Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Nadopiekuńcza matka

Facet lat 30, facet lat 25, facet lat 20, chłopak lat 15, mężczyzna lat 45.

Kobieta lat 30, dziewczyna lat 16, kobieta 25 lat.

Masa ludzi, masa, jest ich znacznie więcej. Oni mają problem z życiem, w życiu.

Przyczyna? matka która nadmiernie się opiekowała, skutki nie są fajne, skrajne przypadki popełniły samobójstwo ale to tylko skrajny przypadek większość jakoś daje radę.

Mama robi za mnie: jedzenie, ubiera mnie, załatwia sprawy urzędowe, rozwiązuje problemy z podwórka, „podpowiada” co do dziewczyny/chłopaka. Jednym wielkim słowem wtrąca się w moje życie i…opiekuj się mną. No właśnie tylko że jest to nadmierna opieka.

Skutki: czy dam sobie radę?, nie ja nie potrafię, nie będę miał dziewczyny/chłopaka, mama za mnie załatwi ślub, nie muszę być odpowiedzialny/a bo mama za mnie jest odpowiedzialna, nie muszę się oto martwić, ja o nic się nie martwię, moje życie jest beztroskie, moje życie jest koszmarem, nie muszę w ogóle myśleć, dobrze mi się żyje u mamy – wszystko za mnie robi, I TAK DALEJ

Akurat znalazłem odpowiedni tekst:

W jaki sposób nadopiekuńcza matka może ograniczyć spontaniczną motywację dziecka

Postawę rodzicielską, którą rozumiemy jako charakter emocjonalnego stosunku rodziców do dziecka powszechnie uważa się za jeden najistotniejszych czynników wpływających na osobowość dziecka. Nadopiekuńczość (albo nadopiekuńcza postawa rodziców wobec dzieci) charakteryzuje się uczuciową koncentracją na dziecku, roztaczaniem nad nim nadmiernej opieki („parasol ochronny”) i częstym wyręczaniem dziecka w jego obowiązkach. Wyraża się ponadto okazywaniem dziecku przesadnej miłości i czułości z jednoczesnym pozostawianiem dużej swobody w zakresie dokonywania wyborów. Nadopiekuńczy rodzice pozwalają na wszystko, na co ono ma ochotę, ulegają jego najbardziej dziwnym żądaniom, rezygnując często ze swoich potrzeb. Tolerują niedopuszczalne czyny, jak bicie innych dzieci, pisanie po budynkach czy niszczenie przedmiotów. Rodzice nadopiekuńczy są słabi w ustalaniu zasad i ograniczeń postępowania, a jeżeli takie są od czasu do czasu ustalane, to rzadko egzekwowane. Konsekwencja w tym względzie nie jest mocną stroną rodziców nadopiekuńczych; przyjmują jako wystarczający każdy powód nierespektowania ustalonych ograniczeń podawany przez dziecko. Są bardzo wyrozumiali dla błędów popełnionych przez dziecko, zawsze znajdują dla nich usprawiedliwienie.
Nadopiekuńczość to również zagrożenie dla prawidłowego rozwoju odpowiedzialności. Odpowiedzialność za własne działania i decyzje, a także ponoszenie konsekwencji za nieodpowiedzialne poczynania kształtuje się od wczesnego dzieciństwa. Adekwatnie do wieku dziecka zwiększają się jego przywileje, ale także wzrasta odpowiedzialność. Takich możliwości rozwojowych pozbawiane jest dziecko wówczas, kiedy za wszystko odpowiada nadopiekuńcza matka. To ona pakuje książki i przybory szkolne, aby dziecko czegoś nie zapomniało, ona pilnuje terminów dodatkowych zajęć, przypomina nastolatkowi o spotkaniu z kolegą czy koleżanką (aprobowaną przez siebie). Zakupiony dla dziecka zwierzak też przechodzi pod jej opiekę. Dziecko, a niebawem młody człowiek, jest zwolniony od wszelkiej odpowiedzialności. Nie nauczył się odpowiedzialności za siebie i niezbędnej autokontroli. Nie znając skutków nieodpowiedzialnych zachowań, młodzi ludzie beztrosko wchodzą w aspołeczne grupy, dziewczęta zawierają niebezpieczne znajomości.
Maria Ziemska w swojej książce „rodzina a osobowość” wymienia te najwłaściwsze postawy rodzicielskie, do których zalicza :
– akceptację dziecka takim, jakim jest
– współdziałanie z dzieckiem
– dawanie dziecku rozumnej swobody, właściwej jego poziomowi rozwoju
– uznawanie praw dziecka bez przeceniania i niedoceniania

Autorka każdej z tych właściwych postaw przeciwstawia te negatywne, niesprzyjające dobremu rozwojowi psychospołecznemu dziecka. Jedna z tych negatywnych, niewłaściwych postaw rodzicielskich jest nadmierna opiekuńczość, którą Maria Ziemska w swojej pracy nazywa „ nadmiernych ochranianiem”, którą przeciwstawia dawaniu dziecku rozumnej swobody.
Nadopiekuńczość matki zakłóca równowagę psychiczną dziecka, jest ono traktowane przez matkę jak wzór doskonałości, ideał, bez wad, którego nie wolno poddawać żadnej krytyce, ale i nie dopuszczać do konfrontacji w wyniku, których mógłby ponieść jakąś porażkę. W praktyce często przejawia się to w rozwiązywaniu przez matkę różnych życiowych trudności, jakie stawia przed dzieckiem szkoła, kontakty z rówieśnikami np.: odrabiane za dziecko prac domowych, ograniczanie kontaktów z rówieśnikami, wykonywanie prac plastycznych. Dziecku zostaje ograniczona samodzielność. Nadopiekuńcza matka żyje w chorym przeświadczeniu, że robi dobrze chroniąc dziecko przed możliwością poniesienia porażki, przed odpowiedzialnością, w rezultacie zaś nie docenia możliwości dziecka, nie wierzy w jego zdolność, nie pozwala mu próbować, uczyć się na własnych błędach i sukcesach. Tym samym nadopiekuńcza matka nieświadomie hamuje spontaniczną motywację dziecka. U nadmiernie opiekuńczej matki nie funkcjonuje też system nagród i kar, jakże istotny w procesie motywacyjnym. Dziecko staje się bierne, skoro matka we wszystkim mu pobłaża, wolniej dojrzewa emocjonalnie i społecznie skoro matka we wszystkim mu ustępuje i ogranicza jego samodzielność. W szkole takie dziecko często staje się niepewne, czuje się wyalienowane z grupy, gdyż hamowany jest jego proces samouspołeczniania. Wobec matki, która prezentuje negatywną postawę rodzicielską dziecko zaczyna zachowywać się również negatywnie: staje się egoistyczne, pewne siebie, reaguje agresją i błędne koło się zamyka.
Jednym z podstawowych składników motywacyjnych dziecka są jego potrzeby. Autorzy „psychologii wychowawczej” Maria Przetacznik-Gierowska i Ziemowit Włodawski przywołują za Tomaszem Kocowskim szereg potrzeb od egzystencjalnych poprzez społeczne, psychiczne po potrzeby poznawcze związane z uczeniem się. Nadmiernie opiekuńcza matka wszystkie potrzeby dziecka zaspakaja nim, dziecko sobie je uświadomi. Tłumi w nim objawy jakiejkolwiek samodzielności, przez co hamuje jego spontaniczną motywację. Nadmiernie chronione dziecko przez matkę zaczyna odczuwać lęk przed podjęciem decyzji, obawia się odpowiedzialności, nie potrafi wykazywać żadnej inicjatywy. Nigdy nie było zachęcane do samodzielnego dokonywania wyboru, nawet w prostych sprawach jak zabawa, spędzanie wolnego czasu, zainteresowania, kontakty z dziećmi na podwórku. Jego spontaniczna motywacja i ciekawość świata ograniczana jest przez szereg działań nadopiekuńczej matki: matka planuje jego wolny czas, sama wybiera mu zajęcia pozalekcyjne, ogranicza kontakt z rówieśnikami, dobiera kolegów, sama dokonuje wyboru niby to chroniąc dziecko przed niebezpieczeństwem i porażkami. Nadmiernie chroniąca matka często nieświadomie staje się sprawcą niezaradności, nieudolności dziecka ograniczając w nim jego motywację poznawczą i mobilizację do podejmowania działań, pozbawia go doświadczeń życiowych, uspołeczniania, które można nabyć tylko na drodze konfrontacji.
Często nadopiekuńcza matka wyraża przesadną troskę o przyszłość dziecka, nie wierzy, że może ono funkcjonować prawidłowo bez jej pomocy i bliskości. Jest to spowodowane zatraceniem obiektywnego spojrzenia na dziecko. Przejawia się to :
– nadmiernym chronieniem przed wysiłkiem fizycznym i psychicznym
– izolowaniem od rówieśników
– tłumaczeniem przejawów agresji dziecka
– pobłażaniem

W „Teoriach osobowości” teoria motywacji zostaje podzielona przez Kellyego na dwa rodzaje:
– teoria „popychania”, czyli popęd, motyw, bodziec
– teoria „pociągania” posługująca się konstrukcjami celu, wartości lub potrzeby.
O zaspokajaniu wszelkich rodzajów potrzeb przez matkę za dziecko już wspomniałam wcześniej. Dochodzi do tego również tłumaczenie wszelkich bodźców, celów: „zajmij się czymś innym ja zrobię to za ciebie”, „ po co będziesz się męczyć, ja zrobię to szybciej i lepiej”. Nadopiekuńczość matki daje odczuć dziecku, że niczego nie potrafi, że jego aktywność jest niepotrzebna, co ogranicza jego motywację do samodzielnych decyzji, pokonywaniu trudności, uczenia się na własnych błędach.
W procesie motywacyjnym wyróżnia się również:
– ocena szans powodzenia
– oszacowanie warunków osiągnięcia celu
– subiektywne prawdopodobieństwo – przekonanie o możliwości osiągnięcia
celu
– poziom motywacji – zdolność procesu motywacji do eliminowania
konkurencyjnych dążeń
– poziom aspiracji – poziom trudności celu
– (omówiony już) motyw- potrzeba, niespełnienie, związane z aktywnością
dziecka, by ten stan zmienić
– napięcie motywacyjne – poziom niespełnienia i wynikający z tego stopień
pobudzenia.

Gdy te wszystkie warunki są już spełnione proces motywacyjny wiedze do działania, podejmowania wyzwań. Wiąże się z tym nie tylko spontaniczna motywacja do podejmowania różnych działań, ale również mobilizacja i wytrwałość w działaniu np.: w nauce gry na instrumencie, nauce sztuki walk itp. W przypadku dziecka matki nadmiernie chroniącej żadne z tych warunków nie zostaje spełnione:
– szanse powodzenia są bliskie zeru- dziecko nigdy nie robiło niczego
samodzielnie, bez pomocy matki
– oszacowanie warunków – dziecko ma wpojone, iż tylko, gdy matka mu
pomoże albo za niego coś wykona cel może być osiągnięty, sam nie jest w
stanie nic zrobić dobrze
– dziecko wcale nie jest przekonane o swoich możliwościach osiągnięcia celu,
uważa, że wszystko jest dla niego za trudne, że z niczym sobie nie da rady,
nigdy ze strony mamy nie słyszał słów zachęty, motywacji: „Spróbuj, a
zobaczysz, że ci się uda”, „Popracuj nad tym, przekonasz się, że to nic
trudnego”, „Wierzę, że na pewno osiągniesz ten cel, wierzę w Ciebie”
– dziecko nie potrafi eliminować konkurencyjnych dążeń, nie podejmowało
nigdy samodzielnych decyzji co jest dla niego naprawdę ważne, co mu da
satysfakcję
– poziom aspiracji jest wysoki, nawet proste zadanie może wydawać się dla
dziecka matki nadmiernie chroniącej, barierą nie do pokonania
– wszelkie potrzeby są zaspokajane przez matkę, dziecko nie jest zdolne do
jakiejkolwiek aktywności
– napięcie motywacyjne bliskie zeru, najbliższa osoba – matka nie mobilizuje
go, nie zachęca do podejmowania działań, z góry skazuje dziecko na
niepowodzenie.

Podsumowując nadopiekuńcza matka hamuje swoim działaniem nie tylko spontaniczną motywację dziecka, ale i cały jego proces psychospołeczny prowadzący bardzo często do izolacji, skłonności hipochondrycznych, agresji, egocentryzmu, poczucia bezsensu. Dramatyzm sytuacji polega na tym, że intencją tych matek jest dobro dziecka, że oczekują pozytywnych efektów wieloletnich starań i „poświęceń”, a przede wszystkim procentów od kapitału swojej lokaty uczuć.

BIBLIOGRAFIA:
1. Janusz Reykowski „Procesy emocjonalne. Motywacja. Osobowość”
2. Calvin S. Hall, Gardnem Lindzey, John B. Campbell „Teorie osonowości”
3. Maria Przetaczni-Gierowska, Ziemowit Władawski “Psychologia poznawcza”
4. Maria Ziemska „Rodzina a osobowość”
5. Mieczysław Plopa „Psychologia rodziny”

Źródło: http://www.sciaga.pl/tekst/60505-61-w_jaki_sposob_nadopiekuncza_matka_moze_ograniczyc_spontaniczna_motywacje

Podejrzewam że „nadopiekuńcza matka” to jakiś większy problem naszych czasów.

Sam mam z tym problem, moja matka robi wszystko co może, szkoda tylko że nie dostrzega chorej iluzji „dobroci”.

W imię dobra, „zabiję” Cię…

W mojej rodzinie jest pewna osoba, to kawaler mieszka na wsi, ma ponad 40 lat i żyje nadal z rodzicami tak jak było od urodzenia, zgadnij co jest tego przyczyną?….. tak zgadłeś.

Szczerze mówiąc nie badałem tego tematu, podejżewam jednak że ma związek z zaspokajaniem swoich pragnień. Znaczy się rodzic zaspokaja swoje pragnienia poprzez uległe dziecko. Podejżewam też że i tu ma swój udział narcyzm.

Narcyzm – kłatwa naszych czasów

Styczeń 30, 2009 - Posted by | psychologia | ,

4 Komentarze

  1. uważam że dzieci które są kierowane prze rodziców to dobra sprawa ale nie dzieci przy których kierowanie jest zastąpione robieniem wszystkiego za nich i taki facet żeni się z kobietą i uważa ją za swoją mamusie i ona musi się męczyć ale przecież nie na tym polega małżeństwo aby brać i okazuje się że taki facet to ułomny frajer który nie ma wartości, zasad bo sobie ich nie stworzył ponieważ matka nimi była…. a takich potworów jest masę na świecie

    Komentarz - autor: bcodzienny | Styczeń 31, 2009

  2. no w większości podpisuje się pod tym, ale nie podoba mi się „ułomny frajer który nie ma wartości…”

    To nie kogoś wina że matka doprowadziła do takiego stanu, znowu ktoś inny może z tego wyjść, wyjść na prostą w życiu.

    Ja tam mam dużą dozę tolerancji ;]

    Komentarz - autor: Vendetta | Styczeń 31, 2009

  3. Oczywiście nie należy tak oceniać ludzi, kórzy w ten sposób zostali wychowani. To nie jest ich wina. Jeżeli społeczeństwu nie odpowiada to, że na świecie „takich potworów jest masę” to niech wprowadzi dialog do szkół, mediów – aby przeciwdziałać takiemu zjawisku. Nie każdy jest psychologiem i nie każdy wie co jest dobre a co nie w wychowaniu. Nie każdy ma też możliwości dotarcia do takiej wiedzy. Dlatego jeżeli ktoś chce żyć w społeczeństwie bez „potworów” to zawsze może się zatroszczyć o to aby tych potworów zamienić w ludzi i przeciwdziałać powstawaniu nowych poprzez dialog.

    Komentarz - autor: mikael | Styczeń 31, 2009

  4. Doświadczyłam i nadal doświadczam takiego sposobu miłości okazywanego mi przez moją mamę. Teraz mam 25 lat. Nigdy mi nie dała nic ugotować albo upiec ciasta mimo że bardzo to lubiłam. Jak to zaczynałam robić, to wyrywała mi z ręki produkty lub mówiła, że mi pokaże jak to zrobić, a potem ja, tylko co do czego pokazywanie kończyło się tym, że dla mnie nic nie zostało do zrobienia. Jeździła ze mną na wycieczki szkolne w podstawówce, zawsze wkręciła się jako opieka. Do teraz szpera mi w rzeczach. Na studiach sprawdzała mój indeks i znała mój plan. Teraz jestem osobą bardzo niepewną siebie, głupio mi spytać w pracy o podwyżkę, czuję się beznadziejna i od dawna towarzyszy mi uczucie bezsensu tego świata. Piszecie o zjawisku, ale nie piszecie jak z tego wyjść. Jak znaleźć siłę i uwierzyć w siebie?

    Komentarz - autor: Meg | Lipiec 9, 2009


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: