Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Polsko, obudź się!

Na portalu niezalezna.pl ukazał się bardzo ważny tekst dla polaków:

Po odrzuceniu przez Irlandczyków w referendum traktatu lizbońskiego rozwścieczeni unijni przywódcy zapowiedzieli, że proces integracji europejskiej i tak będzie kontynuowany. W jaki sposób? Portal Niezalezna.pl – jako pierwszy w Polsce – podaje informacje ujawnione przez brytyjski tygodnik „Sunday Times”.

Do czytania na portalu albo u mnie poniżej.

Centroprawicowy tygodnik dotarł do zapisu spotkania czołowych posłów do Parlamentu Europejskiego (gł. Niemców) i polityków z Francji. Rozmowa, połączona z mniej formalną dyskusją przy obiedzie, odbyła się 9 października w Paryżu. W spotkaniu wzięli udział m.in. Jean-Pierre Jouyet (francuski minister ds. europejskich), socjaldemokrata Jacques Delors (były szef Komisji Europejskiej) i wpływowy europoseł Alain Lamassoure.

O czym mówiono? Głównie o metodach, jakimi zmusić Irlandię do zaakceptowania traktatu lizbońskiego.

Przypomnijmy: w czerwcu przeciwko traktatowi tworzącemu europejskie superpaństwo opowiedziała się większość głosujących Irlandczyków (53,4 proc.). Irlandia – jedyne państwo, które w sprawie ratyfikacji przeprowadziło referendum (w innych krajach traktat akceptowały tzw. „elity” polityczne) – zablokowała więc formalnie dalszą procedurę ratyfikacyjną. Ówczesny szok unijnych przywódców szybko przerodził się w groźby pod adresem Irlandii i zapowiedzi, że mimo decyzji mieszkańców Zielonej Wyspy traktat i tak wejdzie w życie. Niemiecki europoseł Elmar Brok mówił np.: Irlandzkie „nie” jest nieszczęśliwe. Niemniej jednak musimy kontynuować ratyfikację; w interesie wszystkich państw UE jest wejście w życie Traktatu z Lizbony. Martin Schulz, lider europejskiej partii socjalistycznej, również nie miał wątpliwości: Ratyfikacja powinna być kontynuowana w innych krajach.

O tym, jaką burzę wywołało irlandzkie „nie” w Parlamencie Europejskiej, można przekonać się zresztą, oglądając poniższą filmową kompilację (z udziałem m.in. Martina Schulza i brytyjskiego eurosceptyka Nigela Farage):

Wróćmy jednak do spotkania z 9 października. „Sunday Times” ujawnił, że według uczestniczących w nim niemieckich i francuskich polityków jedynym sposobem na ocalenie traktatu lizbońskiego jest odizolowanie Irlandii i postawienie jej w „sytuacji bez wyjścia”. Osiągnąć to można najłatwiej poprzez wywarcie nacisku na Polskę i Czechy, by ratyfikowały dokument do grudnia 2008 r. – zgodzili się eurokraci. „Zmieni to sytuację w Irlandii” i sprawi, że obywatele tego państwa poczują się w swej walce osamotnieni – stwierdził jeden z uczestników spotkania Pierre Lequiller (poseł do Parlamentu Europejskiego).

W trakcie spotkania zdecydowano bowiem, że Irlandczycy zagłosowali źle, więc musi się tam odbyć drugie referendum. Ustalono nawet termin: przed przyszłorocznymi wyborami do europarlamentu (zaplanowanymi na czerwiec), najlepiej w marcu 2009 r.

Przedtem jednak – jak orzekli unijni politycy – powinno się Irlandii „uświadomić”, jakie konsekwencje mogą ją czekać w razie niesłusznego wyboru w drugim głosowaniu. Zaproponowano np. kampanię uzmysławiającą Irlandczykom, że 495 mln pozostałych Europejczyków bacznie przygląda się ich krajowi i – jeśli ludność Zielonej Wyspy znów powie traktatowi „nie” – wywoła to w Europie wielki gniew. Socjalista Jacques Delors przekonywał, że „Unia w żadnym wypadku nie może ustąpić Dublinowi”, a „Irlandczycy muszą zrozumieć, że członkostwo w UE to także pewne obowiązki”.

Gdyby kampania propagandowa nie pomogła, pozostaje ostateczne wyjście – uznali uczestnicy paryskiego spotkania. Można mianowicie (w ponownym referendum) sformułować zdanie „Czy jesteś za traktatem lizbońskim?” w taki sposób, że większość głosujących będzie zdezorientowana i nie zagłosuje na „nie” – lub uzupełnić pytanie o traktat pytaniem dodatkowym, na które Irlandczycy będą musieli odpowiedzieć: „tak”.

Artykuł w „Sunday Times” wywołał w zachodnich mediach ogromną burzę, zwłaszcza że biorący udział w spotkaniu politycy używali wobec narodu irlandzkiego obraźliwych wyrażeń, przypisując mu np. „mierność intelektualną”. W polskich mediach – wielka i przeraźliwa cisza.

Grzegorz Wierzchołowski

http://niezalezna.pl/article/show/id/9881

Polska, politycy, są dymani na cztery strony świata, przez resztę świata.

Robią w bambuko jak chcą.

Hej chcemy żebyście podpisali cyrograf na tarcze antyrakietowe.

Ok, nie ma sprawy, my przyjmujemy wszystko tak jak wam pasuje! A jak nie będziemy chcieli postraszcie nas czymś, np takim konfliktem gruzińskim, wtedy absolutnie zgodzimy się na wszystko. Z nami dobrze się współpracuje, my lubimy układy! Nasz naród siedzi cicho, możemy robić co chcemy!

Październik 24, 2008 - Posted by | Kątem oka | ,

2 Komentarze

  1. Nie jestem niewolnikiem mentalnym. Zawsze myślę samodzielnie. Nasz naród siedzi cicho, ale jak się obudzi to wszysko rozwali. Polak potrafi.

    Komentarz - autor: jestem i myślę | Październik 25, 2008

  2. Piszesz „rozwali”, radziłbym nie popadać w skrajności. Może po prostu warto co nie co zmienić. Nie trzeba wszystko od razu rozwalać, jak bomba buch i nic nie ma. Można np przekonstruować, na spokojnie z głową.

    Komentarz - autor: Vendetta | Październik 25, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: