Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Granice – psychologia

Fragment książki Pia Mellody pt „Toksyczne związki”.

strony 30-44


Drugi symptom rdzenny: trudności w wytyczaniu funkcjonalnych granic

Systemy granic są niewidzialnymi i symbolicznymi „płotami”, mającymi trzy cele: 1) powstrzymują ludzi przed wkraczaniem na nasz teren i nadużywaniem nas, 2) powstrzymują nas od wchodzenia na teren innych ludzi i nadużywania ich, 3) umożliwiają każdemu z nas osiągnięcie poczucia „kim jesteśmy”. Systemy tych granic składają się z dwóch części: zewnętrznej i wewnętrznej.

Nasze zewnętrzne granice pozwalają nam ustalić dystans między nami a innymi ludźmi i umożliwiają nam dawanie lub odmawianie pozwolenia na to, aby nas dotknęli. Zewnętrzne granice powstrzymują też nasze ciało od naruszenia czyjegoś ciała. Zewnętrzne granice dzielą się na dwie części: fizyczną i seksualną. Fizyczna część naszych zewnętrznych granic pozwala nam na utrzymywanie kontroli nad tym, na ile pozwalamy się zbliżyć do nas ludziom oraz czy mogą nas dotknąć, czy nie. Jeśli nasze zewnętrzne granice pozostają nienaruszone, wiemy, że trzeba poprosić o pozwolenie innych ludzi, kiedy chcemy ich dotknąć, a także wystrzegamy się zbytniego zbliżenia do nich, mając na względzie ich dobre samopoczucie. W podobny sposób seksualna część naszych granic zewnętrznych umożliwia nam utrzymywanie kontroli nad zbliżeniem i dotykiem seksualnym.

Nasze wewnętrzne granice chronią nasze myśli, uczucia i zachowania oraz czynią je funkcjonalnymi. Kiedy wykorzystujemy wewnętrzne granice, bierzemy odpowiedzialność za nasze myśli, uczucia i zachowania oraz oddzielamy je od myśli, uczuć i zachowań innych ludzi; w ten sposób powstrzymujemy się od obwiniania innych za to, co myślimy, czujemy i robimy. Wewnętrzne granice powstrzymują nas również od brania odpowiedzialności za myśli, uczucia i zachowania innych, co chroni nas przed manipulowaniem i rządzeniem osobami, które nas otaczają.

Moje zewnętrzne granice wyobrażam sobie w postaci pięknego naczynia, które doskonale do mnie pasuje. Jego powierzchnia rozszerza się lub kurczy, gdy utrzymuję kontrolę nad zbliżeniem lub dotykiem innych osób. Moje wewnętrzne granice wyobrażam sobie jako kuloodporną kamizelkę z małą klapą, która otwiera się tylko do wewnątrz;. Ode mnie zależy, czy klapa jest otwarta, czy zamknięta. Te wizualne wyobrażenia pomagają mi uchronić się przed poniżającymi zachowaniami, stwierdzeniami lub uczuciami innych ludzi.

Osoba nie mająca swoich granic nie może być świadoma granic innych ludzi. Taką osobę, która przekracza granice innych ludzi i wykorzystuje ich, można określić terminem napastnik (an offender). Napaść może przybierać rażące formy, gdy ktoś bije lub napastuje seksualnie innych (współmałżonkę, dzieci, przyjaciół); można go określić mianem napastnika bezwzględnego.

Mając nienaruszalne, elastyczne granice zewnętrzne i wewnętrzne, ludzie mogą zachować swoją intymność, kiedy tego pragną, a jednocześnie są chronieni przed poniżeniem fizycznym, seksualnym, emocjonalnym, intelektualnym lub duchowym (chyba że mają do czynienia z napastnikiem bezwzględnym, który narusza ich granice, będąc silniejszy). Zdrowy, nienaruszony system granic ilustruje poniższy rysunek:

NIENARUSZONY SYSTEM GRANIC

Przypadki nadużyć ze strony napastnika bezwzględnego są bardzo łatwe do rozpoznania, przynajmniej przez ofiarę i świadków, natomiast inne przypadki naruszania granic mogą nie być tak czytelne.

Oto przykład. Marion przychodzi na spotkanie towarzyskie w parafii, a Josie rzuca się na jej spotkanie z rozłożonymi ramionami, aby ją mocno objąć. Marion cofa się, wyciąga rękę, wskazując przez to, że wolałaby poprzestać na uścisku dłoni, i mówi: „Cieszę się, że cię widzę, Josie”. Josie ignoruje jednak wyciągniętą rękę Marion i jej krok do tylu, łapie Marion w objęcia, nie pytając się o pozwolenie, i krzyczy: „Marion, jak dobrze cię zobaczyć!”. Josie przekroczył właśnie zewnętrzne granice Marion.

Weźmy inny przykład. Charlotte wraca do domu z pracy zmęczona i wściekła z powodu sytuacji w biurze i widzi Janice siedzącą w salonie w szlafroku i oglądającą telewizję. Charlotte mówi: „Na miłość boską, Janice, doprowadzasz mnie do szału! Jak możesz siedzieć w salonie nieubrana! Czy musisz to robić? Nie złościłabym się na ciebie, gdybyś nie siedziała w szlafroku”. Charlotte zademonstrowała w ten sposób brak wewnętrznych granic przez obwinianie Janice za złość, którą czuła już, wchodząc do domu.

Do napastliwych zachowań, wskazujących na brak zewnętrznych granic, należy, na przykład, naleganie na odbycie stosunku seksualnego, gdy partner powiedział „nie”, czy dotykanie innych w jakikolwiek sposób bez pozwolenia. Przykładem napastliwych zachowań, wskazujących na brak wewnętrznych granic, może być stosowanie sarkazmu, aby zranić i poniżyć inną osobę, obwinianie kogoś za to, co czujemy, myślimy, robimy lub nie robimy, czy też przekonanie, że jesteśmy odpowiedzialni za to, że „doprowadziliśmy” kogoś do odczuwania, myślenia lub robienia czegokolwiek. Są to tylko przykłady. Istnieje wiele innych lekceważących, a przez to napastliwych zachowań, które zderzają się z przekonaniami innych ludzi na temat tego, kim są i co robią, albo też czego nie robią.

Granic trzeba się nauczyć

Bardzo małe dzieci nie mają swoich granic, nie znają żadnego wewnętrznego sposobu obrony przed nadużyciem przez innych lub powstrzymania się przed nadużyciem innych. Rodzice powinni chronić swoje dzieci przed nadużyciem przez innych (a zwłaszcza przez samych rodziców). Rodzice powinni też taktownie uświadamiać dzieciom poniżający charakter ich zachowań. Właśnie ta rodzicielska ochrona i uświadamianie uczą dzieci, jak wytyczać i zachowywać zdrowe i elastyczne granice, kiedy osiągną pełną dojrzałość.

Ludzie, którzy wyrośli w dysfunkcjonalnych rodzinach, zwykle cierpią na różnego rodzaju upośledzenie swoich granic i albo brak im zdrowej osłony, albo jest ona nadmierna. Rezultatem takiego rodzicielstwa mniej-niż-opiekuńczego są cztery podstawowe rodzaje upośledzeń systemu granic:

  1. brak granic,

  2. uszkodzenie granic,

  3. mury zamiast granic,

  4. przerzucanie się od murów do braku granic, a także z powrotem.

Ludzie, którzy nie posiadają swoich granic, nie mają poczucia, że ktoś ich poniża lub że oni kogoś poniżają. Tacy ludzie mogą mieć trudności z powiedzeniem „nie” lub z osłonięciem się przed innymi. Pozwalają innym wykorzystywać się fizycznie, seksualnie, emocjonalnie lub intelektualnie, nie wiedząc, że mają prawo powiedzieć: „Przestań. Nie dotykaj mnie” lub „Nie jestem odpowiedzialny za to, co czujesz i myślisz lub jak się zachowujesz”.

BRAK GRANIC

Osobie współuzależnionej i nie mającej swoich granic nie tylko brak jest ochrony, ale także zdolności uznawania praw innej osoby do posiadania granic, dzielących ich od osoby współuzależnionej. Dlatego osoba współuzależniona i nie mająca swoich granic przekracza granice innych osób nieświadoma, że czyni coś niewłaściwego.

Zarówno współuzależniona ofiara, jak i współuzależniony napastnik mają ten sam problem. Różnica polega tylko na tym, że ofiara podlega nadużyciu, a napastnik nadużywa. Żadne nie jest w stanie powstrzymać tego zachowania z własnej woli. A ponieważ ludzie posiadający nienaruszalne, zdrowe granice nie potrafią sobie wyobrazić, że „dojrzały” dorosły człowiek może być niezdolny do powstrzymania się od poniżających zachowań lub do obrony przed napastnikiem, niewiele mają współczucia dla osoby, która znalazła się w agonii współuzależnienia.

Uszkodzony system granic polega na tym, że są w nim „dziury”. Ludzie z uszkodzonymi granicami mogą czasami -lub wobec niektórych osób – powiedzieć „nie”, ustanowić granice i zatroszczyć się o siebie. Innym razem – lub wobec innych osób – są niezdolni do wytyczenia swoich granic.

Tacy ludzie są chronieni tylko częściowo. Ktoś może, na przykład, ustanawiać granice między sobą a wszystkimi innymi prócz osobistości mających władzę lub prócz swojego współmałżonka czy swoich dzieci. Ktoś inny zwykle potrafi ustanowić i utrzymywać swoje granice, z wyjątkiem okresów, w których jest zmęczony, chory lub przestraszony.

USZKODZONY SYSTEM GRANIC

Ludzie z uszkodzonymi granicami mają tylko częściową świadomość granic innych ludzi. Wobec pewnych jednostek oraz w pewnych okolicznościach stają się napastnikami, wkraczając w czyjeś życie i próbując nad nim zapanować lub nim manipulować. Kobieta może zabrać się do urządzania wesela swojej siostrzenicy, kiedy dojdzie do wniosku, że matka panny młodej nie robi tego „we właściwy sposób”, podczas gdy tej samej kobiecie nie przyjdzie do głowy, by wtrącać się do wesela córki swojej najlepszej przyjaciółki. Uszkodzone granice mogą spowodować, że dana osoba czuje się odpowiedzialna za czyjeś uczucia, myśli lub zachowania, na przykład gdy żona czuje się zawstydzona i winna, kiedy jej mąż obrazi kogoś na przyjęciu. Mogą być też pewne sytuacje, na przykład kiedy ktoś jest zmęczony, chory lub przestraszony, w których zdrowe skądinąd granice przestają istnieć. Matka może zwykle odnosić się do swojej siedemnastoletniej córki w sposób wskazujący na posiadanie przez nią zdrowych granic, pozwalając jej podejmować samodzielne decyzje i borykać się z ich rezultatami. Po wyczerpującym tygodniu pracy w czyimś zastępstwie, pieczenia ciastek do kościelnego sklepiku i noszenia obiadów sąsiadom, którym ktoś umarł, zaczyna nagle obwiniać się z powodu decyzji swojej dwudziestoczteroletniej córki, która zerwała ze swym chłopakiem i teraz bardzo cierpi.

MURY ZAMIAST GRANIC

System murów zastępuje nienaruszalne granice i najczęściej wznoszony jest ze złości lub strachu. Ludzie, którzy budują wokół siebie mur gniewu, przekazują otoczeniu (werbalnie lub niewerbalnie) komunikat: „Jeśli się do mnie zbliżysz albo jeśli powiesz coś o tym-i-o-tym, wybuchnę! Mogę cię uderzyć albo ryknąć na ciebie, więc uważaj!”. Inni ludzie omijają ich z daleka właśnie ze strachu przed wyzwoleniem tego gniewu.

Ludzie, którzy wznoszą wokół siebie mur strachu, stronią od innych, aby czuć się bezpiecznie. Tacy ludzie nie chodzą na przyjęcia, nie zostają po jakimś zebraniu, aby poplotkować. Jeśli tego rodzaju osoba musi już znajdować się w jakiejś grupie, emituje z siebie pole strachu, które mówi wszystkim”: „Nie zbliżajcie się do mnie, bo odejdę”. Inne osoby współuzależnione, zajmujące pozycje ofiary, rozumieją to i trzymają się z daleka. Niestety, taka osoba przyciąga napastników tak, jak czerwona płachta byka, więc mur strachu nie daje skutecznej ochrony przed nimi.

Dwa inne rodzaje murów to mur milczenia i mur słów. Osoba otaczająca się murem milczenia nie emituje z siebie takiego energetycznego pola emocji, jak to czynią ludzie otaczający się murem gniewu lub strachu. Taka osoba po prostu oddaje się jakiemuś zajęciu (np. coś naprawia) i zaczyna obserwować, co się dzieje w pokoju, nie biorąc w tym udziału. Z drugiej strony, osoba otaczająca się murem słów zalewa innych potokami słów, nawet wówczas, gdy ktoś próbuje włączyć się do rozmowy, robiąc jakiś komentarz lub całkiem zmieniając temat.

Całkiem często zdarza się, że ktoś zmienia jeden rodzaj muru na inny, przeskakując od gniewu do strachu lub milczenia, wciąż pozostając dobrze strzeżonym przed ingerencją z zewnątrz.

OD BRAKU GRANIC DO MURÓW I Z POWROTEM

Przenoszenie się od murów do braku granic i z powrotem ma zwykle miejsce, kiedy osoba współuzależniona ukrywająca się dotąd za swym murem wyjdzie zza niego i stanie się podatna na zranienie. Taka osoba nagle uświadamia sobie, że jest zbyt bezbronna, ponieważ nie otaczają jej żadne granice. Doświadczanie życia bez granic jest bolesne, zarówno wówczas, gdy osoba taka napotka prawdziwego napastnika, jak i kogoś, kto tylko stara się przejąć odpowiedzialność za jej życie (a kto takiej osobie bez granic może wydawać się chłodny i obojętny). Bezbronna, wystawiona na ciosy osoba współuzależniona odczuwa ból i szybko wycofuje się za jakiś mur, który daje jej ochronę; może to być gniew, strach, milczenie lub słowa. Przykrą stroną murów jest to, że chociaż dają solidną ochronę, nie pozwalają n.i żadną poufałość i sprawiają, iż osoba współuzależniona i czuje się jeszcze bardziej samotna.

Skąd się biorą dysfunkcjonalne granice

Osoby współuzależnione zapożyczają systemy granic od swoich rodziców. Jeśli rodzice nie mieli żadnych granic, ich dzieci przeważnie również nie wytyczają wokół siebie żadnych granic. Jeśli rodzice mieli uszkodzone granice, ich dzieci prawie zawsze budują system granic uszkodzony w ten sam sposób. Na przykład, jeśli kobieta „otwiera” swoje granice przed mężem, jest bardzo prawdopodobne, że jej dziecko nie będzie miało funkcjonalnych granic wobec swego przyszłego współmałżonka. Jeśli jedno z rodziców otacza się murem, a drugie cierpi na brak granic, ich dziecko może łatwo stać się osobą, która miota się od jednej sytuacji do drugiej.

Jak w praktyce przejawia się trudność w wytyczeniu funkcjonalnych granic

Opisany wcześniej przypadek Josiego łapiącego w objęcia Marion, mimo iż Marion daje do zrozumienia, że wolałaby uścisk dłoni, jest przykładem braku zewnętrznych granic fizycznych u Josiego.

Frank, któremu brak wewnętrznych granic, przeżywa głęboką rozterkę. Tydzień temu jego żona poprosiła go, aby zabrał ją i dzieci na piknik, na którym będą inne rodziny z sąsiedztwa. Dwa dni później zadzwoniła jego matka i poprosiła go, aby wraz z całą rodziną przyjechał do jej oddalonego o sto mil domu na rodzinne przyjęcie, bo chce zobaczyć wnuki. Żadna z kobiet nie wiedziała o prośbie drugiej.

Nie dysponując żadnymi wewnętrznymi granicami, Frank nie jest w stanie wziąć odpowiedzialności za to, co on sam wolałby zrobić. Jest zły, boi się i obwinia zarówno swoją żonę, jak i matkę o postawienie go w takiej kłopotliwej sytuacji, mimo że żadna z kobiet nie ma o niej pojęcia. Frank jest przekonany, że cokolwiek by zrobił, zrani lub rozzłości jedną z kobiet. Przez cały tydzień przeżywa intensywny ból wewnętrzny i nie może się zdecydować, co zrobić. W końcu, gdy nadchodzi dzień pikniku, prosi żonę, aby pojechała z nim i z dziećmi do jego matki, licząc na jej zrozumienie i wsparcie. Żona Franka jest jednak wściekła, ponieważ przez cały tydzień planowała wyjazd na ten piknik i zakupiła już i przygotowała wszystkie niezbędne prowianty. Dzieci cieszą się, że zobaczą swoich przyjaciół, i taka zmiana w ostatniej chwili oznaczałaby dodatkowy stres wynikający z próby nakłonienia ich do zgody na coś, co sprawia im zawód. Frank czuje się winny, ale zamiast uznać i przyznać otwarcie, że jego niezdecydowanie i zmiana planów w ostatniej chwili stworzyły problem między nim a żoną, obarcza ją swoją winą, wierząc, że gdyby była bardziej elastyczna i chętna do współpracy, nie byłoby tego całego zamieszania i kłótni. Brak wewnętrznych granic oznacza, że Frank nie jest w stanie dostrzec, na czym naprawdę polega jego odpowiedzialność, a na czym odpowiedzialność kogoś innego. Często jest zmieszany i obwinia innych w sytuacjach, w których to on powinien wziąć na siebie odpowiedzialność, natomiast obwinia siebie i zupełnie irracjonalnie bierze na siebie odpowiedzialność za sytuacje, które nie on spowodował i na które nie ma wpływu. Frank c/,uje się, na przykład, odpowiedzialny za spodziewany ból i gniew, jakie odczuje jego żona lub matka, jeśli on powie każdej z nich, co zamierza zrobić.

Don ma uszkodzone granice seksualne. Kiedy ma do czynienia z innymi kobietami poza swoją żoną Brendą, jego zachowanie w tym zakresie jest poprawne. Wobec Brendy jego seksualne granice przestają istnieć i Don często nalega, by odbyła z nim stosunek, chociaż ona tego odmawia. Nie zważając na jej protesty, obejmuje ją, przytula i pieści, a kiedy nie daje to rezultatu, obraża się, nie zdając sobie sprawy z tego, że Brenda ma prawo mu odmówić i że w naturalny sposób poczuje się skrzywdzona i zła na niego, skoro on nie jest w stanie tego zaakceptować. Gdyby Brenda nie miała swoich granic, prawdopodobnie ukryłaby swój gniew i poddała się jego naleganiom, czując się wykorzystana i niekochana. Jeśli ma zdrowe granice, a więc ochronę przed jego natręctwem, Don może następnie zareagować, karząc ją w jakiś sposób, na przykład dąsając się, milcząc lub okazując wrogość. W naszej kulturze takich zachowań zwykle nie określa się jako „napastliwe” lub poniżające, ale w rzeczywistości są one zachowaniami współuzależnionego napastnika, który ma uszkodzone własne granice wobec swojej żony i który z tego powodu ma mierną zdolność dostrzegania i uznawania jej granic.

Jill ma uszkodzone granice wewnętrzne, gdy umawia się z mężczyznami. Wobec kobiet i wobec innych mężczyzn w pracy czy w rodzinie, a także wobec tych znajomych, z którymi się nie umawia, Jill ma zupełnie zdrowe, funkcjonalne granice wewnętrzne, dobrze wie, co myśli i czuje, sama decyduje o tym, czy coś zrobić, czy nie zrobić. Kiedy jednak jest na randce, w tajemniczy sposób traci owe zdolności i wciąż zadręcza się obawą, czy randka się uda i czy ona sama wypadnie korzystnie. Godzi się na rzeczy, których w innych okolicznościach na pewno by nie zrobiła, tylko dlatego, aby „nie popsuć” randki. Na przykład, spędza upalną niedzielę z jakimś mężczyzną na rodeo, wrzeszcząc entuzjastycznie razem z innymi, chociaż w rzeczywistości nudzi ją to i ma absolutnie dość kurzu, smrodu, gorąca i brudu. A kiedy zaczyna ją to naprawdę denerwować lub wpędzać w depresję, natychmiast obwinia siebie, gorączkowo zastanawiając się, co powinna powiedzieć lub zrobić, aby poprawić nastrój randki. Z powodu uszkodzonych granic spotykanie się z mężczyznami jest dla tej skądinąd funkcjonalnej kobiety przeżyciem niemiłym i wprawiającym ją w zmieszanie.

Maureen jest wyższym urzędnikiem bankowym. Jest atrakcyjną kobietą, ale na jej twarzy gości zwykle tak cierpka i groźna mina, że większość ludzi, którzy mają z nią do czynienia, sądzi, że Maureen kipi złością. Jej sekretarkę ogarnia panika, gdy słyszy brzęczyk wzywający ją do gabinetu Maureen, a kiedy już tam wejdzie, ogranicza jak może swe uwagi, aby tylko wyjść stamtąd jak najszybciej. Kiedy Maureen wchodzi na salę konferencyjną, nikt jej nie pozdrawia ani nie pyta ją, jak się czuje. Ludzie uważają ją za osobę, którą łatwo zdenerwować i trudno zadowolić. Prowadzi swoje biuro wspaniale, ale nie ma przyjaznych współpracowników. Jest samotna i nigdy się nie umawia. Po pracy zwykle ogląda stare filmy na wideo, chodzi samotnie na koncerty do filharmonii lub na długie spacery brzegiem rzeki. Maureen otoczyła się murem gniewu zamiast zdrowymi, szczelnymi granicami wewnętrznymi, aby utrzymywać ludzi w fizycznej i emocjonalnej odległości od siebie, aby udaremnić swojej sekretarce „tracenie czasu na głupie pogaduszki” i aby ustrzec się przed zranieniem w jakimś romantycznym związku. To prawda, że rzadko bywa raniona lub krzywdzona przez innych ludzi, ale jest wyizolowana ze swego otoczenia i samotna.

Kitty, wysmukła, blada, młoda kobieta, jest kucharką w barze szybkiej obsługi. Kitty jest bardzo nerwowa i nieśmiała. Od czasu do czasu chodzi do kina z przyjaciółką Fran. Kitty lubi swoją Frań, ale odpowiada bardzo zdawkowo na jej uwagi i rzadko patrzy jej w oczy. Kiedy Frań mówi jej, że wspaniale wygląda w nowej sukni, Kitty rumieni się i nie może wyjąkać stówa. Pewnego wieczoru po kinie Frań mówi, że chce pogadać, i proponuje, aby wstąpiły gdzieś na drinka. Kiedy Frań mówi, Kitty zaczyna myśleć: „Och, nie! Co ja mam jej powiedzieć? A jeśli to jej nie pomoże? Nigdy nie wiem, co powiedzieć! Nie rozumiem, dlaczego Frań chce się ze mną spotykać”. Kitty tak bardzo pochłaniają obawy o to, czy wypadnie dobrze, że nie słucha, co mówi Frań, która dzieli się z nią swoimi myślami i uczuciami. Pod koniec wieczoru Kitty wciąż nie wie więcej o Frań, niż wiedziała, zanim Frań zaczęła się jej zwierzać. W rezultacie Frań odczuwa gorzki zawód i milknie. W miejsce zdrowych granic wewnętrznych Kitty otoczyła się murem strachu, aby utrzymywać Frań w „bezpiecznej” odległości emocjonalnej i intelektualnej.

Ludzie, którzy zbudowali wokół siebie mur strachu, często wolą siedzieć samotnie w domu, niż spotykać się z ludźmi, których lubią. Odrzucają zaproszenia na przyjęcia, a nawet propozycje małżeństwa z kimś, kogo kochają, a wszystko ze strachu, że inni ludzie sforsują ich obronny mur i wykorzystają ich w jakiś sposób. A odmowa może być wyrażana w sposób gwałtowny, złośliwy i odpychający, co powoduje dodatkowe zmieszanie po obu stronach.

Ludzie mogą otaczać się murami gniewu, lęku, milczenia lub słów, zamiast wytyczyć sobie zewnętrzne granice, aby zachowywać kontrolę nad fizycznym i seksualnym dystansem dzielącym ich od innych osób. Ludzie mogą też otaczać się murami w miejsce wewnętrznych granic, aby nie zdradzić innym ludziom, kim naprawdę są, i aby nie słuchać innych ludzi, gdy dzielą się z nimi swoim sposobem przeżywania rzeczywistości.


z książki: „Toksyczne Związki” – Pia Mellody

Grudzień 17, 2008 - Posted by | psychologia |

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: