Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Wpływ mojego dzieciństwa, moje wychowanie. Jaki jestem?

Pierwsze lata zaraz po urodzeniu są najważniejsze i oddziałują na resztę życia. Wtedy to kształtuje się mapa naszej świadomości. Kiedy dziecko znajduje się w brzuchu, słyszy. Płód już słyszy podobno już od 20 tygodnia. Po więcej zajrzyj np tutaj.

Rozpoznaje kiedy Tatuś mówi do brzucha, jakaś muzyka leci na zewnątrz brzucha itd. Od wczesnych chwil masz ogromny wpływ na dziecko, masz wpływ na kształtowanie go. Czy wiemy dostatecznie dużo aby sprowadzić na świat dziecko, nie kalecząc go np psychicznie?

Następnym etapem jest wychowywanie. Prawda jest taka że każdy rodzic wychowuje po swojemu. Nie, rodzice nie są jednomyślni, nie są jednością. Tata i mama są różni i każdy ma swoje metody, mama jest taka a tata taki. (Trzeba tutaj nadmienić że są razem dlatego że jakieś części ich są podobne, bowiem ludzie są razem kiedy w jakiejś części są podobni) Prawdopodobnie uczą swoje dzieci tak jak ich uczono + to co dowiedzieli się za swego życia. Niestety wcale nie nauczyli się za dużo, nic się nie zmieniło.

Chciałbym jeszcze dodać że w związku dwóch ludzi, których nazywamy parą, małżeństwem, lub rodzicami, istnieje swego rodzaju podział. On lub ona jest tym kto rządzi, druga osoba jest „wykonawcą”. Zawsze jedna osoba z rodziców dominuje co ma znaczący wpływ podczas dzieciństwa dziecka.

Rodzice

Jedni są przesiąknięci aż do przesady STRACHEM, wszystko u nich opiera się na strachu, to definiuje ich całe życie, oczywiście wpływa również na wszystkich w swoim otoczeniu, nie mówiąc już o dzieciach. Kiedy ludzie tacy mają dzieci, one uczą się tego, przyswajają sobie, i w końcu stają się tacy jak rodzice, którzy wiecznie mają strach w oczach.

Inna rodzina charakteryzuje się na przykład NARZEKANIEM. Nie trudno się domyślić jakie będzie dziecko, po takich rodzicach. O wiecznym narzekaniu mam ciekawy tekst.

Wieczny malkontent
Tekst Wojciech Widłak
Źródło
Z narzekaniem jest w naszej szerokości geograficznej jak z bólem gardła. Zdarza się często i mogą się za nim kryć rozmaite przyczyny.

Buty są za ciasne, krzesło niewygodne, książka nudna, a koleżanka głupia – chyba każdy z rodziców to kiedyś słyszał… Oczywiście każdy może mieć gorszy dzień. Możliwe też, że niezadowolenie jest uzasadnione. Ale co robić, jeśli dziecko narzeka i marudzi niemal bez przerwy? To zależy od prawdziwej przyczyny ciągłego niezadowolenia. – także w tym przypadku terapię powinna poprzedzać wnikliwa diagnoza.

tą diagnozę powinni przeprowadzić rodzice, albo osoba odpowiedzialna za wychowywanie. Nieraz słyszę jak moja matka zwala całą winę za to jaka jest moja mała siostra. Tak, wbija jej do głowy, że jest winna tego jaka jest! Tak, to chore. Tak, dla niej to normalne, jak i dla innych… A prawda jest taka że matka sama ją taką wychowała, kto tu jest winny? Wszyscy tylko nie ja!

Coś się kłóci z jego temperamentem.

Nieustannie poganiany, przymuszany do publicznych występów albo do udziału w konkursach flegmatyk, podobnie jak postawiony wobec konieczności ułożenia puzzli z 1500 elementów choleryk, zapewne będzie narzekać. I jeśli spróbujesz wejść w jego skórę, z pewnością zrozumiesz przyczyny niezadowolenia.

pieprzeni ambitni rodzice! „Będziesz taka, jaka ja chcę!” – NIE!

Sprawdź, czy na pewno dobrze znasz swoje dziecko – czy wiesz, jaki ma temperament, co lubi robić. Może dotychczas robiło to, co ty lubisz, bo nie chciało sprawiać ci przykrości? Teraz, w miarę rozwoju, jego osobowość staje się bardziej wyrazista i różnice między wami mogą bardziej wyjść na jaw. Spróbuj dostrzegać jego mocne strony i chwalić sukcesy. Nawet jeśli ty wolisz czytać książki, a twoje dziecko grać w piłkę, na pewno wiele się możecie od siebie nauczyć. No, a poza tym można przecież czasem poczytać książkę o grze w piłkę

pewnie, tylko do kogo to dociera. Ludzie nie mogą pojąć że ktoś chce być wolny. Masz być pod skrzydełkami rodziców.

Ktoś zaraża je pesymizmem

Dzieci są niezwykle bystrymi obserwatorami i słuchaczami. Chłoną rzeczywistość jak gąbka. Jeśli więc słyszą z naszych ust wieczne narzekania – na sąsiadkę, panią w urzędzie, politykę, brak pieniędzy, kierowców w korku itd. – trudno się dziwić, że same też zaczynają patrzeć na świat jak na miejsce wrogie, niebezpieczne i – ogólnie rzecz biorąc – nieprzyjemne. Zwracaj baczniejszą uwagę na to, co mówisz. Czy równie często wypowiadasz pochwały jak uwagi krytyczne? Czy mówisz o tym, co ci się spodobało, co sprawiło ci przyjemność, co cię zachwyca? Jak określasz swoich sąsiadów, krewnych, kolegów? Czy wspominasz o tym, co ci się udało – w pracy, w domu? Jak reagujesz na sukcesy, a jak na porażki innych, także dziecka? Czy dajesz wyraz swojej dumie z osiągnięć najbliższych? A może uważasz, że stać ich na więcej? Przejrzyj się w zachowaniu dziecka, jak w lustrze – być może znajdziesz powody jego niezadowolenia i… zmienisz się na lepsze?

powyżej pisze, żeby zmienić siebie, a nie kogoś! Ale po co? Zróbmy sobie dziecko…

Chce coś wymusić

Dzieci szybko odkrywają najskuteczniejsze sposoby uzyskania od nas tego, na czym im zależy. Dlatego dwulatek rzuca się w sklepie na ziemię, krzyczy i wali pięściami w podłogę. Siedmiolatek będzie ci wiercił dziurę w brzuchu w nadziei, że w końcu ulegniesz. Dla spokoju. Jeśli jednak wysuwa żądania, które kłócą się z twoimi zasadami lub zdrowym rozsądkiem (np. „Nie chcę tej wstrętnej kanapki, kup mi loda”) – nie ulegaj! Twoja stanowczość wyjdzie na dobre i tobie, i dziecku (bo prędzej czy później zobaczy, że marudzenie to jednak nieskuteczna metoda, i jej zaniecha).

czy znajdzie się ktoś kto ma tak silną wolę, matki chyba jej nie mają…

Jest nadpobudliwe

Dla dziecka z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej, czyli ADHD, wiele codziennych czynności (mycie się czy kulturalne jedzenie), a także niecodziennych przyjemności (wyjazd na wakacje, wyprawa do zoo) to wręcz nadludzkie wyzwania. Dziecko może więc reagować niechęcią i marudzeniem. Jeśli narzekaniu towarzyszą objawy ADHD (nadmierna aktywność, trudności w skupieniu uwagi, impulsywność, brak zorganizowania), poradź się psychologa. I dziecku, i tobie pomoże zorganizowany tryb życia – przewidywalność wydarzeń i brak niespodzianek pozwolą wam ograniczyć liczbę bodźców, które wywołują niewspółmierne reakcje.

Nauczyło się „wyrażać uczucia” i teraz z tego korzysta.

Wielu rodziców nosi w pamięci zadrę z dzieciństwa, kiedy obowiązywały inne zasady wychowawcze, a oni musieli tłumić własną złość („bądź grzeczną dziewczynką!”) czy smutek („nie bądź beksa!”). Teraz chcą ochronić przed tym swoje dzieci i uczą je pozostawania w zgodzie z samym sobą i wyrażania uczuć. A jednym z uczuć jest niezadowolenie. Pora na kolejną lekcję. Spróbuj przekazać dziecku prostą prawdę, że oprócz życia w zgodzie z samym sobą ważne jest życie w zgodzie z innymi. Narzekanie i nieustanne ujawnianie negatywnych opinii i emocji to skuteczny sposób na zrażenie do siebie otoczenia. A jego konsekwencją jest samotność. Ćwicz z dzieckiem mówienie rzeczy miłych i optymistycznych. Szukajcie razem pozytywnych stron – nawet gdy to jest trudne, np.: ‚Mieliśmy iść na spacer, ale leje. To może wysypiemy z pudełka stare fotografie i założymy album. O tu, na pierwszej stronie, będzie babcia z kokardą’.

łatwiej jest zyć w ignorancji, łatwiej jest iść po najmniejszej linii oporu. Po co mam trudzić się, myśleć nad tym co mówię do dziecka? Lepiej będzie jak go „spławię”.

Jest znużone.

Dziecko to też człowiek i kiedy jest zmęczone lub gorzej się czuje, mniej rzeczy je cieszy i trudniej mu dostrzegać jasne strony życia.

Powinien wystarczyć odpoczynek. Jeśli jednak dziecko nadal skarży się na zmęczenie, ból albo tego rodzaju skargi powtarzają się co jakiś czas, nie lekceważ ich. Dziecko może sygnalizować ci coś ważnego, np. symptomy choroby. Poradź się lekarza.

Choć często mogą ci się cisnąć na usta różne gorzkie słowa, pamiętaj, że są one nie tylko nieskuteczne, ale mogą jeszcze zaognić sprawę. Nie mów więc:

Matko, jaki z ciebie maruda!

Doprowadzasz mnie do szału!

Jesteś taki sam jak twój ojciec (twoja matka)!

Przestań wreszcie kwękać!

Przecież uwielbiamy dolewać oliwy do ognia. To ja się liczę, a nie dzieciak, a raczej bachor….

Luty 23, 2008 - Posted by | Człowiek | , , ,

3 komentarze

  1. Ja to widzę inaczej:

    „Wszystko się zdarza. Wszystko, co spada na człowieka, wszystko, co jest przez niego robione, wszystko, co od niego pochodzi – to wszystko się zdarza.. I to zdarza się dokładnie w taki sam sposób, jak deszcz, który spada w wyniku zmiany temperatury w wyższych warstwach atmosfery lub w otaczających chmurach, jak śnieg, który topi się pod wpływem promieni słońca, jak pył, który unosi się z wiatrem. Człowiek jest maszyną. Wszystkie jego czyny, działania, słowa, myśli, uczucia, przekonania, opinie i nawyki, są wynikiem zewnętrznych wpływów, zewnętrznych wrażeń. ” [FNN Uspieński]

    Deszcz pada. Czasem ZDARZY się komuś nazwać ten stan rzeczy „pieprzoną pogodą”.

    Komentarz - autor: Darek | Luty 28, 2008

  2. @Darek

    Chyba musisz coś więcej dodać bo nie bardzo rozumiem.
    Mój wpis traktuje o tym co jest a nie co się zdarza. Czy twoje dzieciństwo, to jaki się ukształtowałeś to też tylko zdarzyło się?

    Komentarz - autor: Paweł | Luty 28, 2008

  3. chodzi o ten fragment: „pieprzeni ambitni rodzice! “Będziesz taka, jaka ja chcę!” – NIE!”

    Emocje mnie poniosły, i zainspirowały do napisani tegoż posta. Proszę nie sugerować się emocjami, nie oceniać, nie osądzać a spróbować coś ‚wynieść’ z tego dla siebie (of cors niekoniecznie)

    Komentarz - autor: Paweł | Marzec 15, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: