Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Przykład pewnego typu człowieka

Drogi czytelniku, czytelniczko. Postanowiłem przytoczyć pewną sytuację z życia wziętą. Otóż podać przykład pewnego typu człowieka, w sensie diagnozy umysłu. Niestety nie mogę podać konkretnie kim ta osoba jest, gdyż naraził bym się na konsekwencję prawne. W sytuacji tej jedynie możesz się domyślić kogo mam na myśli. Jako wskazówkę podam tylko to że temat ten na moim blogu jest popularny co widać w prawej kolumnie w dziale „Najpopularniejsze wpisy”.

Informacje pochodzą z reportażu gazety pt „To się stało mojej żonie”

„Odkąd wiem, budzę się co rano i myślę, że to był tylko koszmar” – tak Tomasz z Olsztyna zaczął swój list.

Zaadresował go do polskich mężczyzn.

Pisał nerwowo, emocjonalnie, chaotycznie.

Dziś nawet nie może odcyfrować własnych słów: – Ale musiałem to wykrzyczeć. Pomyślałem, że jest więcej takich kobiet jak moja żona, one boją się powiedzieć mężom. On odejdzie, zabije mnie, strach może kobietę sparaliżować. To niech mężczyźni się rozejrzą wokół siebie. Bo każdy myśli: nie ja, ja raka nie będę miał. A przy najbliższych badaniach okazuje się, że masz.

Rak to gwałt i molestowanie.

Anna – pracownica ratusza i żona Tomasza – oskarżyła o te czyny prezydenta Olsztyna Czesława Małkowskiego. „Kiedy mnie zgwałcił, byłam w ciąży” – ujawniła w styczniowej „Rzeczpospolitej”. Zrobiła Małkowskiemu wulgarne zdjęcia, pokazywano je w telewizyjnych serwisach. Nagrała rozmowę z szefem, umawiali się na wieży zegarowej. „Tam cię na wieży zerżnę, co?”. TVN powtarzał to dziesiątki razy.

Zobaczyła to Aneta Krawczyk i odszukała Annę. Poradziła jej, by znalazła sobie adwokata. I Anna posłuchała, od początku korzystała z doświadczeń Anety: – Widziałam, jak walczy na gołe piąchy, dlatego postanowiłam się uzbroić. Decyzję podjęłam po gwałcie. Te obrzydliwe nagrania Nawet ich nie odsłuchałam, bo się wstydziłam.

Tajemnicę Anny znali już prokuratorzy, dziennikarze, jej adwokat, opinia publiczna. I tylko Tomasz nic nie wiedział.

Z apelu Tomasza: „Proszę was jak mężczyzna mężczyznę. Zróbmy wszystko, aby nasze żony nigdy już nie doznały krzywdy. Nie przyglądajmy się cierpieniu najbliższych. Wiem, że każdy z nas chciałby, aby nas to nie dotyczyło, ja też tak chciałem”.

ANNA

Co miałam mu powiedzieć? „Kochanie, prezydent mnie zgwałcił”. Jak to brzmi? I mąż by mi uwierzył, że to było bez mojego pozwolenia?

Raz zwierzyłam się bliskiej znajomej. A ona: „Ale numer! Ale masz kochanka!”. Nie wierzyła, śmiała się jak na komedii.

Później radnym i naszym parlamentarzystom opowiadałam o własnych kłopotach jako kłopotach „koleżanki”. Żaden się nie zainteresował. Mówiłam, że sekretarka z biurka prezydenta ściera spermę, że z jego kosza na śmieci wyrzuca prezerwatywy. Nikt się nie podjął interwencji. Reakcji Tomka nie umiałam przewidzieć. Wyobrażałam sobie najgorsze, ruinę życia.

A nasze wspólne życie to wszystko, co mam.

Wychowywałam się u dziadków, mama sobie poszła. Nie miałam nic własnego, nawet łóżka, spałam z babcią. Sąsiedzi ze wsi traktowali mnie jak sierotę. Obserwowałam rodziny. Mężczyzna potrafi wypić, wraca do domu, kiedy chce, ma dużo do powiedzenia, a jak coś nie tak, to przyłoży – taki miałam stereotyp. Po ślubie przeniosłam się w bajkowy świat. Miłość, partnerstwo, wszystko robiliśmy razem. Ale zachowałam pamięć o tym, że może być inaczej.

A prezydent powtarzał: „Powiesz mu, to zobaczysz, jak facet traktuje babę, szczególnie kiedy jest dziecko. Stracisz to, na co pracowaliście ramię w ramię”. Bałam się, że mi Tomek da po twarzy. „Robiłaś to, bo chciałaś”. Rozwody to powszechna rzecz, co dopiero w takiej sytuacji. Wyłaziłam ze skóry, żeby do tego nie doszło.

Szukałam pracy, bez skutku. Spłacamy kredyt. Gdybym ot tak rzuciła urząd, Tomek zadawałby pytania. To by mnie zdekonspirowało. Martwiłam się o niego. Kiedyś rozmawialiśmy o gwałcie i molestowaniu. I Tomek, że jakby to jego żony dotyczyło, toby tego faceta zabił. I co? Poszedłby siedzieć przez bydlaka!

Do 16 byłam w depresji, we łzach. Po 16 obiad na stole, a ja uśmiecham się do męża. Tak mi ufał! W urzędzie też przyjęłam skorupę, rzuciłam się w wir pracy. Robiłam wszystko, żeby nikt się nie domyślił, ale zaczęli się domyślać. Myśleli chyba, że to romans. Dla mnie każda wersja była kompromitująca. Romans też prowadził do destrukcji rodziny.

Kiedy prezydent mnie zgwałcił, byłam w ciąży. Zgłosiłam się do lekarza, pobrał próbki. Spytał, kto mi to zrobił.

Prezydent w mieście wszystko miał pozapinane. Pokazywał mi swoich wrogów: ten siedzi, tamten siedzi, ten pracy nie może znaleźć. Łożył na feministki, w kościele siadał w pierwszej ławce. Ludzie patrzyli, jak całuje biskupa w pierścień, i myśleli, że porządny człowiek.

Ja nie szukałam przygód. Gdyby molestowanie dotyczyło zwykłego człowieka, rozwiązałabym sytuację raz dwa. Ale to prezydent.

Kiedy się pokazywał na imprezach, było takie poruszenie, jakby przyjechała gwiazda telewizji. Brylował na koncercie Rubika, witał Mikołaja z Rovaniemi, rozdawał książki diabetykom, zaszczycał rady osiedla. Aż się zapominało, że to tylko człowiek. Każdy mu wierzył. Kiedy policja wyprowadzała Małkowskiego z ratusza, moja mama płakała, tak mu współczuła.

Nie podałam jego nazwiska lekarzowi. Lekarz zgłosił gwałt. Policjantka chyba się domyślała, na przesłuchaniu mi radziła, żeby zrobić z tym porządek. Nie odważyłam się. Prokuratura śledztwo umorzyła.

Urodziłam, poszłam na macierzyński, po drodze były wybory. Liczyłam, że prezydent przegra – wygrał w pierwszej turze. A po urlopie znów się musiałam zgłosić do ratusza, na wychowawczy nas nie stać.

Miałam trzy wyjścia. Albo wrócić do tego, co było, albo nagłośnić to przez media, albo popełnić samobójstwo. I męża zostawić ze wszystkim.

Chciałam połknąć tabletki, Tomek mnie powstrzymał.

Urodziliśmy się z Tomkiem tego samego dnia tego samego miesiąca. Między nami jest taka więź, że nie możemy myśleć o prezentach, które sobie kupimy, bo zaraz drugie wszystko wie. Miałam żal, czemu o tym nie wie.

Zrobiło mi się wszystko jedno. Pogodziłam się, że będę pośmiewiskiem i z rozwodem.

Skontaktowałam się z dziennikarzami. Złożyłam zeznania. To trwało 11 godzin. Prokuratorzy spytali: „Tak z ciekawości, co pani powie mężowi?”. Odpowiedziałam: „Że pracowałam nad książką”.

Prezydenta aresztowali, a potem wypuścili. I taki lęk: kogo z nas skrzywdzi, jak przyjdzie się mścić? Tego samego dnia w TVN puszczali moją rozmowę z prezydentem. Nagrałam, jak umawiamy się na wieży zegarowej. Wieczorem wpadli znajomi, przy piwie mówiło się tylko o tym. Mąż komentował: „Prezydent każdemu coś załatwiał. Którejś nie załatwił, to ona go załatwiła”.

Uciekłam do innego pokoju. Bałam się, że wybuchnę płaczem. Zrozumiałam, że dłużej nie mogę tego kłamstwa ciągnąć. Będzie chciał Tomek odejść, to odejdzie. Pracę ma, mieszkaniem jakoś się podzielimy, dzieci przeżyją. Pozostanie zagoić rany.

Przyszłam do męża. Najpierw spytałam, czy nie jest pijany – sobota, właśnie wyszli goście. Był trzeźwy. Przytuliłam się, powiedziałam, że go kocham, a potem: „Nie chcesz mnie o coś zapytać?”. Słyszałam, jak mu serce wali. „Zrobił ci coś ten zwyrodnialec?”.

Opowiedziałam mu wszystko po łebkach. Widziałam, że już nie bardzo chce słuchać.

Mam niezwykłego męża. Nie doceniałam go i to mnie dręczy. Gdybym mocniej w Tomka wierzyła, wszystko trwałoby o wiele krócej.

Czeka mnie proces, ale już wygrałam. Nikt mi więcej nie będzie pchał łap tam, gdzie nie chcę. I z Tomkiem będziemy razem – bez kłamstw.

TOMASZ

Niby wszystko w porządku, a coś mi nie pasowało. Nie mogłem zrozumieć jej nastrojów. Za każdym razem zrzucałem to na coś innego. Bo przemęczona, bo może źle się odezwałem. Miała pretensje, że nie załatwiłem jej pracy u nas w firmie. Dziwiłem się. Przecież wie, tam małżeństw nie zatrudniają.

W nocy przyłapałem Anię, jak łyka jakieś tabletki. Powstrzymałem ją. Ale nawet to nie otworzyło mi oczu.

Byłem ślepy, prawda nie przychodziła mi do głowy. Bo zwykły człowiek myśli: wampirów na świecie nie ma. A okazuje się, że są. Nie mogę sobie z tym poradzić. Są bandyci w więzieniach, są zwyrodnialcy w zakładach psychiatrycznych. Ale żeby na stanowiskach?

Wciąż o tym myślę. Jadę samochodem, robię zakupy i ciągle coś dokłada się do układanki ostatnich lat mojego życia.

On Anię szantażował. Straszył, że mi powie. Kiedy przychodziłem do niej do ratusza, zapraszał mnie do gabinetu na kawę, zamykał drzwi, a ona się trzęsła. Robił tak, żeby podtrzymać psychozę w jej głowie. A ja myślałem, że on mnie po prostu bardzo lubi.

Stwarzał pozory uśmiechu, ale to nie był uśmiech, tylko naśmiewanie się z mojej naiwności. Dla mnie to nie do pojęcia.

Ten człowiek bywał u nas w domu i podawał mi rękę, którą krzywdził moją żonę. No to jakbym ja siedział w jednym pokoju, a on w drugim ją gwałcił?!

Nie wiem, czy tak było i nie chcę wiedzieć. Tego, co wiem, wystarczy.

Wykorzystał Anię. Dokonał zamachu na życie mojego dziecka, ale mu to było obojętne. Jego zwierzęcy instynkt nie brał tego do głowy.

A człowieka różni od zwierzęcia, że ma wolę. Umie zapanować nad swoimi odruchami. Jeśli widzi ładną kobietę, to nie znaczy, że może ją poniżyć, zgwałcić. Wolno mu na nią popatrzeć, kobiety też patrzą na mężczyzn. Jak fajny facet, to niech sobie patrzy. Ale nie musi zaraz się z nim przespać. Bo inaczej to byłoby niebezpiecznie na ulicach.

Widziałem, że Ania go nienawidzi, a mimo to chodziła do pracy. Myślałem – jest obowiązkowa. Ale to nie tak. Szła, żebym się nie dowiedział i nie cierpiał. Kocha mnie, martwiła się o rodzinę. Chroniła nas, roztoczyła nad nami parasol. Wolała sama to przeżywać, byle myśmy się nie dręczyli.

Przyglądałem się seksaferze. Ja nawet solidaryzowałem się z molestowanymi kobietami, ale nie wpadłem na to, co dzieje się z moją żoną. Dlaczego? Chyba nie chciałem. Nie, że tak mi wygodniej, tylko ze strachu, że takie coś spotyka Anię.

Widzę dużo swojej winy.

Wreszcie mi powiedziała. To było straszne, ale ufam jej. Nie wahałem się ani przez chwilę. Nie myślałem o sobie, nie bałem się, co ludzie powiedzą, nie przyszło mi do głowy, że zrobiła ze mnie rogacza. Widziałem tylko Ani krzywdę. Nie chciałem już tego słuchać. Nastawiłem się na obronę, ale nie obronę przed żoną, tylko przed światem, żeby ją ochronić.

Jak ktoś ma wątpliwości, czy tak czułem, to niech przyjedzie porozmawiać.

Jesteśmy tyle lat po ślubie i nadal będziemy razem. Trzeba zamknąć rozdział i żyć dalej.

Wszyscy pytają, czemu Ania wcześniej się nie poskarżyła. A przecież zgłosiła gwałt. Prokuratura nie wszczęła śledztwa z urzędu, chociaż powinna, tylko sprawę umorzyła. Woleli tego nie ruszać.

Gdyby żona podała wtedy nazwisko prezydenta, to musiałaby udowodnić, co jej zrobił. Prawo stoi po stronie gwałciciela, uważam, że to chore.

U nas, jak kobietę zgwałcą i zabiją, to ludzie widzą w niej świętą. Jak „tylko” zgwałcą, to jest szmatą. Nie mogę tego zrozumieć.

Wszyscy pytają, co bym zrobił, gdybym spotkał prezydenta. Pierwszy odruch – pobić.

Mimo wszystko wierzę w sprawiedliwość. Tylko mi przykro, kiedy widzę, co się dzieje. Lokalni politycy rozmawiają o tym, kto podpisze budżet, przejmie władzę, że prezydent powinien odejść, bo przynosi wstyd Olsztynowi. Nikt nie wspomniał, co będzie z tymi kobietami. A czekałem na to. Mówię: Ania, on już zaraz to powie. I nic, zawsze w inną stronę idzie im wypowiedź. Nie potrafią wykrztusić: trzeba tym dziewczynom pomóc. Widzą tylko swoją korzyść i karierę. Nawet kobieta kobiety nie wesprze i staje po stronie kata.

Prezydent skarży się, że szkoda rodziny. Czyjej rodziny? Oboje z Anią wiemy, że nie wszystkie, które molestował, to panienki. Jeżeli dzieje się im krzywda, a są z kimś, to powinny mówić.

Rodzinie się nie przyznaliśmy. To starsi ludzie, trzeba im tego oszczędzić, jak długo się da. A gdyby się nie dało, jestem przygotowany. Kiedyś może się okazać, że muszę stanąć przed kamerą.

Napisałem wtedy ten list, żeby się nie rozkleić. Ale potem pomyślałem, że trzeba go nagłośnić.

Źródło: gazetawyborcza.pl 2008-04-12


Dalej, na samym końcu reportażu jest „opinia” psycholożki, nie podam jej ponieważ jest w moim mniemaniu bezwartościowa.

Na samym końcu mogę dodać jedynie tylko co…
Po przeczytaniu moich wpisów dotyczących psychopatii nasuwa się wiele wniosków:

  • czynnik seksualny
  • zajmowane stanowisko
  • stosunek ludzi do władzy
  • dwulicowość

Zapraszam na forum poświęcone psychopatii forum.observe.vot.pl

Kwiecień 14, 2008 - Posted by | Psychopatia | ,

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: