Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Trudny wybór, religia, kościół

Polacy jako naród chyba najbardziej religijny są chrześcijanami którzy NIE tolerują inności, zaprzeczają tolerancji religijnej! Zaprzeczają sami sobie będąc chrześcijanami.

Tolerancja religijna – postawa tolerancji dla poglądów religijnych innych osób, choćby wydawały się nam niewłaściwe, błędne lub wręcz niedorzeczne.
Jest ona prawnie zagwarantowana jako swoboda wyznawania dowolnej religii: zarówno religii faktycznie dominującej w danym państwie, jak i innych, różnych od niej.

[wikipedia]

Mam pewien artykuł na temat, postanowiłem go skomentować ; )

Z życia wzięte:

O chrzcie Janek zaczął wspominać, odkąd w przedszkolu zaczął chodzić na lekcje religii

wydało się ;]

Dlaczego chcesz być ochrzczony? – Magda pyta swojego ośmioletniego synka.

– Bo chcę być bliżej Boga. (Magda się denerwuje, bo ma wrażenie, że dziecko powtarza wyuczoną na religii lekcję).

i ma racje

– Jakiego Pana Boga chcesz być bliżej?- Polskiego! Pana Jezusa.

(Magda się denerwuje, bo co to znaczy „polskiego”. Denerwuje ją, że ktoś takie bzdury wkłada do głowy jej synkowi).

też bym się denerwował, ale chrześcijanin, wyznawca, nie rozumie, mało tego jeśli przeczyta słowo „bzdury” oburzy się

– Skąd wiesz, że jak zostaniesz ochrzczony, to będziesz bliżej Boga?

– Bo tak mi powiedziała siostra na religii.

dziecko samo z siebie nie jest przekonane, ta kobieta wmówiła dziecku, ono nie rozumie, po porstu wmówiono że tak trzeba, jest najlepiej i tak wszyscy robią!

– Czy o Bogu rozmawiacie z kolegami na przerwach?

– Na przerwach nie rozmawiamy o Bogu, tylko gramy w kapsle. Tylko ja nie mam kapsli.

(Magda zrozumiała, że musi kupić kapsle).

jak to dzieciaki, chłopaki ;]

– Czy to nie będzie dla ciebie problem, jeśli poczekasz z chrztem do czasu, gdy będziesz dorosły i sam będziesz mógł o tym zdecydować?

– Wierzę w Boga i chcę być bliżej Boga.

‚programowanie’ „siostry” i otoczenia małego ukończone, pełen sukces!

(Magda zobaczyła w oczach Janka łzy i poczuła się winna).

– Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie powiedzieć mu, że kupię mu największy zestaw klocków, jeśli on zgodzi się już nie prosić o ten chrzest. Ale to była tylko chwilka. Nie zamierzam przecież eksperymentować na własnym dziecku – mówi Magda.

jeśli będziesz wierzący i zostaniesz ochrzczony będziesz miał dobrze, bóg będzie Cię kochał, a tak pójdziesz do piekła!….czy coś w tym stylu stosuje się na lekcji religii dla dzieciaków?

O chrzcie Janek zaczął wspominać, odkąd w przedszkolu zaczął chodzić na lekcje religii. Teraz jest w drugiej klasie podstawówki, a jego koledzy i koleżanki szykują się do pierwszej komunii.

Magda, mama Janka, ma 31 lat i deklaruje się jako niewierząca.

To znaczy kiedyś wierzyła, nawet była na pielgrzymce, jeździła na obozy oazowe, ale jak poszła na studia, wszystko się skończyło.

– Jestem negatywnie nastawiona do Kościoła katolickiego. Nie podoba mi się jego nauka, nie kręci mnie ta chrześcijańska kultura cierpienia – mówi i opowiada, że w jej kuchni na ścianie wisi plakat „Żądaj edukacji seksualnej, walcz o prawa kobiet i prawo do aborcji”.

Matka, czyli obowiązek

Gdy Magda zaszła w ciążę, zarówno jej rodzice, jak i rodzice ojca dziecka naciskali na ślub kościelny.

dlaczego wtrącają się w niej swoje sprawy?…to choroba ogólnoświatowa!

Magda zdecydowała się na ślub cywilny.

Rodzicom tłumaczyła, że na ślub kościelny przyjdzie pora.

– Potem sprawa się rozeszła – opowiada Magda.

Sprawa wróciła po urodzeniu Janka. Tym razem w postaci chrztu.

Rodzice Magdy, choć prawie nie chodzą do kościoła, naciskali dlatego, że tak się po prostu robi.

ludzie idą do kościoła też tak bo „tak się po prostu robi” ?? Po co ludzie tam chodzą w takim razie? Dla świętego spokoju, a by się nie wybijać z tłumu?

Rodzice męża dlatego, że są praktykującymi katolikami.

– Cały nacisk szedł na mnie, bo jak mi mówiono, to ja jestem matką i powinnam się tym zająć – opowiada Magda. Gdy Janek miał prawie rok, Magda poszła do księdza i powiedziała, że chce ochrzcić syna.

– Przyznałam, że jestem niewierząca. Ksiądz się zdziwił i zapytał, dlaczego w takim razie chcę ochrzcić Janka. Powiedziałam, że wszyscy wokół są wierzący, a ja nie mam nic przeciwko temu. Dał mi do zrozumienia, że na początku powinnam wziąć ślub kościelny. Problem w tym, że ja już wtedy byłam pewna, że ślubu kościelnego nie wezmę – opowiada.

Ksiądz skupił się na matce nie na dziecku, ksiądz nie chce dobra dla dziecka?

Niedługo potem Magda się rozwiodła.

Ciekawe jaki był powód, może kłótnie o dziecko, kościół? Czy tego chciał ksiądz?

Kiedy ksiądz mówi nie

– Pewnego dnia mój ojciec wziął Janka i poszedł z nim do kościoła. Wrócił i powiedział, że ksiądz się zgadza ochrzcić mojego synka, ale pod warunkiem, że przyjdę i powiem, że nie mam nic przeciwko. No to wzięłam Janka za rękę, poszłam do tego księdza i powiedziałam, że nie ma problemu, tylko że chciałabym, żeby on wiedział, że ja jestem niewierząca. Okazało się, że ojciec mu tego nie powiedział. Ksiądz się zdenerwował, ochrzanił mnie, że nie wychowam dziecka w wierze katolickiej, więc nie ma mowy o chrzcie. Strasznie mi było przykro, zwłaszcza że trzymałam za rękę Janka i on tego wszystkiego musiał słuchać – opowiada Magda.

Tak! Ksiądz samo dobro! Yeah!

A potem dodaje, że jak powiedziała o tym ojcu, to się zdenerwował. – Jakbyś nie była taka uparta, to byłoby z głowy i już – powiedział.

Magda ma poczucie winy

No tak jeśli naciski zewsząd, tracisz wiarę w siebie i nadzieje

Rodzice Magdy uważali, że skoro dziecko ma i tak pod górkę, to znaczy żyje w rozbitej rodzinie, to przynajmniej powinno być ochrzczone.

dzieciak i tak nie rozumie, lepiej nie robić kłopotów tylko załatwić formalność, jak podrośnie wytłumaczy mu się, przecież nic mu by się nie stało po tym chrzcie ;] Więc odwalić bo…tak trzeba i robią to wszyscy, i po kłopocie. A w domu powiedzieć prawdę o tym całym kościele i ślepej religii. ;]

Magda miała poczucie winy.

Nie chciała Jankowi dodatkowo komplikować życia i dlatego zgodziła się, żeby w przedszkolu chodził na religię.

– Chciałabym tylko, żeby wiedział też o tym, że istnieją inne religie – mówi Magda.

W szkole Janek ma dwie godziny religii w tygodniu. Jedna z godzin jest w środku dnia, a dla lekcji religii nie ma alternatywny w postaci etyki.

Janek coraz natarczywiej pyta, kiedy zostanie ochrzczony.

Magda zaczyna szukać rodziców chrzestnych. Ma nadzieję, że jak znajdzie, to może ze względu na nich ksiądz zgodzi się na chrzest.

Znajomi Magdy prawie w stu procentach są niewierzący i sami mają nieochrzczone dzieci. Mówią, żeby dała sobie spokój. W imię własnych poglądów.

Jej wybór, dobrze że są chociaż tacy znajomi ;]

Ojciec Magdy ma do niej pretensje. Mówi, że nawet z miłości do dziecka nie potrafi powściągnąć swojego egoizmu, swoich poglądów.

Ziarenko prawdy może w tym być. Tak to już jest człowiek kłóci się samym ze sobą, bo wie że to kicz, ale dobrze by było w to iść!

Magda czasem myśli, że ojciec ma rację.

Czuje, że jak siedmiolatek mówi, że chce być ochrzczony, to znaczy, że może to być dla niego ważne. Mówi, że z miłości do synka mogłaby jego prośbę spełnić.

chce bo tak mu wmówiono, on nic nie rozumie, to dziecko, ludzie!

Ale denerwuje się, że szkoła nie ma pieniędzy na dodatkowe lekcje angielskiego, a stać ją na dwie godziny religii w tygodniu.

Mówi, że jest za świeckim państwem, za świecką szkołą. Że gdyby to była sprawa tylko między nią a Jankiem, toby ten problem rozwiązała, ale zbyt wiele osób się miesza. Ma na myśli szkołę, rodziców męża i swoich.

…choroba ludzi (patrz wyżej)

Sukienka zamiast komunii

Janek jest już w drugiej klasie podstawówki. Magda uważa, że ze względu na swoją otoczkę to wyjątkowo pociągająca dla dziecka uroczystość. Te garniturki, te prezenty.

– Słyszałam o pewnym tacie, który kupił córce piękną sukienkę, żeby jej wynagrodzić, że nie poszła do komunii. Ja też Jankowi jakoś to zrekompensuję – mówi.

Na razie z Jankiem są problemy w szkole.

Ojciec Magdy mówi, że jak spełni prośbę synka i go ochrzci, to może będzie grzeczniejszy.

szantaż?

– Mam mnóstwo wyrzutów sumienia. Że źle wychowuję dziecko, że go skazałam na niepełną rodzinę, że jestem egoistką – mówi Magda. I dodaje, że już ma dość tej presji.

– Mnie naprawdę nie jest łatwo. Jestem sama, pracuję, wychowuję dziecko, jak ktoś chce mi pomóc, to niech mi pomoże, a nie mówi, co ja mam zrobić. Jak im tak zależy, to niech się zdeklarują, że będą z nim chodzić do kościoła. Ja się zgadzam na chrzest, ale do kościoła chodzić z nim nie będę.

i dobrze..nich moc będzie z tobą! ;)

Wiara w obraz

Paryż, Luwr.

Magda i Janek oglądają obrazy Botticellego.

– Zobacz, jakie piękne te Madonny – mówi Magda.

– Mamo, przecież ty nie wierzysz w Boga – mówi Janek.

Magda się śmieje i tłumaczy, że jeśli się nie wierzy w Boga, to nie znaczy, że nie można zachwycać się Madonnami.

Janek się nie śmieje.

Z powagą mówi, że jak się nie wierzy, to nie można. A potem pyta: – Mamo, kiedy ja wreszcie zostanę ochrzczony?

– Zobaczymy – mówi Magda i ciągnie go do kolejnej sali.

Bo mama pójdzie do piekła

Ha! programowanie siostry z lekcji religii! (patrz wyżej)

Opowiedziałem historię Magdy dr Barbarze Arskiej-Karyłowskiej, psycholożce dziecięcej ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Powiedziała mi, że ona sama, mimo że jest niewierząca, zdecydowała się ochrzcić córkę. Uznała, że jeśli żyje w kraju, gdzie

95 procent mieszkańców deklaruje katolicyzm, brak chrztu może być kiedyś dla dziecka problemem.

racja…btw chory i ślepy ten kraj!

– Ale skąd u dzieci wychowanych w ateistycznych rodzinach w ogóle pojawia się potrzeba chrztu? – pytam.

Dr Arska-Karyłowska odpowiada, że dzieci w wieku Janka bardzo chcą się upodobnić do rówieśników.

– A może siedmiolatek naprawdę chce być bliżej Boga? – pytam.

– Dzieci w pewnym wieku przede wszystkim chcą oparcia w jakiejś grupie. Może to się wiązać z potrzebą wiary, ale jestem pewna, że gdyby dać dziecku coś innego w zamian, toby to wzięło – mówi.

To coś innego to każda inna religia czy ideologia. Dlatego na przykład w PRL-u alternatywą dla Kościoła miało być harcerstwo.

albo jedno albo drugie nie mówiąc o wolności, chociaż był wybór. A teraz?

– W przypadku Janka ta potrzeba oparcia może być większa, choćby dlatego, że ze względu na rozwód rodziców jego sytuacja jest mniej stabilna – mówi Arska-Karyłowska.

– Co w takim razie robić? Chrzcić? – pytam.

Arska-Karyłowska tłumaczy, że to, co jest najcenniejsze między matką i dzieckiem, to zaufanie i komunikacja, i że tego przerwać nie można. Nawet za cenę bardzo niechcianego kompromisu. Co nie znaczy, że kompromis rozwiąże wszystkie problemy.

– Lekcja religii lekcji religii nierówna. Rodzice ateiści przyprowadzili do mnie chłopca, który był przerażony wizją, że jego mama i tata pójdą do piekła. Inny chłopiec nie chciał chodzić do szkoły, gdy katecheta nazwał jego niewierzącego dziadka „świntuszkiem”. Dla chłopca to było straszne – opowiada Arska-Karyłowska.

szantażują dzieci na lekcji religii!

– Czyli co robić? – pytam.

– Myślę, że Magda nie ma wyboru i musi poważnie potraktować prośbę synka. Powinna też zacząć z nim rozmawiać o tym, co dzieje się na religii. I jeśli nie zamierza skierować zainteresowań dziecka gdzie indziej, musi przemóc niechęć i zacząć chodzić z małym do kościoła. Inaczej on może mieć poczucie winy, że robi coś wbrew matce. A jeśli matka mu odmówi, Janek będzie miał do niej ogromny, niewybaczalny żal, który może przerwać bezcenną więź pomiędzy nimi. Janek mógłby też w konsekwencji wskoczyć w przyszłości bez trzymanki w jakiś ruch religijny.

a po co chodzić do kościoła? ochrzcić tak i te inne pierdoły ale po co chodzić z małym do kościoła? Jak jeszcze trochę podrośnie niech samo chodzi, albo z kolegami o ile będzie chciał!

– Jednak najważniejsze w tej sprawie jest to, że Magda powinna poszukać wsparcia dla samej siebie. Mnie się wydaje, że problem chrztu to bardziej owoc jej konfliktu z rodzicami niż problem Janka – kończy Arska-Karyłowska.

Kiedy dziecko jest dorosłe

– Dziecko dorasta, samo chce się ochrzcić, więc nie można mu odmówić. Jeżeli to pragnienie jest szczere, to mądrzy ludzie powinni mu pomóc – mówi ksiądz Roman Indrzejczyk, kapłan z 51-letnim stażem, katecheta, w grudniu 2005 roku powołany na stanowisko kapelana prezydenta RP.

wolna wola, chcesz? idź

– Ale jak tu sprawdzić, czy pragnienie jest szczere? – pytam.

– Ośmiolatek jest często tak samo mądry jak pięćdziesięciolatek – odpowiada ksiądz Indrzejczyk. I dodaje: – Mały obserwuje świat, widzi kościół i mówi, że chce się ochrzcić. Obojętnie wobec tego przejść nie można. Nie można mu powiedzieć, że jest głupi. Nie można go zbywać, pomijać jego prośbę.

a tu już KIT wciska Ksiądz. Jak ośmiolatek może być tak samo mądry jak 50-latek ??? Albo ten pierwszy będzie przedziwnie mądry albo ten drugi głupi jak 8-latek ;) Mały postrzega świat zgodnie z jego możliwościami….możliwościami małego dziecka. Mówi tak bo tak mu wmówiono i nic jeszcze nie rozumie. Starsi np matka powinna to widzieć i wiedzieć. Co nie oznacza aby mu zabronić. Powinna uwzględnić inne sprawy i wybrać najlepsze wyjście jako dorosła i doświadczona życiowo. To jest różnica między 8-latkiem a starszymi nie mówiąc już o 50-latku. Co to za ksiądz ???

– Ale problem w tym, że jego mama jest niewierząca i nie chce chrzcić synka – mówię.

– Ludzie zarówno niewierzący, jak i wierzący bardzo często chcą wychować dziecko tak, by było takie jak oni. Ale tego nie da się zrobić, bo człowiek wzrasta z różnymi ludźmi – mówi spokojnie ksiądz Indrzejczyk.

tu racja…matka wychowuje wg siebie. Nie daje mu wolności, albo tak jak matka, albo wcale! Ale siła przebicia większości jest powalająca, ciężka sprawa dla małego i matki. Może to dla matki lekcja aby nie wychowywać z upodobnieniem do siebie?

– Ale może Janek tylko dlatego chce się ochrzcić, że wszyscy w klasie są ochrzczeni i idą do komunii.

– To jest założenie. Gdy przyjmie się inne, na przykład takie, że to wypływa z jego serca, sprawa wygląda inaczej – odpowiada ksiądz.

z serca? każdy dobrze wie że z czego innego ;]

– No, ale to jest ośmioletnie dziecko!

– Kościół przyjmuje, że kiedy dziecko ma tak zwane używanie rozumu, a ma je od ósmego roku życia, trzeba je traktować poważnie. Ja wiem, że ta data jest arbitralnie ustalona, ale inaczej się nie da. Bo czy naprawdę jesteśmy dojrzali w wieku 18 lat? Zresztą wydaje mi się, że warto się zdecydować, w którym momencie zaczniemy traktować to, co mówi nasze dziecko, poważnie. Są tacy rodzice, którzy odmawiają dorosłości 14-latkom, 16-latkom, a nawet 20-latkom.

Używanie rozumu od 8 roku życia??? O kurde a ja myślałem że się rozwija od urodzenia. Aha czyli do 8 lat nie używa rozumu! No i czy można traktować poważnie np 9 czy 10 latka? Tak! sęk w tym że to uogólnienie! Pewnych spraw nie można traktować poważnie.

– I co z tego wynika?

– A to, że dorośli powinni porozmawiać z siedmiolatkiem jak z przyjacielem. I jeśli on będzie się domagał chrztu, to po prostu razem z nim to zrobić.

– Ale to by znaczyło, że Magda musi chodzić z Jankiem do kościoła. Musi się z nim razem w to zaangażować.

– Jeśli ktoś z moich bliskich o coś mnie prosi, to ja nie mogę go odrzucić. Ja mam ułatwić dziecku wejście w życie, mam wspierać jego zainteresowania. Zwłaszcza gdy te zainteresowania są dobre.

– Ale Magda powiedziała, że ona nie ma nic przeciwko temu, tylko sama nie chce się angażować – mówię.

– Jeśli Janek by jej powiedział, że chce chodzić na dodatkowy angielski, nie powiedziałaby mu, że nie będzie chodzić, bo ona nie lubi angielskiego. Albo jak chce chodzić, to niech sobie to jakoś załatwi. Nie! Musiałaby zapisać go na zajęcia, chodzić z nim, kupić mu książki. Tak samo jest z chrztem. Ona nie tylko powinna się zgodzić, ale również pójść i poprosić w imieniu Janka o ten chrzest. Nie dziadkowie, tylko ona. Dziadkowie mają potem pomóc.

– A może, skoro jest ateistką, powinna po prostu powiedzieć „nie” i wziąć za to odpowiedzialność?

– Może, ale to jest ryzykowne. Prawdziwe wychowanie polega na tym, żeby nie utracić zaufania dziecka. Jeśli mu się zabierze to, na czym mu zależy, to można stracić coś bezcennego.

popieram

– Rozumiem, że gdyby sytuacja była odwrotna, gdyby rodzice byli wierzący i praktykujący, a dziecko odmówiło chodzenia na religię, postępowanie powinno być analogiczne?

– Jak najbardziej – odpowiada ksiądz Indrzejczyk.

Bez wyjścia

Opowiedziałem Magdzie o rozmowach z panią psycholog i księdzem.

– Wygląda na to, że nie mam wyjścia – odpowiedziała Magda.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4682028.html 

Zawsze jest wyjście, tylko kiedy je widzimy?

Grudzień 5, 2007 - Posted by | Człowiek | , ,

4 komentarze

  1. Eh… kolejna sytuacja walki z ,systemem’, tym razem na przeciw niemu staje młoda matka. Wiele jest takich sytuacji… już mnie głowa boli, gdy myślę o tej otaczającej mnie ciemnocie. Jak jesteś inny, to pewnie jesteś zły, chory, czy coś innego, ale na pewno, jest z tobą coś nie tak. Jedna wiara, jeden Bóg, jeden człowiek – oczywiście takiego jakiego widzi ksiądz.

    Największy żal do religii mam oto, że proponuje ona szukanie miłości, Boga itp. poza sobą (w odrębności od siebie oraz innych ludzi). Skutkiem tego jest to, że miłość jest tylko pustym słowem (każdy rozumie ją na swój sposób, zamiast w sposób obiektywny) nie idącym w parze za tym co powinno się za tym słowem kryć. Ci zwiedzeni ludzie boją się otworzyć na drugiego człowieka, zobaczyć w nim boga. Istotę nietykalną, zasługującą na szacunek i mającą prawo do wolnego wyboru.

    Komentarz - autor: donc | Grudzień 5, 2007

  2. Polacy tolerują, tolerują… tylko słowo tolerancja rozumieją klasycznie, a nie po europejsku. Odmieńca obchodzi się szerokim łukiem, ale nikomu nie przychodzi go palić na stosie ani wieszać na suchej gałęzi.

    Komentarz - autor: Renek | Grudzień 7, 2007

  3. A co do chrztu: ochrzcić dzieciaka i tyle skoro chce. Potraktować tak samo jak Mamusiu! Ja chce na lody! Skoro dla matki chrzest jest pustym gestem to po co się tyle zastanawiać?

    Komentarz - autor: Renek | Grudzień 7, 2007

  4. myślę że chrzest to miłość do pana boga kiedy ksiądz polewa nas wodą święconą to zmazuje wtedy nasz grzech pierworodny.

    Komentarz - autor: ola k | Styczeń 15, 2008


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: