Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Szczepienia

Niebezpiecznie ukrywane fakty
Jedyna na rynku książka
odkrywająca niebezpieczne fakty dotyczące szczepień profilaktycznych

Ian Sinclair: „SZCZEPIENIA – niebezpieczne, ukrywane fakty”

Pierwsza taka książka, w której podane są fakty ukrywane przed opinią publiczną. Opisuje ona powikłania poszczepienne, krótko- i długotrwałe negatywne oddziaływania szczepionek.

Książka ta zawiera wiedzę, której nie można przeoczyć. „(…) prawie 10 tys. przypadków nagłej śmierci, jakie miały miejsce każdego roku w USA, jest powiązanych z jedną lub wieloma szczepionkami podawanymi rutynowo dzieciom.”

Wiedza, która może uratować zdrowie lub życie Twojej rodzinie lub najbliższym.

„Minęło 30 lat od momentu, kiedy poświęciłem się leczeniu przewlekłych chorób. Spotkałem się z wieloma przypadkami dzieci,które nie były chore ani jednego dnia do momentu otrzymania szczepionki i ani jednego dnia nie były zdrowe od czasu zaszczepienia.”

„Naczelny lekarz Anglii ogłosił (…), że 97,5 % społeczeństwa otrzymało szczepienia przeciwko ospie. [Rok później] przez Anglię przeszła największa epidemia ospy, która pozbawiła życia 44840 osób.”

„(…)szczepionka przeciw różyczce podawana młodym dziewczętom zwiększa prawdopodobieństwo, że zachorują one na artretyzm wywołany szczepieniem w dorosłym życiu. Szczepionka zapewnia jedynie częściową ochronę. Całkowitą może zapewnić jedynie przebycie tej choroby. Na domiar wszystkiego, jeśli układ odpornościowy po zaszczepieniu nie zareaguje w sposób odpowiedni (a zdarza się to powszechnie) pojawia się ogromne zagrożenie, że taka osoba stanie się nosicielem różyczki wraz z artretyzmem i objawami powiększonej tarczycy.”

„Wydział Zdrowia wysłał tam zespół, który zaszczepił ok. 100 osób przeciwko grypie. Z tej grupy 6 osób zmarło w ciągu 24 godzin od momentu zaszczepienia. Nie byli to wcale ludzie starsi, jedna z ofiar miała 20 lat.”

„Większość szczepień BCG (gruźlica), zastosowanych w takich krajach jak Szwecja, nigdy nie chroniła przeciwko chorobie w okresie dzieciństwa. Jednym słowem szczepienia te były zbyteczne.”

„[Tężec] Komplikacje po zastrzykach (…) dawały różne objawy – od małych, miejscowych reakcji, aż do stopniowo coraz ostrzejszych symptomów, takich jak pokrzywka, ból stawów, choroby serca, płuc, nerek oraz wszelkie prowadzące do neurologicznych schorzeń, jak apalenie korzonków nerwowych, zapalenie ramiennego splotu nerwowego, zapalenie wielonerwowe, zespół Guillaina-Barrego, zapalene rdzenia oraz zapalenie rdzenia i opon mózgowych. (…) firmy ubezpieczeniowe zapłaciły ogromne odszkodowania pacjentom cierpiącym na wszelkiego rodzaju powikłania po wstrzyknięciu serum.”

Opinie Czytelników:

p. Elżbieta z Katowic

Z problematyką groźnych dla zdrowia reakcji poszczepiennych zetknęłam się już kilka lat temu na przykrym przykładzie dziecka z najbliższej rodziny. Z tym większym zainteresowaniem przeczytałam pierwszą na polskim rynku naukową publikację z tej dziedziny. Mimo tego, iż w pewnym stopniu byłam przygotowana na to, co przeczytam, treść publikacji okazała się szokująca. Rozumiem zatem, jakie wrażenie może ona wywrzeć na osobach, które z tą problematyką jeszcze się nie zetknęły, a także na rodzicach dzieci, których zdrowie w niezrozumiały sposób zostało zachwiane lub poważnie naruszone po serii szczepień zaleconych przez lekarzy pediatrów.

Oto co pisze autor, cytując Williama Howarda Hay’a (s. 50)

„Minęło 30 lat od momentu, kiedy poświęciłem się leczeniu przewlekłych chorób. Spotkałem się z wieloma przypadkami dzieci, które nie były chore ani jednego dnia do momentu otrzymania szczepionki i ani jednego dnia nie były zdrowe od czasu zaszczepienia”.

Autor zadał sobie ogromny trud przeanalizowania wyników badań statystycznych z krajów Europy Zachodniej, obu Ameryk, Australii oraz tzw. krajów rozwijających się. Wyniki tych badań nie wykazują korelacji pomiędzy wprowadzeniem programu masowych szczepień a spadkiem zachorowalności na choroby zakaźne. Autor zauważa natomiast zależność odwrotną – masowe szczepienia „przyczyniły się: do wzrostu zachorowalności na niektóre choroby; zanotowano ponadto liczne negatywne skutki uboczne zastosowanych szczepionek, m.in. w postaci uszkodzeń mózgu i rozmaitych chorób przewlekłych.

Zdaniem Autora znaczny spadek zachorowalności na choroby zakaźne został odnotowany przed wprowadzeniem szczepień, a to z powodu wzrostu poziomu życia, dbałości o higienę osobistą i społeczną (wodociągi, kanalizacja), spadku poziomu nędzy i niedożywienia.(s. 14 i nast.)

Po uważnym zapoznaniu się z treścią publikacji i przeanalizowaniu zawartych w niej faktów niełatwo wyzbyć się emocji. Tym trudniej, że dotyczą one każdego z nas oraz naszych najbliższych – w szczególności niemowląt i małych dzieci, poddawanych programowi masowych szczepień bez pytania rodziców o zgodę na ich przeprowadzenie. Bo przecież zdrowie dziecka jest dla rodziców dobrem najcenniejszym. Trzeba tu jednak odrzucić emocje, „na zimno” przeanalizować wszystkie „za” i „przeciw”, ocenić, co jest dobre, a co złe dla nas i dla naszych dzieci. Tu rodzice powinni sami podejmować decyzje, biorąc pod uwagę wszelkie wynikające z niej konsekwencje. Nie zaszczepić – i być może narazić dziecko na ciężką chorobę; zaszczepić – kiedy i przeciwko jakim chorobom, jakiej użyć szczepionki, aby była najbezpieczniejsza – to tylko niektóre z nasuwających się pytań.

Niełatwo jednak o podjęcie racjonalnej decyzji, gdy nie posiada się wiedzy o dobrych i złych stronach programu szczepień oraz o zagrożeniach, jakie mogą z niego wyniknąć.

„To, że nie podaje się opinii publicznej prawdziwych i rzetelnych informacji o ryzyku szczepień, już jest wystarczająco złe” – stwierdza Autor (s. 67)

Prezentowana publikacja w znakomity sposób wypełnia tę lukę. Polecam ją zatem wszystkim Czytelnikom, zainteresowanym programem masowych szczepień i ich skutkami, być może zaniepokojonym coraz szerszą kampanią medialną, propagującą stosowanie coraz to nowych szczepionek dla dzieci i dorosłych, tym, którzy „na własnej skórze”, doświadczyli skutków ubocznych pochopnie zastosowanej szczepionki, a w szczególności Rodzicom, którym leży na sercu jak najlepsze zdrowie ich dzieci.

Listopad 16, 2008 - Posted by | Człowiek |

2 Komentarze

  1. Ostatnio zastanawiałem się nad tematem szczepień. Prawie odmówiłem szczepionki przeciwko grypie w pracy. Rozmyślałem – państwowa służba zdrowia… Jeden z najważniejszych „urzędów”, którego mało kto uważa za coś związanego z takim pojęciem. Co oni mogą nam wstrzykiwać? Ile osób kontroluje produkcje? Jak bardzo uczciwe są te osoby? itp itd… i nagle co widzę na blogu Pana Motyla? :))) Incredible! Nie wiem jak to się dzieje ale chyba mamy coś mentalnie wspólnego. Pozdrawiam.

    Komentarz - autor: Buntownik | Listopad 17, 2008

  2. Wiem o czym piszesz, kiedyś tak miałem, czytałem tez o innych ludziach którym to się zdarzało z innymi ludźmi.
    Dokładnie nie wiem co to jest, ale wiem że takie coś zachodzi. Skłaniam się raczej do jakiegoś rodzaju „znaków” od boga czy tam wszechświata, coś niby to ma znaczyć dla osoby która od odkryła.
    Oficjalnie to się nazywa przypadek i już ;)

    Komentarz - autor: Vendetta | Listopad 17, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: