Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Jedzenie, supermarkety i nasze zdrowie

W dzisiejszym poście znowu będzie o żarciu.

Będzie znowu ponieważ ludzie oto nie dbają. Ludzie nie dbają oto co jedzą i jakie może to mieć konsekwencje dla nich samych i dla innych np jeśli mają dzieci. Jak to by było gdyby rodzice truli swoje dzieci tylko dlatego że brak im wiedzy, po prostu mogą być czegoś nie świadomi. Oh to by było okropne i nie prawdziwe!

Właśnie „nie prawdziwe” ludzie nieustannie upierają się że wszystko jest ok. Przecież nie dopuszczalne jest abyśmy my ludzie mogli czymś się truć, prawda?

Polacy jednak raczej nie są bogatym krajem, cóż w dobie marketów pod dostatkiem jest wszystkiego. Więc JA chcę i kupuję, a że pieniędzy nie ma za dużo więc wybieram najtańsze, też dobre jest co nie? Co z tego że to dobre, (w zasadzie takie właśnie ma być) jeśli to jest marnej jakości. Być może jednym ze sposobów jest ograniczenie się do produktów niezbędnych, jeśli już nie masz za dużo kasy.

Ok, aby podważyć to ciągłe upieranie się znalazłem pewien artykuł.

To może być również dobry artykuł dla sknerusów (nie wiem jak się pisze poprawnie) albo dla tych co przesadnie oszczędzają.

Artykuł pochodzi ze strony gazeta.pl „Najniższa półka

„(…)Kupujemy tanio, najtaniej. Ale czy zastanawiamy się, jakim prawem te rzeczy tak mało kosztują? W imieniu nas, konsumentów, schylam się do najniższej półki.

Najtańszy chleb. Chleb Polskie Zboża – 1,29 zł

– To chyba najtańszy chleb półkilogramowy w Warszawie – przyznaje dyr. Maria Wieteska z warszawskiej Spółdzielni Piekarsko-Ciastkarskiej SPC. – Stworzyliśmy dla Biedronki tanią markę Polskie Zboża.

– Jakim cudem ten chleb jest taki tani?

– Pełna mechanizacja produkcji, to już przemysł, linia produkcyjna wypuszcza kilka tysięcy bochenków na godzinę.

– Czym różni się od waszego markowego chleba za 2,39?

– Nasz Chleb Baltonowski jest smakowo inny, mówią, że „prywaciarski”. Tam stosujemy naturalne zakwaszanie, kwas mlekowy, bakterie, które pracują nad fermentacją. To wymaga pracy ludzi. Pracownicy pilnują, przekładają, przenoszą zakwas do kolejnych dzież.

– A Polskie Zboża?

– W 85 proc. jest produkowany z mąki pszennej. Od 2005 roku ona jest tańsza od żytniej. I nie jest potrzebna przedłużona fermentacja mąki żytniej. A czas to pieniądz.

Najtańsza szynka. Szynka ogonówka. 1 kg – 13,99 zł

„Extra nastrzyk 200 procent! Extra produkt! 160 procent sukcesu! Vitasol”. Ewa Mrówka z PIH pokazuje mi kolorowe reklamy, jakich nie znajdziemy w prasie codziennej. Ta pochodzi z pisma „Gospodarka Mięsna”. Kolejna z pisma „Mięso i Wędliny”, dotyczy preparatu Vitacel: „Wyższa wydajność obróbki cieplnej! Lepsza tekstura i smak! Wyjątkowe wiązanie wody i tłuszczu! Błonnik pszenny – wyjątkowe połączenie zdrowia i funkcji! Bez pylenia na produkcji, bez kapania na ogniu”.

– I co w tym złego? Może taki błonnik pszenny jest bardzo zdrowy.

– Nie mówię, że nie jest. Ale to w niczym nie przypomina prawdziwej szynki, jakiej smak pamiętamy sprzed lat. Do 2003 roku obowiązywały Polskie Normy, zgodnie z którymi wędlina przekraczająca masą 130 proc. surowca (czyli z kilograma mięsa uzyskiwano powyżej 1,3 kg szynki) była uznawana za produkt szynkopodobny. Teraz stosowanie tych norm to dobra wola producenta. Konsument powinien jednak wiedzieć, że kupuje wędlinę złożoną w połowie z szynki, a w połowie z roślinnych dodatków białkowych i wody.

– Naprawdę tylko w połowie z szynki?

– Fachowcy potrafią z kilograma mięsa uzyskać dwa kilo produktu. Nastrzykuje się je wodą, a potem dodaje substancje wiążące wodę i sól, dlatego wędliny są takie słone. Także kolagen (białko stosowane głównie w kosmetykach). I dodatki sojowe, które poprawiają strukturę i zwiększają zawartość białka tak, że w laboratorium nie da się wykryć fałszerstwa.

– Czy to naprawdę źle?

– Są różne mody. Mięsarze twierdzą, że Polacy lubią, kiedy szynka „płacze”, wilgotne wędliny uważają za soczyste. I przekonują, że od kiedy pojawiły się nowoczesne wędliny z wodą i soją, które mają przez to mniej tłuszczu – to ludzie są zdrowsi.

Dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Instytutu Żywności i Żywienia oponuje: – Człowiek to nie tylko układ krwionośny. Soja nie jest źródłem żelaza, tylko prawdziwe mięso. A bardzo dużo jest w społeczeństwie niedokrwistości i żelazo jest potrzebne. Ponadto europejska soja jest bogata w fitoestrogeny. Ich nadmiar powoduje hamowanie wytwarzania hormonów własnych, zwłaszcza testosteronu. To dobre dla kobiet w menopauzie. Czy to nie przez tę soję mężczyźni robią się tacy zniewieściali, opóźnia się dojrzewanie płciowe u chłopców?

O najtańszą szynkę z Carrefoura pytam jej producenta Henryka Kanię, właściciela zakładów mięsnych w Pszczynie.

– Mamy wędliny z różnych półek: szynki dojrzewające, polędwice surowe. A szynka z łopatki jest tańsza.

– Ile wody jest w najtańszej szynce?

– Przecież samo mięso składa się w 70 procentach z wody. Wiedział pan?

– Spytam inaczej: ile wędliny uzyskuje pan z 1 kg szynki?

– 1,20-1,30 kg. To standard.

– Co pan dodaje, że ona się tak zwiększa? Soję?

– Jeśli ktoś dodaje soję, to musi to napisać na etykiecie.

– A pan dodaje czy nie?

– Są substancje białkowe, może niektóre na bazie soi. Uczciwie mówiąc, to nawet nie wiem.

– A kto ma wiedzieć jak nie pan?

– Mam czterech technologów, musiałbym ich spytać.

Najtańszy keczup. Keczup Tesco – 1,99 zł

Rekordowe przebicie – produkt Tesco jest ponad trzy razy tańszy od Hellmann’sa (6,23) – ale też rekordowe przegięcie.Trzy pierwsze składniki Hellmann’sa: koncentrat pomidorowy (63 proc.), cukier i woda. Keczup Tesco to właściwie sok: woda, przecier pomidorowy (19 proc.), cukier.

– Nie tyle sok, co napój, bo ilość pomidorów jest tu śladowa – prostuje dr Monika Hoffmann z Wydziału Technologii Żywienia SGGW. – Nie dość, że przecieru jest bardzo mało, to jest jeszcze trzy razy mniej stężony niż koncentrat. Coś musi zagęszczać ten produkt – woda związana za pomocą skrobi. Najbardziej przypomina mi to budyń o smaku pomidorowym.

Byłem pewien, że droższy keczup będzie „bez konserwantów” – ale nie, ma je tak jak tańszy. Dietetyk dr Kozłowska-Wojciechowska się nie dziwi: – Sztuczne konserwanty są przebadane, dopuszczone do użytku i nie szkodzą. A najstarszym konserwantem jest sól, tyle że produkty konserwowane w ten sposób wcale nie są zdrowe. Sól w nadmiarze przyczynia się do udarów mózgu, raka żołądka. Jemy 14 g soli dziennie, a powinniśmy jeść 5-6 g.

Najtańszy dżem

Dżem truskawkowy Sympathica. 0,5 litra – 2,39 zł

Najtańsze dżemy to sam ulepek. Bo bierze się do ich produkcji mało owoców, a dużo pektyny (roślinna żelatyna z wytłoków jabłkowych lub cytrusowych), wody i cukru. Powstaje dżemowa galaretka. Kremowe truskawki w słoiczku cuchną siarką. – To pulpa, czyli owoce utrwalone dwutlenkiem siarki – wyjaśnia doktor Monika Hoffmann ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Z pulpy robi się dżem, bo fabryka nie pracuje przecież tylko wtedy, kiedy owoce są świeże.

– Dwutlenek siarki odparowuje, ale czuć pozostałości. Mogą one być alergizujące – dodaje dr Hoffmann. – Lepszym sposobem przechowywania owoców jest mrożenie, bo zachowują wtedy wartości odżywcze, witaminy. Ale to jest droższe.

A może być jeszcze taniej – kiedy dżem zrobi się z przecieru. Owoce na przecier nie muszą ładnie wyglądać, więc trafiają tam nadpsute odrzuty.

Dżem trzeba czymś utrwalić. Nie trzeba bać się chemicznych konserwantów, wszystkie są przebadane i dopuszczone do użytku. Ale lepsza – i droższa – jest obróbka termiczna i szczelne zamknięcie. Tak jak nasze babcie gotowały na gazie słoiczki konfitur. Jeśli dżem jest w plastiku, to na pewno został utrwalony konserwantami.

Rekordowo tani dżem Sympathica z Lidla jest sprzedawany w bardzo ładnych kubeczkach z cienkiego plastiku.

W 100 g jest 47 g cukru i 36 g truskawek.

Dla porównania w dżemie z Łowicza jest odwrotnie: 40 g owoców i 36 g cukru.

– Tani dżem na kanapce w smaku będzie podobny – ocenia Marcin Wiliński, kucharz z warszawskiej knajpki Pod Lipą. – Ale jeśli weźmie się go do naleśników i podgrzeje, to on się roztopi i wypłynie.

Najtańszy napój. Grapcio z sokiem. Butelka – 1,39 zł

Dr Monika Hoffmann ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego trzyma w szafce napoje dla dzieci. Kolorowa woda z cukrem. Grapcio z sokiem zawiera 1 proc. soku.

– Spójnik „z” jest w tej sytuacji nieuczciwy – uważa pani doktor. – Bo na przykład Frutek O SMAKU marchwiowo-pomarańczowo–bananowym przynajmniej nie oszukuje, a ma 3 proc. soku. Jednak to nadal dramatycznie mało, bo nawet fanta – odsądzana od czci i wiary, że taka słodka i niezdrowa – ma aż 6 proc. soku.

– Jakim cudem napój Grapcio jest tak tani?

– Bo czynnikiem kosztotwórczym jest sok – wyjaśnia Dariusz Olczar, główny technolog Ustronianki. – A Grapcio jest zaliczany do grupy napojów bezalkoholowych. W tej kategorii tylko nieliczne produkty posiadają w składzie sok owocowy. Wśród nich nasz Grapcio.

– Czy to jest zdrowe dla dzieci?

– Nasze napoje są produkowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa żywnościowego i w myśl niego są produktami dopuszczonymi do spożycia – odpowiada technolog Ustronianki.

Dopuszczone nie znaczy zdrowe, jeśli napój to sam cukier – oprócz wody. Dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Instytutu Żywności i Żywienia oponuje: – Cukier to prosta droga do otyłości. Młodzi ludzie ok. 15 proc. spożywanych kalorii czerpią ze słodzonych napojów.

Najtańszy syrop malinowy

Syrop malinowy Tesco. Butelka – 1,05 zł

Często nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, wystarczy czytać etykiety. Trzeba tylko znać podstawową zasadę: składniki wypisuje się według objętości, to, czego jest najwięcej – na początku, czego najmniej – na końcu. Z czego jest zagęszczany syrop malinowy? Z malin?

Zaprawa do napojów o smaku malinowym Tesco kosztuje trzy razy taniej niż markowy syrop. Składa się kolejno z wody, syropu glukozowo-fruktozowego, kwasku cytrynowego, stabilizatora, aromatu, substancji słodzącej, barwnika oraz substancji konserwującej. Malin nie ma tu ani śladu, jest tylko chemiczny aromat. Syntetyczne aromaty robi się z estrów, aldehydów i ketonów, czyli z ropy naftowej.

– Niech pan nie przesadza – oponuje dietetyk dr Kozłowska-Wojciechowska. – To substancje dopuszczone do użytku. Syntetyczny aromat nie jest szkodliwy, a nadmiar cukru tak.

Wracam do półki z syropami owocowymi. Dla odmiany biorę pod lupę drogi produkt – syrop malinowy Herbapolu za 4,89 zł.

Czytam etykietę: cukier, syrop, woda i dopiero na czwartym miejscu zagęszczony sok. Ale jaki? Aroniowy! Dodatek zagęszczonego soku malinowego jest znikomy, bo został wymieniony nawet za aromatem.

Ściślej, taki sok Herbapol produkował na jesieni. Zimowa dostawa różni się składem: cukier, syrop, woda, zagęszczony sok aroniowy i… zagęszczony sok z czarnej marchwi. Jest też precyzyjna informacja, ile jest dwukrotnie zagęszczonego soku malinowego: 0,25 proc. To jedna malinka.

Jacek Sim z Herbapolu wyjaśnia: – Sok malinowy nie nadaje się do dłuższego przechowywania, gdyż nawet przygotowany metodą domową po pewnym czasie traci swój naturalny kolor i brązowieje. Odpowiednio dobrana kompozycja dodatkowych – poza zagęszczonym sokiem malinowym – składników zapewnia kolor, smak i zapach malinowy intensywniejszy i trwalszy niż sam sok malinowy. Wynika to z oczekiwań konsumentów. Ponadto zdrowotne walory produktu dzięki aronii są wyższe, niż zapewniałby sam syrop malinowy.

Najtańszy nektar. Garden. 2 litry – 3,69 zł

Nektar to napój bogów olimpijskich, wspaniały i delikatny. Ale to dotyczy mitologii, a nie sklepowych półek.

Bo na półkach najwyżej jest sok. W sezonie robi się go ze świeżych owoców, potem można rozcieńczyć uzyskany koncentrat. Ale obowiązuje zasada: sok nie może być jednocześnie dosładzany i zakwaszany. Albo się go nieznacznie dosładza (do 15 g cukru na litr, żeby skorygować smak, np. sok grejpfrutowy), albo zakwasza (np. sok gruszkowy, winogronowy).

Nektar zawiera 25-50 proc. soku. To średnia półka. W przypadku owoców, które można wycisnąć (np. pomarańcze, jabłka), obowiązująca ilość soku to 50 proc. A nektary z papkowatych i gęstych owoców jak banan oraz bardzo kwaśnych jak czarna porzeczka, aronia muszą mieć 25 proc. soku.

Najniżej są napoje owocowe, które muszą zwierać powyżej 20 proc. soku. Producenci starają się ukryć wstydliwe słowo „napój”. „Garden prosto z sadu” to niezła ściema. Wbrew temu hasłu z tyłu znajdziemy małą czcionką, że został wyprodukowany bynajmniej nie ze świeżych jabłek, tylko z zagęszczonego soku owocowego. Zawiera 20 proc. owoców. W tej sytuacji wybite z przodu hasło „100 procent świeżego smaku” jest co najmniej wprowadzeniem klienta w błąd. A hasło „1+1 litr gratis” robi się zabawne. – Ten gratis to posłodzona woda – komentuje dr Monika Hoffmann z SGGW.

Dokładnie tak jest. Garden kosztuje 3,69 zł za dwa litry, gdy za litrowy sok jabłkowy Fortuny trzeba zapłacić 3,08. Czyli litr wody z cukrem (uwaga, jeszcze taniej jest ze słodzikiem!) kosztuje 61 groszy.

Najtańszy sos do pieczeni. Sos do pieczeni Tesco – 0,99 zł

Sosy do pieczeni, pięć pierwszych składników w dwóch markach. Marka Tesco: mąka pszenna, laktoza, skrobia ziemniaczana, sól, substancja wzmacniająca smak. Droższy Knorr, za 1,67 zł: skrobia modyfikowana, maltodekstryna, glukoza, mąka pszenna, tłuszcz roślinny. Sos Tesco potania mąka.

– Cenę droższego sosu podnosi skrobia chemicznie modyfikowana (jest w pełni bezpieczna i nie należy tego mylić z żywnością genetycznie modyfikowaną), która lepiej kleikuje – wyjaśnia dr Monika Hoffmann. – W drugim taką funkcję ma mąka, ale sos trzeba długo mieszać, a i tak nie uzyska się równie gładkiej konsystencji.

Najtańsza mielonka wieprzowa. Mielonka w puszce Tesco – 2,49 zł

Markowy luncheon meat z Sokołowa (za 4,29 zł puszka) to 53 proc. mięsa wieprzowego, dalej woda, tłuszcz wieprzowy, skrobia, białko sojowe itd. Natomiast marka Tesco (za 2,49 zł) składa się przede wszystkim z tzw. mięsa oddzielonego mechanicznie (MOM, inaczej spray mięsny), i to z kurcząt. Jest go w produkcie aż 33 proc. Dalej: woda, skórki wieprzowe (fu!), tłuszcz wieprzowy i dopiero na piątym miejscu mięso wieprzowe – zaledwie 6,6 proc. Czyli najtańsza mielonka wieprzowa jest z mięsa kurczaków.

– I bardzo dobrze, bo kurze jest zdrowsze od czerwonego – komentuje zaskakująco dietetyk dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska.

Jednak wieprzowina, którą udaje kurczak, sama potrafi udawać cielęcinę. Krystyna Gawkowska z Państwowej Inspekcji Handlowej do dziś nie może się nadziwić produktowi Parówki Cielęce, który kiedyś widziała. W składzie była sama wieprzowina, o jedną trzecią tańsza od cielęciny.

Najtańsze orzeszki w puszce

Orzeszki Carrefoura i Tesco – 1,50 zł

– Jakim prawem pana orzeszki są takie tanie?

Szef firmy produkującej orzeszki w puszkach, m.in. dla Carrefoura i Tesco, nie chce podawać w gazecie nazwiska ani swojej marki. W zamian będzie odpowiadał szczerze.

– Czasem sieć sprzedaje poniżej ceny zakupu. Mogę pokazać faktury. Sprzedajemy im puszkę po 1,30 zł, a oni wystawiają towar po 1,20. Przyciągają ludzi.

To 1,30 to i tak dwa razy taniej niż markowe orzechy, bo orzeszki Felix kosztują 3,50 zł.

– Większość producentów sypie śmieci. Orzeszki, które nie powinny iść do konfekcji, tylko na krajankę do cukiernictwa.

Skąd się bierze te śmieci?

– Z Hamburga. To orzechy z Chin, które przypłynęły do Niemiec i tam okazuje się, że są nieodpowiedniej jakości. Lekko zjełczałe, nadają się na paszę, a nie dla ludzi. Powinno się to odesłać do nadawcy na jego koszt. Więc Chińczyk woli spuścić cenę o połowę, ale pozbyć się kłopotu.

– Polska nie importuje takich orzechów?

– Nie przeszłyby badań aflotoksyn, to takie pleśni rakotwórcze. U nas te przepisy są zbyt surowe, u Niemców łagodniejsze. A jak sprowadzam te orzechy z Unii Europejskiej, to już nie muszę robić badań.

– Pan sprowadza?

– Przyznam, że zdarzyło mi się zakupić partię z Hamburga dla jednej z sieci. Bo dla supermarketów tylko cena się liczy.

Najtańsza pasta do zębów. Dentica – 2,69 zł. To prawie jedna trzecia ceny markowej pasty Blend A Med.

Prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego Marek Ziętek wyjaśnia, że pasta do zębów służy do trzech rzeczy. Ma działać przeciwpróchnicowo, czyli powinna zawierać związki fluoru. Przeciwzapalnie – triclosan. I oczyszczająco – tlenek wapnia, związki cynku. Ziętek domyśla się recepty na tańszą pastę. Po pierwsze, stosuje się bardziej zanieczyszczony krajowy tlenek wapnia (zagraniczny jest bardziej miałki). Po drugie, nieorganiczne związki fluoru są tańsze od organicznych. A po trzecie, nie dodaje się tzw. kopolimerów (one powodują, że triclosan po nałożeniu na szkliwo będzie się powoli z niego uwalniał, nawet do 24 godzin – stąd slogany reklamowe o długotrwałej ochronie).

Katarzyna Jankowska z firmy Torf produkującej pastę Dentica: – Bywa, że pasty mają napisane, że super wzmacniają szkliwo, mają składnik wybielający i jeszcze wspomagają odchudzanie. Że jak pan umyje zęby, to w paście jest taka substancja, że nie będzie pan głodny. My nie składamy takich obietnic. Pasta ma się pienić, oczyścić zęby i odświeżyć oddech.

Najtańsze piwo. Piwo Tesco – 1,14 zł/puszka

W Tesco mówią, że ich piwo produkuje browar Van Pur. Mało alkoholu – tylko 4 proc. Dwa i pół razy taniej niż puszka piwa tego samego browaru, ale sprzedawana pod jego logo.

Jakim cudem to piwo jest takie tanie?

Po kilku tygodniach ustaleń otrzymałem odpowiedź prezesa Marka Krzystkiewicza, że to efekt niższych kosztów promocji i dystrybucji oraz zerowego kosztu reklamy. Zaś „w zakresie technologii produkcji, jakości surowców, jak i kontroli jakości brak jest istotnych różnic” między piwem Van Pur a marką supermarketową.

Ale skąd aż dwuipółkrotne przebicie?

Doktor inż. Elżbieta Baca z Zakładu Technologii Piwa i Słodu w Instytucie Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego podsuwa taką hipotezę: – Jeżeli browar ma zalegające piwo, to woli się go pozbyć nawet po cenie produkcji. Produkcja piwa trwa trzy-cztery tygodnie, a potem towar ma pół roku-rok trwałości. Sprawdzam w sklepie: pudło. Piwo marki Tesco ma najdłuższy termin przydatności w całym dziale piwnym.

Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy konkurencyjnej Kompanii Piwowarskiej, podsuwa inne tropy: – Można używać słodu jęczmiennego albo zamiast niego kukurydzy, to tańsze. Można kupić chmiel gorszej klasy, bez aromatu i dodać aromat syntetyczny. Można też dodać enzymy, żeby przyspieszyć proces fermentacji. Wtedy da się więcej wyprodukować w krótszym czasie.

Eliza Panek z Browaru Żywiec dodaje: – Jeśli się przerwie fermentację, wyjdzie piwo z mniejszą zawartością ekstraktu, czyli mówiąc w uproszczeniu – słabsze. A akcyzę płaci się od zawartości alkoholu. Ale i tak się nie da wyprodukować piwa w takiej cenie, bo nie da się tak zbić kosztów fiskalnych, pytałam w naszym dziale technologii. Nawet przy słabym piwie sama akcyza i VAT to razem 77 groszy. A produkcja?

Paweł Kwiatkowski: – W branży mówi się, że „piwo generuje traffic”. Czyli ludzie przyjdą do sklepu po tanie piwo i coś przy okazji dokupią.

Najtańsza kawa rozpuszczalna. Tesco. 100 gramów – 5,99 zł

Kawa składa się w 100 proc. z kawy. Ale może być suszona rozpyłowo albo liofilizowana. Pierwsza obróbka powoduje utratę aromatu, gorszy smak, ale jest tańsza. Koncentrat kawy wpuszcza się w cylinder i suszy w strumieniu gorącego powietrza. Wychodzą z tego granulki kawowe. Kawa liofilizowana (koncentrat się mrozi) wygląda jak małe kryształki.

Jak to się dzieje, że marka supermarketowa jest prawie dwa razy tańsza od Nescafé (10,91 za taki sam słoiczek przy takiej samej obróbce)?

Producent marki własnej kawy rozpuszczalnej dla Carrefoura i Tesco: – Od 40 do 60 proc. ceny słoiczka to dystrybucja i marketing. Przy marce własnej nie trzeba tego doliczać.

Ten mechanizm potwierdza Marcin Ciecierski z FHU Excellence, firmy produkującej syropy – zarówno pod swoim logo, jak i tzw. marką własną – dopowiada: – Do ceny produktu z własnym logo trzeba doliczyć jeszcze 50 proc. kosztów na promocję. Dla merchandisera, żeby wyżej umieścił towar na półce, albo dla pani magazynierki. Nie pieniądze, bo za to się teraz idzie do więzienia. Ale długopis, szklanka, koszulka. Pan wie, ile te gadżety kosztują?

Krzysztof Szponder z Metra zarządzającego siecią Real dorzuca kilka liczb: – Koszty dobrej tygodniowej kampanii telewizyjnej to pół miliona złotych. Producent marki własnej ich nie ponosi. A druga rzecz to wolumen produkcji. Jak zagwarantujemy masarni zbyt 60 ton szynki tygodniowo, to ona może obniżyć koszty.

Policzmy. Jeśli 100-gramowy słoiczek kawy granulowanej w Tesco kosztuje 5,99 zł i doliczymy do niego 60 proc., wyjdzie nam 9,59 zł. Mniej więcej tyle samo, ile stojący obok słoiczek kawy Nescafé (10,91 zł).

W tej sytuacji rodzi się inne pytanie: dlaczego drogie produkty same w sobie nie są w zasadzie droższe od tanich?

Najtańsze prezerwatywy. Rosetex . 3 szt. – 2,99 zł

Poprosiłem żonę o pomoc. Wzięliśmy dwie prezerwatywy. Ja trzymałem, a żona półlitrowymi butelkami wlewała wodę. I liczyliśmy, która po ilu butelkach pęknie. Tańsza pękła dwie butelki wcześniej. Ale Andrzej Karczewicz z Urzędu Rejestracji Leków zapewnia, że każda sprzedawana w Unii Europejskiej prezerwatywa musi wytrzymać po napompowaniu 18 litrami powietrza przy ciśnieniu 2 atmosfer.

Tanich prezerwatyw szukałem w marketach. Marki własnej nie znalazłem nigdzie. Najtańsze były Roseteksy za 2,99 zł – połowa ceny markowych prezerwatyw na półce obok.

O kosztach decyduje element ludzki. – Przy sprawdzaniu jakości prezerwatyw w fabryce jest dużo ręcznej roboty – opowiada Andrzej Karczewicz. – Siedzą ludzie i naciągają prezerwatywy na metalowe fallusy, potem puszcza się prąd o wysokim napięciu i znów trzeba prezerwatywy ściągnąć i zrolować. Dlatego tańsze są prezerwatywy produkowane tam, gdzie są niższe koszty pracy.

– Cenę możemy obniżyć przez tańsze opakowanie – mówi Olgierd Wejner z Abpolu produkującego prezerwatywy Rosetex. – U nas to nieklejony kawałek kartonika. A są opakowania w formie pudełeczka, jeszcze z folią zewnętrzną.

Można też oszczędzić na dodatkach. Prezerwatywa jest nawilżana środkiem chemicznym. Tańszy będzie wysychał zaraz po odpakowaniu prezerwatywy, droższy utrzyma się przez wiele minut. Ale dyr. Lucjan Exner z Unimilu mówi, że nie opłaca się obniżać ceny prezerwatyw: – Generalnie kupuje się drogie. Są dwie takie kategorie produktów: prezerwatywy i przeciery dla dzieci w słoiczkach, w których konsument kieruje się ceną, aby była jak najwyższa. (…)”

Źródło: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5134828.html

Podsumowanie

Podsumowanie jest jedno. Światem rządzą pieniądze oraz Uważaj co kupujesz, co jesz [CZYTAJ ETYKIETY].

Po raz kolejny powtarzam że tylko twoja wiedza pomoże Ci, nikt inny. NIE MA czegoś takiego jak jakieś normy, kontrole działające w imię dobra ludzi. Po prostu tego nie ma, jak i innych rzeczy które rzekomo mają pomóc ludziom, weź choćby np szczepionki. Dowiedz się, one są szkodliwe! Nie wspominając o fluorze czy aspartamie

Wiedza ochrania, ignorancja zagraża.

ps. mała niespodzianka: http://halbot.haluze.sk/?id=4129

Kwiecień 23, 2008 - Posted by | Inne | , , , ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: