Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Wstęp do rozprawki z toksycznymi rodzicami

Ostatnio wgryzłem się w książkę „Toksyczni rodzice” autorki Susan Forward – ale też wybrała sobie tytuł. Gdyby moja matka zobaczyła że czytam to szatańskie dzieło miałaby co najmniej dziwną minę ;]

Książka jest przeznaczona dla osób które mają kłopoty w obecnym życiu, nazwał bym to kłopoty na płaszczyźnie porozumiewania się z innymi ludźmi jak i ze samym sobą. Szczególnie kłopoty w porozumiewaniu się z rodzicami. Dotyczy toksycznych rodziców, nie wszystkich rodziców.

Dotarło do mnie, że aby dalej rozwijać się, niestety w pewnym momencie trzeba rozliczyć się z własną przeszłością. Chodzi mi o dzieciństwo, jeśli człowiek nie rozliczy się z tą „mroczną” przeszłością nie może dalej efektywnie się rozwijać. Ta książka w tym momencie nadaje się idealnie. Po prostu to jest coś co musisz przeczytać i zrozumieć.

Ludzie mają kłopoty we własnej firmie, czy innej pracy dla kogoś, kłopoty w związkach z innym ludźmi, kłopoty w porozumieniu się z innymi ludźmi, itd. Niestety wszystko to wynika z dzieciństwa. Jeśli ktoś chce się z tym rozprawić, musi stanąć twarzą w twarz, i to dosłownie, z własnymi rodzicami. Ta książka da ci bardzo dobre podłoże aby załatwić to raz a porządnie. Kiedy już się przygotujesz i sprostasz konfrontacji z rodzicami, drzwi do dalszego własnego rozwoju zostaną otwarte.

To tyle z mojego opisu, poniżej opis samej autorki: „Od autorki” oraz „Wprowadzenie”.


Od autorki

Wiele osób wniosło w tę pracę znaczący wkład:

Craig Buck, oddany sprawie utalentowany pisarz, nadał odpowiednią formę historii, którą chciałam opowiedzieć.

Nina Miller, zdolna terapeutka, szczodrze obdarzała mnie swoim czasem, wiedzą i wsparciem. Jest ona także najbardziej oddanym przyjacielem, jakiego można sobie wyobrazić.

Marty Farash hojnie udzielał mi konsultacji w dziedzinie systemów rodzinnych.

Toni Burbank, mój wspaniały wydawca, był — jak zawsze – wnikliwy, wrażliwy i wyrozumiały. Nie mogłabym znaleźć spokojniejszego przewodnika w burzliwych momentach mojej twórczej pracy.

Linda Grey, szef wydawnictwa Bantam Books, od samego początku wierzyła we mnie i w moją pracę.

Wyrażam nieskończoną wdzięczność moim pacjentom i przyjaciołom oraz tym wszystkim osobom, które powierzyły mi swoje najbardziej osobiste doznania i sekrety po to, aby innym ludziom nieść pomoc. Nie mogę wymienić ich nazwisk, ale oni wiedzą, o kim mówię.

Moje dzieci, Wendy i Matt, i moi przyjaciele (szczególnie Dorris Gathrid, Don Weisberg, Jeanne Phillips, Basil Anderman, Lynn Fischer i Madeline Cain) są cząstką mego własnego życia i wszystkich ich szczerze kocham.

Jestem wdzięczna mojemu ojczymowi, Kenowi Petersonowi, za jego wsparcie i dobroć dla mnie.

Wreszcie chcę podziękować mojej matce, Harriet Peterson, za jej miłość, wsparcie oraz gotowość do zmiany.

Wprowadzenie

Oczywiście, że ojciec mnie bił, ale robił to tylko dlatego, aby utrzymać mnie w ryzach. Nie rozumiem, co to ma wspólnego z rozpadem mojego małżeństwa.

– Gordon

Gordon, trzydziestoośmioletni wzięty chirurg ortopeda, przyszedł do mnie, gdy po sześciu latach małżeństwa opuściła go żona. Bardzo pragnął jej powrotu, ale oznajmiła, że nie będzie to możliwe dopóty, dopóki on nie znajdzie sposobu na swoją niepohamowaną złość. Była przerażona jego nagłymi wybuchami i wyczerpana jego bezlitosnym krytycyzmem. Gordon zdawał sobie sprawę ze swojej wybuchowości oraz tego, że może być nieznośny, jednakże kiedy żona od niego odeszła, był zaskoczony. Poprosiłam Gordona, aby opowiedział mi o sobie, a kiedy mówił, zadałam kilka naprowadzających pytań. Gdy zapytałam o rodziców, uśmiechnął się i namalował promienny obraz, szczególnie ojca, uznanego na Środkowym Zachodzie kardiologa.

Gdyby nie on, nie zostałbym lekarzem. Jest wspaniały. Pacjenci uważają go za świętego.

Zapytałam go o obecne stosunki z ojcem. Zaśmiał się tylko nerwowo i powiedział:

Było wspaniale… do czasu kiedy oznajmiłem mu, że myślę o zajęciu się medycyną holistyczną. Można by pomyśleć, że chcę się dopuścić masowej zbrodni. Powiedziałem mu o tym trzy miesiące temu i teraz, przy każdej rozmowie, zaczyna wygłaszać tyrady, że nie po to wysłał mnie na medycynę, bym został znachorem. Wczoraj doszło do najgorszego.

Zdenerwował się i powiedział, że mam zapomnieć, iż kiedykolwiek należałem do jego rodziny. To naprawdę mnie zabolało. Nie wiem. Może medycyna holistyczna rzeczywiście nie jest najlepszym pomysłem.

Kiedy Gordon opowiadał o swoim ojcu, który oczywiście nie był aż tak wspaniały, jak Gordon próbował mi to przedstawić, zauważyłam, że zaczął splatać i rozplatać palce w bardzo dynamiczny sposób. Kiedy przyłapał się na tym, przywołał się do porządku i połączył opuszki palców, tak jak robią to często profesorowie, siedząc przy biurkach. Wyglądało to na gest zapożyczony od ojca.

Zapytałam Gordona, czy jego ojciec zawsze był tyranem.

Nie, niezupełnie. To znaczy, często wrzeszczał. Raz na jakiś czas dostawałem lanie jak każdy inny dzieciak. Ale nie nazywałbym go tyranem.

Uderzyło mnie coś w sposobie, w jaki wypowiadał słowo „lanie”, jakaś subtelna emocjonalna zmiana w jego głosie. Spytałam go o to. Okazało się że ojciec spuszczał mu lanie pasem dwa lub trzy razy w tygodniu. Nie trzeba było wiele, aby Gordon naraził się na bicie: wyzywające słowo, uwaga w dzienniczku czy też zapomniana praca domowa były wystarczającymi „przestępstwami”. Ojciec Gordona nie przywiązywał również szczególnej wagi, w które miejsca wymierzał razy. Gordon przypomniał sobie, że był bity po plecach, nogach, ramionach, rękach i pośladkach. Spytałam Gordona, jak mocno ojciec ranił go fizycznie.

GORDON: Nie krwawiłem ani nic w tym rodzaju. To znaczy, wychodziłem cało. On po prostu chciał utrzymać mnie w ryzach.

SUSAN: Ale bałeś się go, prawda?

GORDON: Śmiertelnie się go bałem, ale czy tak właśnie nie bywa zawsze z rodzicami?

SUSAN: Gordon, czy ty chciałbyś, aby twoje dzieci czuły to samo w stosunku do ciebie?

Gordon unikał mojego spojrzenia. Czuł się bardzo nieswojo. Przysunęłam moje krzesło bliżej i łagodnie mówiłam dalej:

Twoja żona jest pediatrą. Gdyby zobaczyła w swoim gabinecie dziecko z takimi samymi śladami na ciele jak te twoje, będące efektem lania, jakie sprawiał ci ojciec, czy zgodnie z prawem powinna zgłosić to do odpowiednich władz?

Gordon nie musiał odpowiadać. Kiedy uświadomił sobie prawdę, jego oczy napełniły się łzami.

Czuje okropny ucisk w żołądku.

Mechanizmy obronne Gordona runęły. Chociaż odczuwał straszny emocjonalny ból, po raz pierwszy odkrył pierwotne, długo skrywane źródło swojej wybuchowości. Był chodzącym wulkanem gniewu przeciwko ojcu i kiedy ciśnienie stawało się zbyt wysokie, wyładowywał się na kimkolwiek, kto był pod ręką, zwykle na żonie. Wiedziałam, co musimy zrobić: uznać i wyleczyć sponiewieranego małego chłopca, który nadal w nim był.

Kiedy tego wieczora wróciłam do domu, zauważyłam, że nadal myślę o Gordonie. Wciąż widziałam jego oczy pełne łez, kiedy uświadomił sobie, jak źle był traktowany. Pomyślałam o tysiącach dorosłych mężczyzn i kobiet, z którymi pracowałam, a których codzienne życie było pod wpływem albo czasem pod kontrolą — wzorców ustalonych w dzieciństwie przez emocjonalnie destrukcyjnych rodziców. Uświadomiłam sobie, że są miliony takich, którzy nie mają pojęcia, dlaczego nie wiedzie im się w życiu. Należało im pomóc. To właśnie wtedy zdecydowałam się napisać tę książkę.

Po co patrzeć wstecz?

Historia Gordona nie należy do niezwykłych. Spotkałam w mojej osiemnastoletniej pracy terapeutycznej, w ramach terapii indywidualnej i w grupach szpitalnych tysiące pacjentów, z których ogromna większość cierpiała z powodu zniszczonego poczucia własnej wartości, ponieważ rodzic regularnie bił ich, krytykował, żartował na temat tego, jacy są bezmyślni, okropni czy niechciani, albo też przygniatał ich winą, napastował seksualnie, obarczał zbyt dużą odpowiedzialnością czy rozpaczliwie ochraniał.

Podobnie jak Gordon, niewielu z tych ludzi łączyło swoje obecne problemy z rodzicami. Jest to powszechnie występująca emocjonalna biała plama. Ludziom po prostu trudno jest dostrzec, że ich stosunki z rodzicami w znaczący sposób wpływają na ich życie.

Kierunki terapeutyczne, które mocno opierały się na analizie doświadczeń z dzieciństwa, odeszły od omawiania przeszłości, koncentrując się na to i teraz. Obecnie kładzie się nacisk na badanie i zmianę zachowań, związków i funkcji. Uważam, że ta zmiana akcentu wynika z tego, że pacjenci nie godzą się na terapię tradycyjną, która wymaga ogromnego nakładu czasu i pieniędzy przy, często, minimalnych rezultatach.

Sama jestem wielką zwolenniczką krótkoterminowej terapii, która skupia się na zmianie destrukcyjnych wzorców zachowań. Ale doświadczenie nauczyło mnie, że nie wystarczy leczenie symptomów, należy także zająć się ich źródłem. Terapia jest najbardziej efektywna wtedy, gdy biegnie podwójnym torem: z jednej strony zmiana obecnego autodestrukcyjnego zachowania, z drugiej — uwolnienie się od traumy przeszłości.

Gordon musiał nauczyć się technik kontrolowania złości. Jednakże w celu doprowadzenia do trwałych zmian, takich, które wytrzymałyby stres, musiał także cofnąć się oraz zająć bólem, jaki odczuwał w dzieciństwie.

Nasi rodzice sieją w nas mentalne i emocjonalne ziarna – ziarna, które rosną wraz z nami. W niektórych rodzinach są to ziarna miłości, szacunku i wolności. Niestety, w wielu innych są to ziarna strachu, obowiązku czy winy.

Jeśli należysz do tej drugiej grupy, książka ta przeznaczona jest dla ciebie. Kiedy dorastałeś, zasiane ziarna rozrosły się w niewidoczne chwasty, które zaatakowały twoje życie tak dalece, że nie potrafisz sobie nawet tego wyobrazić. Ich pędy mogły zaszkodzić twoim uczuciowym związkom, karierze, życiu rodzinnemu; to one z pewnością zdusiły w tobie pewność siebie i poczucie własnej wartości. Zamierzam pomóc ci w odnalezieniu tych chwastów i wyrwaniu ich.

Jaki jest toksyczny rodzic?

Wszyscy rodzice od czasu do czasu popełniają błędy. Ja sama popełniłam kilka strasznych błędów wobec moich dzieci, co było powodem niemałego bólu dla nich i dla mnie. Żaden rodzic nie może być emocjonalnie otwarty przez i cały czas. Jest to całkowicie normalne, że rodzice czasami krzyczą na swoje dzieci. Wszyscy rodzice od czasu do czasu bywają zbyt władczy. Większość rodziców, nawet jeśli zdarzą się to rzadko, sprawia lanie swoim dzieciom. Czy z powodu tych uchybień należy uznać ich za okrutników?

Oczywiście, że nie. Rodzice są tylko ludźmi i mają mnóstwo własnych problemów. Większość dzieci znosi okazjonalne wybuchy złości dopóty, dopóki otrzymuje, jako przeciwwagę, dużo miłości i zrozumienia.

Jest niestety wielu rodziców, których negatywne wzorce zachowań w sposób stały i dominujący wpływają na życie dziecka. To są właśnie rodzice, którzy wyrządzają krzywdę.

Kiedy szukałam zwrotu opisującego wspólną cechę łączącą tych szkodzących rodziców, przyszło mi do głowy słowo „toksyczni”. Emocjonalne wyniszczenie spowodowane przez rodziców, podobnie jak chemiczna trucizna, rozchodzi się w dziecku. Wraz z rozwojem dziecka rośnie również odczuwany przez nie ból. Czyż jest lepsze słowo niż toksyczni, którym można by się posłużyć do opisu rodziców, którzy zaszczepiają w dziecku wieczną traumę, poczucie znieważenia, poniżenia i nie przestają tego robić, nawet kiedy dzieci są już dorosłe?

Ale nie zawsze musi to być oddziaływanie systematyczne lub długotrwałe. Zniewaga seksualna czy fizyczna może być tak traumatyczna, że często pojedyncze zdarzenie wystarczy, aby spowodować ogromną emocjonalną szkodę.

Niestety, wychowywanie dzieci, ta jedna z najbardziej istotnych umiejętności, jest nadal w dużej mierze wysiłkiem polegającym na przetrzepywaniu skóry. Nasi rodzice nauczyli się tego przede wszystkim od ludzi, którzy wcale nie musieli być w tym tacy dobrzy — od swoich własnych rodziców. Wiele uświęconych tradycją technik wychowawczych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, to po prostu złe rady ukryte pod maską ludowej mądrości.

JAK TOKSYCZNI RODZICE WPŁYWAJĄ NA CIEBIE?

Prawie wszyscy dorośli, dzieci toksycznych rodziców, bez względu na to, czy byli bici jako malcy, czy pozostawiani samym sobie, seksualnie znieważani czy traktowani jak głupcy, przesadnie chronieni czy też przeciążeni poczuciem winy cierpią na zaskakująco podobne symptomy: zachwianie poczucia własnej wartości prowadzące do autodestrukcyjnych zachowań. W pewien sposób wszyscy oni czują się bezwartościowi, niekochani i nieadekwatni. Uczucia te wynikają w znacznej mierze z faktu, że dzieci toksycznych rodziców, czasami świadomie, czasami nieświadomie, same siebie winią za rodzicielskie zniewagi. Bezbronnemu, zależnemu od rodziców dziecku łatwiej jest poczuć się winnym i zasłużyć na gniew tatusia za zrobienie czegoś „złego”, niż uznać przerażający fakt, że tatusiowi, który powinien je otaczać opieką, nie można zaufać.

Kiedy te dzieci stają się ludźmi dorosłymi, nadal dźwigają ciężary winy i nieadekwatności, co powoduje, że jest im wyjątkowo trudno zbudować pozytywny obraz samego siebie. W rezultacie brak pewności siebie i poczucia własnej wartości może odbić się na każdym aspekcie ich życia.

Badanie psychologicznego pulsu

Nie zawsze łatwo wywnioskować, czy twoi rodzice są, lub byli, toksyczni. Wiele osób ma trudne związki z rodzicami. Nie świadczy to jednak o tym, że rodzice są emocjonalnie destrukcyjni. Sporo osób uświadamia sobie, że prowadzi wewnętrzną walkę, zastanawiając się, czy byli źle traktowani w przeszłości, czy też są przewrażliwieni w teraźniejszości.

Aby dopomóc ci w rozwiązaniu tej kwestii, ułożyłam zamieszczony poniżej kwestionariusz. Niektóre z tych pytań mogą sprawiać, iż poczujesz się zaniepokojony lub nieswój. To nic nie szkodzi. Zawsze trudno jest powiedzieć sobie prawdę na temat tego, jak bardzo nasi rodzice nas zranili. Choć może to być bolesne, reakcja emocjonalna jest całkowicie prawidłowa.

Dla uproszczenia pytania odnoszą się do rodziców w liczbie mnogiej. Twoja odpowiedź może jednak dotyczyć tylko jednego rodzica.

I TWÓJ ZWIĄZEK Z RODZICAMI, KIEDY BYŁEŚ DZIECKIEM:

  1. Czy rodzice mówili ci, że jesteś niedobry lub bezwartościowy? Czy używali wobec ciebie wyzwisk? Czy ciągle cię krytykowali?

  2. Czy rodzice używali siły fizycznej, aby cię utrzymać w ryzach? Czy bili cię paskiem, szczotką lub innymi przedmiotami?

  3. Czy twoi rodzice pili lub narkotyzowali się? Czy czułeś się zakłopotany, nieswój, przestraszony, dotknięty lub zawstydzony z tego powodu?

  4. Czy twoi rodzice przeżywali ciężkie depresje lub zamykali się przed tobą z powodu własnych emocjonalnych problemów lub umysłowej czy fizycznej choroby?

  5. Czy musiałeś opiekować się rodzicami z powodu ich problemów?

  6. Czy rodzice zrobili ci coś, co miało być utrzymane w tajemnicy? Czy byłeś w jakiś sposób seksualnie napastowany?

  7. Czy zazwyczaj bałeś się swoich rodziców?

  8. Czy bałeś się wyrazić swoją złość na rodziców?

II TWOJE DOROSŁE ŻYCIE:

  1. Czy znajdujesz się obecnie w destrukcyjnym lub nieodpowiednim dla ciebie związku?

  2. Czy wierzysz, że jeśli będziesz z kimś zbyt blisko, możesz zostać zraniony lub/i opuszczony?

  3. Czy spodziewasz się od ludzi najgorszego? A od życia w ogóle?

  4. Czy sprawia ci trudność uświadomienie sobie, kim jesteś, co czujesz i co chcesz?

  5. Czy obawiasz się, że gdyby ludzie znali twoje prawdziwe ja, nie lubiliby ciebie?

  6. Czy kiedy odnosisz sukces, czujesz się zaniepokojony lub przerażony, że ktoś odkryje, iż jesteś oszustem?

  7. Czy bez wyraźnej przyczyny złościsz się lub jesteś smutny?

  8. Czy jesteś perfekcjonistą?

  9. Czy trudno jest ci zrelaksować się lub zabawić?

  10. Czy dostrzegasz, że mimo swoich najlepszych chęci, zachowujesz się tak jak twoi rodzice?

III TWÓJ ZWIĄZEK Z RODZICAMI JAKO CZŁOWIEKA DOROSŁEGO:

  1. Czy rodzice nadal traktują cię jak małe dziecko?

  2. Czy dużo twoich życiowych decyzji zależy od akceptacji rodziców?

  3. Czy doświadczasz intensywnych emocjonalnych lub fizycznych reakcji po spotkaniu lub przed planowanym spotkaniem z rodzicami?

  4. Czy obawiasz się sprzeciwić rodzicom?

  5. Czy rodzice manipulują tobą poprzez groźbę lub poczucie winy?

  6. Czy rodzice manipulują tobą za pomocą pieniędzy?

  7. Czy czujesz się odpowiedzialny za odczucia rodziców? Czy kiedy są nieszczęśliwi, czujesz, że to twój błąd? Czy do twoich zadań należy zmiana ich odczuć na lepsze?

  8. Czy uważasz, że cokolwiek zrobisz, i tak nigdy nie będzie to wystarczająco dobre dla rodziców?

  9. Czy masz nadzieję, że pewnego dnia, w jakiś sposób, twoi rodzice zmienią się na lepsze?

Znajdziesz dużo pomocnych informacji w tej książce, nawet jeśli odpowiedziałeś twierdząco tylko na jedną trzecią powyższych pytań. Nawet jeżeli niektóre rozdziały wydają się nie pasować do twojej sytuacji, warto pamiętać, że wszyscy toksyczni rodzice, bez względu na rodzaj ich władzy, w zasadzie pozostawiają te same blizny. Przykładowo, twoi rodzice nie byli alkoholikami, ale chaos, brak stabilizacji i brak dzieciństwa, charakterystyczne dla domów alkoholików, są bardzo realne również dla dzieci innych toksycznych rodziców. Zasady i techniki powrotu do zdrowia są podobne dla wszystkich dorosłych dzieci toksycznych rodziców, lak więc namawiam, abyś nie pomijał żadnego rozdziału.

Uwalnianie się od spuścizny po toksycznych rodzicach

Jeśli jesteś dorosłym dzieckiem toksycznych rodziców, możesz naprawdę wiele zrobić, aby uwolnić się od uciążliwego dziedzictwa, którym jest poczucie winy i niewiara w siebie. Na kartach tej książki omówię różnorodne strategie, które ci w tym pomogą. Chcę, abyście czytali tę książkę z wielką nadzieją. Nie ze złudną nadzieją, że rodzice w sposób magiczny się zmienią, ale prawdziwą nadzieją, że ty możesz psychologicznie odciąć się od silnego i destrukcyjnego wpływu twoich rodziców. Musisz tylko zdobyć się na odwagę. Jest ona w tobie.

Poprowadzę cię przez etapy, które pomogą ci ujrzeć ten wpływ wyraźnie, a następnie zająć się nim, bez względu na to, czy jesteś w konflikcie z rodzicami, czy związek wasz jest uprzejmy, ale powierzchowny, czy nie widziałeś ich od lat, czy też jedno z rodziców bądź oboje nie żyją.

Choć może wydawać się to dziwne, wiele osób jest kontrolowanych przez swoich rodziców nawet po ich śmierci. Duchy, które ich nawiedzają, mogą nie być realne w sensie nadprzyrodzonym, są jednak bardzo realne psychologicznie. Rodzicielskie wymagania, oczekiwania, ślady poczucia winy mogą trwać długo po śmierci rodzica.

Być może już rozpoznałeś w sobie potrzebę uwolnienia się od wpływu rodziców. Możliwe, że już o tym z nimi rozmawiałeś. Jedna z moich pacjentek lubiła mawiać: „Rodzice nie mają żadnej kontroli nad moim życiem. Nienawidzę ich i oni wiedzą o tym”. Z czasem uświadomiła sobie, że podsycając ogień złości, pozwalała rodzicom nadal sobą manipulować, a wydatek energii na złość drenował inne dziedziny jej życia. Konfrontacja stanowi ważny krok w wypędzaniu duchów przeszłości i demonów teraźniejszości, ale nigdy nie wolno sobie na nią pozwolić, gdy powoduje nami gniew.

Czyż to nie ja sam odpowiadam za to, jaki jestem?”

Być może myślisz teraz: „Chwileczkę, Susan, prawie wszystkie książki i eksperci twierdzą, że nie mogę obwiniać za swoje problemy nikogo poza mną”.

Niemądre gadanie. Twoi rodzice odpowiadają za to, co zrobili. Oczywiście, że ty jesteś odpowiedzialny za swoje dorosłe życie, ale to życie jest w głównej mierze kształtowane przez doświadczenia, nad którymi ty nie miałeś żadnej kontroli. Faktem jest, że:

Nie jesteś odpowiedzialny za to, co zrobiono tobie jako bezbronnemu dziecku!

Jesteś odpowiedzialny teraz za podjęcie pewnych konstruktywnych kroków rozliczających cię z przeszłością!

CO MOŻE DAĆ CI TA KSIĄŻKA?

Wspólnie zaczynamy ważną wędrówkę. Jest to wędrówka ku prawdzie i ku odkryciom. U jej kresu zauważysz, że kierujesz swoim życiem bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Nie mam zamiaru pretensjonalnie zapewniać cię, że i woje problemy cudownie znikną z dnia na dzień. Jeśli jednak masz odwagę i siłę, aby wykonać zadania polecane w tej książce, możesz odzyskać zabraną ci przez rodziców energię należną tobie jako dorosłemu oraz godność osobistą należną tobie jako człowiekowi.

Praca ta wiąże się z ceną, jaką trzeba zapłacić za wyzbycie się własnego bagażu emocjonalnego. Jeśli odsłonisz swoje mechanizmy obronne, to odkryjesz uczucia wściekłości, niepokoju, zranienia, zmieszania, a zwłaszcza żalu. Rozwianie się utrwalonego wyobrażenia o rodzicach może nieść ze sobą silne uczucia straty i opuszczenia. Chcę, abyś przyswajał materiał tej książki we właściwym dla ciebie tempie. Jeśli jakieś zadanie powoduje, że czujesz się zaniepokojony, przeznacz na nie więcej czasu. Ważny jest postęp, a nie tempo.

Dla zilustrowania ogólnych pojęć zawartych w tej książce posłużyłam się przykładami z mojej praktyki. Niektóre zostały bezpośrednio przepisane z nagranych kaset, inne przygotowałam z moich notatek. Wszystkie listy w tej książce pochodzą z moich kartotek i zostały odtworzone dokładnie tak, jak były napisane. Nienagrane sesje terapeutyczne, które zrekonstruowałam, nadal są żywe w mojej pamięci. Zrobiłam wszystko, aby przekazać je w oryginalnej formie. Ze względów prawnych zostały zmienione jedynie nazwiska i okoliczności pozwalające na identyfikację. Żaden z przykładów nie został celowo udramatyzowany.

Niektóre przykłady mogą wydawać się sensacyjne, ale w zasadzie są typowe. Nie szukałam w mojej kartotece prowokacyjnych czy dramatycznych przypadków; wybrałam raczej takie przykłady, które są najbardziej reprezentatywne dla typów opowiadań, jakie słyszę codziennie. Zagadnienia, którymi będę się zajmować w tej książce, nie są sprzeczne z naturą ludzką, są jej integralną częścią.

Książka jest podzielona na dwie części. W pierwszej przeanalizujemy, jak funkcjonują różne typy toksycznych rodziców. Zbadamy różne sposoby, w jakie rodzice mogli cię ranić lub ranią nadal. Zrozumienie tego przygotuje cię do drugiej części książki, w której podam szczegółowe techniki zachowań umożliwiające odwrócenie relacji sił w twoich związkach z toksycznymi rodzicami.

Proces zmniejszania negatywnego wpływu rodziców jest stopniowy. Ostatecznie jednak wyzwoli on twoją wewnętrzną siłę, twoje ja, które przez tyle lat ukrywało się, oraz niepowtarzalną i kochającą osobę, jaką zostałeś stworzony. Razem pomożemy tej osobie uzyskać wolność, tak aby w końcu twoje życie stało się twoim własnym życiem.

okładka książki

Listopad 16, 2008 - Posted by | Inne | ,

3 Komentarze

  1. > Ludzie mają kłopoty we własnej firmie, czy innej pracy
    > dla kogoś, kłopoty w związkach z innym ludźmi, kłopoty w
    > porozumieniu się z innymi ludźmi, itd.

    Jasne, zycie.

    > Niestety wszystko to wynika z dzieciństwa.

    Wszystko? Mocne. Czyli 80-latek ma czarna dziure w przeszlosci — jest dziecinstwo, z ktorego wynika wszystko, pozniej mlodosc z ktorej nie wynika nic (skoro z dziecinstwa _wszystko_), dorastanie, dorosle zycie i z tego tez nic nie wynika.

    > Jeśli ktoś chce się z tym rozprawić, musi stanąć twarzą
    > w twarz, i to dosłownie, z własnymi rodzicami.

    Dziecinstwo bowiem rowna sie rodzice. Co z osobami doroslymi obecnie, ktorych rodzice zmarli mlodo? Co z dziecmi, ktore nie byly trzymane na lancuchu w piwnicy i spotykaly sie z ludzmi?

    ===================================================

    Nie trzeba wczytywac sie daleko w ksiazke, zeby zobaczyc jak autorka manipuluje slowami — opisuje przyklad psychopaty, po to aby elegancko przeskoczyc do sformulowania rodzicow. Podaje rzeczy oczywiste (przeszlosc wywiera skutek w przyszlosci), aby ten bon-mot zamienic w falsz.

    Mozna chyba sparafrazowac twierdzenie Goebellsa — uogolniaj, uogolniaj, na pewno ktos sie na to zlapie.

    Zastanow sie czy nie idziesz na lep akceptacji (z tego co piszesz wynika, ze masz w sobie zadre odtracenia-niedocenienia-niewysluchania), ale to tylko ksiazka. To, ze Ty ja czytasz, wcale nie wynika, ze autorka Cie slucha — nawet jesli to co pisze trafia do Ciebie. Krytycyzm nie zaszkodzi, zwlaszcza, ze masa autorow tych „poradnikow” nie chce poradzic, tylko radzic (co to za klient, ktorego problemy zniknely). Twoje problemy nie sa polozone w innych ludziach, tylko w Tobie — pisze to, bo obawiam sie, ze zbiera w Tobie chec jakiegos rodzaju konfrontacji z druga osoba, wiec… badz rozwazny.

    Ogladales Gandghiego?

    Komentarz - autor: macias | Listopad 16, 2008

  2. Jeżeli jeszcze raz będziesz się wypowiadał na moim blogu o czymś o czym nie masz zielonego pojęcia będę usuwał twoje komentarze.

    Książki nie czytałeś więc się nie wypowiadaj.

    Komentarz - autor: Vendetta | Listopad 16, 2008

  3. Z Twojej wstepu wywnioskowalem (krytyka mile widziana), ze faktycznie umiesz dyskutowac i do argumentow podchodzisz rzeczowo. Tymczasem nie patrzysz na argumenty, tylko na osobe, ktora te argumenty wyglasza. Tak…

    -1 czytelnik.

    Komentarz - autor: macias | Listopad 16, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: