Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Wampiry tyranizujące – strategie pokonywania cz.3

No ładnie, zaczęło się od pewnego malutkiego fragmentu, rozkręciło się na obszerną część drugą i wszystko chyba wskazuje na to że zakończy się na tej ostatniej części, przewiduje że ta też będzie obszerna.

Wszystko dlatego że spotykam w życiu ludzi opisanych w tej książce (wampiry) i próbuje sobie jakoś z tym radzić. To przypomina mi prawo dżungli, silniejszy wygrywa, słabszy przegrywa, naturalna selekcja zachowana. Jak pisze w książce silni są głupi, a słabi są inteligentniejsi ;-) więc sięgam po książkową wiedzę i tak uzbrojony wyruszam po raz niekończenie któryś w świat do ludzi.

Ok, dosyć tego bełkotu. W dzisiejszym odcinku dziesięć elementów strategii pokonywania wampirów.
A.J. Bernetein – „Emocjonalne wampiry” str 118-126:

Dziesięć elementów strategii pokonywania wampirów:
Nie pozwalajmy, żeby wampir sypał nam piaskiem w oczy

Sztuki walki nie sprawdzają się w wypadku tyranów.

1. Poznawaj wampiry i ich przeszłość i znaj własny cel

Wampiry tyranizujące same robią sobie reklamę. Bez względu na to, czy noszą mundury korporacji, czy wytłuszczony dżins i koszulki Harleya Davidsona, wszystko w nich – szorstki sposób bycia, ostry ton głosu, widoczne poczucie wyższości – mówi: Nie zadzieraj ze mną, jestem twardy.

Jedyna sytuacja, w której trudno rozpoznać wampira tyranizującego, to kontakt z osobnikiem niższym od nas rangą. Tyrani rozumieją, na czym polega dominacja. Zazwyczaj podlizują się ludziom na wyższych stanowiskach, żeby nikt im nie przeszkadzał polować na tych, którzy stoją niżej. To, co słyszymy na ich temat, stanowi jedną dziesiątą tego, co dzieje się w rzeczywistości; albo nawet nie jedną dziesiątą.

Pomyślmy o tym. Czy gdyby nasz szef był tyranem, to ryzykowalibyśmy jego gniew, informując o tym jego przełożonego, który przecież może się okazać jeszcze większym tyranem? Jeżeli podejrzewamy, że ktoś z naszych podwładnych ma skłonność do tyranizowania, to jedynym sposobem, żeby się o tym ostatecznie przekonać, jest wrócić się bezpośrednio do jego podwładnych, w zamian solennie obiecując im nietykalność. Jeżeli dowiadujemy się o jednym lub dwóch incydentach, zazwyczaj sugeruje to istnienie wzorca. Nie pytajmy, dopóki nie będziemy zdecydowani podjąć działań. Jeżeli zignorujemy to, co dotrze do naszych uszu, będzie to oznaczało, że aprobujemy sytuację.

Nieważne, co mówił na ten temat nasz ojciec – nie jesteśmy w stanie uwolnić się od wampira tyranizującego, podejmując walkę. Nawet jeżeli wygramy rundę, wampir wróci, jeszcze bardziej rozwścieczony. Jedyny sposób odniesienia zwycięstwa polega przede wszystkim na nieangażowaniu się w walkę. Łatwo to powiedzieć, trudniej zrobić, zwłaszcza że wampiry tyranizujące uwielbiają donosić i zastawiać pułapki.

Celem, którego na pewno nie osiągniemy, jest skłonienie wampira tyranizującego, żeby zastanowił się nad tym, jaki jest zły albo jakie uczucia wywołuje w nas jego gniew. Wszystkim wampirom brakuje empatii, z zwłaszcza wampirom tyranizującym.

Jeżeli kiedykolwiek przyłapiemy się na tym, że chcemy uderzyć wampira, to zamiast działać pod wpływem impulsu, wyciągnijmy wnioski. Fantazjowanie o zemście jest bezpośrednim przykładem tego, w jaki sposób prymitywne części naszego mózgu starają się przemycić swój program działania do naszych zachowań.

Nie można pokonać tyranii za pomocą tyranii, ale można to zrobić dzięki myśleniu. Celem, który prawdopodobnie zdołamy osiągnąć, jest odpieranie ataków. Nawet jeżeli prymitywne ośrodki w mózgu będą domagać się od nas atakowania albo ucieczki, to jedyną skuteczną strategią jest pozostanie w kontakcie z tą częścią mózgu, która rozumuje, i zachowanie rozsądku. Tyran wyrządzi nam wówczas mniejszą krzywdę albo nawet uspokoi się i weźmie udział w racjonalnej dyskusji. Albo nie. Uważajmy się za szczęśliwych, jeżeli tyran po prostu odejdzie i wyładuje swój gniew gdzie indziej.

Zawsze pamiętajmy, że nie można jednocześnie zaprzestać walki z tyranem i wziąć na nim odwetu. Jedno wrogie słowo może nas na nowo wpędzić w kłopoty. Jeżeli naszym celem jest kontrolowanie wampira, to najpierw musimy się nauczyć panować nad sobą.

2. Sprawdzaj wiarygodność informacji

Sprawdźmy, jak inni odbierają gniew tyrana i nasze reakcje. Róbmy to ostrożnie, czytając wierszami. Może ktoś próbuje nam taktownie powiedzieć, że jesteśmy zbyt wrażliwi.

Albo że jesteśmy dość wrażliwi. Ostatnią rzeczą, jakiej nam potrzeba, jest tak zwany „przyjaciel” żywiący jakąś urazę do naszego tyrana, ktoś, kto będzie nas namawiał do agresywnego reagowania, a następnie „odpalał” niczym zdalnie sterowany pocisk.

Wampiry tyranizujące potrafią daleko zajechać na groźbach. Może nam pomóc dowiedzenie się, czy dany wampir rzeczywiście ma możliwość, żeby swoje groźby wprowadzić w życie, i czy naprawdę podjął działania odwetowe. Traktujmy historie, które opowiadają wampiry, z pewnym sceptycyzmem i zawsze miejmy pod ręką trochę czosnku.

Jeżeli w przeszłości groźby wampira dotyczące zwalniania z pracy okazały się pustosłowiem, to nadal może tak być. Kiedy chodzi o pozbywanie się ludzi, wampiry tyranizujące są znacznie mniej skłonne do wyrzucania ich niż do skłaniania, żeby sami odeszli. Trudniej jednak zostać usuniętym z pracy, jeżeli nie bierzemy udziału w tym precesie.

Jeżeli już musimy przestawać z tyranami, to mogą nam się przydać informacje na temat ich wcześniejszego modus operandi. Tryani rzadko bywają wystarczająco twórczy, żeby wymyślić coś nowego.

Niezastąpiony jest również jedyny sposób, w jaki możemy się przekonać, czy pracują dla nas tyrani. Jeżeli zapytamy ich samych, odpowiedzą, że nigdy nie słyszeli żadnych skarg. Czy jest tak dlatego, że ludzie są zadowoleni czy zastraszeni? Nie będziemy wiedzieć, dopóki nie zapytamy.

3. Rób to, czego one nie robią

Aby pokonać tyrana, musimy robić to, czego on nie robi. Mianowicie zachować spokój i mieć się na baczności. Poniżej kilka rad, które mogą nam w tym pomóc.

Poproś o czas do namysłu. Tylko w dżungli musimy natychmiast odpowiadać na ataki. Tam właśnie chce nas posłać wampir, ale nie ma takiego prawa, które mówiłoby, że musimy tam iść.
Zwyczajni ludzie nie wpadają w większy gniew, kiedy prosimy i minutkę, żeby przemyśleć sprawy. Takim działaniem komunikujemy, że traktujemy sytuację poważnie i chcemy dobrze sobie z nią poradzić. Wampiry mogą się posłużyć innymi sposobami, żeby skłonić nas do natychmiastowej, emocjonalnej reakcji. One chcą walki, a nie racjonalnej dyskusji. Mogą mylnie zinterpretować nasze milczenie jako zastygnięcie z przerażenia, co może być prawdę, ale my nie musimy ich o tym powiadamiać.
Bez względu na to, co czujemy, prosta prośba o parę minut na przemyślenie sprawy jest zwykle czymś tak nieoczekiwanym, że być może uda nam się w ten sposób zakończyć konfrontację. Nieważne, co miałoby się stać, dajmy sobie czas na zastanowienie, zanim zareagujemy.

Myśl o tym, co chciałbyś, żeby się zdarzyło. Zastanawiając się, rozważmy możliwe rozwiązania. Natychmiast odrzucajmy każde, które wiązałoby się ze skłonieniem tyrana, żeby przyznał, że się pomylił, a my mamy rację. Nie możemy równocześnie mieć racji i działać skutecznie. Nawet nie próbujmy.

Skłońmy tyrana, żeby przestał wrzeszczeć. To w gruncie rzeczy łatwiejsze, niż nam się może wydawać. Sztuczka polegająca na mówieniu do niego spokojnym głosem może się okazać wystarczająca skuteczna. Tyrani liczą na to, że będziemy reagować krzykiem – nie wyświadczajmy im tej przysługi. Jeżeli którykolwiek z rozmówców wrzeszczy, to nie zostanie powiedzione nic rozsądnego.
Innym nieoczekiwanym sposobem skłonienia tyrana, żeby przestał krzyczeć, jest prośba: „Proszę mówić wolniej. Chciałbym wszystko zrozumieć”. Ludzie często się zgadzają, nie zastanawiając się nad tym. Zmniejszenie tempa mówienia ograniczy też głośność. Próbowaliście kiedyś wrzeszczeć powoli? Ta strategia sprawdza się szczególnie dobrze podczas rozmów telefonicznych.
Rozmawiając przez telefon, pamiętajmy także o regule „mhmm”. Zazwyczaj mruczymy „mhmm”, kiedy druga osoba bierze oddech. Jeżeli rozmówca weźmie trzy oddechy, nie słysząc naszego „mhmm”, przerwie i zapyta: „Jesteś tam?” Stosowanie tej techniki pozwoli nam przerwać rozmówcy, nie wypowiadając ani słowa.

Cokolwiek zrobisz, nie tłumacz się. Kiedy zostaniemy zaatakowani przez wampira tyrana, możemy czuć nieprzepartą potrzebę odpowiadania na wszystkie „dlaczego” dotyczące naszych działań. Nie róbmy tego! Wyjaśnienia to droga, po której prymitywne reakcje przemykają z gadzich części naszego mózgu do tego, co mówimy. Wyjaśnienia są zazwyczaj zamaskowaną formą walki lub ucieczki. Typowe wyjaśnienie sprowadza się do stwierdzenia: „Gdybyś znam wszystkie fakty, zrozumiałbyś, że to ja mam rację, a nie ty”. Albo: „To nie była moja wina. Powinieneś się wściekać na kogoś innego”. Nieważne, że nam samym nasze wyjaśnienia wydaja się prawdziwe i rozsądne. Tyrani zawsze rozpoznają prymitywne wzorce radzenia sobie z agresją. Potraktują nasze słowa jako zaproszenie do tego, żeby się z nami rozprawić.

Pytaj: „Czego ode mnie oczekujesz?”
Nic nie powstrzymuje ataku wampira tak gwałtownie jak to niewinne, nieoczekiwane pytanie. Wampiry albo nic nie wiedzą, albo nie chcą się przyznać, czego od nas chcą. Tyrani chcą tylko, żebyśmy stali, kiedy oni na nas wrzeszczą, ale brzmiałoby to strasznie głupio, gdyby musiały o to prosić.
Kiedy zapytamy wampira, czego od nas chce, będzie musiał na chwilę przerwać i pomyśleć. Możliwe, że to wystarczy, ż jeby połączył się z racjonalnie myślącą częścią swojego mózgu, co nam może tylko pomóc. Jeżeli wampir próbuje ukrywać przed nami swoje prawdziwe motywy, to będzie musiał poprosić o coś bardziej do przyjęcia niż jego prawdziwa zachcianka. Dajmy mu to i rozpłyńmy się w ciemnościach nocy – nietknięci.

Nie traktujmy krytyki osobiście. Tę radę już słyszeliśmy. Żeby z niej skorzystać, musimy zrozumieć, co to znaczy traktować sprawy osobiście.
Wszyscy mamy jakieś sprawy zewnętrzne: nasze dzieci, zwierzęta, ulubione drużyny sportowe, poglądy i osiągnięcia w pracy – tego wszystkiego doświadczamy, jakby było częścią nas. Z psychologicznego punktu widzenia w niewielkim stopniu odróżniamy pogardliwe traktowanie tych rzeczy od fizycznych ataków na nasze ciało. Nie oznacza to, że musimy odpowiadać na każda krytykę instynktownym działaniem pod hasłem „zabiję albo zginę”.
Jeżeli zostaliśmy zaatakowani przez wampira tyrana, to nadszedł czas uruchomienia strategii numer jeden pogromców wampirów: potraktuj swoje zdezorientowanie jako wskazówkę, żeby się na chwilę zatrzymać i pomyśleć, co tak naprawdę się dzieje. Z wampirami sprawy rzadko mają się tak, jak na to wygląda. Ataki tyranów nie mają charakteru osobistego. Oni krzyczą na wszystkich. Kiedy o tym pomyślimy, okazuje się, że ataki w gruncie rzeczy mówią więcej o tym, kim i czym są wampiry, niż o nas. Żeby powstrzymać się od osobistego traktowania ataków, musimy spojrzeć z dystansem na swoją początkową, emocjonalną reakcję, żeby dostrzec wzorzec, a potem od niego odejść.

Ucz się, przyjmując krytykę. Każda krytyka zawiera pożyteczne informacje. Jeżeli na początku nic takiego nie słyszymy, to słuchajmy, aż nas się to uda. Nie każdy, kto nas krytykuje, jest wampirem. Powinniśmy się poczuć zaalarmowani zwłaszcza wtedy, kiedy słyszymy to samo z kilku źródeł. Mój dziadek powtarzał: „Jeżeli trzech ludzi nazywa cię koniem, to kup sobie siodło”.
Jeżeli przyjmiemy zwyczaj, że czekamy 24 godziny, zanim odpowiemy na krytykę, to będziemy doprowadzać wampiry do szału. Pozostali ludzie będą pod wrażeniem naszej dojrzałości i rozwagi. Może nawet czegoś się wtedy nauczymy.
Odwróćmy role, kiedy to my musimy skrytykować kogoś, kto ma skłonność do traktowania wszystkiego zbyt osobiście. Zaaranżujmy sytuację w taki sposób, żeby dla tej osoby zaakceptowanie tego, co musimy powiedzieć, nie było równoznaczne z przyznaniem się do błędu. Zawsze przedstawiajmy wyjście, które pozwala zachować twarz. Niech z naszych wypowiedzi jasno wynika, że rozumiemy, jak osoba rozsądna i honorowa mogła zrobić to, co zrobiła. Niech nasze rady mają na celu raczej naprawę sytuacji niż wytykanie błędów. Skoncentrujmy się bardziej na tym, czego oczekujemy w przyszłości, niż na złych stronach tego, co już się stało.
Jak zobaczymy w następnych rozdziałach, ta technika okaże się bezcenna, jeżeli zechcemy krytykować wampiry w taki sposób, żeby potrafiły tego wysłuchać i przyjąć do wiadomości.

4. Zwracaj uwagę na działania, a nie na słowa

Jest to do pewnego stopnia mylące, ponieważ zachowania, na które musimy zwracać uwagę w wypadku wampirów tyranów, są głównie werbalne. Musimy się skoncentrować na tym, co słowa robią w przeciwieństwie do tego, co komunikują. Jeżeli podczas sprzeczki zwracamy uwagę na treść, to właściwie musimy reagować na zasadzie walcz albo uciekaj, co automatycznie zwiększa napięcie. Właśnie dlatego kłótnie z wampirami tak często się nasilają, a rzadko cokolwiek rozwiązują.
Gdybyśmy spisali kilka różnych kłótni i przeanalizowali ich treść, odkrylibyśmy, że chociaż zmieniają się ich uczestnicy i tematy, wzorzec pozostaje w znacznym stopniu niezmieniony. Każde zdanie zdaje się wywoływać nieuniknioną reakcję, niczym dialogi w poprzedzonej wieloma próbami sztuce. Przechodzenie od jednego etapu do drugiego jest sensowne, ale ogólny wzorzec oddala od rozwiązania, zamiast do niego przybliżać.
Wysiłki spełzają na niczym, ponieważ obie strony starają się przedstawiać swoje poglądy z przeszłości (że działania strony były słuszne, a te drugie nie), zamiast planować przyszłość, w której podobnych problemów można by uniknąć. Wielu ludzi wierzy, że trzeba dojść do porozumienia na temat tego, co zdarzyło się w przeszłości, żeby rozwiązać problem. Możliwe, że tak jest na sali sądowej, ale nie w codziennym życiu.
Jeżeli nie chcemy dopuścić, żeby nasza dyskusja zmieniła się w kłótnię, to najskuteczniejszym podejściem jest odpieranie pokusy, żeby analizować wydarzenia z przeszłości. Zamiast tego negocjujmy, co chcielibyśmy, żeby się zdarzyło w przyszłości.

5. Rozpoznaj strategię hipnotyczną.

Wampir tyran stara się za pomocą hipnozy przenieść nas w świat prymitywnych, prehistorycznych reakcji i instynktów. Jeżeli nie damy się tam zaprowadzić, to odkryjemy, że istnieje znacznie więcej możliwości niż „zabij albo daj się zabić”.

6. Wybieraj bitwy

Nie sądźmy, że musimy zaspokajać zachcianki wampirów, pozwalając, by wyprowadzały nas z równowagi nawet najmniejsze przytyki z ich strony. Sprawmy, by musiały się ciężko napracować, żeby zacząć z nami walczyć.

7. Pozwól sprawom toczyć się własnym trybem.

Możliwy rozwój wypadków, o jakim marzy większość ludzi mających do czynienia z tyranami, to znalezienie wielkiego przyjaciela, który pokonałby wielkiego tyrana. To może się zdarzyć. Jeżeli oczywiście będziemy powiadamiać o sytuacji kogoś, kto ma odpowiednią władze, przedstawmy fakty, unikając ich interpretowania albo przejaskrawiania. Naprawdę silni przyjaciele znikną przy najmniejszym sygnale nadinterpretacji. Bez względu na to, jak rozsądnie brzmi to, co mówimy, i tak może się okazać, że naszymi jedynymi przyjaciółmi są ludzie, którzy nie mają więcej władzy niż my i sami marzą o tym, żebyśmy to my zajęli się tyranem. Albo prawnicy.
Nie marnujmy zbyt wiele czasu na szukanie silnych przyjaciół. Fantazjowanie o zemście jest formą autohipnozy, która może nas przekonać, że najważniejszą bitwę należy rozegrać na zewnątrz zamiast we własnej głowie.
Jeżeli musimy pracować albo mieszkać z wampirami tyranami, to najskuteczniejsze jest wyraźne oświadczenie, że nie pozwolimy na siebie wrzeszczeć (obrzucać się wyzwiskami czy coś w tym rodzaju) i natychmiast wyjdziemy z pokoju na jakiś czas. Następnie postępujmy w taki sposób bez dalszych wyjaśnień. Zawsze najlepiej pójść w jakieś publiczne miejsce, tak by prawdopodobieństwo, że wampir pójdzie za nami, było jak najmniejsze. Jeżeli będziemy się upierać, żeby rzucić jeszcze jakąś uwagę na odchodnym, dostaniemy to, na co zasłużymy.

8. Dobieraj słowa równie starannie jak bitwy

Zawsze pomyślmy, zanim odezwiemy się do tyrana. Analizujmy własne słowa, szukając ukrytych sposobów odpowiadania ciosem na cios. Tyrani rozpoznają każda formę sprzeciwu, więc my także powinniśmy to potrafić. Nie ma sensu rozpoczynać kłótni przypadkiem.
Mówmy bardzo konkretne o tym, co uważamy za atak tyrana. Raczej bagatelizujmy, niż przesadzajmy. Nie posługujmy się takimi słowami jak napastowanie albo znęcanie się, chyba że wnosimy sprawę do sądu. Chcemy sprawić, że tyran przestał się nas czepiać, a nie obwieszczać, jak bardzo boli, kiedy to robi.

9. Ignoruj wybuchy złości

Wampiry tyranizujące spodziewają się, że będziemy traktować ich wybuchy złości, jakby były śmiertelnym niebezpieczeństwem. Zaskakujmy je.

10. Znaj swoje granice

Nikt nie zasługuje na to, żeby na niego wrzeszczeć. Przeważnie jedynymi ludźmi, którzy mogą narzucić tę regułę, jesteśmy my sami. Zawsze lepiej się usunąć, zanim damy z siebie zrobić kozła ofiarnego, robiąc lub mówiąc coś, czego będziemy później żałować.

Lipiec 19, 2008 - Posted by | Inne | , ,

3 komentarzy

  1. Paweł,

    chciałbym się podzielić nastepującą refleksją:
    walcząc z wampirem, stawiając mu opór tak naprawdę dodajemy mu siły, pozwalamy się wciągnąć w zasady gry, które jemu odpowiadają. I nigdy nie wygramy. Chyba, że sami jesteśmy wampirem :-) Wtedy, to zupełnie inna historia. Wtedy walka staje się żywiołem obydwu stron i wtedy wygrywa ten, który lepiej zna i lepeij stosuje zasady danej gry.

    To tak, jak z zasadą fizyki Newtona: jeżeli ciało A działa pewną siłą na ciało B, to ciało B … itd. Moim zdaniem kluczem do naszego spokoju w relacjach z takimi osobami nie jest próba wygrania z nimi, ale przeniesienie tego tematu na inny poziom – głównie w nas samych.
    Pierwszy etap, to uznanie faktu, że Ci ludzie tacy są, jak również pozbycie się chęci ich zmieniania lub oczekiwania, że bedą postepować podobnie do nas. Tu może również pomóc uświadomienie sobie, że świat nie jest sprawiedliwy. Oczekiwanie tej sprwiedliwości od świata stwarza w nas cierpienie.

    Drugi, to wewnętrzna świadoma decyzja, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze uczucia. Nikt inny. Jeżeli więc pozwalamy komuś innemu decydować o tym, jak się czujemy, „na dzień dobry” jesteśmy „przegrani”.

    To wszystko nie jest łatwe. I wymaga upartej, systematycznej pracy nad sobą. Ale ja tutaj upatruję klucz do sukcesu. Jeżeli nam się to uda osiagnąć, to … przyrównałbym to do sytuacji, w której otacza nas grube niedzialne plexi chroniące nas od takich zewnętrznych krzyków i furiatów. Nawet jeżeli im odpowiadamy, bo wymaga tego dana sytuacja, to robimy to z pozycji spokoju wewnętrznego i jasności umysłu. Działamy wg własnych zasad, stosując techniki, które są adekwatne do sytuacji.

    Pozdrawiam

    Rysiek

    Komentarz - autor: Ryszard Skarbek | Sierpień 2, 2008

  2. Cóż, albo białe albo czarne. W życiu jednak są wszystkie kolory tęczy ;)

    Wg mnie wszystko zależy od okoliczności. W zasadzie nie ma jeden receptury. A ja pisze tak jak ja to widzę. Ja np mam problem z asertywnością i łatwo daje się wykorzystać innym ponieważ najzwyczajniej wierze im że chcą dobrze dla mnie, nie mogą mnie skrzywdzić. Nie umiem też nieraz powiedzieć „nie”. Tak to wygląda z mojej strony. Więc moja obrona to będzie nauka mówienia nie, nauka asertywności, i w końcu walka z „wampirem”. Jest jednak walka i walka.

    Komentarz - autor: Paweł | Sierpień 2, 2008

  3. Ja opowiem swoją historię z pewnym ‚wampirem’, który nieustannie mi szkodził. Kiedy odpowiadałem mu złością. Powiedzmy w sytuacji kiedy on mnie obrażał ja również odpowiadałem mu podobnym tonem tylko dolewałem oliwy do ognia. Agresja nic tu nie pomagała. Tak samo jak bycie obojętnym. Zwlekając i absorbując się nie odczuwałem bólu z jego strony, ale pozwalałem mu rosnąć w siłę jakby wokół mnie. W związku z tym, że kiedyś był moim dobrym kumplem i widziałem go w wielu sytuacjach wpadłem na pewien plan. Nie był on człowiekiem ani do końca normalnym, ani „inteligentnym”, aczkolwiek IQ miał wysokie. Postanowiłem przypomnieć mu jego wady i opisać sytuacje w których sam się ośmieszał i w których wychodziły jego brudne ‚interesy’. W pewien sposób dotarłem z tym tekstem do ludzi. Mógł to przeczytać nie jeden. Gość się nieźle wkur… groził mi, że zrobi mi krzywdę… i tak dalej… Po jakimś czasie dał sobie spokój. Odczepił się i nie ma zamiaru krzyżować ze mną swojego losu. Widocznie uzmysłowił sobie, że wiem o nim więcej niż się może mu to wydawać.

    Mi dał spokój, ale są też inni… Nie wiem czy się zmienił, ale nie sądzę. Dochodzą mnie słuchy że stał się jeszcze bardziej ostrożny i zdyscyplinowany w swoim wampirzym życiu krwiopijcy.

    Komentarz - autor: luxveris | Sierpień 2, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: