Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Krytyczne czytanie ze zrozumieniem

Fragment książki „Sztuka myślenia” Ernesta Dimneta…

strony 109-113

e) Krytyczne czytanie ze zrozumieniem.

Cokolwiek bądź czytamy, powinniśmy utwór czytany przedewszystkiem zrozumieć, potem zaś krytycznie ocenić.

Zrozumienie jest pierwszym i istotnym krokiem w czytaniu, lecz o to nie dba znaczna większość czytelników, która rozumie lub myśli, że rozumie to, co jest zupełnie jasne: resztę zaś traktuje jak błąd lub kaprys autora. Kiedyś zbadałem część swoich słuchaczy, biorąc pod uwagę zrozumienie przez nich tego wyjątku z utworu Mrs. Browning, w którym autorka określa filozofję, jako „sympatję z Bogiem”. Tylko jeden z nich, zdaje się, myślał, że warto zastanowić się nad tem zdaniem. Pozostali najwidoczniej poddali się rytmowi lub zostali olśnieni powierzchowną abstrakcją utworu. Gdy zaproponowałem im, ażeby zatrzymali swoją uwagę na owej „sympatji z Bogiem”, większość powiedziała, że zdanie to jest zupełnie zrozumiałe, jakkolwiek trochę sztuczne. Zapytani jednak o znaczenie tych dokładnie zrozumiałych słów, musieli przyznać, że nie mogą dać odpowiedzi, i tylko dwóch czy trzech chciało się czegoś o tem dowiedzieć. Nikt zaś nie zdobył się na wypowiedzenie swego własnego poglądu, a ich postawa nasuwała myśl, że ludzie, używający niecodziennego języka, nie powinni liczyć na to, że zostaną zrozumiani.

Pomiędzy tymi, którzy chcą, ażeby poemat był tak łatwy w czytaniu, jak codzienna gazetka, a tymi, którzy posiadają kulturę lub jej szukają, leży głęboka przepaść. Badacze trawią często lata nad odnalezionym fragmentem zaginionego dzieła i znajdują tam dużo ciekawych wiadomości. Zwyczaj poświęcania we francuskich gimnazjach całych dwóch godzin na dwadzieścia wierszy np. Seneki jest pierwszorzędną metodą wyrobienia umysłowego. Cudzoziemcy narazić dziwią się tej metodzie, wkońcu zaś oceniają ją, uczniowie zaś, zmuszeni do jej stosowania, nigdy nie zapoznają jej zalet. Jeżeli przypadkiem znasz dwa języki, wypróbuj siebie na prawdziwie inteligentnym i artystycznym przekładzie, choćby po cztery tylko wiersze codzień — zupełne zrozumienie tekstu będzie wspaniałą nagrodą za pracę w to włożoną.

Zbyt wolno, powiesz, i zbyt trudno. Lecz, czy nie usiłujemy myśleć?

Krytycyzm jest tylko innem obliczem wysiłku, dążącego do zrozumienia. Etymologicznie wyraz ten znaczy „wydawać wyrok”, „sądzić”, i w istocie krytyka wyobrażamy sobie jako kompetentnego sędziego, który nie zajmuje się tylko wyszukiwaniem błędów. Wśród ludzi wyjątkiem jest zdolność przeciwstawiania się usłyszanym lub przeczytanym twierdzeniom, zdolność posiadania swego własnego zdania o jakiejś idei, poemacie, doktrynie lub dziele sztuki, dość przytem jasnego, ażeby dać mu silny wyraz. Wielu ludzi nie wypowiada swego zdania, dopóki ktoś inny nie wypowie swego, a potem powtarza to cudze zdanie. Często słyszane zdanie: LUDZIE NIE MYŚLĄ sprzyja utrzymaniu tego stanu rzeczy. To zdanie oddaje umysłowe tchórzostwo lub ospałość, które zmienia większość ludzi w owce. Nie jest nigdy za wcześnie zwalczać taką bierność. Jeżeli to będzie dokonywane metodycznie i inteligentnie, to nigdy nie wytworzy zbytniej pewności siebie, młody zaś umysł zdobędzie siłę w tym zewszechmiar ważnym okresie kształcenia.

Nauczyciele powinni przywiązywać szczególną wagę do rozbiorów literackich w szkole. Uczeń staje przed utworem literackim, godnym poświęcenia mu trochę czasu, i zapoznaje się z jego konstrukcją. Praca polega na kilkakrot-nem przeczytaniu utworu, na wyszukaniu idei utworu w w chwili jej narodzin i obserwacji jej dalszego rozwoju. Z chwilą, gdy uczeń robi to bez jakiegokolwiek uprzedzenia, nabytego w szkole, uświadamiając sobie, że zwykły stopień uwagi wystarcza do wykonania tej pracy, staje się odrazu dojrzałym. Wielu przypomina sobie związane z tem poczucie niespodziewanej przemiany. Historja, jako ocena wielkich okresów i postaci, lub dzieje rozwoju i upadku narodów mogą być dla nauczyciela lepszym materjałem, niż literatura, bardziej odległa od bezpośrednich doświadczeń życiowych ucznia. Niemniej pożytku przynosi analiza przysłów lub jakiegoś twierdzenia, ogólnie uznanego za słuszne.

Uczeń powinien wyrobić w sobie zwyczaj, który zarówno Kartezjusz, jak i Schopenhauer uważali za zasadniczą postawę filozofa — nic nie przyjmować za prawdziwe lub piękne, lecz wszystko ujmować jako zagadnienie. Chesterton również radzi przyglądać się znanym przedmiotom, dopóki one nie wydadzą się obcemi, to znaczy dopóki nie ujrzymy ich takiemi, jakiemi są rzeczywiście, a nie takiemi, jakiemi się nam wydają. Prawdopodobnie Chesterton przypomina jakieś doznanie, które prawie każdy z nas przeżywał. Jedziemy np. pociągiem lub samochodem. Krajobrazu, oglądanego w świetle księżyca, nie znamy i przypatrujemy się mu z zainteresowaniem. Nagle jakiś przedmiot wyprowadza nas z błędu — oglądaliśmy bowiem krajobraz dobrze nam znany, myśląc, że jesteśmy gdzie indziej. I naraz pagórki, drzewa i domy maleją w naszych oczach, my zaś patrzymy na nie z lekceważeniem, jak na rzeczy dobrze nam znane. Nasz pogląd na życie i myśli zostaje w ten sposób obniżony, o ile nie zbadamy rzeczy ponownie i bez uprzedzeń w celu poznania rzeczywistego ich wyglądu.

Powinniśmy wyrobić w sobie nałóg krytycznej uwagi, ażeby pierwsze zetknięcie się z czemś, co jest warte wysiłku, dało nam tak ostre wrażenie, do jakiego jesteśmy wogóle zdolni. Czy nie przypominasz sobie jakiegoś obcego pisarza, np. Gorkiego, o którym coś usłyszałeś, zanim mogłeś przeczytać któryś z jego utworów? Pragnienie twoje potęgowało się. Pewnego dnia wreszcie znalazłeś w tygodniku fragment dziennika autora — coś ze dwadzieścia stron o powrocie wiosny oraz piękne opowiadanie o śmierci dziecka i o wizycie starego biskupa. Każde zdanie i każde słowo pozostawiło głębokie wrażenie, ponieważ z tych dwudziestu stronic, owianych tajemniczym czarem, chciałeś wydobyć jak najwięcej. Długo potem nie chciałeś czytać innych utworów tego autora, obawiając się utracić wrażenie, i pielęgnowałeś ten wyjątek, jak talizman. Uświadamiałeś sobie, że ludzie, którzy przeczytali wszystkie utwory Gorkiego, nie posiadają go tak, jak ty.

Gdy w ten sposób czytamy, myślimy lub czujemy, krytycyzm jest tem, czem zawsze być powinien, to jest równowagą pomiędzy tem, przed czem powinniśmy się ukorzyć, a tem, co nam się wydaje wątpliwe. Przez poddanie takiej krytyce wielkich pisarzy i myślicieli nietylko ich nie znieważamy, lecz przeciwnie. Czyś widział kiedykolwiek malarza, — prawdziwego artystę — oglądającego w galerji arcydzieła malarstwa? Jakaż różnica pomiędzy nim a przepychającym się obok tłumem? Gdy on wchłania jeden szczegół po drugim, oczy jego mają twarde spojrzenie, właściwe malarzom, spojrzenie, przed którem nic się nie ukryje. Nagle artysta zamyka oczy — wtedy, gdy usiłuje, że tak powiem, pojąć istotę doskonałości. Nie należy obawiać się tego, że student, przyzwyczajony do Szekspira, będzie się wzdragał nazwać poetą Racine’a, który pierwsze
swoje dramaty pisał prozą, jeżeli późniejsze studja wykażą mu, że francuski dramaturg doskonale odmalowywał namiętności.

Zrozumienie jest krytycyzmem, krytycyzm zaś, czyli ocena, jest tylko synonimem MYŚLI.

Listopad 20, 2008 - Posted by | Inne | ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: