Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Attention: Actimel i Red Bull

Poniższe informacje zostały skopiowane w całości z posta forum Aseti – link


ACTIMEL

Aspekty, które trzeba mieć na wsględzie.
ACTIMEL dostarcza organizmowi bakterię zwaną L.CASEI. Ta substancia jest wytwarzana w naturalny sposób przez 98% organizmów, lecz kiedy dostarcza się jej dodatkowo przez dłuższy czas, organizm przestaje ją produkować i stopniowo „zapomina”, co musi robić i jak robić, przede wszystkim u osobników poniżej 14 lat.
W rzeczywistości (actimel) pojawił się jako lek dla tych niewielu ludzi, którzy nie wytwarzają tej bakterii, ale ilość tych osób okazała się tak niewielka, że lek ten okazał się nieopłacalny. By go zrobić opłacalnym sprzedano jego patent firmom żywnościowym.
Departament Zdrowia zobowiązał ACTIMEL (firmę produkującą) do zaznaczenia w swoich reklamach, że produktu tego nie należy spożywać przez dłuższe okresy i firma ta dopełniła tego obowiązku, ale w formie tak zakamuflowanej, że żaden z konsumentów nie zauważy tego ostrzeżenia. (W każdym kraju wykorzystuje się inne kruczki językowe… W reklamach w Polsce mówi się np. wypróbuj przez 2 tygodnie – przypisek własny)

Jeśli któraś matka decyduje się na uzupełnienie diety żywnościowej swojego dziecka ACTIMELEM, nie zauważy żadnego ostrzeżenia o niestosowności jego użycia i nie dowie się, że może powodować poważną krzywdę w przyszłości, spowodowaną manipulacjami reklamowymi, aby powiększyć zyski producentów.

I znowu kilka słów wyjaśnień ode mnie: Na czym polega niebezpieczeństwo Actimela i innych podobnych produktów?
Każdy organizm produkuje własne, tzw. dobre bakterie „zamieszkujące” układ pokarmowy.
Pomagają nam w trawieniu. Ich rola jest na tyle ważna, że kiedy bierzemy antybiotyk, który wyjaławia nasz organizm z tych bakterii, lekarze zalecają równoczesne pobieranie preparatów osłonowych (np. trilac, lacidofil, lakcid) , odbudowujących naszą florę bakteryjną.

A teraz do sedna. Bakterie w Actimelu spełniają taką samą funkcję, jak Nasz prywatna flora bakteryjna.
Kiedy regularnie pijemy Actimel, w organizmie pojawia się nadmiar dobroczynnych bakterii.
Wówczas nasze ciało dostosowuje się do nowej sytuacji. Organizm przestaje produkować bakterie (bo dostaje je z zewnątrz)

Problem polega na tym, że bakterie z Actimela są wyprodukowane sztucznie i szybko „umierają”.

Jeśli więc przestaniemy pić Actimel zaczną się nasze problemy.
Organizm nie produkuje już własnych bakterii (a przynajmniej nie w ilości koniecznej do prawidłowego funkcjonowania), a sztuczne bakterie też nie są dostarczane.

Zaczynamy więc chorować.

I Prawdę wówczas mówi reklama „pij przez 2 tygodnie”, bo kiedy później przestaniesz, to zdecydowanie poczujesz różnicę (na gorsze).

RED BULL

TEN NAPÓJ JEST SPRZEDAWANY WE WSZYSTKICH SUPERMARKETACH NASZEGO KRAJU…
NASZE DZIECI MOGĄ GO SPOŻYWAĆ NA SPRÓBOWANIE….MOŻE TO BYĆ ŚMIERTELNE

RED BULL został stworzony, by stymulować mózg osób poddanych dużemu wysiłkowi fizycznemu i wielkim napięciom stresującym, ale nigdy by być konsumowanym jako napój obojętny czy chłodzący.

RED BULL JEST NAPOJEM ENERGETYCZNYM, który się rozprowadza po całym świecie z pomocą sloganu: Zwiększa wytrzymałość fizyczną, podwyższa zdolność koncentracji i szybkość reakcji, dodaje energii i poprawia rześkość. Wszystko to można znaleźć na puszeczce RED BULLA Napój energetyczny tysiąclecia…!
Red Bullowi udało sdię dotrzeć do prawie 100 krajów świata. Marka CZERWONEGO BYKA ma jako swoich konsumentów młodzież i sportowców, dwa segmenty atrakcyjne, które zniewolono prez stymulację, którą powoduje ten napój.
Napój ten został stworzony przez Dietricha Mateschitza, przedsiębiorcę pochodzenia austriackiego, który odkrył ten napój przez przypadek. Stało się to podazas podróży służbowej do Hong Kongu, kiedy pracował dla fabryki produkującej szczoteczki do zębów.
Plan na bazie przepisu, który zawierał kofeinę, i taurinę wywołał furorę w tym kraju. Słusznie przewidział olbrzymi sukces tego napoju w Europie, gdzie na razie nie istniał ten produkt i co więcej zobaczył wielką szansę przeistoczenia się w przedsiębiorcę.
ALE PRAWDA O TYM NAPOJU JEST INNA: FRANCJA i DANIA właśnie zabroniły jego rozprowadzaniu, ze względu n ato, że jest to śmiertelny koktajl, spowodowany zbiorem witamin mieszanym z GLUCURONOLACTONE, produktem chemicznym wysoko niebezpiecznym, który został stworzony przez Departament Obrony Stanów Zjednoczonych w latach sześćdziesiątych, by stymulować morale wojska ugrzęzłego w Wietnamie, który działał jako narkotyk halucynogenny, zwalczający stres wojenny. Jednak jego efekcty w organizmie okazały się tak niszczycielskie, że został wycofany wobec wysokich wskaźników migreny, guzów mózgowych i chorób wątroby, które występowały u żołnierzy, którzy go spożywali….Pomimo tego na puszce RED BULLA można wyczytać wśród składników: GLUCURONOLACTONE, skatalogowany medycznie jako stymulant.
Co jednak nie figuruje na puszce RED BULLA, to konsekwencje jego spożycia, które powinny być umieszczone w całej serii OSTRZEŻEŃ:

1).- Jest niebezpiecznie spożywać go, jeśli po jego spożyciu nie wykonujesz ćwiczeń fizycznych, ponieważ funkcja energetyzująca napoju przyspiesza rytm bicia serca i może spowodować nagły zawał.
2).- Jesteś w niebezpieczeństwie dostania wylewu do mózgu, spowodowanego tym, że RED BULL zawiera składniki, które rozcieńczają krew, by serce mogło łatwiej przetaczać krew by móc w ten sposób wysiłek fizyczny uczynić mniej wyczerpującym.
3).- Zabronione jest mieszanie RED BULLA z alkoholem, ponieważ mieszanka ta zmienia napój w “Śmiertelną Bombę”, która atakuje bezpośrednio wątrobę, powodując, że miejsce zaatakowane się nie regeneruje.
4).- Jednym z podstawowych składników RED BULLA jest witamina B12, używana w medycynie do ratowania pacjentów w stanie nieprzytomności po spożyciu olbrzymich dawek alkoholu. Stąd nadciśnienie i stan ekscytacji, w którym się znajdujesz po spożyciu RED BULLA, jak gdybyś był pod wpływem alkoholu.
5).- Regularne spożywanie RED BULLA wyzwala pojawianie się całej serii chorób nerwowych i neurotycznych nieodwracalnych.

WNIOSEK: Jest to napój, który powinien być zabroniony, ponieważ jest mieszany z alkoholem i tworzy bombę zegarową dla organizmu, przede wszystki, wśród nastolatków i dorosłych, którzy nie posiadają tej informacji.

PRZEKAŻ TO DALEJ, PRZYNAJMNIEJ NIECH LUDZIE WIEDZĄ I NIECH SAMI DECYDUJĄ

(RAPORT PHD KHALET GEBARA MD in USA California (UCLA University)

Źródło: http://aseti.strefa.pl/forum/viewtopic.php?p=16169#16169


I teraz masz wybór co z tą informacją zrobisz, albo ją wyśmiejesz, albo się zastanowisz, albo uwierzysz.

Decyzja należy do Ciebie. Pamiętaj jednak aby uszanować wolę drugiego człowieka i nie naśmiewać się z niego lub w inny sposób go nagabywać z powodu wyboru jego decyzji.

Osobiście nie wiem czy powyższe to prawda w 100%, równiedobrze może to być wyssane z palca, a za wszystkim kryje się jakaś wojna koncernów gdzie chodzi o kasę. Jednak mam za sobą doświadczenia chociażby z fluorem, szczepionkami czy aspartamem i skłaniam się temu co napisano, wolę dmuchać na zimne. Po prostu tego nie spożywam i nie będę spożywał.

Czerwiec 23, 2008 - Posted by | Inne | , ,

31 Komentarzy

  1. Ja akurat spożywałam tego bardzo dużo swego czasu. Nie piję kawy (nawet jakbym lubiła, nie powinnam) i potrzebowałam jakiegoś innego stymulanta, szczególnie, kiedy danego dnia nastawiałam się na wielogodzinne pisanie. Był to więc Red Bull, Burn i inne napoje energetyczne. Kiedyś sprzedawano Tymbark Active z naturalną kofeiną (tak przynajmniej to nazywali), ale chyba wycofano ten produkt ze sprzedaży, bo od dłuższego czasu nigdzie tego nie widzę.

    Ale a propos Red bulla i tym podobnych. Testując to na sobie spory okres czasu, wcale nie byłabym zdziwiona gdyby powyższa informacja okazała się prawdziwa. Zrezygnowałam już zresztą z napojów energetycznych na rzecz zielonej herbaty. I chociaż potencjalne rezultaty (mniejsza senność i lepsza koncentracja umysłu) nie są niestety tak widoczne, mój organizm czuje się potem o wiele lepiej.

    Jakbyś słyszał o jakiś alternatywach działających podobnie do kofeiny, daj znać.

    Komentarz - autor: zhenqing | Czerwiec 24, 2008

  2. ależ bzdurny artykuł :( niestety chyba dla ludzi z XIX wieku. juz pierwsze zdanie to calkowite klamstwo: organizm jest zdolny do wytwarzania bakterii (tu nazywanej substancja)?

    nie bronie actimela. po prostu wiedze w ilu miejscach te graomanstwo zostalo powtorzone i az rece mozna zalamac jak ludzie bezkrytycznie to łykają

    Komentarz - autor: kkarpieszuk | Czerwiec 24, 2008

  3. myślę, że to prawda.
    actimela nie pijam, redbulla raz w tygodniu przed meczem :)

    redbulla z alkoholem piłem raz na imprezie. W nocy obudziłem się, bo strasznie waliło mi serce. Wystraszyłem się…

    Od tego czasu nie pijam i nie polecam.

    Komentarz - autor: HrB | Czerwiec 24, 2008

  4. sądzę, że z tym wytwarzaniem bakteriii to oczywiste przejęzyczenie, ale faktem jest, że bakterie takie występuję naturalnie w naszych jelitach, i jeśli mają możliwość to tam po prostu egzystują, z kolei przy długotrwałej antybiotyko terapii stosowanie tego typu preparatów ma sens, bo zabijane są wówczas i bakterie „pożyteczne”, co do red bula, to w trakcie bitwy o Anglię Amfetamina też była stosowana powszechnie ( podawano ją dla zwiększenia wydajności pilotom RAF-u, no a dzisiejsza wiedza na jej temat nie pozwala jej zakwalifikować jako energetyzera- ku przestrodze

    Komentarz - autor: andy | Czerwiec 24, 2008

  5. Actimel to marketingowa bzdura stulecia. Zwykly jogurt ma te same wlasciwosci. Odzywiajmy sie normalnie i nie dajmy sie poniesc reklamie!
    A RedBulla pilam kilka razy, zeby z otwartymi oczami dojechac do celu… mialam wrazenie, ze pomagalo, choc zdrowy to on byc nie moze.

    Komentarz - autor: oliwiadrozd | Czerwiec 25, 2008

  6. Jak dla mnie ten actimel to zwykła ściema. Chwyt reklamowy. Ale jak sam autor przyznaje: lepiej dmuchać na zimne i tego nie pić.

    Red Bull – podobno robią to ze spermy byka, mi to wystarczy… :-P

    Komentarz - autor: kam | Czerwiec 26, 2008

  7. Ja nie pamiętam bym kiedykolwiek pił Red Bulla czy Actimela, a me problemy takie jak chorowitość zniknęły gdy zacząłem uprawiać sport po prostu ;) Po tej notce tym bardziej nie zamierzam się zbliżać do Actimeli czy innych chemii:]

    Komentarz - autor: konradm | Czerwiec 30, 2008

  8. Szukam informacji, jakoby w DK i FR zakazano sprzedaży RB… i co? i nic…

    Komentarz - autor: Googlista | Czerwiec 30, 2008

  9. Kto tak strasznie nie lubi Danone, że to rozpowszechnia? Konkurencja? Chyba nie, bo konkurencja trochę lepiej się zna na biologii…
    Człowiek nie produkuje bakterii, bakterie po prostu mieszkają w naszych jelitach i tam sobie żyją i się rozmnażają. Same, bez naszego w tym udziału.
    I póki co, jeszcze nikomu się nie udało „wyprodukować” sztucznie organizmu. Gdyby Danone to zrobił, to pewnie jego pracownicy już załapaliby Nobla, albo co. Poszukaj informacji o tym, jak niejaki Craig Venter próbuje osiągnąć stworzenie sztucznego organizmu, i na jakim jest etapie.
    Actimel zawiera szczep bakterii Lactobacillus casei, i można próbować uzupełniać braki bakterii w organizmie, tyle bakterii co w kubku jogurtu to są bardzo małe ilości (max kilka milionów) w porównaniu do tego, co siedzi u przeciętnego człowieka w jelitach (biliony). Bardziej prawdopodobne, że jest ich za mało, żeby wywarły jakiś efekt na naszą własną populację – no, chyba, że antybiotykiem wszystko się wybiło, i Lactobacillus z Actimelka będzie miał szansę się rozmnożyć. Prędzej uwierzę, że nie działa, bo bakterie są trawione, zanim dotrą do jelit, niż że przez Actimel będzie ich nadmiar.
    Natomiast szczep, który występuje w Actimelu, był badany pod różnymi względami i hamuje rozwój paru groźnych dla zdrowia bakterii, a być może i coś więcej (artykuły naukowe można znaleźć przez PubMed).
    Prawdopodobnie większość jogurtów – o ile są robione w porządnych warunkach – będzie miała zbliżone działanie. Niestety badania w UK wykazały, że wiele jogurtów i probiotyków nie dorasta do swojej reklamy, np. mają mniej „dobrych” bakterii, niż twierdzą, albo są zanieczyszczone jakimiś „niedobrymi” bakteriami. CO ciekawe, tylko Actimel i Yakult spośród wszystkich przebadanych zawierały tyle bakterii, ile obiecywały. Kontrola jakości nie wykazała też w nich żadnych zanieczyszczeń.

    O Red Bull może następnym razem…

    Komentarz - autor: migg | Czerwiec 30, 2008

  10. @migg
    Wszedłem sobie na twój blog i wygląda na to ze lubisz takie środki chemiczne. Ci którzy mogą niechaj baczniej uważają ;)

    Zauważyłem że jeden obóz jest „ostrożny” a drugi wręcz oburzony tym że taką informację umieściłem. Ciekawe nie?

    Komentarz - autor: Paweł | Czerwiec 30, 2008

  11. Muszę przyznać, że jesteś jedyną znaną mi osobą, która określa bakterie jako środki chemiczne ;) a bakterie są fascynujące, fakt.
    Jeśli informacja zaczyna się od totalnej bzdury (jak z tą produkcją bakterii przez organizm), to podchodzę do niej sceptycznie. Dalszy ciąg też był niewiele lepszy. A poza tym źródła informacji też są istotne (http://migg.wordpress.com/2007/08/14/wikipedysci-i-polityka/), a w tym tekście ich brakuje.
    A osobiście wolę Bakomę ;)

    Komentarz - autor: migg | Czerwiec 30, 2008

  12. Masakra. Na pierwszy rzut oka widać, że to pospolity „łańcuszek”. Aż mi wstyd, że moja dziewczyna wysłałą to mi i wszystkim moim znajomym. Polecam poszperanie w internecie zamiast gdybania:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Glucuronolactone
    http://wiadomoscihandlowe.pl/content/view/18249/2110/

    Ponadto wszystko co spożywane nieodpowiednio może spowodować śmierć. Na puszcze jest napisane, żeby nie łączyć z alkoholem i że jest przeznaczone dla osób z dużym wysiłkiem. Jest jeszcze mnóstwo niedorzeczności, których nie mam ochoty wymieniać.

    Pamiętajcie, wszystko można napisać w internecie, a od Was tylko zależy, czy w to uwierzycie czy nie.

    Komentarz - autor: Nie dam sie nabrać | Lipiec 1, 2008

  13. Ostrożność ostrożnością, ale od tego ‚listu'(bo ja akurat dostałem to mailem) bije niewiedza i zła propaganda. Nie chciałem spamować komentarza, szerzej wypowiedziałem się na swojej stronie/blogu.
    Tragiczne jest to jak ludzie bezkrytycznie przyjmują takie nierzetelne i nieprawdziwe informacje. Może zwyczajnie lubią się straszyć?
    Takie informacje zawsze warto konfrontować z WIARYGODNYM źródłem wiedzy.
    Zaznaczam, że ani nie nakładniam do kupowania actimela, ani nie mówię, że red bull nie może być szkodliwy. Chodzi mi o to, że argumenty użyte w powyższej wypowiedzi są w większości bzdurami.
    Pozdrawiam,
    P.
    P.S.
    Nie stawiał bym na tej samej półce actimela, red bulla, podejrzewanego o działenie rakotwórcze aspartamu, szczepionek(dlaczego w ogóle? przez wypadek ze szczepionką na wirusa Polio?) i fluoru…

    Komentarz - autor: Piotrek | Lipiec 1, 2008

  14. @Piotrek
    Z chęcią zapoznam się z „wiarygodnym” źródłem wiedzy, jeśli możesz podaj je.

    Ja mam swoje powody do stawiania na jednej półce powyższych. Wszystkie one ingerują w człowieka, jego chemię że tak to napiszę. Tak jakby bardziej ogłupić człowieka.
    Co do szczepionek pisałem o tym na swoim blogu, polecam książkę „Szczepienia-niebezpiecznie ukrywane fakty. Ian Sinclair”

    Ludzie nie lubią się straszyć, ale lubią skrajności (albo białe albo czarne)

    Komentarz - autor: Paweł | Lipiec 1, 2008

  15. Pawel, wrzucilam na swoj blog tekst dotyczacy Actimela, z linkami do zrodel, ktore sa bardziej wiarygodne od maila calkiem pozbawionego zrodel.

    Komentarz - autor: migg | Lipiec 2, 2008

  16. Paweł,

    Zajrzyj na blog Migga, ja na swoim blogu też zamieściłem kilka linków. Poza tym, zrób eksperyment – poszukaj sam, w wiarygodnych wg. Ciebie (właśnie, co uznajesz za wiarygodne?) źródłach informacji na temat wybranych argumentów z omawianego listu. Czy to będzie L.casei, czy „tajemniczy” glukuronolakton, czy jeszcze coś innego… może się zdziwisz ;) Tylko niech to nie będzie artykuł o ogólnej szkodliwości napojów energetyzujących, bo to jest głównie za sprawą dużej dawki kofeiny, co równie dobrze powoduje nadmierne spożywanie kawy…

    Pozdrawiam!

    Komentarz - autor: Piotrek | Lipiec 2, 2008

  17. Dzięki za informację, jeśli będę miał czas i energię, zagłębię się w temat. Coś mi się wydaje że diabeł tkwi w szczegółach, na razie odpuszczam sobie redu bulle i actimele.

    Komentarz - autor: Paweł | Lipiec 2, 2008

  18. @zhenqing i inni.
    W temacie napojów energetyzujacych polecam wszystkim Yerba Mate – napoj z naparu ostrokrzewu peruwiańskiego.
    Calkowicie naturalna sprawa, sam decudujesz w jakim stężeniu pijesz. Dostępne w większych miastach w specjalnych sklepach lub herbacianych czy typu Kuchnie Świata, ew. przez Internet.
    Sam pije od poł roku i b. dobrze sie czuję. Nie czuję się też uzależniony (w czasie urlopu nie pilem i nie czułem specjalnego łaknienia).
    Serdecznie polecam.

    Komentarz - autor: grzesiek w | Lipiec 3, 2008

  19. Istotnie, wiele jest w tym artykule niedomówień. Szkoda ludzi, którzy bezkrytycznie podchodzą do tego, co przeczytają.. warto zapoznać się chociażby z opinią ludzi, zamieszczoną pod artykułem (co też zrobiłam:) Najbardziej rażącym błędem rzeczowym w tym artykule jest rzekome ‚produkowanie bakterii, przez organizm człowieka’ Każdy, kto ma choć blade pojęcie na temat biologi, uzna to stwierdzenie za absurdalne. Co do innych argumentów przytoczonych w artykule, radze wszystkim zapoznać się z innymi źródłami, a potem oceniać ich wątpliwą wiarygodność.
    ———————————————————
    co się tyczy jakości produktów żywnościowych, polecam artykuł: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5424720,Tysiace_ton_zepsutych_serow_trafilo_na_europejski.html

    Komentarz - autor: Circe | Lipiec 4, 2008

  20. ja kiedyś piłem Red Bull sam bo byłem bardzo zmęczony po pracy wiec postanowiłem go wypić podobno straciłem nieprzytomność i strasznie słabo mi było jak już odzyskałem tą przytomność to miałem gorączkę od 38 do 40 stopni i gardło miałem chore wiec coś musi być nie tak z tym Red Bullem
    WIEC POLECAM GO NIE PIĆ!!!! „Jeśli chciałbyś dalej żyć to nie musisz jego pić”

    Komentarz - autor: Szymek | Lipiec 5, 2008

  21. no a ja na Euro 2008 kupiłem sobie 2 piwa i 2 red bulle postanowiłem je pomieszać i wypić po jakiejś tam godzinie tak mi zaczeło serce walić że masakra moja żona chciała nawet po karetkę zadzwonić ale to tylko strata czasu powiedziałem że poboli i przestanie

    Komentarz - autor: Łukasz | Lipiec 5, 2008

  22. Po przeczytaniu nie dowiedziałem się nic nowego. Wiadomo (i chyba jest logiczne), że jak będziemy coś pić/jeść bez przerwy ( tym bardziej, jeżeli zawiera to bakterie/chemie która aktywnie na nas działa ) nasz organizm zacznie się zmieniać.
    Logiczne też wydaje się stwierdzenie : stosuj z umiarem i kiey potrzeba. Zapewniam was, że jeżeli kupili byście w aptece jakiś silny środek przeciwbólowy i łykali 2 dziennie przez dwa tygodnie ( w analogi do picia redbula dla smaku ) to raczej na zdrowie wam nie wyjdzie …
    Czytając np: komentarz „wypiłem po pracy i straciłem przytomność” ręce opadają. Pisze wyraźnie PRZED wysiłkiem?.
    To tak samo jakby dolać oleju do samochodu, kiedy silnik już dawno się zatarł.

    Artykuł jest świetny – bo zmusza do myślenia (zapominając o pewnych nagięciach zawartych w treści). Niestety to często boli…

    Komentarz - autor: [K] | Lipiec 7, 2008

  23. Dlaczego tak „potężnie” reklamuje się w TV red bula?
    Dlaczego jawnie, jasno i wyraźnie nie ma informacji o tym że red bula trzeba używać ‚ostrożnie’ ogólnie mówiąc.

    Ten napój jest reklamowany i ogólnie propagowany jako „super extra dla każdego” coś jak coca-cola.
    To mnie właśnie zastanawia, coś w tym jest? czy może to tylko zwykła reklama.

    @[K]
    Piszesz żeby stosować wszystko z umiarem. Ok ale co jeśli dajmy na to jakiś środek chemiczny jest w każdym produkcie? Wtedy nie ma znaczenia czy spożywasz jedno i to samo czy wszystko po trochu. Wchłaniasz ten środek i już. To tylko taki przykład, który mi się nasunął.

    Komentarz - autor: Paweł | Lipiec 7, 2008

  24. heheeh ;D można się uśmiać czytając to wszystko;D
    „podobno straciłem nieprzytomność i strasznie słabo mi było”-ten tekst mnie rozwalił jak można stracić „nieprzytomność” hihi;D
    a co do red bulla to każdy pije tyle ile mu się podoba i na własną odpowiedzialność więc chyba wie co pije a przynajmniej powinien wiedzieć… wszystko z umiarem i będzie dobrze;D

    Komentarz - autor: krishna | Lipiec 15, 2008

  25. @krishna
    Jeden się uśmieje a drugi się zdziwi, oczywiście trzeci się zdenerwuje.

    Ja tam się raczej zdziwiłem co napisałaś. Typowa ignorancja.
    Niby każdy powinien wiedzieć co spożywa, a tak naprawdę tak nie jest. Czy wiesz co znajduje się w napojach które pijesz, albo w tym co jesz. Jesteś absolutnie pewna?

    Może i dobrze, bo gdybyś przejrzała na oczy nie było by Ci tak miło…

    Komentarz - autor: Paweł | Lipiec 15, 2008

  26. ja pije tylko wode niegazowanom 5 litrów dziennie

    Komentarz - autor: julia | Lipiec 19, 2008

  27. Zuch dziewczyna. Tylko po co aż tyle? Ja też ostatnio piję samą wodą, kupuje takie 5 litrowe bańki, starczy na jakiś czas :D

    Komentarz - autor: luxveris | Lipiec 20, 2008

  28. witam, jestem z belgij, ide co tydzien do klubu i u nas pija tylko Burn wodka, nie wiem czy w artykule mowia prawde , ale ja co tydzien po 2<.. szklakek pije i nie mialem zadnych problemow, wiec nie wieze o te problemy z alkoholem.
    Ale przed maratonem (20km, polowa maratonu) wypilem red bulla, to mi serce ostro cisnelo po 2kilosach a bylem dobze wytrenowany. Przeszlo po jakims czasie i dokonczylem wyscig. Od tego czasu nie biore energetyzujacych napojow przed wysilkiem.

    Komentarz - autor: filcio | Sierpień 1, 2008

  29. Kiedy musiałam jakoś przetrwać wysiłek intelektualny piłam red bulla w ilości po 3 puszki na dobę… Trwało to jakieś 3 dni.I wiecie co? W dniu egzaminu nie wstałam z łóżka. Po prostu nie miałam siły się podnieść, a serce zachowywało się tak, jakby za chwilę miało przejść zawał!
    Mój kolega wypił w ciagu jednej doby 4 puszki i znalazł się na pogotowiu z migotaniem przedsionków…
    Każdy ma wolny wybór. Ja jednak już tego nie ruszam.

    Komentarz - autor: ania | Sierpień 15, 2008

  30. Obrona Actimela jest dość zorganizowana i wygląda na moje oko dość zorganizowanie, w epoce buzz marketingu całe masy ludzi mogą chcieć odwrócić kota ogonem.

    Moje spostrzeżenia: bakterie probiotyczne występują już w jelitach noworodków. Te które żyją w przewodzie pokarmowym człowieka rozmnażają się przez podział i są naturalnie lepiej przystosowane do środowiska jelit niż te hodowane na mleku. Stąd istotnie te z Actimela mogą 1. ginąć po drodze, a później szybko umierać w obcym im środowisku które nie jest pełne laktozy. 2. Organizm nie wytwarza bakterii i nie wiem czy poza ograniczaniem ich wzrostu przez przeciwciała ma wpływ na zwiększanie ich ilości. Tu może duże znaczenie mieć dieta.

    Komentarz - autor: Adi | Wrzesień 29, 2008

  31. Świetny art. Zapraszam do mnie :)

    Komentarz - autor: deviltech | Listopad 12, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: