Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Obserwacja: huśtawka nastrojów

Coś kiedyś zaobserwowałem i nadal to obserwuje, u siebie oraz innych ludzi.

A jest to coś w rodzaju nie dotrzymywania słowa, ktoś jest nie słowny, a nawet ktoś jest kłamcą. Zaprzecza sam sobie, ktoś ma huśtawkę nastrojów.

Ogólnie pewnie ogólnie wszyscy to znają. Napiszę trochę takich moich przykładów…

Moja siostra kiedyś do mojej mamy powiedziała: „a bo byłaś wtedy na nie” domyślam się że może chodzić o jakieś sprawy kobiece kiedy to one wtedy są trochę inne niż zazwyczaj. Generalnie chodzi oto że jednego dnia jest inna i drugiego też inna. Ostatnio siostra zdawała maturę, jeden przedmiot zdała całkiem ok i była wesoła jak małe dziecko, na drugi dzień inny przedmiot zdawała i już nie poszło jej tak dobrze jak ostatnio…jaka była? chodziła trochę smutna i nie pewna, ale nagle zadzwonił chłopak z zagranicy i już wskazówka nastoju przechyliła się na drugą stronę.


Czytam nieraz jakieś artykuły i inne czytanki. Niektóre są tak „fajne” że mam ochotę zaraz coś zrobić. Po chwili już mi się odechciewa. Innym razem czytam coś innego albo oglądam coś, już po np filmie mam „dołowaty” nastrój i myśli. Znaczy się wskazówka nastroju mi się przechyliła.

Jesteśmy zmienni jak pogoda, jak chorągiewki na wietrze

Mam cytat na ten temat…

„(…)– Jednym z ważnych błędów człowieka – powiedział – o którym trzeba nieustannie pamiętać, jest jego złudzenie co do swojego “Ja”.

Człowiek taki, jakim go znamy, “człowiek maszyna”, człowiek, który nie może “czynić”, i z którym oraz przez którego wszystko “się zdarza”, taki człowiek nie może mieć stałego i pojedynczego “Ja”. Jego “ja” zmienia się tak szybko, jak jego myśli, uczucia, nastroje; i popełnia on poważny błąd, uważając się zawsze za jedną i tę samą osobę; w rzeczywistości jest on zawsze inną osobą, nigdy tą, którą był jeszcze przed chwila.

Człowiek nie ma stałego i niezmiennego “Ja”. Każda myśl, każdy nastrój, każde pragnienie, każde doznanie mówi “Ja”. I za każdym razem przyjmuje się za oczywistość, że wszystko to przynależy do Całości, do całego człowieka i że dana myśl, pragnienie czy niechęć są wyrażane przez tę Całość. W rzeczywistości nie ma żadnej podstawy do takiego założenia. Każda myśl i pragnienie człowieka pojawia się i żyje całkiem oddzielnie i niezależnie od Całości. Całość nigdy sama się nie wyraża z tego prostego powodu, że jako taka istnieje ona tylko fizycznie jako rzecz, a abstrakcyjnie jako koncept. Człowiek nie ma pojedynczego “Ja”. Ale zamiast tego, istnieją setki i tysiące małych, oddzielnych “ja”, bardzo często zupełnie sobie nieznanych, nigdy nie stykających się ze sobą, albo też wrogich wobec siebie, wzajemnie wykluczających się i niezgodnych ze sobą. W każdej minucie, w każdej chwili, człowiek mówi albo myśli “Ja”. I za każdym razem jego “ja” jest inne. W jednej chwili jest to myśl, w innej pragnienie, jeszcze w innej doznanie, inna myśl i tak dalej, bez końca. Człowiek jest wielością. Imieniem człowieka jest legion.

Następowanie po sobie różnych “ja” i ich ciągła, oczywista walka o dominację kontrolowane są przez przypadkowe zewnętrzne wpływy. Ciepło, słońce, piękna pogoda, natychmiast przywołuje całą grupę “ja”. Zimno, mgła, deszcz, przywołuje inną grupę “ja”, inne skojarzenia, inne uczucia, inne działania. Nie istnieje w człowieku nic, co byłoby w stanie kontrolować tę zmianę “ja”. Dzieje się tak głównie dlatego, że człowiek jej nie spostrzega albo o niej nie wie. Żyje on zawsze w swoim ostatnim “ja”. Niektóre “ja” są oczywiście silniejsze od innych. Ale nie jest to ich własna świadoma siła; zostały one stworzone dzięki sile przypadku albo dzięki mechanicznym, zewnętrznym bodźcom. Edukacja, naśladowanie, czytanie, hipnotyzm religii, kasty i tradycji albo też urok nowych haseł, tworzy w osobowości człowieka bardzo silne “ja”, które dominuje nad całą serią innych, słabszych “ja”. Ale ich siła jest siłą “rolek” w centrach. Wszystkie “ja”, składające się na osobowość człowieka, mają takie samo źródło jak zapisy na “rolkach”. Są one wynikiem zewnętrznych wpływów i, tak samo jak “rolki”, są wprawiane w ruch i kontrolowane przez najświeższe z tych zewnętrznych wpływów.

Człowiek nie ma indywidualności. Nie ma jednego, dużego “Ja”. Człowiek jest podzielony, jest wielorakością małych “ja”.

Każde oddzielne małe “ja” potrafi nazwać siebie Całością, działać w imię Całości, zgadzać się albo nie zgadzać, robić obietnice, podejmować decyzje, z którymi inne “ja” albo Całość będą musiały sobie radzić. To tłumaczy, dlaczego ludzie tak często podejmują decyzje, a tak rzadko wprowadzają je w życie. Człowiek postanawia, że począwszy od następnego dnia będzie wstawać wcześnie rano. Jedno “ja” czy też grupa “ja” to postanawia. Ale samo wstawanie jest w mocy innego “ja”, które zupełnie nie zgadza się z podjętą decyzją i może nic nawet o niej nie wiedzieć. Oczywiście człowiek będzie rano długo spał, a wieczorem na nowo postanowi wstać wcześnie. W niektórych wypadkach może to spowodować bardzo nieprzyjemne dla człowieka konsekwencje. Małe, przypadkowe “ja” może w pewnym momencie coś obiecać – nie sobie samemu, ale komuś innemu – po prostu ze zwykłej próżności albo dla zabawy. Potem znika, a człowiek, to znaczy cała ta kombinacja innych, całkiem niewinnych “ja”, będzie musiał za to płacić przez całe swoje życie. Jest to tragedia ludzkiego istnienia, że każde małe “ja” ma prawo wypisywać czeki i weksle, a człowiek, czyli Całość, musi je płacić. Całe życie ludzkie często polega na płaceniu weksli, które wystawiło małe, przypadkowe “ja”.

Nauczania Wschodu zawieraj rozmaite, alegoryczne obrazy, za pomocą których próbuje się z tego punktu widzenia przedstawić naturę człowieczego bycia.

I tak, w jednym nauczaniu człowiek porównywany jest do domu bez właściciela i bez rzadcy, w którym zamieszkuje wielu służących. Wszyscy oni zapomnieli już o swoich obowiązkach i nikt nie chce robić tego, co powinien. Każdy, chociaż przez chwilę, chce być panem, i nad domem, w takim bezładzie, wisi duże niebezpieczeństwo. Jedyna szansa ratunku znajduje się w rękach grupy bardziej wrażliwych służących, którzy mogą razem wybrać tymczasowego rządcę, czyli zastępcę rządcy. Ten zastępca rzadcy będzie mógł odesłać innych służących na ich miejsca i spowoduje, że każdy zacznie wykonywać swoją własną pracę: kucharz w kuchni, woźnica w stajni, ogrodnik w ogrodzie, itd. W ten sposób dom można przygotować na przyjazd prawdziwego rządcy, który z kolei przygotuje go na przyjazd pana.

Porównanie człowieka do domu, w którym oczekuje się na przyjazd pana, często spotyka się w tych nauczaniach Wschodu, gdzie zachowały się ślady pradawnego poznania. Jak wiemy, temat ten w różnych formach, pojawia się też w wielu przypowieściach Ewangelii.

Ale nawet najbardziej jasne zrozumienie własnych możliwości nie przybliży człowieka do ich urzeczywistnienia. Aby je urzeczywistnić, musi on bardzo silnie pragnąć wyzwolenia i musi chcieć wszystko poświęcić, wszystko zaryzykować, dla dobra tego wyzwolenia.(…)”

Z książki – P.D.Uspieński „Fragmenty nieznanego nauczania”

Gdybyśmy mieli jedno „ja” bylibyśmy nie zmienni, a jesteśmy zmienni. Mamy więc wiele różnych małych „ja”. One wszystkie działają w odpowiednich momentach, inne myśli mamy podczas wnerwienia i przyjemności itd. Przykładów można mnożyć, jednak najważniejsza jest obserwacja siebie oraz innych.

Co ma na celu ten post?
-informację

Ludzie są kłamcami dla siebie oraz innych, czynią poprzez swoje małe ja, tak jak wiatr zawieje…

O czym teraz myślę? które „ja” jest w działaniu?

Udapte

Interesujący tekst na temat, na stronie:
http://quantumfuture.net/pl/gnoza1.htm

Maj 11, 2008 - Posted by | Człowiek | , ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: