Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Od przeszłości do przyszłości pod przywództwem USA

Z góry proszę o wybaczenie mojego wstępu, bowiem nie mam do tego daru [do wstępów], ale postaram się zrobić to jak najlepiej. Proszę też o otwarty umysł, tzn oto aby z góry nie osądzać, tylko po prostu przyjąć wszystko jako zwykłą informację. Moje motto brzmi „wiedza ochrania, ignorancja zagraża”

Poniższym wpisem, który będzie długi, za pośrednictwem moich komentarzy spróbuje ukazać coś co może przerazić zwykłego obywatela. Zaznaczam że nie wszyscy tak to przyjmą i zrozumieją. Są bowiem ludzie różni, każdy jest na innym etapie rozwoju.

Generalnie chodzi oto że na przestrzeni czasu, czasu przeszłego naszej historii wytworzyło się coś co można nazwać „przywództwo nad światem” albo „panowanie nad światem”. Mówiąc konkretnie pewni ludzi od bardzo dawna dążą do władzy absolutnej. Moja osobista myśl jest taka że wszystko zaczęło się kiedy ludzie podbili kontynent amerykański. Jak pamiętamy z historii pewien Pan odkrył kontynent, całkiem duży, zamieszkany przez ludzi nazwanych Indianami. Owy kontynent to oczywiście Ameryka Północna.

Jak wszyscy wiemy nastąpił najazd na Amerykę, nowi przybysze zapragnęli mięć cały kontynent dla siebie. Całą tą Ziemię z całym bogactwem. Był jednak problem, byli tam jakieś dzikusy (Indianie) którzy nie rozwinęli się tak wysoko jak reszta (Europa). No więc dalej już wiemy… Ale ja wam jeszcze trochę opowiem ; )

Zwykła chciwość spowodowała że niektórym ludziom oczy się zaświeciły i zaczęła się wojna między amerykanami a Indianami, do tego momentu aż wycięto ich w pień. Dzisiaj widzimy kontynent podbity przez Amerykanów. Cel został osiągnięty! Czy możemy mieć więcej? Europa? Azja? Świat? Nieeeee…

Normalni ludzi powiedzieli Nie ale nienormalni ludzi powiedzieli Tak. Dzisiaj Ja wiem kto to są owi nienormalni ludzie. Są to osoby ze zdiagnozowaną psychopatią. Te osoby mają specyficzne DNA i nie są uleczalni z tego jacy są. Przede wszystkim są rządni władzy. Po więcej informacji odsyłam do różnych źródeł zajmujących się psychopatią w tym do mnie na blogu. Wiem że to brzmi bardzo dziwnie i aż trudno w to uwierzyć. Ale proszę pamiętać że nie chodzi mi o wiarę lecz o wiedzę. A aby zdobyć wiedzę trzeba poszukiwać, zasięgać języka wszędzie gdzie się da. Np tu teraz, czytając dalej ten tekst. Później poczytasz inne źródła i tak układasz w głowie puzzle.

Ok, jedziemy dalej, mamy czasy obecne i problemy które występują tu i teraz. Przede wszystkim skupienie ludzi jest w temacie banków, giełd i w ogóle finansów światowych.

Pierwszy cytat będzie właśnie na ten temat:

Ameryka traci rozsądek – Rzeczpospolita

Piotr Gillert 03-10-2008, ostatnia aktualizacja 03-10-2008 23:07

Rozmowa z Dickiem Armeyem

Rz: Za ustawą o wykupie złych aktywów opowiadał się prezydent, sekretarz skarbu, prezes Rezerwy Federalnej, przywództwo obu partii w Kongresie, a także obaj kandydaci na prezydenta. A mimo to ogromna część społeczeństwa, powiedziała: nie! Czy nie jest to oznaka choroby amerykańskiej demokracji? Czy to nie ona znajduje się w największym kryzysie?

Dick Armey: Nie wydaje mi się. Demokracja polega na tym, że w ostatecznym rozrachunku przeważa wola narodu. Moim zdaniem najbardziej reprezentatywną instytucją w tym kraju jest – zgodnie zresztą z nazwą – Izba Reprezentantów USA. Krótkie, dwuletnie kadencje zmuszają zasiadających w niej polityków do tego, by być w nieustannym, bliskim kontakcie z wyborcami, słuchać ich opinii. Nie mają luksusu stabilnej, pewnej posady, która izoluje od społeczeństwa. Muszą słuchać, co mówią prawdziwi, normalni ludzie, a ci ludzie mówią im: to zła ustawa, nie powinniśmy jej przyjmować. Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której siły demokracji reprezentatywnej działają przeciwko spanikowanemu establishmentowi, próbując okiełznać jego działania.

Tutaj delikatnie można zasugerować że ktoś za kulisami odpowiednio pociągnął za sznurki. Efekt jest taki że ludzie swoje a „władza” swoje. Tylko czy to prawda i jacy są to ludzie…

Uważa więc pan, że ostrzeżenia tego establishmentu są grubo przesadzone, że Ameryce nie groziłby bez tej ustawy gospodarczy krach?

Nie ma nic bardziej przesadnego niż pełne czarnych, posępnych wizji przepowiednie i prognozy polityków, próbujących poszerzyć swą bazę polityczną. Gdy w poniedziałek rynek poleciał ostro w dół, wielu zwolenników ustawy mówiło: „I co, widzicie? Już się zaczyna!”. Ale już we wtorek giełda poszła w górę i większość z nich nie pisnęła słowa. To, co się dzieje, nie jest żadną katastrofą i nie grozi, wbrew temu co mówią niektórzy, katastrofą. To raczej poważna niedogodność dla bardzo wielu bogatych ludzi.

Czyli tak naprawdę nie ma się czego obawiać, wystarczy zostawić sprawy własnemu biegowi i rynek znajdzie sam wyjście z sytuacji?

Oczywiście, że tak. Gdy się przyjrzeć okresowi ostatnich kilkunastu lat w Ameryce, to widać wyraźnie, że był to czas nadmuchanych cen nieruchomości. Powodem były nieodpowiedzialne praktyki kredytowe. Rynek tego w końcu nie wytrzymał i doszło do korekty – nieruchomości osiągnęły wreszcie rzeczywistą wartość rynkową. To było nienormalne, że dom wart 300 tysięcy dolarów, sprzedawany był za 350 albo i więcej. Normalne jest to, że ceny spadły z powrotem do realnego poziomu. To nie katastrofa.

Kto według pana ponosi odpowiedzialność za ten kryzys?

Moim zdaniem nieskrępowany niczym rynek, rynek sam w sobie, nigdy nie doprowadziłby do aż tak wielkiego galimatiasu. Mamy raczej do czynienia z następstwem długich lat błędnej polityki. Głęboko wierzę w to, że każda zła praktyka gospodarcza, jaka pojawia się w sektorze prywatnym, wykluwa się w sektorze państwowym. Prywatny biznes zwyczajnie ją przejmuje. W tym przypadku wszystko zaczęło się od sponsorowania przedsiębiorstw przez państwo – mam na myśli Fannie Mae i Freddie Mac [powszechnie stosowane nazwy dwóch notowanych na giełdzie, ale sponsorowanych przez rząd przedsiębiorstw finansowych zajmujących się kredytami hipotecznymi, ich gwarantowaniem i wtórnym rynkiem – przyp. red.].

Wynaturzenie rynku osiągnęło zenit wraz z narzuceniem przez władze wymogów prawnych dla kredytodawców. Chodzi o dwa przepisy, które w dłuższej perspektywie ujawniły ogromną moc niszczycielską. Pierwszy to tak zwana ustawa o reinwestycji w społeczność lokalną, która nakazuje bankom, by 30 procent ich portfolio stanowiły kredyty subprime. Czy może pan sobie wyobrazić sytuację, w której banki z własnej, nieprzymuszonej woli dają pożyczki ludziom, których podejrzewają o to, że nie będą w stanie ich spłacić? Raczej nie. Tymczasem zmusza ich do tego prawo!

zaznaczam bo ważne, państwo zmusza do praktyk opisanych powyżej. Pytam się jak to możliwe? Po co i dlaczego? Jedyne wytłumaczenie znajduje w tym że jest to część jakiegoś kogoś planu. Jaki to plan i po co, dlaczego no i kogo?

Drugi zgubny przepis to nakaz wyceny aktywów banku zgodnie z ich ceną rynkową. Wymóg ten sprawia, że w sytuacji takiej jak obecna, gdy pęka bańka rynkowa, nawet zdrowe, silne firmy mogą wyglądać na papierze jak całkowici bankruci. To właśnie stąd biorą się gwałtowne upadki renomowanych przedsiębiorstw, jakich całą serię ostatnio widzieliśmy. Wystarczy naprawić błędne przepisy, skorygować chorą politykę rządową, a rynek sam znajdzie drogę do poprawy. I cały ten kryzys nie będzie wcale wyglądał tak strasznie, jak niektórzy to przedstawiają.

ktoś tą politykę zasiał, przecież od tak sama z siebie nie wyrosła.

Nie wydaje się panu, że wielu zwykłych Amerykanów, którzy tak głośno obwiniają dziś klasę polityczną, także ponosi część winy. W końcu to oni brali te kredyty hipoteczne, od których wszystko się zaczęło…

Oczywiście, właśnie od nich należałoby zacząć: od ludzi, którzy pożyczali ogromne pieniądze, mimo że zdawali sobie sprawę, iż nie powinni zostać zakwalifikowani do kredytu i że nie będą w stanie spłacić go w przyszłości. Następni w kolejce są ci, którzy pożyczali tego rodzaju ludziom. Ustalenie z dużą dozą prawdopodobieństwa, kto może, a kto nie może sobie pozwolić na pożyczenie określonej kwoty pieniędzy, nie jest wcale aż takie trudne. To nie jest fizyka kwantowa, to dla bankierów chleb z masłem, tym się w końcu zajmują na co dzień.

Kolejni winni to Freddie Mac i Fannie Mae, którzy mówili bankom: nic się nie przejmujcie, rozdawajcie te złe kredyty, my i tak zdejmiemy wam ten problem z głowy. Odkupimy je od was, powiążemy w paczki i sprzedamy jako obligacje, papiery wartościowe podparte wierzytelnościami hipotecznymi. I tu spotykamy następnego winnego – agencje ratingowe, których zadaniem jest ocena jakości kredytów objętych daną obligacją. Agencje te nie wywiązywały się z zadania, dostarczały złych informacji firmom inwestycyjnym, które skupowały te złe papiery. To był cały łańcuch złych decyzji, który był wynikiem powszechnego przekonania, że nic nikomu nie grozi, że możemy pozwolić sobie na wszystko, bo rząd i tak nas wyratuje. I to jest źródło całego zła. Nie lubię hazardu, nie gram w pokera, bo po pierwsze nie za bardzo potrafię, a po drugie wiem, że to ryzykowna zabawa. Ale jeśli powiesz mi, że podatnicy pokryją każdą moją stratę, każdą moją stawkę w grze, to czemu nie, chętnie zagram, a nawet postawię wszystko, mając w ręku parę dziesiątek.

obywatele nie są winni, tak jak pisze, hazardu nie lubi ale jeśli nic nie stracisz to dlaczego nie miałbyś się zabawiać i zagrać. Chcesz dom czy nie chcesz. Amerykanie powiedzieli że chcieli i dostali. Ciekawe są te dwa przedsiębiorstwa i agencje ratingowe, kto wie czy jeśli by ich nie prześledzić nie dopatrzyłbym się udziału Państwa a raczej rządu.

Uważa pan zatem, że źródłem całego zła było zachowanie państwa…

Nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Mamy do czynienia z przypadkiem państwa, które przestało się samo kontrolować, które zapomniało o własnych ograniczeniach. Państwo nie może zabezpieczać każdej błędnej praktyki gospodarczej przed jej złymi konsekwencjami. Tymczasem ostatnio w Ameryce rozpowszechniło się przekonanie, że właściwie nie ma nic złego w tym, by państwo zapewniało nam sukces większy od tego, jaki wynikałby z naszych własnych zasług. A także, by chroniło nas przed stratami, jakie ponieśliśmy w wyniku własnej głupoty lub nieostrożności. Rola rządu nie na tym powinna polegać. Rolą państwa jest jedynie pilnowanie, by respektowane były reguły gry.

Rozmawiamy po przyjęciu poprawionego projektu ustawy ratunkowej przez Senat, ale przed głosowaniem w Izbie Reprezentantów. Czym to się pana zdaniem skończy?

Sam jestem ciekaw. Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że z punktu widzenia historii naszego parlamentu i wypracowanych przez lata reguł współpracy między jego izbami jest czymś niezwykle dziwnym podejmowanie przez Senat inicjatywy ustawodawczej w kwestii związanej z podatkami. Zdaniem wielu osób, moim także, nie jest to zgodne z naszą konstytucją. Wielu członków komisji ds. fiskalnych w Izbie Reprezentantów, do których wpłynie z Senatu ten projekt, poczuje się w obowiązku go odrzucić już choćby dlatego, że taka procedura jest niezgodna z konstytucją.

Mamy więc przywództwo Kongresu (obu izb, obu partii), które nie respektuje przyjętych reguł, mamy administrację, której nie chcą słuchać nawet urzędnicy państwowi należący do tej samej partii, i mamy procedurę, która dla wielu członków Kongresu jest nie do przyjęcia.

Wspomniał pan o administracji Busha. Domyślam się, że jej rządy były dla pana rozczarowaniem?

Rolą Partii Republikańskiej w amerykańskiej polityce powinno być moim zdaniem reprezentowanie tego, co nazwałbym małorządowym konserwatyzmem. Demokraci są za rozrostem państwa, za tym, by rząd wszystkim rządził i wszystko kontrolował. Są naiwni, patrzą na socjalistyczne w swej naturze rozwiązania z romantycznym optymizmem. Zadaniem Partii Republikańskiej powinno być pilnowanie kraju przed tego rodzaju zapędami. Widziałem już w życiu paru prezydentów, którzy mnie albo miło zaskoczyli, albo gorzko rozczarowali i w tej drugiej kategorii George W. Bush bije wszystkich o głowę. Tradycyjni republikanie zawiedli się na nim ogromnie.

Głównie z jakiego powodu?

Konserwatyści wychodzą z założenia, że rząd podejmuje działanie tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Robi tylko to, co jest właściwe i niezbędne. Tymczasem co było jedną z pierwszych decyzji George’a W. Busha po objęciu urzędu? Stworzenie ogromnego, kosztownego programu edukacyjnego. Wielu z nas uważa także, że wojna w Iraku nie była potrzebna. Z pewnością nie było potrzebne kosz-towne rozszerzenie programu opieki lekarskiej Medicare, tak by obejmował leki na receptę. No i teraz to – gigantyczna góra pieniędzy na wykupienie Wall Street z opresji. Jestem przekonany, że Ronald Reagan walczyłby przeciw temu projektowi z całych sił.

Popierałby dyscyplinę fiskalną, która zresztą była jednym z głównych założeń stworzonego przez pana i przez Newta Gingricha „Kontraktu z Ameryką”?

Zdecydowanie tak.

Myśli pan dziś o czasach „Kontraktu z rozrzewnieniem”?

Często powtarzam, że za mojego życia Partia Republikańska miała trzy momenty prawdziwej wielkości. Pierwszy w 1964 roku za Barry Goldwatera, który zasłynął słowami: „Ekstremizm w obronie wolności jest cnotą”. Drugi to prezydentura Reagana. I trzeci to „kontrakt z Ameryką”. Przez jakieś pięć lat udawało się błyszczeć naprawdę wielką jasnością. Mieliśmy pełne prawo być dumni z tego, kim byliśmy i co robiliśmy. Ale wkrótce po odejściu z Kongresu Gingricha i moim, republikanie na Kapitolu odwrócili się od tego, co osiągnęliśmy, i poszli w innym kierunku.

Tymczasem dziś przyszłość amerykańskiego ruchu konserwatywnego nie wygląda zbyt różowo.

Zobaczymy, czym to wszystko się zakończy. Jeśli się okaże, że prezydent Bush, sekretarz Paulson, Nancy Pelosi, Harry Reid i cała reszta odniosą sukces i przepchną tę ustawę i jeśli za parę tygodni Obama zostanie wybrany na prezydenta, to rzeczywiście, przyszłość będzie się rysować w dość ciemnych barwach. Przynajmniej dla ludzi takich jak ja, którzy kochają wolność. Najważniejsza będzie wtedy odpowiedź na pytanie: czy Ameryka nie zatraciła umiejętności powrotu do własnych korzeni i odbicia się od dna? Kiedyś mój znajomy z Tajwanu powiedział mi: Amerykanie mają jeden problem – nie rozumieją, jakim tak naprawdę złem jest komunizm. To prawda. I ponieważ Amerykanie nie rozumieją tego tak dobrze, jak na przykład Polacy, mają skłonność do romantycznego patrzenia na zbawienną rolę państwa, na jego zdolność zarządzania i kontrolowania gospodarki. Wydaje mi się, że dziś w Polsce i innych krajach waszego regionu ludzie mają większy apetyt na wolność niż tu, w Ameryce.

Ameryka więc ma chęć na wolność ale trochę inaczej.

Niektórzy komentatorzy, szczególnie w Europie Zachodniej, mówią wręcz o początku procesu upadku amerykańskiej potęgi. Mówią, że ten kryzys to pierwsza istotna oznaka tego procesu.

Wiele zależy od tego, czym zakończy się obecne przesilenie. Jeśli na fali paniki przeforsowane zostanie kolejne ogromne zwiększenie roli państwa i zakres jego kontroli nad amerykańską gospodarką, a potem na prezydenta zostanie wybrany Barack Obama, który moim zdaniem jest po prostu romantycznym egalitarystą, wtedy będzie można mówić o groźbie rzeczywistego, długotrwałego spadku pozycji i siły Ameryki. Relatywnie rzecz biorąc, potęga Ameryki tak czy owak nie jest już taka, jak kiedyś, bo inne kraje urosły bardzo w siłę. Ale dzieje się tak również dlatego, że w wielu tych krajach – na przykład w Szwecji – ludzie się opamiętali, zaczęli bardziej realistycznie myśleć o roli państwa. Gdy oni się opamiętują, Amerykanie zaczynają tracić zdrowy rozsądek. Ale fundamenty gospodarcze Ameryki wciąż są silne i jeśli rząd ich nie osłabi, to ci w Europie, którzy liczą na nasz rychły upadek, mogą się go nie doczekać.

Dobrze powiedział, inne kraje poza USA w Europie zdążyły urosnąć. Tylko co z tego, Ameryka nadal myśli że jest najsilniejsza i może mieć cały świat we władanie. Coś mi się wydaje że pobudka będzie ciężka jak i też ostateczny upadek, oby tylko nie pociągnęła za sobą reszty.

Widzi pan na horyzoncie kogoś, jakiegoś przywódcę, który będzie w stanie wydźwignąć konserwatystów z dołka?

Dziś nikogo takiego nie widzę, ale warto pamiętać, że jeszcze w początkach 1994 roku większość ludzi uważała Newta Gingricha i Dicka Armeya za parę skrajnie prawicowych dziwaków. A tymczasem niedługo potem udało nam się przeprowadzić prawdziwą rewolucję.

przyszłość zmienna jest ;) wszystko zależy od ludzi i tych u władzy i tych zwykłych obywateli, taka moja opinia.

Co pan sądzi o zjawisku pod tytułem „Sarah Palin”?

Myślę, że to bardzo ciekawe zjawisko. Palin stała się obiektem niesamowicie agresywnej napaści ze strony liberałów. Oni zawsze gwałtownie atakują, gdy są przestraszeni, widać więc wyraźnie, jak bardzo się jej boją, że stanowi dla nich poważne zagrożenie. Z jednego prostego powodu: ona ma rzadką umiejętność mówienia do zwykłych ludzi w całej Ameryce. Ale nie wiem, czy to ona może stanąć na czele konserwatystów, czy ktoś inny. Bo są i inni, są w tym kraju ludzie pokroju Reagana, wystarczająco zdolni, silni i młodzi, by w przyszłości objąć przywództwo. Na przykład gubernator Karoliny Południowej Mark Sanford. Wierzę głęboko, że najlepsze dni wolności w Ameryce są dopiero przed nami.

O Sarze Palin będzie trochę dalej, jak przeczytamy obawy wydają się być uzasadnione.

Dick Armey
(ur. 1940) – ekonomista i polityk, przez niemal 20 lat zasiadał w Izbie Reprezentantów, z czego przez osiem był liderem republikańskiej większości. Współautor „Kontraktu z Ameryką”, konserwatywnej platformy wyborczej, która w połowie lat 90. dała republikanom dominację w obu izbach Kongresu. Dziś zasiada we władzach firmy prawniczej DLA Piper, przewodzi też organizacji „FreedomWorks”, która działa na rzecz zmniejszenia podatków i ograniczenia roli państwa.

http://www.rp.pl/artykul/61991,199885_Ameryka__traci_rozsadek.html

Teraz podam treść pewnej wypowiedzi do artykułu na onecie, owa wypowiedź:

Oprócz wydawania trzeba też czasem oszczędzać

Dolar niestety ma jeszcze pokrycie w ropie naftowej wlasnie USA wiele lat temu odeszlo od pokrycia w zlocie dlaczego bo ilosc zlota jest ograniczona i nie jest wysoka wec wymusili na arabach ze ropa bedzie rozloczan tylko w $ to dla USA ma sens bo jak dodrukuja kasy to inflacja az tak nie wzrosnie jak by powinna bez pokrycia dolara w ropie.Dlatego im tak zalezy zeby swiat sie nie zbuntowal i nie placil za rope w innej walucie bo dolar wtedy automatycznie przestanie byc wartoscia to ze placi sie za rope w dolcach tzryma jesze ta walute ale to juz niedlugo inflacja wzrasta choc rzad USA klamie o jest wielkosci i tak $ upadnie ale to nei problem bo USA wprowadzi mowa walute jak Europa Euro.USA zjednoczy sie z Kanada i Meksykiem stworzy z czasem UNie i wprowadzi jedna walute Amero juz sie o tym mowi otwarcie i pewne dokumenty miedzy tymi 3 krajami zostaly podpisane wiec nei ma obawy USA z tego wyjdzie ale oczywiscie po kryzycie gospodarczo finansowym.

~Renat , 02.10.2008 16:01

http://biznes.onet.pl/1,12,11,48665642,131519058,5626606,0,forum2.html

Jeśli spojrzymy pod kątem panowania nad światem to mamy pierwsze puzzle. Oficjalnie brak dokumentów, a przynajmniej ja nic takiego w necie nie znalazłem na temat tych trzech krajów. Ale zobaczmy co się stało w Europie pod wpływem ruchu ze strony USA (istna gra w szachy – jeden gracz ma zawiązane oczy)

Przywódcy Unii chcą stworzyć nowy światowy system finansowy

Informacyjna Agencja Radiowa 2008-10-05 10:10

Przywódcy najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów Unii Europejskiej będą współpracować w celu wsparcia zagrożonych kryzysem instytucji bankowych i finansowych. Wspólną deklarację po paryskim spotkaniu przywódców Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i Niemiec, poświęconemu światowemu kryzysowi finansowemu, odczytał prezydent Nicolas Sarkozy.

Podsumowując spotkanie francuski prezydent wyjaśnił, że rząd każdego z krajów będzie walczył z trudną sytuacją własnymi metodami, lecz w sposób skoordynowany z innymi państwami europejskimi. Za każdym razem, kiedy któryś z banków otrzyma pomoc państwową, jego szefowie będą ukarani. Konsekwencje złego zarządzania poniosą również jego akcjonariusze.

Ze względu na wyjątkową sytuację, Komisja Europejska będzie musiała tymczasowo w bardziej elastyczny sposób podchodzić do sprawy zadłużenia państw i przedsiębiorstw.

Kanclerz Niemiec Angela Merkel podkreśliła, że każde z państw musi samo wziąć na siebie odpowiedzialność za skutki kryzysu, nie obciążając innych krajów i szanując zasady międzynarodowej konkurencyjności. Jako negatywny przykład wskazała Irlandię, gdzie rząd dał bankom nieograniczone gwarancje.

to wszystko to jest papka najważniejsze jest na końcu…

Uczestnicy spotkania wezwali także do jak najszybszego zwołania międzynarodowego szczytu, w celu położenia fundamentów pod nowy światowy system finansowy.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Przywodcy-Unii-chca-stworzyc-nowy-swiatowy-system-finansowy-1841386.html

Cóż to bardzo dobrze wygląda jeśli chodzi o zarządzanie całym światem. Jeśli przeczytamy ten tekst dojdziemy do wniosku że niejaki Sarkozy jest gorącym zwolennikiem Ameryki. Czyżby to był ich człowiek? To by było bardzo na rękę odpowiednim osobom. Nie muszę chyba już wspominać o Angli.

Teraz pewien tekst który znalazłem też jako komentarz do artykułu. Ten tekst jest z 2004-12-28 07:41:52

W artykule będzie o liczbach w skali amerykańskiej a ta jest inna od reszty, więc aby nie pomylić małe przypomnienie z wikipedi:

W USA oraz w krajach byłego ZSRR obowiązują dla liczb od 109 inne nazwy, co jest powodem częstych pomyłek w tłumaczeniach. Np. amerykański bilion (billion) to nasz miliard, amerykański trylion (trillion) to nasz bilion. Wynika to z odmiennych skali – krótkiej (stosowanej przede wszystkim w krajach anglojęzycznych) i długiej (spotykana praktycznie w całej Europie).

http://pl.wikipedia.org/wiki/Nazwy_du%C5%BCych_liczb

Sam tekst (2004 rok):

Cztery lata rządów George Waltera Busha 43-go prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki mijają bezpowrotnie, czasu i podejmowanych decyzji nie cofniemy.

Zbliżają się następne 4 lata rządów tego samego prezydenta nadchodzi czas na przemyślenia i nową strategię. Ocenę rządu Prezydenta pozostawiam do zakończenia drugiej kadencji, pierwsza kadencja to walka z recesją i wrogami Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Przypomnę tylko, że George Walter Bush ukończył studia w dziedzinie historii na Yale University (1964-1968). W 1975 roku zdobył tytuł MBA (Master Business Administration) w Harvard Business School. Wspierał prezydencką kampanię wyborczą swojego ojca w 1986 roku. Od 8 listopada 1994 roku George W. Bush został wybrany na 46-go gubernatora stanu Teksas. Cztery lata później w wyborach odniósł historyczne zwycięstwo: został pierwszym gubernatorem Teksasu, urzędującym drugi raz z rzędu. W historii stanu zapisał się jako gubernator, który doprowadził do dwukrotnego zmniejszenia podatków – w sumie mieszkańcy stanu „zaoszczędziliR 21; około $3 billion USA. George W. Bush jest zwolennikiem twardej polityki i nie boi się podejmować niełatwych politycznych decyzji. Urzędujący dzisiaj prezydent powiedział „Ubiegam się o urząd prezydenta, mając klarowny, pozytywny plan budowy bezpiecznego świata i lepszej Ameryki”. Jakie nowe wyzwania stoją przed drugą prezydencką kadencją? Mam nadzieję, że najważniejsze sprawy do rozwiązania to:

– utrzymanie dominacji U.S. dollar w światowych transakcjach wymiany handlowej, ograniczenie w międzynarodowym handlu transakcji w „euro” oraz rewaloryzacja chińskiego „yuan”
– kontrola nad ceną ropy naftowej na rynkach światowych i rozbicie kartelu OPEC
– przeprowadzenie reformy imigracyjnej w Stanach Zjednoczonych Ameryki PółnocnejU.S. dollar dominuje jako rezerwa walut w bankach na całym świecie i wynosi 70% procent globalnych rezerw. Większość transakcji handlowych na świecie dokonywana jest w U.S. dollar. Po drugiej wojnie światowej Europa i Japonia były ekonomicznie wyniszczone, gospodarki tych krajów rozpoczęły produkcję na niskim poziomie zaspokajając podstawowe potrzeby swoich mieszkańców. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej w tym czasie gospodarcze i militarne mocarstwo, którego przemysł nie ucierpiał na wojnie, mogły pozwolić sobie na produkcję na wysokim poziomie i tym samym przyciągnąć obcy kapitał. W wyniku wysokiego wzrostu ekonomicznego w U.S. biznesmeni z całego świata transferowały znaczne ilości złota w gospodarkę amerykańską. W okresie powojennym Stany Zjednoczone zakumulowały 80% światowego złota i 40% światowej produkcji.

Utworzenie Word Bank (WB) i International Monetarny Fund (IMF) w 1944-45 roku dało Stanom Zjednoczonym absolutną dominację ekonomiczną nad światem. Wartość U.S. dollar w tym czasie była bardzo stabilna dzięki standardowi złoto-dolar. Wartość amerykańskiego dolara była zależna od wartości złota. W latach 70-tych za uncję złota płacono $35.00. Złoto było ekwiwalentem w stosunku do U.S. dollar i stało się wyznacznikiem międzynarodowym światowych rezerw walutowych w bankach. Na początku U.S. miały $30 billion USA rezerw w złocie.

Od roku 1967 do 1972 wydano ponad $500 billion USA na wojnę w Wietnamie. W okresie tym Stany Zjednoczone wybudowały ponad 110 baz wojskowych na całym świecie, wydając setki milionów dolarów rocznie. Wydatki te były płacone papierowym dolarem przekraczającym wartość rezerw złota w U.S. treasury. W latach 1971-1972 podczas gdy U.S. treasury podjęło decyzję o wycofaniu się ze standardu złoto-dolar w skarbcu zostało tylko $10 billion USA w złocie.

Prezydent Richard Milhous Nixon (37 Prezydent U.S.) 17 sierpnia 1971 roku oficjalnie znosi przelicznik U.S. dollar na złoto. Od tego czasu na międzynarodowym walutowym rynku wartość dolara jest bardzo płynna, brak tej walucie stabilności. Od lat istnieje zasada, że transakcje za ropę naftową dokonywane są w dolarach przede wszystkim dotyczy to krajów OPEC (11 krajów w tym Irak produkujących 45% światowej ropy) producentów ropy naftowej. Ropa naftowa jest jednym z kluczowych czynników wpływających na stan światowej gospodarki i ekonomii. Kraje, które nie są producentami ropy, zacofane gospodarczo i wysoce uprzemysłowione jak Japonia, muszą sprzedawać swoje produkty za U.S. dollar, które następnie wydawane są na zakup ropy naftowej.

Większość krajów, które nie mają wystarczających zasobów waluty w U.S. dollar na zakup ropy naftowej pożyczają przez WB/IMF płacąc U.S. dollar z odsetkami za pożyczoną walutę. Takie uwarunkowania kreują wielki popyt na U.S. dollar poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej, a samej Ameryce dają ogromne korzyści. Tak komfortowa sytuacja Stanów Zjednoczonych prowadzi do emisji papierowych dolarów potrzebnych do płacenia w wymianie towarowej i na nie kontrolowaną emisję dolarów bez exportu lub sprzedaży wyrobów.

W piątek 19 listopada 2004 Prezydent George W. Bush podpisał legislację podnoszącą rządowy limit długu do $800 billion USA łącznie do $8,18 trillion USA i zaległe potrzebne $388 billion USA na sfinansowanie federalnych agencji. Nowe federalne zapożyczenie wynosi już $8,18 trillion USA to jest 70% całkowitej ekonomii USA i powiększyło się o $2,4 trillion USA od podstawowego odziedziczonego od objęcia stanowiska przez Prezydenta George W. Bush w 2001 roku. Przypomnę tylko, że narodowy dług USA (National Debt) zwiększa się średnio o $1,75 billion USA na dzień od września 30, 2003. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej importują w przybliżeniu $4 billion USA obcego kapitału dziennie, to połowa z tego idzie na pokrycie bieżącego deficytu finansowego a druga połowa na finansowanie inwestycji za granicą.

Przy 5,7% procentach wytworzonego produktu brutto (GDP – gross domestic product) w drugim kwartale 2004 roku, deficyt jest istotnie bardzo wysoki, przy netto krajowej stopie procentowej obniżonej do 0,4% z początku 2003 roku. Stany Zjednoczone teraz absorbują 80% światowych oszczędności nie finansując wzrostu ekonomicznego, ale finansując swoje rozdęte zadłużenie. W 2003 roku U.S. netto kapitał inwestycyjny był niższy 60% poniżej poziomu z 2000 roku. Wcześniejszy rekord (3,5% of GDP) w 1987 roku i niskie notowania U.S. dollar doprowadziły do upadku na rynku papierów wartościowych, pamiętny „Black Monday”.

Aczkolwiek poważny problem wydaje mi się, że zostanie w porę naprawiony, bo dotyczy inwestorów z całego świata. Azjatycki centralny bank trzyma ok. $2.2 trillion USA zagranicznych walutowych rezerw. U.S. dollar dominuje na świecie stanowi 70% procent kapitału rezerw w 2003 roku, ale udział Stanów Zjednoczonych w światowej ekonomii stanowił tylko 30% procent. Japońskie zagraniczne rezerwy walutowe są przesadnie wysokie wynoszą $825 billion USA a Chińskie przewyższają $515 billion USA (29 listopad, br.) i ciągle rosną. Przypomnę tylko, że trzymane przez Chiny U.S. treasuries wzrosły o 11.3% procenta od stycznia br. do końca września br. , porównując z ubiegłym rokiem wzrosły o 21,5% procent w tym samym okresie. Razem ich konta stanowią więcej niż połowę wszystkich Azjatyckich zagranicznych rezerw walutowych taka sytuacja nie jest korzystna dla ekonomii amerykańskiego dolara.

Następną ważną sprawą jest stała wartość kursu wynosząca 8.2 – 8.3 Chińskiego yuan w stosunku do U.S. dollar ustalona w 1994 roku. Amerykańscy walutowi eksperci skalkulowali, że chiński yuan powinien być zdewaluowany 20-40% jego rzeczywistej wartości na poziomie 6-7 chińskiego yuan w stosunku do U.S. dollar. Eksperci z Europejskiej Unii skomentowali, że chiński yuan powinien być zdewaluowany ok. 20% jego realnej wartości, sugerując kurs waluty na 6,5 chińskiego yuan do amerykańskiego dolara. Utrzymujący się stan kursu chińskiej waluty wprowadza negatywny efekt i ma wpływ na niestabilną ekonomię.

Dlaczego euro drożeje wobec dolara? U.S. dollar bije rekord niskiego kursu względem euro osiągając wartość $1,33 do euro. (29 listopada, br.) To wynik m.in. nierównowagi budżetowej i handlowej USA, które niepokoją inwestorów. W 2003 roku amerykański bieżący deficyt i zewnętrzny dług przekroczyły $500 miliardów dolarów. Oznacza to, że Stany Zjednoczone otrzymały $500 miliardów dolarów w towarach i usługach od innych krajów, płacąc należny rachunek papierowym („fiat” dollars) dolarem. Fiat money lub currency (powszechne nazewnictwo – papierowy pieniądz) jest typem wymiany, której wielkość pieniądza ustala rząd „fiat” (decree) rozporządzeniem i jest to legalna metoda wymiany waluty. Fiat Money (papierowy pieniądz) jest tylko obietnicą do zapłacenia i niekoniecznie ma faktyczne uzasadnienie obietnicy. Jest tylko faktycznie sposobem obietnicy finansowania. Takie papierowe pieniądze są inwestowane i deponowane w amerykańskich bankach lub U.S. Treasury przez dużą liczbę krajów nieprodukujących ropy naftowej lub zacofanych gospodarczo do zabezpieczenia ich wymiany i generowania kredytu potrzebnego na zakup ropy naftowej.

Dzisiaj cudzoziemcy trzymają 48% procent rynku U.S. Treasury bond i są właścicielami 24% procent rynku U.S. corporate bond i 20% U.S. corporations. W sumie cudzoziemcy trzymają $8 trillion USA amerykańskiego majątku (kapitału). Chiny są drugim po Japonii krajem mającym największe udziały w amerykańskim majątku. Niemniej jednak cudzoziemców zdeponowane dolary umacniają U.S. dollar i dają Stanom Zjednoczonym Ameryki Północnej olbrzymią siłę do manipulowania światową ekonomią, ustalania przepisów i przywilejów na międzynarodowym walutowym rynku. Zatem Stany Zjednoczone efektywnie kontrolują światowy rynek ropy naftowej tak, więc papierowy U.S. dollar stał się międzynarodową walutą wymiany. Więcej niż cztery-piąte zagranicznych transakcji i połowa całego światowego exportu jest zdominowana przez U.S. dollar, który stanowi dwie-trzecie oficjalnych światowych walutowych rezerw.

Faktem jest, że dzisiaj miliardy amerykańskich dolarów stanowią o wartości ropy naftowej jest to cena gwarantowana przez światową dominację U.S. dollar w transakcjach handlowych. Amerykański dolar stał się zabezpieczeniem wartości ropy naftowej a nie wartość złota w wymianie na ryku światowym. Taki stan rzeczy trwał do momentu, gdy nie pojawił się na rynku walutowym konkurencyjny euro.

W momencie, gdyby kraje OPEC (11 krajów – Algieria, Indonezja, Iran, Irak, Kuwejt, Libia, Nigeria, Katar, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Wenezuela) sprzedając ropę naftową otrzymywałyby zapłatę w euro, ekonomiczna dominacja U.S. dollar i światowa hegemonia ekonomiczna Stanów Zjednoczonych zostałyby poważnie zachwiane na rynku paliwowym. Kraje kupujące ropę naftową musiałyby rezerwy walutowe uzupełniać euro i dokonywać transakcji w tej samej walucie. Od 1 stycznia 1999 roku 11 europejskich krajów powołało europejską monetarną unię. Amerykańska ekonomia w 2000 roku przeżywała kryzys, zapoczątkowało to załamanie amerykańskiej giełdy papierów wartościowych.

Europejski Zachodni rynek i europejska giełda w mniejszym stopniu ucierpiały na kryzysie. Na przykład w tym czasie inwestorzy z Gulf Cooperation Council stracili ponad $800 million USA na giełdowym rynku w Stanach Zjednoczonych. Większość inwestorów pozbywało się amerykańskich akcji inwestując w europejską giełdę. Euro zaczął zwiększać swoją wartość w stosunku do dolara w wyniku hossy na giełdzie europejskiej i zbliżającej się recesji w Stanach Zjednoczonych.

Po 11 wrześniu 2001 roku islamska finansjera rozpoczęła miliardowe inwestycje dolarów lokować w arabskie banki, bojąc się ewentualnych konfiskat swoich majątków w wyniku zatwierdzenia przez Stany Zjednoczone Ameryki Północnej USA Patriot Act. Ponadto obawiając się zamrożenia swoich finansowych udziałów w wyniku ewentualnych podejrzeń o współpracę z islamskimi terrorystami. Nazwa amerykańskiego dolara „petro-dollar̶ 1; przyjęła się od tego, że transakcje za ropę naftową dokonywane się w dolarach i to stanowi standard w krajach OPEC. Te petro-dolary z transakcji krajów OPEC ponownie wracają do Stanów Zjednoczonych w postaci Treasury Bills lub dolarowej postaci majątku (kapitału) jak: U.S. stocks, real estate, itp. Ponowne wprowadzanie do obiegu „petro-dollarsR 21; trwa od 1973 roku i stanowi tolerancję pomiędzy krajami produkującymi ropę naftową a olejowym kartelem eksportującym ropę naftową.

Od 1999 Unia Europejska wprowadziła na rynki świata alternatywną walutę, tzn. euro. Wartość euro w końcu roku 2000 wynosiła ok. 82 centy. Od 6 listopada 2000 roku rząd Iraku decyduje się na zamianę transakcji z dolarów do euro jako standard przy sprzedaży swojej ropy. Przypomnę, że Irak (współzałożyciel OPEC wrzesień 1960 w Bagdadzie) jest drugim krajem po Arabii Saudyjskiej mającym największe złoża ropy naftowej na świecie, a także był drugim producentem ropy naftowej wśród krajów OPEC. Borykając się z sankcjami nałożonymi przez ONZ na sprzedaż ropy. Mając do dyspozycji 10 miliardów dolarów z programu ONZ „ropa za żywność” próbuje zarobić na różnicy kursów walut. Pod koniec 2002 roku na wymianie zarabia duże pieniądze, ponieważ ok. 17% procent wartość euro wzrosła w stosunku do dolara.

W ślad za rządem Iraku przymierzają się do zmiany waluty w transakcjach za ropę Arabia Saudyjska, Iran, Rosja, Wenezuela i inne kraje. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej starają się nie dopuścić do zmiany istniejącego standardu przy transakcjach sprzedaży ropy naftowej przez kraje OPEC. Widząc nadchodzące zagrożenia po pierwsze, – zmniejszą się światowe rezerwy dolarów trzymane w bankach oraz nastąpi spadek wartości U.S. dollar od 20% do 40% procent w przypadku nagłego przejścia producentów ropy naftowej na transakcje w euro, co pociągnie za sobą upadek amerykańskiego dolara i masową inflację. Amerykański dolar musi pozostać jako standard w transakcjach sprzedaży na świecie przyczyniając się do zachowania równowagi w światowej ekonomii.

Stany Zjednoczone w zdecydowany sposób próbują zapobiec przechodzeniu krajów OPEC w wymianie handlowej na euro i wiadomą sprawą staje się, że konflikt militarny w Zatoce Perskiej z Irakiem jest już tylko formalnością, aby zapobiec nagłemu przejściu producentów ropy naftowej na transakcje w euro. W raporcie z 2003 roku z ONZ o Irackich rezerwach „żywność za ropę” zwiększona wartość kwoty $10 miliardów stanowi już 26 miliardów euro. Irak nie jest jedynym krajem, który zmienił transakcje za ropę naftową z U.S. dollar na euro. W ciągu 2002 roku dokonał tego Irański centralny bank (Iran 5-ty nas świecie eksporter ropy naftowej, członek OPEC), a także takie kraje jak Libia, Wenezuela (stosuje także barterową wymianę z 13 krajami), Rosja, Indonezja, Malezja.

W czerwcu 2003 roku Chiny dokonały zmiany w swoich rezerwach walutowych włączając euro. Od maja 2004 roku Unia Europejska zwiększyła się o 10 nowych krajów łącznie 25 z ponad 450 milionami mieszkańców o 33% więcej niż w USA. Połowa produkcji ropy naftowej z krajów OPEC sprzedawana jest do Unii Europejskiej. Unia Europejska wywiera presję na producentów OPEC do transakcji w euro. Kraje takie jak np. Algieria, Iran, Rosja, które eksportują ropę naftową i gaz naturalny do europejskich krajów i importują towary oraz usługi muszą dokonywać transakcji w euro.

Sprowokowany „shock and awe” atak na Irak był zagrywką służącą do wyjaśnienia kilku ekonomicznych nieporozumień:
* Zagwarantowanie, że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są w stanie przywrócić wymianę transakcji za ropę naftową z euro na U.S. dollar. Dysponują wystarczająco dużą siłą ekonomiczną i militarną do przywrócenia amerykańskich standardów w światowej wymianie handlowej
* Wysłanie klarownej wiadomości do innych producentów ropy naftowej, co się stanie, jeżeli zrezygnują z przyjętego standardu „petro-dollar̶ 1;
* Przejęcie pełnej kontroli nad drugim na świecie krajem (Irak) pod względem wielkości zasobów ropy naftowej
* Stwarzanie wrażenia, że amerykańska hegemonia militarna na świecie i w Zatoce Perskiej jest zdolna do wszystkiego w obronie własnych interesów
* Danie surowej nauczki dla Europejskiej Unii i euro, że Stany Zjednoczone nie zrezygnują z przyjętych wcześniej standardów w transakcjach walutowych za ropę naftową i ich waluta będzie dominować w światowej wymianie handlowej
* Postawienie ultimatum wojskowego w stosunku do krajów, które będą się odłączać od przyjętych standardów w wymianie handlowej i transakcjach za ropę naftową w szczególności skierowane pod adresem Wenezueli.
Stany Zjednoczone budują koalicję wokół nowego naftowego kartelu w Zatoce Perskiej i Afryce, który by zastąpił OPEC. Kraje, które tworzyłyby nowy kartel to Nigeria (największy eksporter ropy naftowej do U.S.), Algieria, Libia, Egipt, Angola. Upadek OPEC i kontrola nad dostawami gazu pomogłoby Stanom Zjednoczonym nad kontrolą Bliskiego Wschodu i w centralnej Azji producentom naftowym do tranzytu ropy ropociągami. Utrzymanie dominacji U.S. dollar w transakcjach za ropę naftową przez kraje OPEC i niezrzeszonych w OPEC to priorytet w bieżącej polityce USA. Prowadzona polityka Stanów Zjednoczonych w Centralnej Azji i zagospodarowanie zasobów ropy naftowej z Morza Kaspijskiego to następny ważny projekt monetarnej i politycznej dominacji w tym regionie. Planowane przez Stany Zjednoczone ogromne budowy w Azji gazociągów i ropociągów przechodzące przez tereny Afganistanu (rezerwy gazu naturalnego w Afganistanie liczone są na ok. 5 trillion Tuf USA sześciennych stóp) do Pakistanu i Indii, pociągnęły za sobą budowę 19 wojskowych baz w krajach Afganistan, Tajikistan, Uzbekistan, Azerbejdzan, Kyrgyzstan w basenie Morza Kaspijskiego.

W 2004 roku widzimy, że ropa naftowa jest najważniejszym surowcem na świecie i jednym z kluczowych czynników wpływających na stan światowej gospodarki. Prawdą jest, że ropa ma dziś mniejsze znaczenie dla gospodarki niż w latach 70-tych. Europa zużywa jej o 40% procent mniej na jednostkę PKB (produkt krajowy brutto) niż 30 lat temu, a Stany Zjednoczone i Japonia o 50% procent mniej. Od początku lat 70-tych światowe spożycie tego surowca wzrosło o 40% procent a w Azji ponad dwukrotnie. Światowy popyt na ropę naftową przez ostatnie 16 lat w Stanach Zjednoczonych, Europie i Japonii niesamowicie wzrósł w wyniku szybkiego ekonomicznego rozwoju tych krajów. Chiński import ropy naftowej wzrósł o 20% procent (2004) w stosunku do ubiegłego roku. Popyt światowy na ropę naftową w drugim kwartale tego roku wyniósł 79 million USA baryłek oleju na dzień.

Przewiduje się, że w czwartym kwartale 2004 roku zapotrzebowanie to wyniesie 82,5 million USA baryłek na dzień. Średnio o 1.9% rocznie wzrasta zapotrzebowanie na ropę naftową a w roku 2025 będziemy potrzebować 121 million USA baryłek ropy na dzień. Zapotrzebowanie na gaz ziemny wzrośnie o 67% procent do 151 trillion USA sześciennych stóp w 2025 roku. W pierwszych pięciu miesiącach tego roku cena za gaz ziemny w Stanach Zjednoczonych wzrosła 50 centów na gallon USA., chociaż cena ropy naftowej wzrosła w tym roku o 53% względem poziomu z ubiegłego, podwyżki te nie wpłynęły na osłabienie amerykańskiej gospodarki. Przypomnę, że w 1973 roku cena ropy naftowej wzrosła czterokrotnie do $16 dollar USA za baryłkę, z $4 dollar USA, co pociągnęło za sobą światową recesję. Ceny ropy naftowej są wciąż znacznie niższe niż z roku 1980, podczas rewolucji islamskiej w Iranie, kiedy baryłka ropy kosztowała równowartość obecnych $81 dollar USA.

Dlaczego ropa naftowa jest taka droga? Od 15 sierpnia 1971 roku, gdy przestał obowiązywać standard pokrycia dolara w złocie, tradycyjnie zaczęła obowiązywać zależność miedzy złotem a ceną ropy naftowej, gdzie jedna uncja złota miała wartość 15 baryłek ropy naftowej. W okresie, gdy wartość dolara miała stałą wartość opartą na cenie złota wynoszącą $35.00 za uncję, cena ropy naftowej za baryłkę wynosiła ok. $2.50. Od 1971 roku, zależność złota od ropy naftowej zmieniała się jak i również wartość dolara U.S. na giełdach, do dzisiejszych czasów osiągając proporcję 1 do 15. Dzisiaj uncja złota kosztuje ok., $455.00 (29 listopad, br.), za którą możemy kupić tylko 7,7 baryłek ropy naftowej. Zastanawiamy się, dlaczego cena ropy naftowej tak raptownie wzrosła i dlaczego. Powodami do niepokoju w branży paliwowej są nie pewne dostawy ropy naftowej na rynki światowe spowodowane np. huraganami w Zatoce Meksykańskiej, strajk w Nigerii, konfliktowa geopolityczna sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Nie są to główne powody wzrostu ceny ropy naftowej, najważniejszy to ten, że wzrósł raptownie popyt na ropę naftową. Szybki wzrost ekonomiczny takich potęg jak Chiny i Indie, łącznie ok. 2 miliardy ludzi spowodowało wielki popyt na środki energii w ostatnim czasie. Cena ropy naftowej do popytu jest relatywnie bardzo niska i to głównie powoduje jej podwyżkę a także zmniejszające się rezerwy ropy naftowej na świecie. Dzisiejsze zapotrzebowanie na ropę w świecie to ok. 80 million USA baryłek na dzień, a rezerwy wynoszą ok. 8 million USA baryłek. Nagły wzrost cen ropy naftowej działa jak podwyżka podatków, tłumi rozwój w krajach uzależnionych od importu tego surowca. Rosnące koszty ropy zwiększają inflację a także zwiększają się wydatki za energię i transport a firmy część swoich kosztów przerzucają na konsumentów. Szczególnie zagrożone są kraje rozwijające się, ponieważ koszty importu rosną, a możliwości płacenia za niego kurczą się, gdyż słabną rynki, na które eksportują one swoje towary.

MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy) szacuje, że wzrost cen ropy w ciągu roku o $15 dollar USA na baryłce przekłada się na spowolnienie światowego wzrostu gospodarczego o 1%. Oznacza to, że globalny PKB (produkt krajowy brutto) zmniejsza się o ponad $300 billion USA. $1 dollar USA na baryłce ropy naftowej to dodatkowo $280 million USA na rok więcej do zapłacenia dla amerykańskich linii lotniczych za paliwo. Na przykład w efekcie wzrostu cen ropy drożeje wytwarzana z niej energia elektryczna, a w efekcie w górę idą także koszty produkcji. Gwałtowny wzrost kosztów produkcji hamuje wzrost ekonomiczny: w gospodarce następuje recesja, której towarzyszy wysoka inflacja. Z kolei dla konsumentów wyższe ceny ropy naftowej oznaczają droższe paliwo na stacjach benzynowych, co prowadzi do pogorszenia ich nastrojów i skłania do ograniczenia innych zakupów.

Wzrost popytu pochodzi przede wszystkim z trzech krajów – Chin, Indii i U.S. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są największym na świecie konsumentem ropy naftowej. W tym roku zapotrzebowanie na ropę wzrośnie o 3,4% procent, ale znacznie szybciej rośnie popyt chiński. Chińskie rafinerie w tym roku przetworzą o 17.2% procent ropy więcej niż w 2003 a import ropy do Chin skoczył aż o 40%. Chiny planują wybudowanie w najbliższych trzech latach 10 tysięcy km rurociągów kosztem $3,4 billion USA. Koszt tej inwestycji jest dużo większy niż wydano na ten cel w ostatnich 30 latach. Chiny wyprodukują w tym roku 5.73 million USA samochodów, z czego połowę będą stanowiły pojazdy osobowe. W ten sposób wyprą z trzeciego miejsca Niemców. Z produkcją wynoszącą 12,09 milionów i 10,29 milionów samochodów pierwsze i drugie miejsce na świecie w tej dziedzinie zajmują Stany Zjednoczone i Japonia.

Chiński olejowy gigant Sinopec Group, 30 października 2004 w Beijing podpisał kontrakt za $70 billion USA z Iranem (nr 2 OPEC producent) na dostawy ropy naftowej i gazu ziemnego przez 30 lat. Natomiast Indie w ciągu najbliższych dwóch lat przewidują wzrost importu ropy naftowej o 11% procent. Za szybko rozwijające się gospodarki azjatyckie, które pochłaniają coraz więcej surowców stają się problemem dla światowej gospodarki. Stany Zjednoczone producent i największy importer ropy naftowej 25% światowej produkcji inwestuje w nowe energetyczne technologie i wdraża bardziej energooszczędne technologie. Zapotrzebowanie na ropę naftową w Stanach Zjednoczonych wynosi ponad 20 million USA baryłek na dzień. W drugim kwartale 2004 roku brutto import ropy naftowej do U.S. wyniósł 12,9 million USA baryłek na dzień. Stany Zjednoczone jako producent ropy naftowej posiadają tylko 3% światowych zasobów ropy naftowej. Na Alasce znajduje się ropa naftowa na obszarze 9 milionów akrów. Złoża w wysokości ponad 23.5 miliona akrów stają się opłacalne do eksploatacji, według ocen geologów. Ameryka obecnie używa 7.2 billion USA baryłek ropy na rok, wydobycie ropy z Alaski pokryłoby 5 letnie amerykańskie zapotrzebowanie na ropę.

Przedsięwzięcie to staje się mało realne ze względów humanitarnych i na duże zanieczyszczenie środowiska przy wydobywaniu ropy naftowej a to by pociągnęło za sobą zniszczenie dziewiczych terenów Alaski. Problem amerykański, jaki pozostaje do rozwiązania w najbliższym czasie to nielegalna imigracja. Informacje, jakie posiadam z Time Magazine, wydanie z 12 września br. mówią, że w Stanach Zjednoczonych przebywa ponad 10 milionów nielegalnych imigrantów i liczba ta wzrasta w ostatnim czasie do 3 milionów nowych nielegalnych imigrantów rocznie. Większość imigrantów przechodzi przez granicę z Meksykiem. Ocenia się, że w ciągu nocy ok. 4,000 nielegalnych imigrantów przekracza granice Stanów Zjednoczonych. Zjawisko to w ostatnich czasach bardzo się nasiliło np. szacuje się, że na terenie U.S. przebywa 9,2 miliona mieszkańców Meksyku nielegalnie. W ostatnich wyborach 70% obywateli amerykańskich opowiedziało się za ukróceniem i zatrzymaniem nielegalnej imigracji oraz narzucenie limitu w legalizowaniu emigrantów do 100,000 na rok.

Obywatele amerykańscy zarzucają nielegalnym intruzom, że przyczyniają się do dewastacji szkół, szpitali, autostrad, używają programy socjalne przeznaczone dla obywateli U.S., kaleczą język angielski, obniżają standard życia i przyczyniają się do wzrostu ubóstwa i obniżają standard życia obywateli amerykańskich. Dzieci nielegalnych imigrantów korzystają z programów rządowych, które finansowane są z personalnych teksów płaconych przez obywateli amerykańskich. National Academy of Sciences podaje, że $7,000 na rok kosztuje każdy nielegalny student amerykańskiego podatnika. Narodowy problem to duże bezrobocie na rynku amerykańskim 18 milionów ludzi nie ma pracy i niełatwa sytuacja ekonomiczna w ostatnich czasach. Wylicza się, że roczne amerykanie wydatki związane z nielegalną imigracją wynoszą $68 billion USA. Nielegalni emigranci przybywający w Stanach Zjednoczonych wysyłają rocznie łącznie $10.5 billion USA do Meksyku, $25 billion USA do Ameryki Łacińskiej, $16 billion USA do Azji.

Następną ważną sprawą to jest to, że Stany Zjednoczone wydają rocznie, $80 billion USA na walkę z narkomanią, a 75% wszystkich narkotykowych dostaw do U.S. przechodzi przez granicę z Meksykiem. Netto roczny zysk z transakcji za narkotyki to ok. $120 billions USA, które opuszczają U.S. i zasilają kieszenie dostawców narkotykowych. W Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej rocznie rodzi się ok. 300 tysięcy niemowląt w rodzinach nielegalnych emigrantów, które objęte są planem K-12 ($7,161 wydatek na jedno narodzone dziecko) łącznie rocznie U.S. wydaje na ten plan $109 billion USA. Problemy w tym kraju związane z emigracją i wydatki będą priorytetowym działaniem nowego rządu. W 21 wiek Stany Zjednoczone Ameryki Północnej wkraczają z wieloma problemami do rychłego rozwiązania i nowymi wyzwaniami do zachowania swojej pozycji ekonomicznej i militarnej potęgi na świecie.

Gregory Akko – Chairman New Europe Coalition Political Action Committee
E-mail: akko@necpac.org

http://expatpol.com/index.php?stsid=21731&kid=24&c_pid=8630&op=kom_czytaj_wiecej#8630

George Walker (Spelling: Polish – Suggestions: Walter) Bush (urodzony 6 lipca, 1946) – prezydent Stanów Zjednoczonych wybrany w roku 2000. Sprawuje urząd od 20 stycznia 2001 roku do chwili obecnej. W wyborach prezydenckich 2 listopada, 2004 wybrany został na drugą kadencję. Będzie sprawował urząd do 20 stycznia, 2009.

USA dominuje. Stany rozkładają pionki na szachownicy. Wojna w Iraku sprowokowana przez Amerykę to tylko jeden z przykładów, albo Konflikt Gruziński – czy czasem Ameryka nie maczała tam swoich brudnych rąk? A teraz? Teraz widać jak na dłoni jak Ameryka manipuluje całym systemem finansowym i nie chodzi tylko o same pieniądze ale i też o władzę.

Na koniec nie chce wklejać całego tekstu. Chodzi mi o tekst na temat pewnej osoby.

Sara Palin jest conajmniej podejrzaną osobą. Zachęcam do przeczytani posta „Najgroźniejsza sekta świata”

Październik 13, 2008 - Posted by | Inne | , , , , , , ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: