Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Instytucje warunkujące

Z tego wpisu dowiemy się dlaczego ludzie podlegają zasadom otoczenia w którym się znajdują.

Instytucjami warunkującymi jest np: kościół, wojsko, szkoła, jakaś sekta, partia polityczna.

Być może poniższym wpisem będzie się wstanie zrozumieć jeden z mechanizmów matrixa w którym żyjemy. Ludzie nie postępują według siebie, tylko według swojej instytucji która ma swoje warunki.

U młodzieży widać różne „mody” czy to na ubiór czy to na jakieś zachowania np przywitanie, albo na sposób mówienia.

W szkole panują zasady szkolne, w kościele kościelne, w polityce polityczne i tak dalej. A gdzie wolna wola, działanie tak jak się chce naprawdę? Chyba że wierzymy że tak działamy, nie mamy nic przeciwko temu.

Instytucje warunkujące

Powstanie w XVIII wieku współczesnego społeczeństwa było równoznaczne z wyzwoleniem jednostki. Odejście od stosowania przemocy fizycznej umożliwiło ukonstytuowanie się systemu prawnego i moralnego, który za są podstawę przyjął pojęcie wolnej woli. Spowodowało to jednak zarazem pojawienie się manipulacji. Ludzie żądni władzy chcieli na płaszczyźnie oddziaływania psychicznego zrekompensować sobie stratę korzyści, poniesioną na skutek rezygnacji ze stosowania siły. Liberalna demokracja dziewiętnastowieczna stanowiła syntezę uczciwości prawa oraz obłudy faktów.

mieszanka prawdy i fałszu = liberalna demokracja

Dość wyraźnie krytykowano wówczas dwa – w istocie niezrealizowane – wymiary nowego ładu, kojarzonego z rewolucją przemysłową. Najpierw wynikła kwestia podporządkowania środków produkcji. Karol Marks, który dołączył do wcześniejszych myślicieli, odrzucił kapitalizm, uznając go za uwspółcześnioną postać feudalizmu. Posłużywszy się na nowo wprowadzonym pojęciem alienacji, ukazał związaną z produkcją relację proletariusz – burżuj jako nowoczesne niewolnictwo, polegające na tym, iż człowiek pewną część siebie sprzedaje za gotówkę, przez co staje się siłą roboczą.

Do tej hipotezy powrócił później György Lukács, według którego alienacja polega na stopniowym przeistaczaniu człowieka w przedmiot. W świecie skomercjalizowanym nawet ludzie są towarem, takim jak każdy inny. W ustroju kapitalistycznym pracownik jest traktowany jak rzecz. Poprzez reifikację, czyli uprzedmiotowienie proletariatu system komercyjny po prostu nieco inaczej zdefiniował niewolnictwo. Zdaniem Lukácsa reifikacja stanowi dotkliwe zniewolenie, ponieważ robotnik dla strawy wyzbywa się wolności. Reifikacja jest także warunkowaniem prowadzącym do tego, że proletariusz zapomina o swoim statusie niewolnika i przystaje na fikcję zapłaty za swą pracę. Owa teoria, sformułowana w latach dwudziestych minionego stulecia, zmusiła jej twórcę do opuszczenia Węgier rządzonych po dyktatorsku przez admirała Horty’ego. Drugą wojnę światową i narodowy socjalizm uznał Lukács za logiczne następstwa niszczycielskiego kapitalizmu. Swą koncepcję uprzedmiotowienia dopełnił pewnymi elementami odnoszącymi się do istnienia obozów koncentracyjnych. Usilnie promowana logika komercjalizacji doprowadziła w końcu – jego zdaniem – do tego, że najbiedniejsi ludzie stali się zbiorowością niewolników kapitalizmu, co oznaczało ich przemianę w surowiec. Uprzedmiotowienie okazywało się ekstremalną alienacją, najdoskonalszym uwarunkowaniem, czyniącym z człowieka rzecz, która nie jest świadoma swej reifikacji. Skrajny wyzysk był też kamuflażem dla funkcjonowania instytucji warunkujących.

We Francji zaniepokojenie tymi zjawiskami znalazło wyraz w pracach Michaela Foucault z dziedziny psychologii klinicznej. W jego ujęciu ład liberalny narzucił pewną formę dyscypliny, która podzieliła ludzkie poczynania na dwa rodzaje, a ponadto je uprzemysłowiła. Biurokracja – dzięki systemowi przepisów – czyni władze biurokratów wszechobecną w życiu obywateli. Przy czym chodzi nie tyle o wywieranie zewnętrznej presji, ile o uwewnętrznienie tych norm przez jednostki. Temu celowi miało służyć warunkowanie społeczne.

Podobne kwestie poruszył Erving Goffman. Pewne instytucje decydują o wykorzystaniu całego czasu, a nawet o wszelkich zachowaniach związanych z nimi ludzi. Te „totalne” instytucje uciekają się do przymusu, ażeby narzucić podporządkowanym im środowiskom swój program. Taką władzą dysponują internaty, wojsko oraz szpitale psychiatryczne. Przebywający tam ludzie w zderzeniu z daną instytucją powoli zostają ukształtowani odpowiednio do jej potrzeb.

Celem warunkowania alienującego lub dążącego do internacjonalizacji normy jest skłonienie poszczególnych jednostek by spełniały wymagania narzucone przez społeczność. Jednym z elementów odpowiedniego oddziaływania staje się nauka zachowań. Wszelkie wspólnoty ludzkie potrzebują znaków identyfikujących, toteż podsuwają je swoim członkom. Ponad sto lat temu Herbert Spencer stwierdził, że w interesie społeczeństwa leży przygotowywanie dzieci do jego obrony oraz do realizacji celów gospodarczych. Sprowadzenie wszystkich dzieci do wspólnego mianownika jest tu szczególnym przypadkiem warunkowania edukacyjnego.

„programowanie dzieci do życia w matrixie zaczyna się w szkole”

Podobną presję na swoich członków wywierają partie polityczne i kluby sportowe, którym również zależy na dostosowaniu się jednostek do zbiorowości. W toku odpowiedniej nauki dochodzi nawet do przyswojenia sobie pewnego sposobu bycia i pewnych odruchów kulturowych: stylu mówienia, działania na forum publicznym, ubierania się, wzorców zachowań i tym podobnych. Wszystko to nie jest bynajmniej takie błahe, jak się wydaje. Chodzi przecież o przetrawienie poszczególnych organizacji.

wspaniale pasują wszelkie mody, u młodzieży szczególnie widać takie „uwarunkowanie”. Gdy nie będziesz się zachowywał jak inni, odpadasz.

Nie wszystkie zbiorowości w równym stopniu stosują warunkowanie. Są jednak ludzie, którym zależy tylko na własnej reprodukcji i na utrzymywaniu swych członków w podległości. I te instytucje są organizacjami warunkującymi. Narzucają one jednostkom totalną więź. Inaczej niż w szkole czy w wojsku, zerwanie jej jest praktycznie nie możliwe. Po odbyciu służby odchodzi się z wojska. Celem szkoły powinno być w zasadzie nie tyle jej własne przetrwanie, ile ułatwienie rozwoju każdej jednostce (której nauka dobiega kiedyś końca). Tymczasem organizacje warunkujące funkcjonują na zasadzie dożywotniego podporządkowania jednostki. Nie dopuszczają ewentualności odłączenia się i dlatego właśnie uprawiane przez nie warunkowanie polega również na narzucaniu więzów psychicznych, które winny wyeliminować postępowanie według własnej woli. Ta tendencja charakteryzuje wszystkie zbiorowości religijne. Ale i tutaj trzeba odróżnić te religie, które dopuszczają możliwość osobistego zbawienia, a więc głębokiego przeżywania czegoś niezależnie od więzi instytucjonalnej – tak jest w wielkich religiach objawionych i w buddyzmie, od wspólnot wykluczających taką możliwość, do których należą pewne sekty.

Co więcej, poczynania warunkujące nie mają jednakowej siły oddziaływania. Warunkowanie reifikujące i alienujące swym przebiegiem i zasięgiem, a więc i siłą oddziaływania na wolną wolę, różni się od manipulacji.

W procesie uprzedmiotowienia jednostka zostaje zdeprecjonowana, staje się rzeczą. Żeby ją skłonić do uległości i posłuszeństwa, nie jest potrzebna jej zgoda ani przyzwolenie. W przypadku obozu koncentracyjnego dochodzi do odczłowieczenia tych, którzy zostali w nim zamknięci. Wszystko polega obozowej administracji i strażnikom, kontrolującym życie oznaczonych numerami więźniów. Ginący w nijakiej masie człowiek – przedmiot wykonuje pewne zadania lub, co gorsza, zostaje przez władze poddany wiwisekcji, nie mając szans na uniezależnienie się. Śmierć jest jedyną formą oporu. I tego oporu nie cechuje bynajmniej zaangażowanie. Więzień, który ma już dość tej sytuacji, nie może nic zrobić i stara się tylko przetrwać, dopóki starcza mu sił. Obozowa administracja, chcąca go w ten sposób zgładzić, postrzega go jako istotę bez duszy i bez woli.

Wiwisekcja – jak podaje „Słownik wyrazów obcych” – to zabieg operacyjny wykonywany na żywym zwierzęciu.

Mówimy o alienacji, gdy podporządkowanie staje się elementem tożsamości osoby – samo podporządkowaniem. Jednostka wcale nie uświadamia sobie tego, co ją spotyka, i akceptuje swój status, przy czym nawet nie pomyśli, że warunki życia mogłyby być inne. Człowiek wyalienowany wykonuje to, czego się od niego oczekuje, i nie są już potrzebne żadne nakazy. Sam spełnia wymagania, jakie stawia system, tłumiąc swoje cierpienie i dostosowując się do świata, który w jego odczuciu jest niezmienny, a może nawet sprawiedliwy. Jednym z symptomów człowieka wyalienowanego jest rodzaj jego więzi z daną organizacją. Zachowuje on swoją wolę, może ją jednak manifestować w ograniczonym zakresie – tylko tam, gdzie zbiorowość pozwala na indywidualną inicjatywę. Alienacja przysparza cierpień i niełatwo jest się uchronić przed samym sobą. Niektórzy – kosztem nadludzkiego wysiłku – stają się tego świadomi, a wtedy zmienia się ich stosunek do świata. Bourdieu powiedziałby, że skoro tylko obiektywizacja zostaje zobiektywizowana, człowiek uzyskuje wolność, oczywiście jedynie wewnętrznie, ponieważ system nie lubi być podważany. Najpewniejszym ocaleniem pozostaje ucieczka.

Wojskowi nie są przyzwyczajeni do operowania kategorią wolnej woli. Warunki werbowania były długo zdeterminowane przez przynależność do tej czy innej grupy społecznej. Wojowników w starożytnych miastach – państwach rekrutowano tylko spośród wolnych obywateli. Jednak nie mieli oni prawa odmówić służby wojskowej i musieli brać udział w wojnach. Na podobnej zasadzie opierały się armie średniowieczne, do udziału w walkach nie dopuszczano na przykład ludzi niewolnych. W epoce nowożytnej upowszechniły się armie zawodowe. Rekrutację kasetową zastąpiono wstępowaniem do wojska. Człowiek stawał się żołnierzem dobrowolnie, ale po wcieleniu obowiązywało go ślepe posłuszeństwo wobec przełożonych. Bywało oczywiście i tak, że sierżanci, którzy zajmowali się werbunkiem, jak też dowódcy okrętów wojennych organizowali łapanki, ażeby uzupełnić składy osobowe pułków albo swoje załogi. „Legalizacja” powołań dokonywano po fakcie… Wojny czasu rewolucji francuskiej sprawiały, że żołnierz – obywatel przystał na udział w obronie swego kraju. Poddanie się poborowi było jedną z obywatelskich powinności. Człowiek związywał się z wojskiem niepisaną umową, dobrowolnie wyrzekał się swej wolnej woli. Mając nad sobą dowódców, którym przydawało znaczenia to, iż reprezentują aktualną władzę polityczną, żołnierz stał się narzędziem zbiorowości. Nie doznawał żadnej szkody. Nawet jego śmierć na polu walki była wszak skutkiem porozumienia, jakie zawarł z równymi sobie. Nikomu nie wolno było wykorzystać jego śmierci. Nie miał wątpliwości co do celów walki, w której brał udział, ponieważ ustrój polityczny chronił go przed wszelką wojną niesprawiedliwą. Czy jest to zbyt sielankowy obraz sytuacji? Okazuje się jednak zgodny z tą legitymizującą wizją współczesnych armii, której bronił nawet Jaures.

Przedstawioną tu sytuację można uznać za rodzaj instrumentalizacji. Wojskowy przemienia się w narzędzie organizacji. Nie dzieje się tak wbrew niemu. Jest świadomy kosztów, a podporządkowuje się tym chętniej, że armie demokratyczne zawarły w swych regulaminach klauzule o możliwości nieposłuszeństwa w przypadku niezgodności rozkazów z etyką obowiązującą w danym kraju (np. w Stanach Zjednoczonych za miarodajną uznaje się konstytucję). Żołnierz staje się więc narzędziem w rękach swoich przełożonych – oficerów. Jest on nie tyle manipulowany, ile instrumentalizowany, ale w takiej mierze, iż nawet nie rozumiejąc celowości otrzymywanych rozkazów, działa w warunkach pełnej zgodności z własnymi przekonaniami. To instrumentalizacja idealna, która różni się od manipulacji tym, że rozkazodawcę i tego, który rozkaz wykonuje, łączy konsensus oraz wewnętrzna akceptacja. Tej ostatniej brak przy manipulowaniu, wymagającym jedynie – gwoli poszanowania prawa – konsensusu.

Tabela 2. Więź z organizacjami a wolna wola

Rodzaj więzi Wewnętrzna akceptacja Konsensus Możliwość uniezależnienia się
Reifikacja nie nie brak możliwości
Alienacja możliwa tak niewielkie szanse
Instrumentalizacja tak tak tak
Manipulacja nie tak tak

W społeczeństwie złożonym z wielu organizacji o krzyżujących się wymaganiach musi dochodzić do napięć. Otóż instytucje warunkujące są oskarżane o rozbijanie rodzin i destrukcyjne oddziaływanie na jednostkę, służące przeistoczeniu jej w robota. Uprawiane przez te instytucje warunkowanie, zarazem finezyjne i brutalne, sytuuje się na pograniczu alienowania i manipulacji sensu stricto. Nic więc dziwnego, że opinia publiczna odbiera je, a zwłaszcza sekty, jako zbiorowości niebezpieczne, zdolne do zniszczenia osobowości swych członków i destrukcyjnego oddziaływania na otoczenie tychże – w celu zapewnienia pseudo harmonii oraz tandetnej namiastki szczęścia.

Fragment pochodzi z książki „Manipulacja w polityce, w reklamie, w miłości” Fabrice d’Almeida

Co do tematu polecam film „Korporacja”.

Październik 30, 2008 - Posted by | Pojęcia | ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: