Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Karen Horeny – „Nerwica a rozwój człowieka”

Ostatnio przypomniałem sobie o pewnej książce którą docelowo kupiłem dla mojej matki. Prawdę pisząc matka ją schowała do szafy, tyle miała pożytku z tej książki. Jednym słowem nie warto więcej robić takich niespodzianek, nic na siłę. W zasadzie doszedłem do wniosku że wszelkie niespodzianki mają na celu zaspokoić ego tego który wręcza, oczywiście są też tacy którzy czują się świetnie gdy wszyscy im klaszczą i w ogóle, normalnie ma swoje 5 minut jako bóg. Cóż, to nie dla mnie, ja nie będę wręczał niespodzianek [chyba że pod przymusem] i nie oczekuje niespodzianek.

Autorkę oraz tytuł owej książki mam w tytule tego posta. Postanowiłem trochę napisać o niej, podzielić się informacjami.

Poczytałem co na odwrocie napisano, poczytałem sobie wstęp. Książka ma 501 stron i aż mi ślina cieknie, jak znajdę najbliższy wolny czas to zabieram się za czytanie, to dla mnie normalnie „pychotka” ;-)

Zdziwiłem się kiedy dowiedziałem się że autorka żyła w latach 1885-1952. Czyli trochę już lat minęło, no i chyba coś wartościowego może się ukrywać w tej niewielkiej książce, skoro nadal wydawnictwa kontynuują książkę, ale to wszystko się okaże, jak sobie przeczytam.

Może zacznę od tego co napisano na odwrocie:

Karen Horeny (1885-1952), psychiatra i psychoanalityk niemiecki, skończyła studia medyczne i do 1932 roku wykładała w Instytucie Psychoanalitycznym w Berlinie. Po dojściu Hitlera do władzy tak jak wielu niemieckich intelektualistów wyemigrowała do USA. Tam m.in. założyła wraz z Erichem Frommem Amerykański Instytut Psychoanalityczny. Karen Horney to jedna z najważniejszych postaci współczesnej psychiatrii i psychoanalizy. W serii „Psychologia” REBIS wydał następujące jej prace: Nasze wewnętrzne konflikty, Neurotyczna osobowość naszych czasów, Psychologia kobiety, Wykłady ostatnie oraz Autoanaliza.

Nerwica, jedna z najpopularniejszych chorób naszego wieku, jest zaburzeniem psychicznym, które charakteryzuje się występowaniem leków i środków obronnych stosowanych przeciwko nim oraz poszukiwaniem rozwiązań kompromisowych w sytuacjach konfliktowych; jest zaburzeniem stosunku jednostki do siebie samej oraz do otoczenia. Horney w swej książce pokazuje cały skomplikowany mechanizm nerwicy, rozmaite jej rodzaje, a poprzez wskazanie sposobów wyleczenia ułatwia czytelnikowi wejrzenie we własną psychikę. Zachęca do analizy swego postępowania i uczy, że człowiek może się naprawdę rozwijać tylko wówczas, gdy przyjmuje całkowitą odpowiedzialność za siebie.

A teraz spis… rzeczy. Dzisiaj mamy spis treści, kiedyś było spis rzeczy:

Rozdział I – W pogoni za wielkością

II – Neurotyczne wymagania

III – Tyrania powinności

IV – Duma neurotyczna

V – Nienawiść i pogarda wobec siebie

VI – Samoalienacja

VII – Zasadnicze rodzaje środków służących rozładowaniu napięć

VIII – Strategie ekspansywne: siła atrakcyjna dominacji

IX – Strategia pomniejszania własnej wartości: siła atrakcyjna uczucia

X – Patologia szukania oparcia w drugim człowieku

XI – Rezygnacja – atrakcyjna siła wolności

XII – Nerwicowe zaburzenia w stosunkach między ludźmi

XIII – Trudności w pracy zawodowej wynikające z nerwicy

XIV – Droga terapii psychoanalitycznej

XV – Rozważania teoretyczne

Ciekawie to wygląda ;]

I na koniec wstęp z tej książki:

Wstęp
Rozwój jako wartość moralna

Proces neurotyczny jest procesem zmian w psychice człowieka, że zaś powoduje trwonienie sił konstruktywnych – jest procesem wybitnie niepomyślnym. Nie tylko różni się jakościowo od prawidłowego procesu rozwoju zdrowego człowieka, ale jest mu przeciwstawny w większym, niż nam się dotąd wydawało, stopniu. W sprzyjających warunkach tkwiące w jednostce zasoby energii bywają zużytkowane do zrealizowania wszystkich jej możliwości, co nie znaczy, że rozwój przebiega u różnych jednostek identycznie. Zależnie od indywidualnych uzdolnień i skłonności, a także od warunków, w jakich upłynęły wcześniejsze i późniejsze okresy życia – człowiek staje się łagodniejszy lub surowszy, bardziej ostrożny lub bardziej ufny, bardziej lub mniej na sobie polegający, nabywa natury refleksyjnej lub bardziej zwróconej ku aktywności zewnętrznej, a przede wszystkim rozwija swoje indywidualne zdolności.

Bez względu na to, jak kształtuje się jego osobowość, będzie ona wynikiem rozwoju jego własnych, przyrodzonych mu predyspozycji. Jednakże pod wpływem wewnętrznych napięć jednostka wyobcowuje się niekiedy ze swej autentycznej osobowości. Skupia wówczas całą niemal energię, którą dysponuje, na kształtowaniu swego „ja” – poprzez rygorystyczny system wewnętrznych nakazów – na miarę istoty absolutnie doskonałej. Nic, co nie dorównałoby boskiej perfekcji, nie mogłoby sprostać owemu wyidealizowanemu obrazowi własnej osoby. Nic mniej idealnego nie zaspokoi aspiracji jednostki do wspaniałych przymiotów, które, jak sądzi, posiada, ewentualnie mogłaby lub powinna posiadać.

Ten właśnie aspekt procesu neurotycznego (którego szczegółowej analizie niniejsza praca  jest poświęcona) przykuwa naszą uwagę, wykraczając daleko poza sferę praktyczno-klinicznych i teoretycznych zainteresowań zjawiskami patologicznymi . Dotyczy on bowiem aspektów psychiki człowieka związanych z wartościowaniem moralnym, takich jak pragnienia, popędy, a także nałożony przez religię obowiązek osiągnięcia doskonałości. Każdy poważny badacz rozwoju człowieka bez wahania oceni jako niepożądane takie cechy, jak pycha czy arogancja, także dążenie do perfekcji, o ile pycha jest jego siłą motywacyjną. Jednakże panują istotne różnice poglądów co do tego, czy system wewnętrznej kontroli jednostki nad samodyscypliną jest pożądany, a nawet konieczny jako zabezpieczenie postępowania zgodnego z nakazami moralności. Zakładając nawet, że owe wewnętrzne nakazy działają hamująco na spontaniczną aktywność jednostki, czyż jednak nie powinniśmy – w myśl chrześcijańskiego przykazania „bądźcie doskonali” – dążyć do doskonałości? Czyż nie byłoby to ryzykowne, a nawet zgubne dla moralnego i społecznego życia jednostki, gdybyśmy ją uwolnili od tych nakazów?

Nie miejsce tu na omawianie różnorodnych płaszczyzn, na których zagadnienie to było stawiane i rozstrzygane w dziejach ludzkości. Nie czuję się w tym zakresie kompetentna. Pragnę jedynie zaznaczyć, że jednym z istotnych czynników determinujących odpowiedź na to pytanie jest przyjmowana koncepcja natury ludzkiej.

Ogólnie mówiąc, istnieją trzy zasadnicze koncepcje celów moralnych, ukształtowane na podstawie różnych poglądów na istotę natury ludzkiej. Nikt, kto w jakiejkolwiek formie wierzy, że człowiek jest z natury istotą grzeszną lub igraszką prymitywnych instynktów (Freud), nie może pozwolić sobie na zlekceważenie nakazów samokontroli. Celem moralnym musi być w tym wypadku opanowanie i przezwyciężenie własnego status nature, nie zaś indywidualny rozwój.

Odmienny cel wysuwać muszą ci, którzy wierzą, że w naturze ludzkiej istnieje zarówno pierwiastek „dobra”, jak i pierwiastek „zła”, np. grzech, destrukcja. Ów cel będzie się wówczas koncentrował wokół zapewnienia ostatecznego zwycięstwa potencjalnym zadatkom dobra; takie zaś czynniki, jak wiara, rozum, wola lub łaska wysublimują je, ukierunkują lub wzmocnią – zgodnie z dominującą koncepcją religijną czy etyczną. Wyłączny nacisk nie spoczywa w tym wypadku na walce ze złem i na pokonywanie go, ponieważ istnieje również program pozytywny. Opiera się on jednakże bądź na takiej czy innej formie pomocy nadprzyrodzonej, bądź na idei wytężonego wysiłku rozumu lub woli, co zakłada posługiwanie się wewnętrznymi zakazami i nakazami.

Do innych konsekwencji prowadzi przekonanie, że człowiekowi dane są konstruktywne siły popychające go do zrealizowania tkwiących w nim możliwości potencjalnych. Pogląd taki nie wynika z wiary, że człowiek jest z gruntu dobry – co zakładałoby istnienie wrodzonej wiedzy o tym, co dobre, a co złe. Oznacza on po prostu, że człowiek z istoty swej natury dąży do samorealizacji i że uznawane przez niego wartości kształtują się w toku tego procesu. Wydaje się, że człowiek może rozwinąć w pełni swoje możliwości jedynie pod warunkiem, że na przykład, sam siebie nie oszukuje; że jest aktywny i produktywny; że odnosi się do innych ludzi w duchu odczuwanej z nimi wspólnoty. Nie będzie się natomiast rozwijał, jeżeli popadnie w „ciemne samouwielbienie” (Shelley) i stale będzie przypisywał swe uchybienia złemu postępowaniu innych. Człowiek może się rozwijać naprawdę tylko wówczas, gdy przyjmuje odpowiedzialność za samego siebie.

Dochodzimy więc do pojęcia rozwoju jako wartości moralnej, przy czym kryterium, według którego pielęgnujemy jedyne nasze właściwości a odrzucamy inne, zasadza się na pytania: czy dana postawa lub skłonność sprzyja czy też przeszkadza rozwojowi? Jak często obserwujemy w przypadkach nerwic, rozmaite powstałe w nas dążenia łatwo mogą skierować nasze zasoby energii konstruktywnej na działanie niekonstruktywne lub wręcz destruktywne. Świadomi autonomii dążenia do samorealizacji wiemy, że zbędny jest wewnętrzny kaftan bezpieczeństwa, krępujący spontaniczną aktywność, lub bicz wewnętrznych nakazów, niewolących nad do osiągania doskonałości. Wprawdzie tego rodzaju dyscyplinarne metody mogą się przyczynić do wyeliminowania niepożądanych cech, ale pewne jest również i to, że kaleczą nasz rozwój. Nie potrzebujemy ich, dostrzegamy bowiem lepszy sposób postępowania z tkwiącymi w nas siłami destrukcyjnymi, a mianowicie wyrastanie z nich, przezwyciężanie ich w toku rozwoju. Drogą prowadzącą do tego celu jest wzrastająca samoświadomość i zrozumienie samego siebie. Poznanie siebie nie jest zatem celem samym w sobie, lecz środkiem do wyzwolenia spontanicznych sił rozwojowych.

Praca nad sobą staje się więc nie tylko podstawowym moralnym obowiązkiem, ale zarazem podstawowym moralnym przywilejem. Gdy będziemy poważnie traktować sprawę własnego rozwoju – sami owej pracy nad sobą zapragniemy. Pozbywając się neurotycznej obsesji na temat własnej osoby, uzyskując wolność dbania o własny rozwój – wyzwalamy  u siebie zarazem zdolność do miłości i do troski o innych ludzi. Obudzi się w nas pragnienie stworzenia im w okresie młodości warunków nieskrępowanego rozwoju, niesienia im wszelkimi możliwymi sposobami pomocy w odnalezieniu siebie samych oraz w rozwinięciu pełni osobowości. Tak czy inaczej, dla nas samych czy dla innych, nadrzędnym celem jest wyzwolenie i kultywowanie tych sił, które kierują nas ku samourzeczywistnieniu.

Żywię nadzieję, że książka ta, dzięki jasnemu przedstawieniu czynników krępujących rozwój, będzie pomocą w dziele wyzwolenia sił twórczych człowieka.

Karen Horeny – „Nerwica a rozwój człowieka”

No to powoli zabieram się za czytanie, dawno już nie czytałem i trochę mi się nie chce ;-\

Luty 1, 2009 - Posted by | psychologia

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: