Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Materiał od Setha

Dorwałem pewną książkę. Książka ta to „Parapsychiczne przebudzenie” autorki Jane Roberts.

Jeśli ktoś nie jest w temacie, napiszę że ta Pani miała channeling z kimś kto podał siebie jako „Seth”.

Według mnie jest warty uwagi, jest zbieżny z materiałem od Ra, Kasjopean i Asystenta.

Sam materiał Setha znalazłem na anglojęzycznej stronie tutaj: www.sethlearningcenter.org

Postanowiłem wyciąć fragmenty wypowiedzi Setha z owej książki i podać poniżej, na samym dole plik pdf.


Fragmenty z książki „Parapsychiczne przebudzenie” autorki Jane Roberts.

***

Rozdział „Jak posługiwać się tablicą Ouija…” str. 41-43:

Wyjątki z Sesji 4

P. Czy jesteś tam, Franku Withers?

O. Tak.

P. Czy masz dla nas jakąś wiadomość?

O. Świadomość przypomina kwiat o wielu płatkach.

P. Czy mówi to podświadomość Jane?

O. Podświadomość jest niczym korytarz. Co to za różnica przez które drzwi przechodzisz? Niemniej jednak mógłbym mówić przez nią gdybym się na to zdecydował. Kiedyś to ona mówiła przeze mnie. Wy oczywiście nie możecie zrozumieć tego dowcipu. Ha.

P. Kiedy mówiłeś poprzez Jane?

O. W poprzednim wieku. Seans spirytystyczny. Była medium wzywającym mnie dla ciebie. Przybyłem wtedy.

P. Franku Withers, czy kiedyś jeszcze będziemy mogli cię przywołać w sprawie jakiegoś pytania?

O. Tak. Ale wolałbym, żebyście nie nazywali mnie Frank Withers. Ta osobowość była raczej bezbarwna.

P. Potrzebujemy jakiegoś imienia do rozmów z tobą.

O. Możecie nazywać mnie jakkolwiek zechcecie. Ja nazywam samego siebie Seth. Pasuje do mojego ja, do osobowości najbliższej pełni tego kim jestem, lub kim próbuję być. Joseph to mniej lub więcej twoja pełna jaźń, wyobrażenie sumy twoich różnych osobowości z przeszłości i przyszłości… Jesteś Joseph i Josepha widzisz w swoim umyśle, duplikat, kopię.

P. Skoro mnie nazywasz Josephem to jak nazwiesz Jane?

O. Ruburt.

P. Czy mógłbyś to odrobinę wyjaśnić?

O. A cóż tu jest do wyjaśnienia?

P. Te imiona wydają się nam obce. Sądzę że Jane również się nie podobają.

O. Obce dla obcego.

Wyjątki z Sesji 6

P. Czy to prawda, że w mniejszym lub większym stopniu zdani jesteśmy na laskę podświadomości?

O. Tak, ale to tak jakby powiedzieć, że całość jest zdana na łaskę swoich części. Człowiek nie nauczył się jeszcze efektywnie wykorzystywać wszystkich swoich części. Sumą wszystkich części winna być doskonała świadomość. Indywidualna świadomość jest tym, co najważniejsze. Nigdy nie traci, lecz zawsze zyskuje. Za każdym razem kiedy stę poszerza, obejmuje więcej.

P. Tak z ciekawości Seth, co właściwie robisz pomiędzy sesjami?

O. A co ty robisz?

P. Czy możesz podać nam więcej informacji dotyczących imienia Ruburt?

O. Dawno temu było to imię Jane, tak jak twoje było Joseph. Obydwa reprezentowały wysokie pozycje waszych istnień, wyobrażenia w mentalnych genach, kopie, za którymi dążyć winien duch. Joseph i Ruburt reprezentują pełen zakres waszych ziemskich osobowości, ku którym musicie dorosnąć. Lecz w innym sensie już jesteście Josephem i Ruburtem, ponieważ duplikat istnieje. Każdy ma kopię. Poprzez każde wcielenie jednostka próbuje ku niej dążyć. Schemat taki nie jest narzucony, lecz jest własnym zarysem każdego istnienia.

P. Czy nie kłóci się to z wolną wolą?

O. A niby jak? Ty sam stworzyłeś taką kopię, a twoje różne wcielenia nie są jej świadome. Mają wolną wolę. Ty im ją dałeś. Na tym właśnie polega wyzwanie.

***

Rozdział „Tablica Ouija jako odskocznia…” str. 64-66:

Jeśli chodzi o piąty wymiar to powiedziałbym, że jest to przestrzeń. Będę musiał stworzyć, wyobrażenie struktury, która pomogłaby wam zrozumieć, ale potem muszę ją zniszczyć ponieważ żadna taka struktura nie istnieje. Wyobraźcie sobie zatem sieć przewodów, labirynt przeplatających się ze sobą nieustannie przewodów tworzących konstrukcję, która zda się nie mieć początku ani końca.

Wasza płaszczyzna może zostać porównana do niewielkiego obszaru pomiędzy czterema wrzecionowatymi i cienkimi przewodami, a moją płaszczyznę można porównać do malej cząstki leżącej w sąsiadujących przewodach po drugiej stronie. Jednak nie tylko jesteśmy po różnych stronach tych samych przewodów, ale w tym samym czasie jesteśmy albo powyżej albo poniżej, zależnie od waszego punktu widzenia.

Jeżeli przyjmiecie, iż przewody te tworzą sześciany – to dla ciebie Josephie, ponieważ znam twoją miłość do wszelkich wyobrażeń – wtedy sześciany owe również dopasowane będą wewnątrz siebie, co ani trochę nie przeszkadza mieszkańcom każdego z takich sześcianów, a same sześciany są sześcianami wewnątrz sześcianów. Mówię teraz jedynie o niewielkiej części przestrzeni zajmowanej przez waszą płaszczyznę oraz moją.

Nadal rozważajcie rzecz kategoriami swojej płaszczyzny, jako ograniczonej jej małymi, wrzecionowatymi przewodami z moją płaszczyzną leżącą po drugiej stronie. A one również posiadają nieograniczoną przestrzeń oraz głębię, lecz w zwykłych okolicznościach dla jednej strony ta druga jest przezroczysta. Nie możecie poprzez nie widzieć, ale płaszczyzny te bezustannie przenikają się wzajemnie. Mam nadzieję, że rozumiecie co usiłuję tu przedstawić. Wprowadziłem pojęcie ruchu, ponieważ prawdziwa przezroczystość nie jest zdolnością widzenia przez coś, ale poruszania się przez coś. I to właśnie mam na myśli mówiąc o piątym wymiarze.

A teraz usuńcie strukturę przewodów i sześcianów. Rzeczy mają się, jakby owe przewody i sześciany wciąż były obecne, lecz są one jedynie konstrukcjami niezbędnymi nawet na mojej płaszczyźnie, by uczynić rzeczy zrozumiałymi dla naszych zdolności. Tworzymy wyobrażenia zgodne ze zmysłami jakie akurat posiadamy w jakimś konkretnym czasie. Tworzymy po prostu wyimaginowane linie, po których kroczymy.

Ściany waszego pokoju są tak realne, iż bez nich marzlibyście w zimie, a jednak nie istnieje żaden pokój ani ściany. W podobny sposób przewody, które skonstruowaliśmy są prawdziwe dla nas, chociaż nie ma żadnych przewodów. Jest to znów pojęcie przezroczystości. Ściany są dla mnie prawdziwie przezroczyste, chociaż nie jestem pewien, moi drodzy Josephie i Ruburcie, czy chciałbym dokonać demonstracji.

Tak czy inaczej jednak, dla mnie ściany są przezroczyste. Tak samo jest z przewodami, które stworzyliśmy po to, aby uczynić naszą dyskusję bardziej klarowną. Dla wygody zachowujmy się, jakby te przewody rzeczywiście tam były. Raz jeszcze, jeżeli oczywiście chcecie, pomyślcie o naszym labiryncie przewodów. A teraz poproszę was abyście wyobrazili je sobie wypełniające wszystko co jest, z waszą płaszczyzną i moją płaszczyzną, niczym dwa maleńkie gniazdka w splątanych gałęziach jakiegoś gigantycznego drzewa… Rozszerzę to spojrzenie w późniejszym terminie.

Rozważcie na przykład, że przewody te są również ruchome, bezustannie drżące, że nie tylko przewodzą materię wszechświata ale same są projekcjami tej materii, a zrozumiecie jak trudne jest to wszystko do wytłumaczenia. Nie mogę was też winić, że stajecie się coraz bardziej zmęczeni, gdy po sugestii abyście wyobrazili sobie tę dziwaczną strukturę teraz nalegam żebyście ją zniszczyli, ponieważ w rzeczywistości tak samo nie możecie jej ujrzeć ani dotknąć, jak nie możecie ujrzeć ani dotknąć brzęczenia miliona niewidzialnych pszczół.

***

Rozdział „Seanse typu ‚Zrób to sam’ ” str. 80-83:

Z Materiału Setha

Kreacja trwa bez przerwy i to nie zawsze w obrębie starych schematów. Na waszej płaszczyźnie istnieje podświadomy magazyn wiedzy, dzięki któremu wszystkie cząsteczki i atomy dokładnie wiedzą, jakie ewolucyjne próby zostały już podjęte i z jakimi rezultatami, zawsze mając na widoku okoliczności, które mogłyby pasować do form wypróbowanych już kiedyś, ale bez powodzenia.

Wszystkie atomy i molekuły posiadają skondensowaną świadomość; to samo odnosi się do mniejszych nawet cząsteczek. Atomy oraz molekuły, które tworzą wszelką materię fizyczną i komórki, w zasadzie nie są ograniczone waszym czasem. Działają co prawda w obrębie struktury waszego czasu, ale skondensowana wiedza, jaką zawierają, niesie z sobą własną specyficzną i unikalną świadomość, która nie jest ograniczona prawami fizyki.

Same substancje chemiczne nie doprowadzą do powstania świadomości lub życia. Wasi naukowcy będą musieli pogodzić się z faktem, iż świadomość pojawia się pierwsza i tworzy własną formę. Ciało fizyczne, które jak sobie wyobrażacie, składa się z pewnego rodzaju oddzielonej świadomości kontrolującej strukturę całkowicie nieświadomych części, jest czymś zupełnie chybionym.

Wszystkie komórki ciała są oddzielne i jako takie posiadają odrębną świadomość. Istnieje tu oczywiście pewna gradacja, ale każda komórka jest komórką świadomą. Pomiędzy komórkami wszystkich organów fizycznych, a także pomiędzy tymi organami zachodzi świadoma współpraca.

Oto przykład. Molekuły, atomy i mniejsze jeszcze cząsteczki – wszystkie one zawierają oddzielną świadomość. Teraz wyobraźcie sobie, iż formują się one w komórki. Chociaż komórki te zachowują indywidualność i nie tracą niczego ze swoich zdolności, to w rzeczywistości następuje zlanie się indywidualnych świadomości atomów i molekuł w indywidualną świadomość komórkową… Kończycie się organami złożonymi dosłownie z niezliczonych indywidualnych komórek. Trwa to w nieskończoność i nawet najmniejsze cząsteczki zachowują swoją indywidualność. Kooperatywna natura ciała fizycznego nie mogłaby być rezultatem jedynie waszych związków i reakcji chemicznych.

Stąd świadomość tworzy własną materializację. Ciało fizyczne jest bardziej zdumiewającym fenomenem niż się to wydaje, ponieważ takie łączenie świadomości trwa, a jego rezultaty mogą być widoczne w ludzkim mózgu.

Kiedy fizyczne pochodzenie waszego wszechświata zostanie wreszcie odkryte, wasi naukowcy wcale nie będą mądrzejsi niż do tej pory. Staną przed problemem, którego od dawna i skutecznie unikali, a mianowicie kwestii pochodzenia kryjącego się za pochodzeniem. Wszechświat fizyczny i wszystko co w sobie mieści jest rezultatem świadomości. On nie rozwiną! świadomości. Wręcz przeciwnie, świadomość nie tylko wykreowała wszechświat fizyczny, ale czyni to w dalszym ciągu…

Ta bezustanna kreacja wszechświata prowadzona jest przez każdego osobnika, na poziomie podświadomości poprzez stosowanie mechanizmów, które przynajmniej częściowo wyjaśniłem. Owa bezustanna kreacja materii nie jest utrzymywana przez jakąś podświadomość umiejscowioną gdzieś pomiędzy uszami. Indywidualna podświadomość jest rezultatem psychicznego połączenia wszelkich zasobów i zdolności. Jest to Gestalt, tworzony i utrzymywany przez współpracujące ze sobą świadomości każdego atomu i każdej molekuły, z których składa się ciało fizyczne.

Każdy indywidualny atom jest w pewnym stopniu zdolny do wbudowania swojej cząsteczki energii w konstrukcję fizyczną. Cala struktura fizyczna ciała to rezultat takiej współpracy komórek (z których wszystkie zawierają swoją indywidualną świadomość). Schemat ciała fizycznego umożliwia komo, kom, atomom i molekułom wyrażenie samych siebie. Korzystają z możliwości uzyskanych przez zdolności fizyczne większej struktury dala w sposób, w jaki nie mogłyby tego czynić w żadnym innym wypadku.

Tak jak różne komórki utrzymują swoją indywidualność, tak samo różne osobowości zachowują swoją indywidualność i unikalność, równocześnie wciąż współpracując w tworzeniu psychicznej struktury istoty, która w innym kontekście tworzy również te osobowości: tak oto z tym małym problemem pozostawię was teraz, abyście odpoczęli. Jak wkrótce sami się przekonacie, istnieją inne jeszcze sposoby na sprawdzenie, co tkwi wewnątrz jajka…

Człowiek nie jest osamotniony w utrzymywaniu fizycznego wszechświata, w nadawaniu mu trwałości, gdy projektuje i konstruuje swój wizerunek fizyczny. Bowiem tak, jak ów fizyczny wizerunek jest bezpośrednim rezultatem jego własnego nastroju psychicznego, jak wiernie odzwierciedla jego własne radości i strapienia, jak owe radości i strapienia przejawiają się w wizerunku fizycznym, tak wszelkie żywe stworzenia tworzą własne wizerunki i pomagają utrzymywać fizyczne właściwości waszego wszechświata.

***

Rozdział „Sny prekognicyjne” str. 96-99:

W obecnej rzeczywistości istnieje jedynie obszerna teraźniejszość, tak obszerna, iż nie może być zbadana w całości w waszych kategoriach czasu. Stąd wasz podział na duże obszary przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jesteście w obszernej teraźniejszości w chwili obecnej. Byliście w obszernej teraźniejszości – w waszym wczoraj i wciąż nic przesuniecie się poza nią w waszym jutrze, czy w eonach jutra.

W waszych kategoriach tempo, w jakim odkrywacie aspekty i rzeczywistości obszernej teraźniejszości staje sic waszym fizycznym bądź zakamuflowanym czasem. Na waszej płaszczyźnie musi istnieć fizyczna manipulacja. Daje ona złudzenie przeszłości i przyszłości, a wam samym wydaje się, że teraźniejszość jest ulotną, przemijającą iluzją samą w sobie, poza prawdziwą pamięcią i przywołującą jedynie nostalgiczne wspomnienia. Spowodowane jest to również waszym fizycznym systemem kamuflażu, w którym fizyczne materializacje pojawiają się i rosną, dojrzewają i znikają.

W obszernej teraźniejszości, tak jak istnieje ona w obecnej rzeczywistości, wszystkie rzeczy które istniały wciąż istnieją i wszystkie rzeczy które istnieć będą w waszym jutrze również już istnieją. Wy na waszej płaszczyźnie, możecie doświadczać takiej rzeczywistości jedynie w bardzo ograniczony sposób, a w dodatku nie możecie jej doświadczać spontanicznie. Spontaniczność zaś jest cechą obszernej rzeczywistości.

Jak powiedziałem już wcześniej – ściany waszego domu w rzeczywistości nie istnieją, nie istnieją również podziały jakie stworzyliście w obrębie obszernej teraźniejszości. Ale tak samo, jak ściany waszego domu postrzegane są waszymi zewnętrznymi zmysłami i służą wam do ochrony przed innymi kamuflującymi materializacjami fizycznymi, takimi jak wiatr, deszcz i chłód, również ściany przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, wzniesione przez was jako odmienny rodzaj systemu kamuflującego, ochraniają was przed wewnętrznymi siłami i rzeczywistościami, na które nie jesteście jeszcze przygotowani.

Z reguły, kiedy mówimy o kamuflażu, zazwyczaj mamy na myśli obiekty fizyczne. Jednakże znane są jeszcze inne schematy kamuflażu, które istnieją niejako struktury stałe, lecz jako idee.

Idea przeszłości, teraźniejszości i przyszłości jest na waszej płaszczyźnie niezbędna, ale to wcale nie znaczy, że czas funkcjonuje w taki sposób, jak to sobie wyobrażacie. Macie obsesję na punkcie teorii początku i końca, ponieważ w waszej sytuacji konstrukcje kamuflujące istotnie wydają się mieć początek i koniec.

Z tego samego powodu opętani jesteście ideą przyczyny i skutku. Przy iluzji linearnego czasu, jak to utrzymujecie, teoria owa brzmi: jedna idea pociąga za sobą następną. Mamy tutaj dwie z waszych podstawowych struktur kamuflujących w formie idei — wasze pojmowanie czasu jako ciągu chwil oraz ideę przyczyny i skutku.

Otóż nie ma przyczyny i skutku w takich kategoriach, w jakich rozumiecie te słowa. Nie istnieje również następstwo chwil upływających jedna po drugiej. A bez takiego następstwa chwil sami możecie się przekonać, iż idea przyczyny i skutku staje się pozbawiona znaczenia. Zdarzenia teraźniejszości nie mogą być spowodowane działaniem w przeszłości, ani działanie takie nie może być powodem wydarzeń w przyszłości, w podstawowej rzeczywistości w której nie istnieje przeszłość ani przyszłość.

Zniekształcająca iluzja następstwa chwil oraz wynikająca z niej również iluzyjna koncepcja przyczyny i skutku są rezultatem obserwacji czynionych przez zewnętrzne zmysły fizyczne, przez co na waszej płaszczyźnie są praktyczne i użyteczne. Stąd posiadają pewną wiarygodność, choćby jedynie dla was.

Stanowią one mniej lub bardziej prawdziwe wytłumaczenie natury waszego kamuflażu wszechświata fizycznego. Ale kiedy zostaną zrozumiane jako ograniczone jedynie do waszego środowiska, wtedy wasi naukowcy nie będą próbowali stosować ich jako kryteriów do pomiaru innych rzeczywistości.

Może istnieć porządek bez następstwa chwil. Może istnieć porządek, wierzcie w to lub nie, bez waszej idei o przyczynie i skutku. Może istnieć i istnieje porządek w spontaniczności, a także w równoczesnej egzystencji obszernej teraźniejszości.

Rozumiecie oczywiście, że teoria o następstwie chwil działa jedynie na waszej płaszczyźnie, lub działała do tej pory. Ale w miarę rozwoju ludzkości idea ta przestanie obowiązywać. W rzeczywistości zostanie zarzucona jako teoria, lecz równocześnie będzie wciąż wykorzystywana w swojej ograniczonej formie w praktyce. Na przykład długo jeszcze używać będziecie zegarków po tym, jak wasi naukowcy odkryją, że teoria upływu następujących po sobie chwil jest nieaktualna i przestarzała.

***

Rozdział „Różne rodzaje snów proroczych…” str. 117-121:

Wyjątki z Sesji 45

Gdyby przyczyna i skutek były prawem bezwzględnym, wtedy ciągłość również byłaby prawem bezwzględnym i wszelkie dowody jasnowidzenia byłyby absolutnie niemożliwe. Jedynie dlatego, że nie istnieje przyczyna i skutek – ale po prostu ich pozory, nie ma też przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – jasnowidzenie w waszym wszechświecie jest czymś możliwym.

Podczas gdy świadomość jasnowidzenia jest niezmiernie rzadka, to jednak istnieje; i chociaż w większości przypadków rozrzedzona, jest naturalną metodą ostrzegania jednostek o wydarzeniach, których nie rozpoznały swoimi zmysłami fizycznymi. Jest to naturalna metoda ochrony jednostki poprzez wewnętrzną znajomość wydarzeń. Bez nieustannego jasnowidzenia ze strony każdego mężczyzny i kobiety, egzystencja na waszej płaszczyźnie pociągałaby za sobą tak wielką psychiczną niepewność, że byłoby to całkowicie nie do zniesienia.

Jednostki zawsze ostrzegane są o zagrożeniach, po to by organizm mógł się na nie zawczasu przygotować. Znany jest czas śmierci. Świadomie taki rodzaj wiedzy z oczywistych powodów nie trafia do ego, ale każdy organizm poprzez swoje wewnętrzne zmysły wyekwipowany jest w podświadomą wiedzę o osobistych zagrożeniach, śmierci itd., gdzie osobowość sama decyduje z góry o tym, co uważa za katastrofalne. Narody z góry wiedzą o swoich wojnach. Tak jak telepatia działa na poziomie podświadomości, jako baza dla wszystkich języków i sposobów komunikowania się, tak i jasnowidzenie przejawia się bezustannie po to, aby organizm fizyczny mógł przygotować się do stawienia czoła czekającym go wyzwaniom.

To jednak całkowicie wystarczy, jak na jedną sesję, moje gołąbeczki…

Wyjątki z Sesji 93

Powstać może spory bałagan, gdy sen z jednego poziomu podświadomości interpretowany będzie w świetle danych należących do całkowicie innego poziomu. Wiele jednostek czuje się lepiej z pewnymi aspektami podświadomości, w efekcie mogą być bardziej świadome snów wywodzących się z konkretnych obszarów podświadomości, a pozostawać stosunkowo nieświadomymi snów powstałych w innych obszarach.

Prawie we wszystkich przypadkach możemy stwierdzić, iż sny biorące swój początek w podświadomości mają bezpośredni związek ze świadomym życiem codziennym. Chociaż sny takie są mniej złożone od innych, to i tak stanowią zdumiewającą konstrukcję… I chociaż wydawać się może, że wszystkie są przypadkowymi zlepkami nie związanych ze sobą symboli lub wydarzeń, to jak zobaczymy, jednym z najważniejszych atrybutów każdego snu jest w rzeczywistości rozróżnienie.

Albowiem z pozornie nieskończonej liczby możliwości nasz śniący wybiera pieczołowicie tylko takie przedmioty snu, które najlepiej służą jego celom. Nawet prosty sen dotyczący banalnych wydarzeń dnia codziennego jest w rzeczywistości czymś więcej.

Owe przedmioty snu wybierane są tak sprytnie, by nie powiedzieć chytrze, że nawet najprostsze z nich mogą nawiązywać do wypadków w tym istnieniu; do budzących lęk (podświadomie) obiektów bądź wydarzeń; do wzbudzających pożądanie lub strach przedmiotów bądź wydarzeń z poprzednich wcieleń. Takie przedmioty snu mogą być również metodami, poprzez które wewnętrzna jaźń ostrzega osobowość przed grożącymi w przyszłości nieszczęściami czy rozczarowaniami.

Tak więc jeden przedmiot snu może równocześnie reprezentować codzienną prostą i dobrze znaną część życia na jawie, budzącą silny lęk bądź pożądanie część bezpośredniej warstwy podświadomości, wydarzenia lub przedmiot z poprzedniego wcielenia i wreszcie budzące strach lub pożądanie wydarzenie przyszłe.

Istnieje tu pewnego rodzaju równanie. Jeden przedmiot snu istnieje na czterech lub pięciu różnych pokładach rzeczywistości równocześnie – przedmiot będący więcej niż samym sobą i równy rzeczywistościom, które istniały bądź będą istnieć; stąd przeszłość i przyszłość zawiera się równocześnie w przedmiocie snu mocą całkiem prawdziwego psychicznego ściągania i rozciągania.

Rozciąganie to sen. Ściąganie to powrót elementów snu do pierwotnego pojedynczego przedmiotu, to znaczy do przedmiotu snu, od którego równanie to bierze swój początek. Jak na przykład, wszystkie cyfry biorą swój początek od cyfry jeden.

Przede wszystkim każdy sen rozpoczyna się od energii psychicznej, którą śniący przekształca nie w materię fizyczną, lecz w rzeczywistość w każdym aspekcie tak samo funkcjonalną jak prawdziwa. Formuje ideę w przedmiot snu tub wydarzenie ze zdumiewającym rozeznaniem, tak że przedmiot ten lub wydarzenie samo w sobie uzyskuje egzystencję i istnieje w różnych wymiarach.

One nie wydają się tylko istnieć w różnych wymiarach, ale istnieją również w rzeczywistości. Jeśli przedmiot snu lub wydarzenie rozciąga się w czymś co nazywacie nie tylko czasem ale i przestrzenią i jeśli, jak mówię, przedmioty i kreacje snu zachowują pewną niezależność od samego snu, wtedy widzicie, że chociaż śniący tworzy swoje sny dla własnych celów, to jednak przenosi je na zewnątrz w psychicznym rozciąganiu.

Rozciąganie, powtarzam, zachodzi gdy akcja snu jest aktualnie rozgrywana. Dla śniącego ściąganie ma miejsce, gdy skończył on już z wydarzeniami lub akcją służącymi mu do własnych celów, lecz energia nie może wtedy zostać odprowadzona z powrotem.

Energia przenoszona w jakikolwiek rodzaj konstrukcji nie może być odzyskana, lecz musi stosować się do praw konkretnej formy w jaką została na chwilę stopiona. Dlatego gdy śniący ściąga swoje multirealistyczne przedmioty z powrotem, kończąc tym samym skonstruowany przez siebie sen, kończy go wyłącznie dla siebie. Rzeczywistość snu trwa dalej. Nie obchodzi mnie, że idea ta wydaje się w tej chwili czymś niemożliwym, czy dla ciebie i Ruburta, czy dla innych. Fakty pozostają takimi, jak powiedziałem.

Faktem pozostaje również i to, że na innych świadomych poziomach wy oboje i każda inna jednostka wie, iż świat snu naprawdę skonstruowany jest przez wewnętrzną jaźń z najwyższą dbałością i precyzją, znaną jedynie intuicji. I każda jednostka wie, że tak wspaniała kreacja istnieje też poza jaźnią, z której się wywodzi.

***

Rozdział „Telepatia. Czy rzeczywiście odbieramy myśli…” str. 143-147:

Wyjątki z Sesji 136

Powiedziałem że nie istnieją żadne duplikaty. Wy jednak moglibyście zapytać: a czyż nie są duplikatami niektóre myśli? Wariacje istotnie mogą być niewielkie, ale wariacje takie zawsze są obecne. Myśl transmitowana świadomie lub nieświadomie przez A nie jest dokładnie taką samą myślą kiedy dociera do odbiorcy B.

Myśl powstała pierwotnie w głowie A. jest wciąż przez niego zachowywana, jednak tylko pozornie identyczna myśl dociera do B. A. nie utracił niczego. To znaczy próbując przesiać tę myśl, próbując ją zduplikować, A. wciąż ją zachowuje. Co w takim razie dotarto do B? Jest to ważne, ponieważ wyjaśnienie tego poruszy również kwestię częstych różnic, jakie występują w komunikacji telepatycznej.

Bez względu na to czy A., nasz nadawca, świadomie transmituje taki pozorny duplikat, to w chwili jej transmisji nadawca tworzy pewien schemat impulsów elektrycznych, który ma skopiować oryginalną myśl. Jednak identyczna kopia nie jest możliwa, o ile mi wiadomo, w żadnym rodzaju rzeczywistości.

A tak na marginesie – bliźnięta bardzo rzadko są identyczne, na przykład.

Za każdym razem, gdy podjęta zostaje próba takiego skopiowania myśli stwierdzamy, że już sama próba napina i naciąga; impuls zmienia się co minutę albo jeszcze częściej. Chcę przez to podkreślić, iż każda próba kopiowania zmusza w istocie impulsy do uszeregowania się w odmiennym schemacie. Gdy B. odbiera myśl jest to już zatem nowa myśl, która zachowuje co prawda olbrzymie podobieństwo do oryginału. Ale nie jest po pierwotna myśl.

Tożsamości źródłowe nie mogą być duplikowane. Kwestia dokładnej kopii zawsze jest efektem niedostatecznej wiedzy. W niektórych przypadkach dwie myśli mogą wydawać się identyczne, ale bez względu na to czy badanie może to wykazać czy też nie, taka dokładna kopia jest niemożliwa. Gdy B. odbiera transmitowaną myśl, może zareagować i zinterpretować tę część myśli, która podobna jest do myśli pierwotnej.

Z drugiej strony może zareagować i zinterpretować tę część, która nie jest podobna do oryginału. Może reagować i zinterpretować podobieństwa albo różnice. Jego reakcje zależą od kilku czynników, między innymi od natężenia elektrycznych pulsacji tworzących myśl, a także od jego własnych wewnętrznych zdolności do reagowania na konkretne zakresy natężenia.

Zwyczajowo jednostki ustalają ogólne częstotliwości, którymi mogą się posługiwać, dla najprzeróżniejszych powodów wyjaśnionych przeze mnie wcześniej. Stąd każda jednostka będzie czuła się pewniej działając w obrębie określonych częstotliwości. Oryginalna myśl używana jest jako schemat przy tworzeniu nowej elektrycznej rzeczywistości, która może, lecz nie musi, zostać skierowana do jakiegoś odbiorcy. To oczywiste, iż próba stworzenia duplikatu jest konieczna, gdyby nie ta próba, istniałoby bardzo małe prawdopodobieństwo pomiędzy oddzielnymi tożsamościami.

Charakter myśli odbieranej jest przez B. określony jest przez wiele czynników. Teraz przyjrzyjmy się jedynie kilku z nich. Zaliczamy do nich pierwotne natężenie myśli, tak jak posiada ją A; umiejętność A. do kopiowania myśli na ile to możliwe: stosunkową stabilność elektrycznej całości myśli, tak jak formowana jest przez A; znajomość lub nieznajomość przez zamierzonego odbiorcę zakresu częstotliwości tworzących myśli.

Odbiorca zrozumie i zinterpretuje ogólny zakres natężenia, jaki sam ma w zwyczaju stosować. Pewne części transmitowanej myśli mogą znaleźć się w tym zakresie, podczas gdy inne nie. Odbiorca może odebrać te części myśli, które podobne są do myśli pierwotnej, co może stanowić coś uchodzącego za pewnego rodzaju dowód naukowy. Może się jednak zdarzyć, iż w zakresie, do jakiego jest szczególnie przyzwyczajony znajdą się jedynie różnice. W takim przypadku dowód będzie niewystarczający.

Wcześniej powiedziałem warn, że emocje również posiadają elektryczną rzeczywistość. Myśli formowane i wysyłane w obrębie impulsowego zakresu często osiągają swój cel z powodu szczególnej natury emocjonalnych impulsów elektrycznych. Posiadają one silną elektryczną masę. Zazwyczaj wpadają również w obręb potężnych natężeń z powodów, o których nie będziemy w tej chwili dyskutować. Uformowane pod wpływem silnych emocjonalnych impulsów będą bardziej żywe, będą mieć większą tendencję do tworzenia duplikatów i łatwiej będzie je trafnie interpretować.

Co więcej, kiedy jednostka posiada znajomość emocji istniejących w obrębie elektrycznych natężeń i jest przyzwyczajona do reagowania na nie, cały ten proces jest natychmiastowy. Jednakże myśl, która jest czymś zbliżonym do myśli pierwotnej i w rzeczywistości posiada własną tożsamość – ta myśl jest zmieniana raz jeszcze, tym razem przez samego odbiorcę. Tak naprawdę to nie interpretuje on samej myśli. Interpretuje jej znaczenie i tworzy nową tożsamość myśli.

Mówiłem wam o tym podczas naszej ostatniej sesji. Już sama czynność transmisji zmienia naturę i elektryczną rzeczywistość samej myśli.

Zatem powtórzmy — nasz wyimaginowany nadawca A. nie transmituje danej myśli. Nie wysyła nawet dokładnego duplikatu. Ani odbiorca nie otrzymuje myśli w takim samym stanie. Oryginalna myśl zostaje zachowana przez A. A. kształtuje zatem tak dokładną kopię, jak pozwalają mu na to jego umiejętności. Ta transmitowana jest do B. Ale B. nie może odebrać tej myśli w jej obecnym stanie, ponieważ sama czynność odbierania myśli również ją zmienia. Kształtuje więc na tyle identyczną myśl, na ile to w jego przypadku możliwe i interpretuje ją.

Żadna czynność nie może być rozważana w oderwaniu od tego, na co w widoczny sposób wpływa, ponieważ czynność staje się częścią struktury. Czynność rozpoczyna się z wnętrza i jest rezultatem wewnętrznej żywotności właściwej we wszystkich rzeczywistościach. Czynność nie jest samą rzeczą. Nie jest tożsamością. Czynność jest wymiarem istnienia.

***

Rozdział „W stronę wewnętrznej świadomości” str. 168-173:

Wszystko na waszej płaszczyźnie jest materializacją czegoś, co istnieje niezależnie od waszej płaszczyzny. Stąd w obrębie waszych zmysłów istnieją inne jeszcze zmysły, które postrzegają do wewnątrz. Wasze zwykle zmysły postrzegają, lub tworzą świat zewnętrzny. Inne zmysły postrzegają i tworzą świat wewnętrzny. Postrzegają część świata wewnętrznego.

Jest to prawie tak, jak gdybyście mogli wyczuć, dotknąć i ujrzeć tyle samo na zewnątrz co wewnątrz. Chociaż zarazem istnieje wiele bytów, których jesteście z konieczności nieświadomi. Gdy istniejecie już w obrębie jakiegoś pola, musicie być do niego dostrojeni blokując równocześnie inne rodzaje percepcji.

Jest to stan psychicznego skupienia, koncentracji świadomości wzdłuż pewnych linii. W miarę jak wasze umiejętności rozpoznawania na waszej płaszczyźnie rosną, możecie pozwolić sobie na rozejrzenie się dookoła, wykorzystanie wewnętrznych zmysłów i powiększenie zakresu swojej aktywności. Jest to jak najbardziej naturalne. Przetrwanie na konkretnej płaszczyźnie lub w obrębie konkretnego pola zależy od waszego skupienia na tej płaszczyźnie. Gdy przetrwanie jest mniej lub bardziej zapewnione, wtedy możecie skierować swoją uwagę na co innego.

Wyjątki z Sesji 25

Większość badań z dziedziny ESP prowadzonych jest przez świat Zachodu. Faktem zaś jest, że człowiek Zachodu nie tylko oddal się od polowy swoich zdolności i wiedzy z uporem opierając się na sztucznej dwoistości natury, ale oddal się również od prymitywnych kultur, od których wiele mógłby się nauczyć na temat własnych zdolności.

Jego wykształcenie, codzienny schemat istnienia, wartości kulturowe uwięziły go w sztywnych ramach do tego stopnia, że postrzega inne kultury jedynie przez mroczny labirynt własnych biednych koncepcji. Jeżeli uważa na przykład afrykańskiego Murzyna za przesądnego imbecyla, za prehistorycznego niemal stwora, to oczywiście niczego się nie dowie o umiejętnościach tego człowieka. Wyszydzi u niego każdy dowodna tak zwane ES P, jako jeszcze jeden przykład niedojrzałości jego umysłu.

To prawda, że psycholodzy i badacze nie potrafią w przypadku ESP wyjść poza ustalone schematy narzucone na przykład przez antropologię, po prostu dlatego, iż człowiek Zachodu ma trudności ze stosowaniem ESP. Ludzie innych kultur potrafią robić z niego użytek w bardziej efektywny sposób.

Problem z badaniami ESP polega na tym, iż używacie do tego złych narzędzi. Bierzecie ową dwoistą jaźń za pewnik. Dopóki nie uświadomicie sobie, że jest jedna tylko jaźń – a nie jedna, która wykonuje i manipuluje oraz druga, która oddycha i śni – to nie dojdziecie donikąd. Badania prowadzone zgodnie z tym, co uważane jest za aksjomaty nauki skazane są w najlepszym wypadku na znaczne zwolnienie tempa, a w najgorszym na całkowitą porażkę. Nie oznacza to, że nie ma dowodów na istnienie wewnętrznych zmysłów. Oznacza to raczej, że musi dojść do głosu spontaniczność. Jest niezmiernie trudno powiązać dane uzyskane przez wewnętrzne zmysły z tymi odbieranymi przez zmysły zewnętrzne.

Raz jeszcze powtarzam, że otrzymujecie coś w rodzaju lustrzanego odbicia, które musi zostać rozszyfrowane. Dane uzyskane przez wewnętrzne zmysły mają swój w pełni dostrzegalny wpływ na osobowość, która je uzyskuje, a wpływ ten jest tak samo silny jak każdy wywołany bodźcami zewnętrznymi.

Kiedy upieracie się przy dowodach uzyskiwanych poprzez ,,normalne” zmysły, prawie automatycznie blokujecie aparat zmysłów wewnętrznych. Nie jest to konieczne. Człowiek w dużym stopniu sam wypracował sobie taką reakcję. Musicie przyjmować wewnętrzne dane dosłownie, a to jest właśnie to czego nie robicie. Kiedy wykonacie pierwszy krok ku spontaniczności, wtedy uzyskacie dowody, które nawet świadomy umysł będzie zmuszony zaakceptować. Ale najpierw musicie wykonać taki krok.

Jeżeli pozwolicie już sobie na nieskrępowane odbieranie wewnętrznych danych w sposób bezkrytyczny i spontaniczny, przekonacie się, że są one tak samo ważne, zróżnicowane i silne, jak każdy bodziec zewnętrzny. Ale obstawanie przy tym by dane najpierw zostały odebrane przez zmysły zewnętrzne, a potem oczekiwanie, iż pozostaną nie zniekształcone, jest skazane na niepowodzenie.

Wrażenia uzyskiwane za pośrednictwem zmysłów wewnętrznych są specyficzne w sposób, którego jeszcze nie rozumiecie. Dane te wpływają również w sposób fizyczny na mózg, tak samo jak ma to miejsce z bodźcami uzyskiwanymi poprzez zmysły zewnętrzne. Zmieniają osobowość, tak jak każde inne doznanie. Upieranie się przy dowodach w kategoriach zewnętrznych danych zmysłowych jest tak samo śmieszne jak oczekiwanie, że aparat fotograficzny będzie odtwarzał muzykę.

Muzyka istnieje i może być odtwarzana przez gramofon. Widoki mogą być uwiecznione przez aparat fotograficzny. Nie oczekujecie przecież, że gramofon będzie robił zdjęcia. A oczekujecie od zmysłów zewnętrznych aby robiły coś, czego nie potrafią. Oczekujecie aby działały jak ten gramofon, który ma robić zdjęcia… A jednocześnie bronicie się przed korzystaniem ze zmysłów wewnętrznych, w które wyposażeni jesteście aby docierać do danych, jakie pragniecie uzyskać.

To wasz opór przed akceptacją jaźni jako całości powoduje tę trudność. Powtarzam raz jeszcze, dane uzyskiwane przez zmysły wewnętrzne są tak samo żywe, a właściwie nawet hardziej żywe, niż każde inne dane jakie uzyskujecie. Na ironię zakrawa fakt, iż otrzymujecie takie wewnętrzne dane bez przerwy. Bezustannie z nich korzystacie, lecz świadomie zaprzeczacie ich istnieniu.

Już sam fakt że oddychacie, śnicie i wykonujecie mnóstwo innych czynności bez jakiejkolwiek pomocy świadomego ego powinien przekonać najbardziej nawet zakuty łeb, iż w grę wchodzi tu coś więcej niż nauka skłonna jest uznać. Wasza obecna formuła podświadomości jest po prostu skąpym, ograniczonym i częściowym przyznaniem, że człowiek jest czymś więcej niż świadomym ego, czymś więcej niż sumą swoich części i czymś więcej, niż mechanizmem.

Dowody na to co nazywacie ESP pojawiają się, ale tak jak otrzymujecie dowód na istnienie dźwięku przez wrażenia odbierane uchem i raczej nie oczekujecie, że będziecie uchem widzieć, tak i dowody te muszą być uzyskane odpowiednimi kanałami. Jednym z waszych głównych problemów jest brak akceptacji wszelkich dowodów nie postrzeganych przez zmysły zewnętrzne. Oznacza to, iż nie uznacie wrażenia za ważne, dopóki nie będzie mogło zostać zademonstrowane jako istniejące w fizycznej rzeczywistości.

Jednak prawie każdy obeznany jest z doznaniem psychicznym, które chociaż może nie mieć. widocznych efektów fizycznych, to w znacznym stopniu może zmienić osobowość…

[…]

[Dane uzyskane przez wewnętrzne] zmysły są tak samo intensywne, jak każde inne doznanie psychiczne. Czasami nawet bardziej. A jak powiedziałem już wcześniej, nie możecie wziąć takiego doznania do ręki i go obejrzeć. Ani nie możecie zbadać go w laboratorium. Ale nawet największy głupiec nie zaprzeczy z tego powodu istnieniu doznań psychicznych.

Już sam termin ESP jest rezultatem waszej sztucznie stworzonej dwoistości utrzymującym, że wszystko co nie jest postrzegane zmysłami fizycznymi jest czymś ekstra dofastrygowanym… Przyznać jednak trzeba, że zmysły zewnętrzne są fałszerzami najprzedniejszej marki. Co zrobicie kiedy przekonacie się, iż wszystko to o czym mówią wam zmysły fizyczne jest po prostu fałszywe?

Zmysły wewnętrzne są o wiele bardziej pewne. Pewniejszymi są również wewnętrzne dane. Wasze doznanie psychiczne jest przekonujące bez względu na to czy krzesło jest czymś stałym czy nie. [Odnosi się to do wcześniejszego twierdzenia]. Wewnętrzne dane, tak jak wewnętrzna jaźń, której istnieniu zaprzeczacie, są o wiele bardziej stałe, a mój kontakt z wami jest tego dowodem.

***

Rozdział „Wewnętrzna Świadomość” str. 194-196:

Wyjątki z Sesji 162

Myśl jest działaniem. Sen jest tak samo działaniem, jak jest nim oddychanie. Chociaż operujemy kategoriami podziału, to cala rzeczywistość jest częścią działania. Kiedy dzielimy działanie aby o nim podyskutować, to w żaden sposób nie zmieniamy rzeczywistości tego działania, ani nie odmieniamy jego natury.

Działania posiadają rzeczywistość elektryczną. Wasze zmysły zewnętrzne nie postrzegają takich rodzajów rzeczywistości. Niemniej jednak stanowicie Gestalt elektrycznych działań. W obrębie materii fizycznej waszych chromosomów występują kodowane systemy elektryczne. Nie stanowią one samych chromosomów. Chromosomy są fizyczną materializacją elektrycznych danych wewnętrznych.

Działanie (jeżeli wolicie możemy używać terminu żywotność) – bezustannie próbuje wyrażać się w nieskończonych tworach. Stąd materializuje się w najprzeróżniejszych formach. Określam owe formy kamuflażem. Wewnątrz waszego systemu kamuflażem jest materia fizyczna. Niemożliwe aby działanie wyraziło się w jakiś sposób całkowicie.

Pod żadnym pozorem nie jest to system zamknięty. Działanie zachodzi w obrębie wszystkich systemów i wszystkich rzeczywistości. Wasze zmysły fizyczne wyposażone są tak, aby postrzegać rzeczywistość wewnątrz kamuflażu pola fizycznego.

Nie oznacza to jednak, iż jest to jedyna rzeczywistość. Po prostu jest to jedyna rzeczywistość jaką odbieracie swoimi zmysłami fizycznymi. Aby postrzegać inne rzeczywistości, musie ie przełączyć się ze zmysłów zewnętrznych na wewnętrzne, ponieważ zmysły wewnętrzne są precyzyjniejsze i odpowiednio wyposażone do postrzegania działań i rzeczywistości istniejących niezależnie od zniekształceń powodowanych przez zmysły fizyczne.

To że postrzegacie rzeczywistość w ograniczonym stopniu, nie wpływa na zasadniczą naturę samej rzeczywistości.

Ego próbuje trzymać się na uboczu działań, postrzegać działanie jako rezultat aktywności ego. Jednakże próby takie również w żaden sposób nie zmieni iją natury działania. Ego ogranicza przez to jedynie własną percepcję.

Dla jaźni nie istnieją żadne ograniczenia, ponieważ jaźń jako element działania nie posiada żadnych granic z wyjątkiem tych wyimaginowanych nałożonych jej przez ego. Nie znajdujemy zatem żadnych ograniczeń dla jaźni. Jaźń nie jest zamknięta wewnątrz czaszki. Powstające w was myśli nazywacie własnymi, ale jak je właściwie zachowujecie?

Otóż wcale ich nie zachowujecie. Są one transmitowane bez waszej świadomej wiedzy, a jaźń rozszerza się. Jaźń nie jest ograniczona fizycznie. Idea taka jest rezultatem waszej percepcji, ponieważ składniki odżywcze i powie trze, o których sądzicie że jaźnią nie są, przedostają się do jaźni bezustannie, a to co uważacie za samych siebie wydostaje się porami waszego ciała.

Jaźń nie jest też ograniczona czasem i przestrzenią, bowiem w snach istnieje rzeczywistość nie mająca nic wspólnego z czasem czy przestrzenią, a owe doznania senne zmieniają i odmieniają waszą osobowość, ponieważ działanie samo w sobie zmienia się zawsze. Znacie jedynie maleńką część jaźni. Jesteście czymś więcej niż sądzicie, że jesteście, a wasze drogi biegną znacznie dalej…

Ego nie może sprawić, by wasze serce bilo. Dlaczego więc tak trudno jest wam uwierzyć, iż jesteście czymś więcej niż ego? Ponieważ w snach spotykacie cząstki samych siebie. Tworzycie rzeczywistości, a wasze doznania w świecie snu są pod każdym względem tak samo żywe, przekonujące i prawdziwe, jak te na jawie.

Nie jesteście też w pełni świadomi, w waszym rozumieniu tego stówa oczywiście, nawet w stanie waszej jawy. Jest to uproszczony przykład tego, jak w stanie snu odrzucacie bodźce, które zazwyczaj akceptowane są przez ego i stajecie się świadomi innych rzeczywistości ignorowanych zazwyczaj w stanie jawy.

***

Rozdział „Inne sposoby na spoglądanie w przyszłość…” str. 218-220:

Dużo jeszcze pozostaje do wyjaśnienia, jeśli chodzi o to czego zaledwie dotknęliśmy, bowiem wszystkie rzeczy są od siebie zależne. Istnieje faktyczna korelacja pomiędzy naszymi punktami chwilowymi, o których już mówiłem, obszerną teraźniejszością a tą częścią jaźni, którą wy nazywacie podświadomością.

Zajmiemy się głównie istotą działania, a wszystkie widoczne tu podziały będą arbitralne, dla wygody objaśnień. Punkt chwilowy sam w sobie jest już takim sztucznym podziałem. Punkt chwilowy składa się z działań, jakie możecie sobie przyswoić w obrębie obecnej struktury, ponieważ jest on w rzeczywistości częścią obszernej teraźniejszości.

Podświadomość oraz w istocie wszystkie części jaźni, z wyjątkiem ego, zdolne są do przyswajania szerszego obszaru działania, o ile można się tak wyrazić. Stąd dla innych części jaźni istota czasu różni się od tej, jaką odbiera ego. Może ona zostać odniesiona do wielu innych aspektów rzeczywistości. Jak chodzi o działanie punktów chwilowych, ego istotnie jest częścią jaźni będącą na szczycie punktu chwilowego i przez ten punkt ograniczoną. W takim kontekście ego jest częścią jaźni, która jest całkowicie skoncentrowana na punkcie chwilowym, będąc równocześnie przezeń uwięzioną.

Ego jest tą częścią jaźni, która odbiera czas jako ciągłość i dla której doznanie jest serią bodźców i reakcji zachodzących jeden po drugim. A jednak można powiedzieć, iż samo w sobie jest to już podziałem, lub rodzajem wartościowego dopełnienia, ponieważ równoczesna natura danego działania jest tutaj odbierana w zwolnionym tempie, tak samo jak dziecko musi nauczyć się najpierw chodzić aby zacząć biegać.

Podświadomość nie jest tak ograniczona. Jeżeli przyjmiecie ego jako stojące na szczycie punktu chwilowego i uwięzione w rzeczywistości własnego doznania (przed- i-po), przyczyny i skutku, wtedy będziecie mogli wyobrazić sobie podświadomość sięgającą dalej na zewnątrz, obejmującą wiele, innych punktów chwilowych.

Nietrudno zatem zrozumieć, dlaczego możliwości ego są tak olśniewające. W obrębie jego ograniczonego zakresu występuje intensywność bodźców i reakcji. Ego jest faktycznie częścią jaźni zaabsorbowaną konkretnym polem działania lub wymiaru.

Podświadomość sięgając na zewnątrz, sięga również do wewnątrz. Bowiem gdy w obszernej teraźniejszości nie istnieje prawdziwa przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, to występuje tam jednak nieskończoność wewnętrzna i zewnętrzna; i ponownie działanie wewnątrz działań. Nie ma końca takim działaniom ponieważ są samorodne. Pozostałe części wewnętrznej jaźni sięgają zatem nawet dalej we wszystkich kierunkach, obejmując przez to wiele punktów chwilowych. Dla wielu części wewnętrznej jaźni to, co wy nazywacie jedną chwilą odpowiada prawie nieograniczonej liczbie chwil, bowiem nawet czas fizyczny nie ma znaczenia bez doznania i bez działania.

Cała wasza koncepcja czasu zbudowana jest w oparciu o waszą zdolność postrzegania działania, w miarę jak zdolność ta rośnie, rosną też wymiary czasu. Możliwe jest, iż jedna chwila waszego czasu może być doświadczona przez cala jaźń jako wieki.

Powinno was to doprowadzić do zrozumienia, dlaczego czas fizyczny jest dla podświadomości właściwie bez znaczenia, oraz dlaczego wewnętrzna jaźń posiada wiedzę o przeszłych wcieleniach i przeszłych zdarzeniach. Bowiem dla wewnętrznej jaźni, drodzy przyjaciele, owe wcielenia wcale nie należą do przeszłości, ani obecne wcielenie ego niekoniecznie jest teraźniejsze dla całej jaźni.

Bo dla całej jaźni wszystkie osobowości, które się na nią składają, istnieją równocześnie.

To tylko ego biegnie od chwili do chwili niczym przeskakujący kałuże człowiek. To jedynie ego tonie w czasie. Stąd zatem, ponieważ to ego jest chwilowo uwięzione w skupieniu waszego pola, jedynie ego pogrąża się tak powoli w równoczesne działanie, postrzegając je kawałek po kawałku, fragment po fragmencie. Teraz widzicie chyba co miałem na myśli mówiąc o bezgranicznej jaźni, ponieważ cala jaźń nie jest tak ograniczona. Cala jaźń może i postrzega nieograniczoną liczbę takich punktów chwilowych jednocześnie.

***

Rozdział „Więcej o przepowiedniach”, str. 235-237:

Wyjątki z Sesji 54

Stara analogia, chociaż obawiam się, że dość banalna, jest wciąż dobra. Idąc przez las znajdziecie wiele drzew. Czas może być pojmowany jako cały ten las. Wy jednak widząc przed sobą drzewo nazywacie je przyszłością. Wydaje się wam, że drzewa tego nie było tu przedtem, ponieważ jeszcze do niego nie doszliście. Drzewo za sobą natomiast nazywacie przeszłością. Można powiedzieć, że wędrujecie jedną wąską ścieżką, ale w lesie jest wiele takich ścieżek. Las istnieje jako całość. Możecie wędrować do przodu lub do tylu, chociaż dopiero uczycie się to robić.

Rozwińmy tę analogię. Przyjmijmy, że cały las to obszary teraźniejszości. Drzewa, wszystkie istniejące równocześnie, przyrównać możemy do świadomości; jednak ów las obszernej teraźniejszości nie zajmuje przestrzeni w taki sposób, jak wy pojmujecie przestrzeń.

W jego obrębie nie ma przeszłości, teraźniejszości czy przyszłości w waszym rozumieniu, lecz jedynie chwila obecna. Z powodu nieskończonych możliwości, w owej chwili utrzymywana jest stałość w kategoriach wartościowego spełnienia, spełnienia dosłownie nieskończonych wartości. Stąd las ten bez przerwy się rozrasta. Nie rozrasta się jednak w kategoriach przestrzeni czy czasu, lecz w kategoriach spełnienia zdolności i wartości, które tworzone być mogą na różnych poziomach i pod różnymi maskami, z których wasze obecne pole istnienia jest pierwszym.

Wyjątki z Sesji 125

Pojmujecie działanie w kategoriach czasu, ponieważ w waszym fizycznym świecie działanie wydaje się zabierać czas, prawie w taki sam sposób jak krzesło wydaje się zajmować przestrzeń. Krzesło oczywiście nie zabiera przestrzeni, lecz jest częścią tego co wy nazywacie przestrzenią. Działanie również nie zabiera czasu. Jest częścią tego, co wy nazywacie czasem…

Trudno jest wam to wytłumaczyć, ponieważ stare koncepcje muszą być zastosowane w nowy sposób. Ale… mówiliśmy o elektrycznej rzeczywistości myśli, emocji, snów oraz tych wszystkich doznań, których pochodzenie wydaje się czysto psychologiczne, a które nie zajmują przestrzeni w waszym wszechświecie fizycznym.

Wspomniałem również, że pole elektryczne posiada różnorodność wymiarów, których nie znacie. W systemie tym mieszczą się głębie, które nie są głębiami w kategoriach przestrzeni, lecz raczej głębiami i wymiarami w kategoriach zmieniających się natężeń. Istnieje również stałość blisko połączona z natężeniem, ale nie z ciągłością w kategoriach czasu.

W tym elektrycznym systemie podróż przez czas oznacza po prostu podróż przez natężenia. W systemie tym występuje stały ruch, tak samo jak we wszystkich pozostałych, a stały ruch sprawia, iż ruch możliwy jest również w obrębie waszego systemu; czas istotnie jest tu impulsem elektrycznym, który rośnie poprzez natężenie, a nie poprzez chwile.

Mówienie o ruchu do tylu i do przodu nie ma większego sensu. Istnieją jedynie zmienne pulsacje zmiennych natężeń; stąd ponieważ silniejsze natężenia są naturalnym rezultatem natężeń słabszych nazywanie jednych teraźniejszością a drugich przeszłością pozbawione byłoby sensu. Jednak w waszym polu fizycznym i przy fizycznym czasie, można powiedzieć, iż poruszacie się na falach owych pulsacji.

Kiedy pulsacja jest słaba, nazywacie ją przeszłością. Kiedy jest silniejsza – teraźniejszością, a taką, która nie wydaje się wam tak silna jak teraźniejszość zwiecie przyszłością. Tworzycie takie podziały sami dla siebie. W taki właśnie sposób wytworzyliście sztuczne podziały czasowe i wtłoczyliście w nie tkwiące w systemie możliwości, potencjały i ograniczenia.

***

Rozdział „Czy żyliśmy poprzednio? Dalsze eksperymenty…” str. 257-260:


Wyjątki z Sesji 126

Nawet elektryczna rzeczywistość snu jest w nas zaszyfrowana, tak więc jego skutki doświadczane są nie tylko przez mózg, ale również przez najdalsze i najmniejsze komórki ludzkiego ciała. Zapomniane doznania senne zachowywane są na zawsze jako elektrycznie zaszyfrowane dane. Jeżeli skutek (w ogóle) odbierany jest w jakiejś części ludzkiego doznania, wtedy możecie być pewni, iż odczuwany jest również na wszelkie inne możliwe sposoby, obojętnie czy ów skutek jest natychmiast odczytywany czy nie.

Każdy skutek doświadczany przez człowieka istnieje jako seria elektrycznych sygnałów i kodów, które same w sobie tworzą wzór będący wzorem elektrycznym.

Istnieją one w komórkach, a raczej to komórki tworzą się dookoła nich. Owe elektryczne zaszyfrowane sygnały tworzą następnie elektryczne duplikaty pełnego doznania, tak jak było ono doświadczane przez daną istotę. Wzór jest niezależny od systemu fizycznego.

Wzór elektryczny jest osobowością, łącznie ze wszystkimi doświadczeniami czasu ziemskiego. Może zatem dołączyć do wewnętrznej jaźni. Chociaż ego było pierwotnie przystosowane przez wewnętrzną jaźń i stanowiło produkt fizycznej dziedziczności oraz środowiska, to nie umiera, ale jego istnienie zmienia się z rzeczywistości fizycznej w rzeczywistość elektryczną. Wciąż jednak jest czymś indywidualnym. Indywidualność nie zostaje utracona, lecz staje się częścią wewnętrznej jaźni, a doświadczenia ego zostają dodane do sumy doświadczeń wielu osobowości tworzących wewnętrzną jaźń.

Wyjątki z Sesji 132

Wspomniałem że wszechświat elektryczny składa się z elektryczności, która jest bardzo odmienna od tego, co rozumiecie pod owym pojęciem. Elektryczność postrzegana przez was w systemie fizycznym jest zaledwie wtórną emanacją, rodzajem cienia owych nieskończonych różnorodności drgań. Drgania te nadają realności wielu fenomenom które znacie, ale które nie jawią się jako obiekty namacalne w waszym systemie fizycznym.

Wiemy już, że wszelkie doznania zachowywane są jako elektrycznie zaszyfrowane dane wewnątrz komórek, oraz że materiał komórek tworzy się dookoła takich zaszyfrowanych doznań. Początek ego, powalanego do istnienia przez wewnętrzną jaźń, jest w dużym stopniu obciążony dziedzicznością i środowiskiem… Ego to w miarę swego istnienia stopniowo buduje własną elektryczną rzeczywistość, tak jak jego doznania tworzą zaszyfrowane dane wewnątrz komórek.

W każdej fazie ego jest całością w obrębie elektrycznej rzeczywistości, tak samo jak jest całością psychiczną w obrębie systemu fizycznego. Zalicza się do tego oczywiście pamięć snów, tak samo zresztą jak gromadzenie danych czysto fizycznych.

System elektryczny posiada wiele wymiarów rzeczywistości, które nie są postrzegane w systemie fizycznym. Jak dotąd wasi naukowcy są w stanie badać elektryczność obserwując te jej przejawy, które postrzegane są w obrębie ich rozumienia. Gdy powstanie bardziej wyrafinowana aparatura, być może będą w stanie ujrzeć większą część tej rzeczywistości. Ale ponieważ nie będą potrafili jej wytłumaczyć w granicach znanego sobie systemu odniesień, wiele wyjaśnień dotyczących zaobserwowanych fenomenów będzie zniekształconych bądź po prostu naciąganych.

Niezwykle trudno jest naprowadzić was na zrozumienie tej nieskończonej złożoności i wymiarowości owej rzeczywistości elektrycznej zważywszy, że każda z waszych myśli składa się z unikalnego natężenia impulsów, nie dzielonych z niczym innym i że to samo powiedzieć można o każdym śnie w ciągu całego waszego życia; oraz że wszystkie te doznania gromadzone są w określonych zakresach natężeń, również całkowicie unikalnych i zaszyfrowanych; a to (suma wszystkiego czym jesteście) istnieje zaledwie w jednym maleńkim zakresie lub paśmie natężeń. Sami więc widzicie jak trudno to wytłumaczyć.

Wszystkie istoty ludzkie są w ten sposób elektrycznie skomponowane, a także cała reszta w obrębie pola fizycznego, z kilkoma wyjątkami, obojętnie czy istnieje czy też nie w świecie materii fizycznej. Wasze pole fizyczne zachowywane jest wewnątrz własnego unikalnego zakresu natężeń, maleńkiego pasma elektrycznych impulsów, milion razy mniejszych od przypadkowej nuty w utworze muzycznym. Jednak nie powinno to wywoływać w was poczucia błahości, ponieważ każda wyjątkowość niesie swoją własną odpowiedzialność.

Wszelki ruch jest ruchem mentalnopsychicznym, a wszelki ruch mentalny i psychiczny posiada elektryczną rzeczywistość. Wewnętrzna jaźń porusza się zmieniając lub przemieszczając się przez natężenia z waszego pola fizycznego. Każde nowe doznanie psychiczne otwiera nowe natężenie pulsacyjne i nadaje większy realizm w granicach systemu elektrycznego. Poruszanie się poprzez natężenie w obrębie systemu elektrycznego daje efekt poruszania się poprzez czas w granicach systemu fizycznego.

***

Rozdział „Reinkarnacja, relacje rodzinne…” str. 273-277:

O reinkarnacji i płciach

Nadmiar wcieleń męskich sprawia, że osobowość staje się zgorzkniała w sposób typowy dla kobiet, bez wewnętrznego zrozumienia i współczucia, które związane są zazwyczaj z kobiecością. W ten sam sposób ciągle wcielenia kobiece dają cechy szorstkie bez wewnętrznej siły, tak charakterystycznej dla pili męskiej. Z tego powodu większość jednostek przeżywa kolejne życia to jako mężczyzna to jako kobieta.

O osobistych długach i reinkarnacji

Nie jest prawdą, że każdy z którym macie teraz do czynienia miał z wami coś wspólnego w przeszłości. Zawsze będziecie spotykać nowe osobowości w różnych istnieniach, tak samo jak ludzi, których już znaliście. W rzeczywistości wielokrotnie rozwiązujecie problemy powstałe wraz z pewnymi osobowościami, pomagając wciąż innym osobowościom w innych wcieleniach.

Istnieje coś w rodzaju praw, które rządzą tymi sprawami. Zapamiętajcie moje słowa – wszystkie długi są spłacane, bo długi w rzeczywistości przypisane są konkretnej osobowości. Słowo ,,dług” zakłada winę, lecz taka sugestia nie jest moją intencją.

Jednakże zrozumienie pierwotnego grzechu jest bez wątpienia po części wewnętrznym rozpoznaniem długów takiego właśnie rodzaju, ale ponownie nie ma tu winy w zwyczajowym rozumieniu tego słowa.

Zawsze istnieje do rozwiązania całe mnóstwo problemów natury osobistej, ale czas, miejsce oraz związki pozostają do wyboru.

[…]

Wyjątki z Sesji 89

Człowiek ten w poprzednim życiu nie był związany z żadnym z was, nie widzę go też w Anglii w żadnym okresie. Zamiast tego widzę go na obszarze śródziemnomorskim w połowie szesnastego wieku, i z tego to właśnie wcielenia wywodzi się jego obecna wada wymowy.

Wada ta w tym życiu symbolizuje moment z 1507 roku, w którym mężczyzna ten nie przemówił, a powinien, bowiem zagrożone było życie ludzkie. Nie przemówił z lęku, a dzisiaj, gdy najbardziej chce mówić, nie potrafi.

Może to jednak zostać naprawione. Poczucie winy trwające całe życie można jeszcze zrozumieć. Jednak poczucie winy tkwiące w psychice od polowy szesnastego wieku doprawdy obarcza sumienie zbyt wielkim chyba brzemieniem. Cierpi więcej niż wymaga odkupienie pierwotnej niegodziwości, która biorąc pod uwagę okoliczności była nawet zrozumiała.

Oto historia. Nastąpiła inwazja najeźdźców z innego kraju. Padły podejrzenia o nielojalność. Kiedy wysunięto je pod adresem mężczyzny obecnego na dzisiejszej sesji, zaprzeczył im. Lecz gdy postawiono zarzut innemu człowiekowi, o którym wiedział, iż jest niewinny, w obawie o własną głowę pozwolił, aby uznano winę tamtego.

Płacił za to wciąż i wciąż odnowa. Nikt go o to nie prosił. Nawet wtedy był bardziej zgnębiony niż byliby inni. W poprzednim wcieleniu ukarał się niesprawnym prawym ramieniem, aby nie móc już wskazywać. Ale takie umartwianie staje się formą tortury.

[Po sesji nasz gość powiedział nam, że nie używa prawej ręki jak większość ludzi lecz jest oburęczny].

Nie ma ku temu powodu. Na inne sposoby, poprzez konstruktywne działania znosi więcej niż to konieczne. Uświadomienie sobie, iż cierpi bardziej niż wymaga tego odkupienie pierwotnej zdrady winno dać w rezultacie, o ile weźmie sobie tę informację do serca, złagodzenie symptomów jakie mogły powstać, a nawet ich zanik.

A zna on człowieka, którego niegdyś tak zdradził. W tym życiu byl dla niego miły. W obecnym wcieleniu poniósł wiele wyrzeczeń na rzecz człowieka, którego kiedyś wydal. Karma nie mówi nic o zasadzie oko za oko, nie ma tam też żadnych sugestii o karze. Karma jest jedynie, na polu fizycznym, wynikiem osobistego rozwoju i reprezentuje dojrzałą realizację tezy, że wszystko jest jednością. Jeżeli kogoś ronimy, to tylko siebie. Nie musimy nosić takich blizn przez wieczność. Są chwile kiedy musimy, nawet podświadomie, zapomnieć że zgrzeszyliśmy.

Człowiek o którym tutaj mówię może wyrażać się swobodnie. W połowie szesnastego wieku był bardzo elokwentny. To właśnie owa elokwencja, tak przekonująca i pełna zręcznych słówek sprawiła, iż skazano niewinnego człowieka i to jest przyczyną, dla której obawia się korzystać z niej teraz, bowiem kiedyś pozwolił aby go zwiodła.

To pragnienie obecnej osobowości do wyrażenia się, sprzeczne z podświadomymi wspomnieniami z tamtego wcielenia, obawa o skutki elokwencji używanej bez rozwagi, powoduje teraz trudności.

Mężczyzna zdradzony kiedyś przez obecną osobę jest teraz jego ojcem. Podświadomie wie o wszystkim. Dlaczego bowiem żądałby od syna tego, czego żaden ojciec nie ma prawa żądać? Nie zakładam oczywiście, że ojciec jest świadomie nieżyczliwy czy zmierza do zemsty. Obecny ojciec kocha swego obecnego syna. To nie syna chce zranić ojciec, ale człowieka, jakim syn niegdyś był.

Tak więc, gdy ojciec odpłaca swojemu dawnemu zdrajcy, rani syna nie wiedząc nawet dlaczego. Nie potrafi zrozumieć swojego okrucieństwa w stosunku do syna, ani działań do których jest przymuszany. Kochający ojca syn również nie rozumie małych okrucieństw ojca, ani poczucia zaspokojenia jakie z nich czerpie. Syn świadomie cieszy się z owych małych okrucieństw, ponieważ dzięki nim ma wrażenie, iż odprawia pokutę, ale za co?

Za niegodziwość, która została już w pełni spłacona. A każde małe ojcowskie okrucieństwo boli bardziej ojca, ponieważ zdumiony jest swoim traktowaniem syna, dla którego świadomie ma uczucia doprawdy ojcowskie.

Znosząc owe okrucieństwa obecna osobowość syna osiąga dwa cele. Uzyskuje nie kończącą się pokutę, lecz równocześnie oddaje cios wywołując u ojca wyrzuty sumienia.

Aby podać jakieś logiczne wytłumaczenie symptomu wywodzącego się z poprzedniego życia, osoby często przywołują wydarzenia z obecnego życia, które mogą być wskazane przez podświadomość jako przyczyna.

[Tu następuje opis konkretnej sytuacji. Wydarzenie było banalne, a zyskało znaczenie jedynie z powodu wewnętrznych napięć naszego gościa. Seth stwierdził, że nasz gość świadomie nie przypomniałby sobie tego epizodu, ale podświadomie używał go w charakterze kozła ofiarnego odpowiedzialnego za jąkanie się, oraz uważał, że jąkanie zaczęło się od tego właśnie zdarzenia].

Komunikacja jest dziedziną, w której omawiana osoba odniesie niezwykle duży sukces, ze wszystkimi swoimi ograniczeniami w komunikacji werbalnej, odnajdzie satysfakcję w dziedzinach gdzie ukryte pragnienie komunikowania się może znaleźć swoje ujście.

[Seth zasugerował elektronikę, jako dziedzinę, w której nasz gość jest wykształcony].

Mężczyzna ten powinien opuścić dom ojca. Nie może się bowiem wyrazić w obecności człowieka, którego kiedyś zdradził. Obecnie nie jest ojcu nic winien ponad zwykłe synowskie obowiązki. Sztuczne zabieganie o względy ojca lub próby zadowolenia go w sposób, którym nie jest zainteresowany nie prowadzą do osobistego rozwoju ani tym bardziej do sukcesu.

M ilość jaka naprawdę istnieje pomiędzy ojcem a synem może zostać rozwinięta i podtrzymana gdy syn pójdzie swoją drogą, a ojciec będzie wiedział, że ten może to zrobić.

Bowiem wyrzeczeń nieświadomie wymuszanych przez ojca, żałuje ojciec. A wyrzeczeń czynionych przez syna, żałuje syn.

Ruburt nie wierzy, iż gość powinien zachować się w podobny sposób, jak ja się zachowuję, no ale ja nie jestem gościem tego domu. Jest to dla mnie raczej bolesny obowiązek, w dodatku nałożony przeze mnie samego, grzebania się w osobistych sprawach z przeszłości, ale uważam się raczej za psychicznego Pana Ciekawskiego. Bowiem niewielu jest takich, którzy potrafią spojrzeć w głąb siebie z absolutną szczerością, a jeżeli materiał ten ma osiągnąć cel, musi być skierowany na wiedzę, a wiedza musi być stosowana w kategoriach człowieka.

***

Rozdział „Wydarzenia sugerujące przetrwanie” str. 297-301:

Jeśli powiem, że jestem energią, nie będzie to kłamstwem. W rzeczywistości jest to prawdziwsze od wielu opisów, które mogłyby zabrzmieć autentyczniej, ale dużo bardziej skomplikowanie. Jestem osobowością w formie samej esencji owej energii. W żadnym wypadku nie oznacza to, iż jestem ,,duchem”, rodzajem ukochanego dziadunia z filmów science-fiction. To czym jestem trudno jest wytłumaczyć z powodu ograniczeń nałożonych nie tylko przez waszą wiedzę, ale również z powodu waszych obecnych metod komunikacji…

Niemniej jednak posiadam pewną strukturę i mogę zmieniać bądź wymieniać składniki tej struktury, tak aby jawić się lub działać w warunkach całkowicie różnych. Podczas naszych sesji korzystam z moich podstawowych komponentów energii w sposób inny, niż robiłbym to w innych okolicznościach. Innymi słowy mogę zmieniać ułożenie moich komponentów koncentrując moce na jednym kierunku.

Gdy wy chcecie się przedostać w jakąś małą przestrzeń to zakładam, że najpierw opadacie na czworaki, zginacie ramiona a następnie wpychacie się w tę wyimaginowaną dziurę głową do przodu. Związane z tymi czynnościami ruchy mięśni powodują chwilową zmianę kształtu, cokolwiek sztuczne ale prawdziwe dostosowanie ciała fizycznego do przestrzeni, oraz wynikającą z tego zmianę skupienia lub kierunku o tyle, by wcisnąć ciało w otwór.

Choć na całkiem odmiennym poziomie, jednak rzecz ta podobnie ma się ze mną, gdy próbuję przecisnąć się przez wąskie przejście prowadzące na waszą płaszczyznę. W moim przypadku jednak niezbędne manipulacje oznaczają transformację, stąd posiadam więcej swobody. To tak, jakbyście potrafili uczynić swoje ciało mniejszym niż sam otwór w o wiele bardziej dogodny sposób.

Mam do dyspozycji nieograniczoną energię, ale wy również ją macie. Różnica polega na tym, że jestem lepiej przygotowany do posługiwania się tą energią, a to dlatego, iż posiadam dodatkową wiedzę, którą wykorzystuję.

Wasi naukowcy wiedzą, że wszelka materia składa się z tych samych elementów. Dzięki metodom, które opisałem mogę zmieniać swoją formę. Widzieliście jak woda zamienia się w parę. To bardzo prosta analogia. Istnieję jako energia, istnieję elektronicznie a czasami chemicznie. Powiedziałem że mogę zmieniać ułożenie moich komponentów. Jeżeli miałbym być uważany za ducha, wtedy wszelka energia musiałaby być duchem.

Wasze pojęcie ducha, jak mi się wydaje, to coś co nie ma formy, a ja posiadam formę. I z pewnością posiadam strukturę. Prawdą jest jednak, że w zwykłych okolicznościach nie możecie jej zobaczyć. Nie oznacza to, że jej nie mam. Czasami możecie doświadczyć mojej struktury. [Było to jeszcze przed sesją, podczas której pojawiła się zjawa.] Musicie zrozumieć, że zmysły wewnętrzne dostarczają bezpośrednich doznań. Zmysły zewnętrzne dostarczają zakamuflowanych zniekształceń przetworzonych już doznań, z drugiej ręki.

Ani wy ani wasi naukowcy nie jesteście jeszcze świadomi wielu podstawowych praw rządzących takimi zjawiskami jak moja struktura, chociaż niektóre z nich widzieli już przelotnie co oryginalniejsi wasi myśliciele.

„W tym kraju?”

Za granicą. Niewiele osób w waszym kraju jest świadomych owych zjawisk, a jeśli to na bardzo kruchych podstawach teoretycznych, gdy rozważają możliwości rozbijania komponentów fizycznych na podstawowe formy energii. Teorie takie badane są, jak misie wydaje, w związku z waszym przyszłym programem kosmicznym.

Idea ta pomoże wam zrozumieć co mam na myśli mówiąc, że posiadam strukturę, którą mogę zmieniać. Mogę też spowodować przeszeregowanie schematów molekularnych na drodze bezpośredniej manipulacji. Nie jest to możliwe na waszym poziomie. Nawet w odległej przyszłości przeszeregowanie takie będzie wiązało się z kosztownymi, skomplikowanymi i prawie niemożliwymi dokonaniami, ponieważ zabierzecie się do tego problemu od zewnątrz. Rozwiązanie leży w manipulowaniu strukturami od wewnątrz, albo w bardzo bezpośrednim manipulowaniu całą jaźnią.

Wyjątki z Sesji 21

Zacznijmy od tego, że określenia typu ,,duch”, „medium ” i tak dalej są właściwie śmieszne. Używacie po prostu nieświadomie swoich zmysłów wewnętrznych. Nie są one wcale magiczne. Nie ocierają się też o religię w zwykłym znaczeniu tego słowa, a ja nie jestem jakąś wynaturzoną, drugą osobowością Ruburta. Nie można mnie też porównywać do jakiegoś długobrodego, z oczami jak paciorki ducha bujającego sobie w chmurkach.

Faktem jest, że żyłem niegdyś jako istota ludzka. To spotkanie i inne spotkania nie są seansami. Te tak zwane seanse, gdy są wiarygodne, stanowią po prostu ćwiczenia w stosowaniu wewnętrznych zmysłów. Różne kulty, jakimi otoczono takie wydarzenia, są niedorzeczne, a w niektórych przypadkach są przejawami niewybaczalnej głupoty ze strony mających co prawda dobre intencje, niemniej jednak zdecydowanie tępych osobowości.

Przesąd rodzi przesąd. Jeżeli chodzi o podświadomość Jane lub Ruburta, kontaktuję się z wami za pośrednictwem obu waszych podświadomości, poprzez większą ich część, która tak naprawdę istnieje pomiędzy płaszczyznami bądź polami, która jest własnością umysłu a nie mózgu, i która ma do czynienia ze zmysłami wewnętrznymi. Nie mam absolutnie nic wspólnego z tą częścią podświadomości, która przechowuje wasze osobiste wspomnienia czy tworzy wasz obecny wizerunek.

Pytaliście mnie dlaczego przekazuję wam ten materiał. Odpowiadam zatem, że robię to dlatego, bo prócz sympatii jaką do was czuję, nie jesteście skażeni żadnym kultem religią czy określoną szkolą myśli. Macie otwarte głowy i me jesteście głupcami; nie zamierzacie zaszeregować mnie jako brzuchatego amorka, Buddy, Boga, świętego czy diabla. Takich ludzi trudno jest znaleźć.

***

Rozdział „Świat Ducha i przetrwanie” str. 325-327:

Pewna część jednostki świadoma jest najdrobniejszych elementów oddechu, wie o najmniejszych cząsteczkach tlenu i innych komponentów wpływających do pluć. Myślący mózg tego nie wie. Wasze najważniejsze Ja nie wie.

W rzeczywistości jednak, moi drodzy przyjaciele, najważniejsze Ja wie. To wy nie znacie najważniejszego Ja i w tym leży trudność. Nowocześnie jest uważać człowieka, albo ludzkie Ja, za produkt mózgu i wyizolowaną cząstkę podświadomości, z dorzuconymi tu i ówdzie drobiazgami.

Stąd przy tak nienaturalnym podziale wydaje się człowiekowi, iż nie zna sam siebie. Mawia: ..Oddycham, ale kto oddycha, skoro świadomie nie mogę nakazać sobie oddychać albo nie?” Mówi też: ,,Śnię, ale kto właściwie śni? Nie mogę polecić sobie przecież śnić albo nie śnić.” Przecina się na pół, a potem dziwi się, że nie jest cały. Człowiek bezustannie upiera się przy akceptowaniu jedynie tego, co może usłyszeć, zobaczyć lub dotknąć i w konsekwencji uznaje tylko jedną swoją połówkę, co i tak jest wyolbrzymieniem. Tak naprawdę to jest świadomy jednej trzeciej siebie, bowiem pozostałe dwie trzecie istnieją w rzeczywistości, której nie zna…

Jeżeli człowiek nie wie kto w nim oddycha i jeżeli nie wie kto wewnątrz niego śni, to nie dlatego, że istnieje ktoś, kto działa w świecie fizyczny m i ktoś drugi, całkowicie oddzielny, kto oddycha i śni. Dzieje się tak, ponieważ sam pogrzebał tę część siebie, która oddycha i śni. Jeżeli funkcje te są tak automatyczne, że wydają się być wykonywane przez kogoś całkowicie oddzielnego, to jedynie dlatego, że sam dokonał takiego rozdzielenia…

Wspominałem już wcześniej, iż często świadomość staje się podświadomością i na odwrót. Nie powinno to stanowić zaskoczenia. Znacie to z codziennego życia. Nie jest to jakieś odosobnione wydarzenie, które zdarza się raz w życiu; a jednak z reguły człowiek całkowicie ignoruje ten fakt. Podczas snu świadomość tak naprawdę staje się podświadomością, a podświadomość, w bardzo prawdziwy sposób świadomością. Każdy człowiek wie o tym instynktownie, a jednak uparcie nie chce tego przyznać.

Ta część was, która śni jest w takim samym stopniu wami jak ta, która działa w inny sposób. Część, która śni jest tą częścią, która oddycha. I jest z pewnością tak samo ważna, a w rzeczywistości niezbędniejsza, niż ta część, która grywa w brydża lub bazgrze po papierze. Wydawałoby się czymś niedorzecznym zakładać, że tak ważna sprawa jak oddychanie mogłaby zostać pozostawiona czemuś pośledniejszemu i to prawie całkowicie oddzielona, stanowiąc jakiś pokrewny rodzaj gorszej osobowości.

Tak jak oddychanie zachodzi w sposób, który wydaje się świadomemu umysłowi autentyczny, tak i ważna funkcja przekształcenia żywości wszechświata w schematy jednostkowe również wydaje się zachodzić automatycznie. Ale przekształcanie takie nie jest dla was tak oczywiste; stąd wydaje się jakby czynił to ktoś bardziej nawet odległy i obcy niż ta niepoznana część was samych, która śni…

A faktem jest, iż sami tworzycie owe kamuflujące schematy [świat fizyczny J. Kreujecie pozorny świat tą samą częścią waszej jaźni, która oddycha. Świadomie nie dajecie temu, kto w was oddycha prawa bycia częścią was, tak samo jak nie przyznajecie tego prawa twórcy owego kamuflującego wszechświata fizycznego.

Ponieważ wiecie, że oddychacie nie będąc świadomymi związanego z tym mechanizmu, jesteście zmuszeni, wbrew waszym skłonnościom przyznać, że to wy oddychacie. Kiedy przechodzicie przez pokój, musicie przyznać, iż to wy spowodowaliście wykonanie tej czynności, chociaż nie macie świadomej wiedzy o poruszaniu mięśniami. A jednak, nawet pomimo iż zdajecie sobie sprawę z tych rzeczy, tak naprawdę wcale w nie nie wierzycie. W chwilach zaskoczenia wciąż pytacie: ,,Kto śni?”

Ponieważ tak trudno jest człowiekowi rozpoznać tę część siebie, która porusza jego mięśniami i oddycha jego oddechem, nic dziwnego, że nie może on sobie uświadomić, iż jego jaźń tworzy kamuflujący świat materii fizycznej w podobny sposób, jak jego oddech tworzy na szybie pewien wzór.

Kiedy mówię, że w rzeczywistości sami tworzycie kamuflujące schematy waszego wszechświata fizycznego wykorzystując życie wewnętrzne w taki sam sposób, w jaki tworzycie oddechem wzór na szybie, to niekoniecznie musi to oznaczać, że jesteście twórcami wszechświata. Oznacza to jedynie, że tworzycie świat fizyczny jakim go znacie i w tym właśnie, drodzy przyjaciele, leży cały problem.

Ja również nie znam wszystkich odpowiedzi. Jest jednak faktem, że nawet rodzaj ludzki, na swój nieudolny sposób, odkryje w końcu, iż sam tworzy swój fizyczny wszechświat, oraz że mechanizmy dala fizycznego są o wiele różnorodniejsze i posiadają więcej funkcji, niż się spodziewa.

***

Rozdział „Profesjonalne badanie ESP…” str. 351:

Wyjątki z Sesji 180, 23 sierpnia 1965

Osobowość człowieka nie posiada żadnych ograniczeń z wyjątkiem tych, które sama akceptuje. Nie istnieją żadne ograniczenia jej rozwoju, o ile sama zaakceptuje, iż nie ma żadnych ograniczeń. Dla jaźni nie ma żadnych granic z wyjątkiem tych, które jaźń arbitralnie na siebie nałoży i uwieczni. Nie ma żadnej zasłony, przez którą percepcja człowieka nie może sięgać, z wyjątkiem zasłony ignorancji zaciągniętej przez materialistyczne ego.

To co wydaje się puste, tak jak wasza przestrzeń, puste jest jedynie dla tych, którzy nie postrzegają, którzy są ślepi ponieważ boją się ujrzeć to, czego ego nie potrafi zrozumieć. Ego jednak również zdolne jest do większej wiedzy, do powiększania swoich możliwości. Przybywa we wszechświecie fizycznym, ale może również postrzegać i uznawać inne rzeczywistości. Ego jest częścią osobowości i jako takie może podzielać śmielsze, rozleglejsze i bardziej żywe rzeczywistości. Osobowość może przebywać i przebywa w wielu światach równocześnie.

Wnikliwa intuicja i poszukująca jaźń mogą, jak letnie wiatry, podróżować po małych i dużych przestrzeniach, mogą poznać rzeczywistości, które są mniejsze od łebka szpilki i większe niż galaktyka. Siła i zdolności osobowości człowieka, w najpraktyczniejszy sposób postrzegane być mogą jako nieograniczone.

* * * * * * * * * * *


Tekst w formacie pdf np do wydrukowania…

Marzec 14, 2009 - Posted by | Inne | ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: