Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Emocjonalne wampiry – tyrani cz.2

W ostatnim moim poście pisałem o emocjonalnych wampirach. Później zacząłem dalej czytać i w końcu załapałem że to jest to z czym ja mam problem. No więcej jedziemy dalej…

Z książki „Emocjonalne wampiry” A.J. Bernstein str. 109 – 118

Instynkt agresji

Pod pojęciem zwierzęcej natury rozumiem starsze części mózgu, które odziedziczyliśmy  prawie nie zmienione jeszcze z czasów dinozaurów. Wzorce gniewu i strachu są głęboko wpisane w nasze dusze.

– Co to za g…! – warczy wampir Richard, rzucając akta na szklany blat swojego biurka. – Student prawa pierwszego roku z połową mózgu zrobiły by to lepiej. A zdawałoby się, że jesteś jakimś geniuszem z Harwadu. Co masz do powiedzenia?
Serce Ethana miota się jak motyl nadziany na szpilkę.
– Ja…
Richard potrząsnął głową z niesmakiem.
– Pozwól, że coś ci powiem, cwaniaczku z Harwardu – mówił, pochylając się do przodu i wskazując na niego palcem. – Jeżeli jeszcze kiedykolwiek wręczysz mi podany szmelc, to wepchnę ci go do gardła.
Teraz Ethan czuje, że on także zaczyna się wściekać. Postaw się skurczybykowi, do ciężkiej cholery! – słyszy w głowie. – Richard jest tylko starym facetem. Dasz mu radę.
Wtedy wyobraża sobie, co by się stało, gdyby rzeczywiście rozpoczął bójkę ze starszym wspólnikiem. Szok spowodowany własną reakcją jest jak uderzenie w brzuch. Umysł Ethana odmawia współpracy – mimo to młody prawnik zmusza się, żeby odpowiedzieć. W końcu udaje mu się wykrztusić:
– Co jest nie w porządku w tych aktach? – Chce powiedzieć coś więcej, ale najwyraźniej brakuje mu tchu.
Richard wstaje. Ma niespełna metr siedemdziesiąt wzrostu. Ethan bezwiednie kuli się na krześle.
– Jak nie wiesz, to nie ma sensu, żebym ci mówił.

właśnie przed takimi podobnymi sytuacjami staje i dzieje się dokładnie to co powyżej w przykładzie, zobaczymy co dalej pisze…

Nazywa się to reakcją walcz albo uciekaj. Nasi przodkowie potrzebowali jej, żeby się maksymalnie zmobilizować w sytuacji zagrożenia fizycznego. Inaczej nie żyliby wystarczająco długo, żeby stać się naszymi przodkami. W tamtych czasach zasady były prostsze. Jeżeli to, co ci zagraża, jest mniejsze niż ty, zabij to i zjedz. Jeżeli jest wieksze, uciekaj, zanim zje ciebie.

Atak Richarda zgrabnie przeniósł Ethana do alternatywnej rzeczywistości, która przypomniała park jurajski. W tamtym świecie Richard czuł się jak u siebie w domu, a Ethan mógł niewiele więcej niż dziecko, które zgubiło się w lesie, pomimo ukończenia prawa na Harwardzie. Chociaż studia prawnicze nie są dla ludzi przewrażliwonych, to jednak agresja przejawia się tam nieco subtelniej.

Proste i oczywiste działania Richarda ani na chwilę nie oszukały Ethana, ale zdołały oszukać jego mózg. Prymitywny atak na jego „ja” został błędnie odczytany jako zagrożenie fizyczne i organizm Ethana przygotował się na ucieczkę albo walkę na pięści, czyli znalazł się w stanie, ktory niezbyt sprzyja intelektualnym ripostom.

Czy wtedy właśnie zadziałał prymitywny mechanizm obronny, chyba można tak to nazwać? Fakt faktem kiedy zachodzą takie sytuacje czuje się sparaliżowany intelektualnie.

W rzeczywistości Ethan za żadne skarby świata nie zadałby ciosu, ale w tym jedynym momencie naprawdę to rozważał. Potem wszystko stało mu się obojętne.

Ethan zdradził jego własny mózg. Zanim Ethan zdołał się zorientować, o co chodzi, Richard już bębnił pięściami w piersi, obwieszczając swe zwycięstwo.

tak sobie pomyślałem… w takim razie czy Richard jest jakby bardziej „rozwinięty”? Kim tak naprawde jest ktoś, kto jest zdolny do takiego czegoś? Być może zaplątałem się we własnych myślach….

Hipnoza wampira tyrana

Hipnoza tyranów jest prymitywna, ale niezwykle skuteczna. Tyrani po prostu atakują i pozwalają, żeby nasz własny system nerwowy zrobił resztę. Atak tyrana może ominąć racjonalnie myślącą część naszego mózgu i przenieść nas do prehistorycznej alternatywnej rzeczywistości, gdzie mamy do wyboru: podjąć walkę, uciekać albo stać spokojnie i dać się zjeść.

łohoho przypominam sobie że pare razy już mnie zjedzono ;-) najlepsze jest to że ja też paru zjadłem

To jest perfekcyjnie skonstruowana sytuacja bez dobrego rozwiązania – bez zwględu na to, co wybierzemy, przegrywamy. Wykształcone później, mądrzejsze części mózgu prawdopodobnie uświadamiają sobie, co się dzieje, ale są tak zalewane związkami chemicznymi i prymitywnymi impulsami, że mogą jedynie ze zgrozą patrzeć na ponury rozwój wypadków.

Typowym doświadczeniem przeżywanym podczas ataku tyrana jest to, że nie jesteśmy w stanie myśleć i znaleźć odpowiednich słów. Dzieje się tak, ponieważ te części naszego mózgu, które kontrolują myślenie i mowę, zostają odłączone. A nie ma gorszej izolacji niż oddzielenie od własnego umysłu.

tutaj przyszło mi do głowy że tak naprawdę nie jesteśmy stali tylko rozdrobnieni wewnętrznie

Złość tyrana wywołuje w nas tępy strach. Wampiry tyranizujące, tak samo jak wszyscy hipnotyzerzy, wiedzą dokładnie, czego chcą i co muszą zrobić, żeby to osiągnąć.

Strach sprawia, że ludzie unikają tego, co go wywołuje. Po kilku atakach tyran zwykle nie musi robić prawie nic, żeby utrzymać hipnotyczną kontrolę. Wystarczy, że od czasu do czasu warknie. Ludzie pozwalają tyranom robić, co im się żywnie podoba, ponieważ jest to łatwiejsze od sprzeciwiania się im.

Tyrani to gniewni ludzie, którzy ku swojemu zadowoleniu odkryli, że złość – którą przejawialiby tak czy inaczej dla samej przyjemności – daje im także władzę i możliwość kontroli, przynajmniej na krótką metę. W dłuższej perspektywie złość tyranów niszczy ich samych. Tylko co z tego? Świadomość, że wampir, który nas tyranizuje, w końcu dostanie za swoje, jest dla nas marnym pocieszeniem i żadną obroną.

Hipnotyzujący związek pomiędzy złością i strachem wytrzymał próbę czasu i będzie trwać, dopóki czegoś z tym nie zrobimy. Tylko co można zrobić?

Jak sobie radzić z tyranami

Wielu ludzi dawało nam rady, jak postępować z tyranami.

Mamy prawdopodonie radziły nam, żeby ich ignorować, to sobie pójdą, ale my nie byliśmy w stanie tak postępować, a oni nie odchodzili. Ciągle szli obok nas, poszturchując, popychając i dokuczając nam, dopoki nie poczuliśmy, że za chwilę wybuchenimy albo, co gorsza, zaczniemy płakać.

albo ignorujesz i stoisz spokojnie, albo wkurzasz się i wybuchasz, albo zaczynasz plakać…

„Kij albo kamień może połamać kości, ale słowa nie mogą ci zrobić krzywdy” – mówila mama. Podczas gdy każde kolejne szyderstwo wypalało nam piętno na duszy, my zastanawialiśmy się, na jakiej planecie wychowała się nasza matka.

wychowała się na tej samej co my, tylko że to matka, osoba starsza, bardziej doświadczona, więcej przeszła, być może nauczyła się jak sobie radzić z wampirami…albo po prostu chce dobrze

Możliwe, że tata mówil nam, iż powinniśmy walczyć. Jeżeli słuchaliśmy jego rad, to nauczyliśmy, jak podle jest czuć paniczny strach. My i tyran w kręgu obserwatorów na placu zabaw. Nasi przeciwnicy zachwyceni sytuacją, my jeszcze bardziej przestraszeni wyobrażeniem sobie najgorszego scenariusza.

Zastępca szkoły, też mający w sobie coś z tyrana, jasno dał do zrozumienia, że nie będzie tolerował bójek na tym boisku. Kto się bije, zostanie wyrzucony. Jeśli ktoś cię uderzy, nie podjemuj żadnego działania na własną rękę. Zgłoś się do sekretariatu.

Jako dorośli prawdopodobnie przeglądaliśmy w księgarniach rozmaite poradniki, szukając bardziej pożytecznych wyjaśnień. Sam stan we własnej obronie, radzą książki. Nie traktuj złości tyrana osobiście. Bądź asertywny, ale nie agresywny. To może jest dobra rada, ale trochę trudniejsza do wykorzystania niż intrukcja programowania magnetowidu.

Każdy mówi co innego. Jak zdecydować, co robić?

Wszystko, co słyszeliśmy, jest zarazem słuszne i niesłuszne. Każda z tych strategii może się sprawdzić, w zależności od sytuacji. Mogą one również zawieść.

Zamiast szukać konkretnych rad, zapamiętajmy tylko jedną zasadę: Miejscem, w którym możemy pokonać tyrana, nie jest szkolne boisko, tylko nasz własny umysł. Jeżeli pozostaniemy w kontakcie z myślącą częścią naszego mózgu, to nawet jeżeli będziemy śmiertelnie przerażeni, wygramy. Ważne jest to co dzieje się w naszej głowie. Jedyne, co musimy zrobić na zewnątrz, to zakłócić prehistoryczny zworzec, robiąc coś nieoczekiwanego.

hm, czy dobrze rozumiem żeby nie podążać za emocjami a za myślami poprzez robienie czegoś nie oczekiwanego? być może wtedy właśnie będzie czas na pomyślenie

– Nie wiem, czy jestem w stanie nadal z nim pracować – mówi Ethan. Głos mu drży, kiedy opowiada Kathy i Ramonowi o swoich przeżyciach w biurze.
– Nie możesz traktować tego osobiście – mówi Kathy – on to robi każdemu.
– Masz rację – dodaje Ramon. – Nie wiem, dlaczego pozwalają, żeby temu skurczybykowi uchodziło na sucho takie znęcanie się. Wielu wspólników odeszło.
– Może powinieneś z kimś o tym porozmawiać? – podsuwa Kathy.
– Z kim? Richard jest starszym wspólnikiem. Tylko Pan Bóg stoi wyżej od niego.
– Musi być ktoś taki – mówi Ramon. – Słyszałem plotki, że Richard ma odejść.
– Te plotki krążą, odkąd zostałam wspólniczką.
Wszyscy troje podnoszą głowy, widząc w drzwiach Lornę, szefową działu pozwów sądowych. Lorna zwraca się do Ethana:
– Słyszałam, co się stało w związku z aktami. Pomyślałam, że wpadnę zobaczyć, jak sobie radzisz.
– A jak twoim zdaniem on może sobie radzić? – mówi Kathy. – Przed chwilą Richard zmieszał go z błotem. Dlaczego pozwalacie mu postępować w taki sposób?
– Dobre pytanie – mówi Lorna. – Myślę, że to ma coś wspólnego z męską psychiką. – Uśmiecha się do Kathy. – Mówię to na wypadek, gdybyś jeszcze nie zauważyła, że w tej firmie jest kilka osób, które z trudem odróżniają pracę prawnika od obozu szkoleniowego piechoty morskiej. Wydaje mi się, że sukces zawodowy zależy bardziej od tego, czy się jest twardym, niż od tego, czy się coś wie. Wielu, zwłaszcza spośród starej gwardii, uważa, że emperament Richarda to dobra metoda na zahartowanie wrażliwych młodych wspólników.
– Daj spokój – mówi Kathy.
– Wiem, wiem – odpowiada Lorna. – Nie powiedziałam, że ja się z tym zgadzam. Uważam, że jego zachowanie wyrządza nam więcej krzywdy, niż niektórym się wydaje, ale tych ludzi przekonuje jedynie poziom zysków, ktory w przypadku Richarda nadal jest godny uznania.
– Czyli mówisz nam to w ten sposób, ale moim zdaniem nie zauważycie wtedy czegoś istontego. Czegoś, co nie dotyczy Richarda, tylko was. To, co on wyprawia, działa tylko wtedy, kiedy bierzecie w tym udział.
– O czym ty mówisz? – pyta Kathy.
– Sama o tym mówiłaś, kiedy tutaj weszłam. „Nie możesz traktować tego osobiście. On to robi wszystkim”.
Siedzący na krześle Ramon pochyla się do przodu.
– Łatwo ci mówić.
Lorna potrząsa głową.
– Nie, wcale nie jest mi łatwo. i wcale nie było.

Jak robić rzeczy nieoczekiwane

Dla odmiany przyjrzyjmy się teraz całej sytuacji z punktu widzenia wampira.

Przede wszystkim tyrani są gniewnymi ludźmi. Gdyby ich zapytać, powiedzieliby, że nienawidzą swojego gniewu. Wiedzą, że podobnie jak inne uzależnienia, może on wywoływać atak serca, zniszczyć ich życie zawodowe i sprawić, że odejdą od nich bliscy.

Wampiry tyranizujące są naprawdę uzależnione od gniewu. Nie przestają się tak zachowywać, ponieważ za każdym razem wpadają w pułapkę przypływu określonych substancji chemicznych w mózgu. Wampiry tyrani nie wiedzą, że sami odpowiadają za swój gniew. Uważają, że wywołują go inni. Wydaje im się, że tylko próbują się troszczyć o swoje interesy, kiedy jakiś idiota robi coś głupiego, co burzy cały porządek dnia. Od tego momentu wszystko dzieje się automatycznie. Tyran doświadcza przypływu adrenaliny wynikającego z reakcji „walcz albo uciekaj”, dokładnie tam samo jak my, tylko że on wybiera walkę.

Tyrani twierdzą, że nie szukają zwady – tylko nie mogą sobie pozwolić, żeby inni ludzie nimi pomiatali. W rzeczywistości kiedy są rozzłoszczeni – a jest tak prawie przez cały czas – traktują innych ludzi jak przeszkody. Albo, co gorsza, wydają im się oni zagrożeniem dla ich godności. Od niepamiętnych czasów najgorszych rozbojów dokonywano w imię obrony reputacji.

strach, oni się boją że utracją ‚status quo’ boją się że utracą władzę – kontrolę

Łatwo sobie wyobrazić, że z takimi poglądami na świat tyrani angażują się w całe mnóstwo bójek. Po pewnym czasie uczą się bić. Kiedy zwykli ludzie wpadają w złość, nie ufają własnym uczuciom i wycofują się. Zwykle ludzie, ale nie tyrani. Oni poddają się złośći jak drzewa wiatrowi i pozwalają się naginać, żeby osiągnąć maksymalną siłę uderzenia. Później może im być przykro, ale pod wpływem chwili przekazują władzę nad sobą prymitywnym emocjom pola walki.

Tyrani zabiegają także o te emocje, zdając sobie z tego sprawę albo nie. Jeżeli przyjrzymy się życiu jakiegoś tyrana, to zobaczymy, że wciąż na nowo schodzi on z prostej drogi, żeby wdać się w bójkę. Wielu z nich nadużywa jakichś substancji, a to obniża poziom wyzwalania złości. Niezmiennie jednak powtarzają, że bywają na haju po to, żeby się zrelaksować.

Zawsze pamiętajmy, że wampiry tyranizujące walczą raczej po to, żeby osiągnąć zmieniony stan świadomości, niż po to, żeby skłonić nas do zrobienia czegoś konkretnego. Każda z trzech reakcji dyktowanych przez prymitywne części mózgu jest przez nie akceptowana. Tyran będzie równie szczęśliwy, jeżeli podejmiemy walkę, będziemy uciekać albo kulić się ze strachu. Sposobem na odniesienie zwycięstwa jest zrobienie czegoś nieoczekiwanego, co wytrąci tyrana z dobrze znanego, prymitywnego schematu i skloni go do myślenia o tym, co się dzieje. Wampiry tego nienawidzą, ponieważ to psuje im nastrój.

Oczywiście, żeby zrobić coś nieoczekiwanego, musimy być w stanie myśleć, pozostając pod wpływem adrenaliny. Tego właśnie dotyczą wszystkie rady, nieważne, czy pochodzą od naszych mam, dyrektorów szkół czy z tej książki. Możemy posłuchać którejś z nich, pod warunkiem że pomoże nam utrzymać kontakt z myślącą częścią naszego mózgu.

Dostałem kiedyś list od kobiety, która brała udział w jednym z moich seminariów. Pisała w nim, że uratowałem jej życie. Kiedy wracała do domu z mojego wykładu, została zaczepiona na podziemnym parkingu przez mężczyznę z nożem, w kominiarce na twarzy. Zamiast wpaść w panikę, zadała sobie pytanie. Co doktor Bernstein zrobiłby w tej sytuacji? Zdecydowała, że zacznie krzyczeć ile sił w płucach i biec w stronę grupy ludzi na drugim końcu parkingu. Nie to jednak było techniką, której uczyłem podczas seminarium. Ocaliło ją – pisała – myślenie o tym, co robić, zamiast zdawania się na reakcję walka lub ucieczka. Czy było to moją zasługa, czy nie, byłem wdzięczny za uznanie, które spotkało mnie z powodu jej świeżo odkrytej w swojej odwagi.

Co zrobić, jeżeli tyranizujący wampir stanie nam na drodze, a my nie możemy walczyć, uciekać ani zastygnąć z przerażenia? Po pierwsze, należy podważyć własne założenia. Kto powiedział, że mamy tylko trzy reakcje do wyboru?

Richard idzie korytarzem wściekły, z przekrwionymi oczami i dzikim wyrazem twarzy. Żołądek Kathy zaczyna leciutko drżeć. Od dzieciństwa zawsze potrafiła wyczuć, kiedy ktoś zamierza na nią zawrzeszczeć.
– Kto, do jasnej cholery, zarezerwował pokój konferencyjny?! – ryczy na całe gardło Richard.
Kathy stara się, żeby jej głos brzmiał spokojnie.
– Ja się zapisałam, dwa tygodnie temu. Czy jest jakiś problem?
Richard unosi ręce w błazeńsko dramatycznym geście.
– Ona pyta, czy jest problem! Tak, jest pewien pieprzony problem! Sześciu twardzieli z Yoshimoto przyjdzie tu za dziesięć minut, żeby przejrzeć umowę. Wiecie, jacy są ci faceci. Jeżeli nie dostaną dużego pokoju konferencyjnego, czują się obrażeni. Dla nich to coś jak obelga. Więc jeżeli wszystko, czym zamierzasz się zajmować, to podjęcie pieniędzy za jakieś błahe zlecenie, to będziesz musiała zabrać stamtąd swoje rupiecie i przenieść się do mniejszych pokoi w głębi korytarza. I to już! Mięśnie Kathy napinają się tak mocno, ąz się boi, że zmiażdżą jej kości. Czuje ukłucia lodowatych igieł na kręgosłupie. Tylko dzięki wysiłkowi woli jest w stanie przepchnąć oddech przez żelazną obręcz zaciskającą się na jej klatce piersiowej.
Co ma teraz zrobić?

Prymitywna część naszego mózgu podpowiada nam, że rozzłoszczeni ludzie są wielcy, silni i niebezpieczni. To możliwe, ale oprócz tego są głupi. Jest to prawda, bez względu na to, jakie zdolności wykazują w innych dziedzinach życia. Jeżeli posłużymy się myślącą częścią mózgu, podczas gdy oni działają pod wpływem instynktu, to mamy przewagę około 50 punktów ilorazu inteligencji. Jeżeli nie jesteśmy w stanie wygrać z taką przewagą, to w ogóle nie powinniśmy grać.

Tylko że myślenie nie jest takie proste, kiedy jesteśmy atakowani przez tyrana.

W tej jednej okropnej chwili wszystkie miejsca, w których Kathy była, i wszystko, co robiła w ciągu 36 lat, zwaliły się na nią niczym lawina sprzecznych uczuć.
To nie fair! Zarezerwowałam ten pokój! Sprzeciw oddalony na mocy sięgającego bardziej mrocznych czasów prawa, które mówi, że ten, kto jest większy, silniejszy i bardziej wściekły, może robić, co mu się podoba.
Bądź grzeczna, kochanie. Zrób to, czego chce ten pan. Uśmiech matki, na wszystkie okazje, promienieje jak boja sygnałowa, wabiąc ją i obiecując fałszywe bezpieczeństwo na płytkich wodach.
Nie traktuj tego osobiście.
Rada, którą tysiąc razy, rozbrzmiewa w tle jak piosenka w obcym języku. Po prostu kilka słów.
Schowaj się, a wszystko minie. Smutny głos łka w niej cichutko, kiedy szpony wstydu wyciągają ją spod łóżka.
TO, CO ON CI ZROBIŁ, JEŻELI COŚ POWIESZ, BĘDZIE NICZYM W PORÓWNANIU Z TYM, CO JA ZROBIĘ, JEŻELI NIC NIE POWIESZ.
Tylko czy mogę sobie robić wroga ze starszego wspólnika?
ZRÓB COŚ SZYBKO.
Nie bierz tego do siebie. Tak, no pewnie.
Może mogłabym pracować w mniejszej firmie, gdzie nie ma tylu stresów?
NIE POZWÓL, ŻEBY SIĘ NAD TOBĄ ZNĘCAŁ!
CHODZI O TO, KIM JESTEŚ
Nie, nieprawda.
Umysł Kathy otwiera się powoli, skrzypiąc jak zardzewiałe zawiasy rzadko używanej furtki. Nie chodzi o to, kim ja jestem. Chodzi o niego.
Kiedy jej uwaga przenosi się na Richarda, Kathy zaczyna dostrzegać żałosnego starego człowieka, który robi scenę, ponieważ jego własne niedopatrzenie może zniszczyć jego wizerunek w oczach ważnego klienta. Jego zachowanie nie ma z nią nic wspólnego. Jeżeli tylko doła to dobrze rozegrać, jej reputacja nie będzie w żadne sposób zagrożona. Tu chodzi o jego reputację.
Nie bierz tego do siebie.
Te słowa nagle nabierają znaczenia. Kathy czuje, jak wibrują, dźwięczą i rozchodzą się po całym ciele niczym wszechogarniający chichot.
Z jakiegoś niemądrego powodu przypomina sobie słowa doktora Seussa:
Co się stało potem?
Cóż, ludzie we Who-ville mówią, że tamtego dnia małe serce Grincha stało się sześć razy większe.

Serce chichocze, kiedy rośnie. Kathy o tym wie. Nic nie znacząca awantura Richarda nie stanowi już dla niej problemu.
Kathy uśmiecha się w obliczu gniewu boga.
– Jeżeli dobrze słyszę, panie mecenasie, to pan mnie o coś prosi. Ale nie jestem pewna. Może mógłby pan to sprecyzować?

W tej krótkiej opowiastce przedstawiony został powód, dla którego poddajemy się terapiom i czytamy książki pełne pomocnych rad. Nie chodzi o to, żeby terapeuci mówili nam, co mamy robić – prawdopodobnie już z tysiąc razy słyszeliśmy te rady. Chodzi o wiedzę, jak to robić.

Wszystkie objaśnienia i przykłady maja nam pomóc w zrozumieniu trudnych sytuacji, tak żebyśmy potrafili dostrzec inne możliwości. Nasze serca rosną, kiedy odchodzimy od przestarzałych wzorców, żeby zrobić coś nowego i nieoczekiwanego, nawet jeżeli nas to przeraża i jest trudne. Zwłaszcza gdy jest to przerażające i trudne. Jeżeli mi nie wierzycie zapytajcie Kathy.

Lipiec 17, 2008 - Posted by | Człowiek | , ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: