem sytuacji edypalnej. I tak na przykład, wyzywająca postawa mężczyzny wobec innych mężczyzn może sugerować, że broni się on w ten sposób przed tendencjami homoseksualnymi, które odczuwał w stosunku do ojca lub brata; niemożność spontanicznego darzenia przez kobietę swych dzieci prawdziwą miłością można interpretować jako identyfikację z jej własną, chłodną uczuciowo matką.

Słabe punkty takiego rozumowania zostaną omówione w związku z teorią przymusu powtarzania. Tutaj dodam jeszcze jedynie to, że jeżeli twierdzeniu o kazirodczym związku z rodzicami jako naturalnym zjawisku dzieciństwa brak jest wystarczającego uzasadnienia, to i wiarygodność interpretacji łączących pojawienie się późniejszych zjawisk z dziecięcymi kazirodczymi pragnieniami i reakcjami na nie, staje się również wątpliwa. Interpretacje takie służą głównie wzmocnieniu wiary samego interpretatora w regularność pojawienia się kompleksu Edypa i w jego potężny wpływ na późniejsze życie. Lecz znajdowane w ten sposób dowody i związane z tym rozumowanie mają charakter błędnego koła.

Jeśli odrzucimy teoretyczne implikacje omawianej koncepcji, to o tym co pozostanie nie będzie kompleks Edypa, ale wysoce konstruktywne odkrycie, że całokształt wczesnych związków kształtuje charakter w stopniu, który trudno przecenić. Zatem, postawy wobec innych ludzi nie są powtórzeniem wcześniejszych, dziecięcych postaw, lecz wyłaniają się ze struktury charakteru, którego podstawa została położona w dzieciństwie.


Przypisy:

1 William Mc Dougall Psychoanalysis and Social Psychology (1936).

2 Cytując Otto Fenichela: Młoda dziewczyna cierpiała jako niemowlę na zaburzenia żołądkowe, w wyniku czego była poddana ostrej diecie. Wywołało to u niej szczególnie silny odruch ssania. Bezpośrednio po chorobie nabrała przyzwyczajenia rzucenia butelki na podłogę i rozbijania jej, gdy tylko zabrakło w niej mleka, co tłumaczę jako wyraz np. takich myśli: „Cóż mi po pustej butelce? Ja chcę mieć pełną!” Jako małe dziecko była bardzo żarłoczna. Oralna fiksacja wyrażała się silnym strachem przed utratą miłości i namiętnym czepianiem się matki (podkreśl. K.H.). Dlatego też ciąża matki, gdy dziewczynka miała trzy lata, wiązała się dla niej z wielkim zawodem”. (Otto Fenichel The Scopophilic Instinct and Identification, w: „International Journal of Psychoanalysis” (1937).
Jedyne przypuszczenie jakie nasuwa to doniesienie, to to, że kurczowe trzymanie się matki, lęk przed utratą jej miłości, wybuchy złości i nienawiści, są skutkiem wzmocnienia oralnego libido. Pominięte zostały wszystkie czynniki, które według mojej oceny są niezbędne dla zobaczenia całości obrazu. Być może ścisła dieta była ważnym czynnikiem, ponieważ koncentrowała uwagę dziecka na pożywieniu, niemniej jednak przede wszystkim chciałabym wiedzieć coś o sposobie, w jaki matka traktowała dziecko. Przez analogię sądziłabym, że było to dziecko, u którego podjęte leczenie wzbudziło silny lęk i wrogość, czego skutkiem była zwiększona potrzeba otrzymywania uczuć i żądanie bezwarunkowej miłości, a ponadto silna zazdrość i ogromny lęk przed odrzuceniem lub porzuceniem. Co więcej, przypuszczałabym, że wrogość wyrażająca się w napadach złości i w destrukcyjnych fantazjach, częściowo była sprowokowana przez matkę, a częściowo stanowiła skutek nie spełnionych żądań uzyskania miłości.

3 Por. Lawrence F. Woolley The Effect of Erratic Discipline in Childhood on Emotional Tensions, w: „Psychiatric Quarterly” (1937).

Kwiecień 5, 2009 - Posted by | psychologia

1 komentarz

  1. dzięki, bardzo pomocny artykuł :)

    Komentarz - autor: rei | Maj 27, 2009


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: