Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Praca nad sobą

Mój ostatni dawniejszy wpis który umieściłem na innym blogu, teraz daje go tutaj, w nieco zmienionej formie:

Od czego zaczyna się praca nad sobą ?
Co mi może dać praca nad sobą ?
Co to jest ?

Na te i na wiele pytań czasem trudno jest znaleźć odpowiedź (prawdziwą odpowiedź) lub też znajdujemy z łatwością odpowiedź która nam najbardziej pasuje, wynajdujemy sobie i niby już wszystko wiemy.
Kiedyś kolega mi powiedział coś w stylu: „aby zacząć pracę nad sobą musisz posiadać narzędzia” i w pewnym sensie miał rację. Być może chodziło mu o widze, jak zacząć w ogóle prace nad sobą. Bez narzędzi oraz wiedzy tak naprawdę nie możemy wiedzieć jak to zrobić. Wbrew pozorom sprawa nie jest trywialna, bo nie mam na myśli pracy nad sobą w powszechnym rozumieniu tego terminu.

Pytanie ostatnie: co to jest praca nad sobą. Pytanie może się wydać naiwne, każdy zapewne wie o co chodzi, ale czy aby na pewno ? W najprostszym uproszczeniu mógłbym to nazwać zwykłym życiem jako doskonałą szkołą. Zwykłe życie jest niesamowicie ciężką szkołą ponieważ trudności spotykają nas na każdym kroku. Aby rozpocząć praca nad sobą potrzebujesz „narzędzi”. Narzędzi w postaci wiedzy. W naszej przeszłości jednym z ludzi którzy wydawali się mieć tą konkretną wiedzę był G. czyli G.I.Gurdżijew. Za jego pośrednictwem napisano doskonałą książkę „Fragmenty Nieznanego Nauczania”, założył grupę ludzi którzy byli zainteresowani jego teoriami.

Oczywiście jest bardzo dużo innych książek które traktują o pracy nad sobą skąd można czerpać ich wiedzę. Jednak ja pisze o tym co ja znam. Praca nad sobą wg 4 drogi. Czwartej ponieważ wcześniej są trzy inne. W książce „Fragmenty Nieznanego Nauczania” pisze na ten temat takie coś:

FNN: „(…)
1. Droga fakira
2. Droga mnicha
3. Droga jogina

Droga fakira jest drogą walki z ciałem fizycznym, drogą pracy nad pierwszym pokojem. Jest to długa, trudna i niepewna droga. Fakir usiłuje rozwinąć fizyczną wolę, czyli władzę nad swoim ciałem. Dochodzi do tego poprzez potworne cierpienia, przez torturowanie ciała. Na drogę fakira składają się rozmaite niewiarygodnie trudne ćwiczenia fizyczne. Fakir stoi bez ruchu w tej samej pozycji przez całe godziny, dni, miesiące czy lata; siedzi on z rozpostartymi ramionami na gołym kamieniu, w słońcu, na deszczu albo śniegu; torturuje się ogniem, stoi w środku mrowiska, itd. Jeśli się nie rozchoruje i nie umrze, zanim rozwinie w sobie to, co można nazwać fizyczną wola, to dociera do czwartego pokoju, to znaczy do możliwości uformowania czwartego ciała. Inne jego funkcje – emocjonalna, intelektualna, itd. – pozostają jednak nierozwinięte. Zdobywa wolę, ale nie ma gdzie jej zastosować, nie może wykorzystać jej w celu gromadzenia poznania lub samodoskonalenia się. I z reguły jest on za stary na rozpoczęcie nowej pracy.
….
Druga jest drogą mnicha. Jest to droga wiary, droga uczucia religijnego, religijnej ofiary. Tylko człowiek, który żywi bardzo głębokie uczucia religijne i ma bardzo silną wyobraźnię religijną, może stać się “mnichem” w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Droga mnicha jest także bardzo długa i bardzo trudna. Mnich spędza lata, dziesiątki lat, zmagając się ze sobą, ale cała jego praca koncentruje się na pokoju drugim, na drugim ciele, czyli na uczuciach. Podporządkowując wszystkie swoje emocje jednej emocji, a mianowicie wierze, rozwija on w sobie jedność, wolę panującą nad emocjami, i w ten sposób dociera do czwartego pokoju. Ale jego ciało fizyczne, jak również zdolności myślowe, mogą pozostać nierozwinięte. By móc korzystać z tego, co osiągnął, musi on rozwinąć zarówno swoje ciało, jak i swoje zdolności intelektualne. Można osiągnąć to tylko poprzez nowe ofiary, nowe próby, nowe wyrzeczenia. Mnich musi stać się zarazem joginem i fakirem. Bardzo niewielu dociera tak daleko. Jeszcze mniej jest tych, którym naprawdę udaje się pokonać wszystkie trudności. Większość z nich albo wcześniej umiera, albo staje się mnichami tylko z pozoru.

Trzecia droga to droga jogina. Jest to droga poznania, droga umysłu. Jogin pracuje nad “trzecim pokojem” po to, by móc poprzez wysiłki intelektu wejść do “czwartego pokoju”. Jogin dociera do “czwartego pokoju” dzięki rozwinięciu swego umysłu; jego ciało pozostaje jednak nierozwinięte i tak jak fakir czy mnich nie jest on w stanie korzystać z wyników swojej pracy. Wszystko wie, ale niczego nie umie zrobić. By móc zacząć coś robić musi najpierw zapanować nad swoim ciałem i emocjami, czyli nad pierwszym i drugim pokojem. W tym celu musi zabrać się na nowo do pracy i tylko dzięki długotrwałym wysiłkom może osiągnąć jakieś rezultaty. W tym wypadku ma on jednak przewagę, ponieważ zdaje sobie sprawę ze swojego położenia, wie czego mu brak, co musi zrobić i w jakim kierunku powinien podążać. Ale tak samo jak to się dzieje na drodze fakira czy mnicha, tylko bardzo niewielu joginów dochodzi do takiego zrozumienia, to znaczy do takiego poziomu w swojej pracy, kiedy to człowiek wie, dokąd idzie. Większość zatrzymuje się na pewnym poziomie i dalej już nie idzie.

Drogi różnią się od siebie także pod względem stosunku do nauczyciela czy też przewodnika duchowego.

Na drodze fakira człowiek nie ma nauczyciela w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Nauczyciel w tym wypadku nie uczy, ale służy tylko za przykład. Praca ucznia polega na naśladowaniu nauczyciela.

Na drodze mnicha człowiek ma nauczyciela i częścią jego pracy oraz jednym z jego obowiązków jest absolutna wiara w nauczyciela, całkowite oddanie się mu i całkowite posłuszeństwo. Ale podstawową rzeczą na drodze mnicha jest wiara w Boga, w miłość Boga, w nieustanne wysiłki, aby być posłusznym i służyć Bogu, aczkolwiek w samym pojmowaniu idei Boga i służby Bogu wiele rzeczy może być tu subiektywnych i sprzecznych.

Na drodze jogina człowiek nie może i nie powinien niczego robić bez nauczyciela. Na początku musi on tak jak fakir naśladować swojego nauczyciela i tak jak mnich wierzyć w niego. Ale z czasem człowiek kroczący drogą jogina sam staje się swoim własnym nauczycielem. Poznaje on metody swojego nauczyciela i stopniowo uczy się stosowania ich na samym sobie.

Ale wszystkie drogi: droga fakira, droga mnicha i droga jogina, zaczynają się od rzeczy najtrudniejszej, od całkowitej zmiany trybu życia, od odrzucenia wszystkich rzeczy doczesnych. Człowiek musi porzucić swój dom, rodzinę – jeśli ją ma, musi odrzucić wszystkie przyjemności, przywiązania i życiowe obowiązki, i wyruszyć na pustynię albo do klasztoru, czy też do szkoły jogi. Od pierwszego dnia, od pierwszego kroku na swojej drodze, musi on umrzeć dla świata; tylko dzięki temu może zyskać nadzieję na osiągnięcie czegokolwiek na którejś z dróg.

By uchwycić istotę tego nauczania, trzeba jasno zrozumieć, że drogi są jedynymi metodami będącymi w stanie zapewnić rozwój ukrytych możliwości człowieka. To z kolei obrazuje jak rzadki i trudny jest taki rozwój. Rozwój tych możliwości nie jest prawem. Dla człowieka prawem jest egzystencja w kręgu zewnętrznych wpływów, prawem jest stan “człowieka – maszyny”. Droga rozwoju ukrytych możliwości jest drogą wbrew naturze, wbrew Bogu.

Oto dlaczego drogi są trudne i tylko dla wybranych. Drogi są wąskie i ciasne. Ale jednocześnie tylko na nich można coś osiągnąć. W potoku codziennego życia, szczególnie życia nowoczesnego, drogi są małym, całkiem niepostrzegalnym zjawiskiem, które z punktu widzenia tego życia wcale nie jest potrzebne. Ale to małe zjawisko zawiera w sobie wszystko, co człowiek ma do rozwoju swoich ukrytych możliwości. Drogi przeciwstawiają się życiu codziennemu, są oparte na innych zasadach i podlegają innym prawom. Na tym polega tajemnica ich mocy i ich znaczenia. W życiu codziennym, nawet w życiu wypełnionym naukowymi, filozoficznymi, religijnymi czy społecznymi zainteresowaniami, nie istnieje nic i nie może istnieć nic, co dawałoby możliwości takie jak te, które zawarte są w drogach. Drogi prowadzą – czy też powinny prowadzić – człowieka do nieśmiertelności. Życie codzienne, nawet w najlepszym wydaniu, prowadzi człowieka do śmierci i do niczego innego prowadzić go nie może. Idea dróg nie może być zrozumiana, jeśli uznaje się, że możliwa jest ewolucja człowieka bez ich pomocy.

Z reguły trudno jest człowiekowi pogodzić się z powyższą myśla; wydaje mu się ona przesadzona, niesprawiedliwa i absurdalna. Człowiek bardzo słabo rozumie słowo “możliwość”. Wydaje mu się, że jeśli ma w sobie jakiekolwiek możliwości, to muszą one być już rozwinięte i że środki potrzebne do ich rozwoju znajdują się w jego zasięgu. Człowiek bardzo szybko przechodzi od negowania wszelkich możliwości do domagania się ich koniecznej i natychmiastowej realizacji. Trudno jest mu pogodzić się z myśla, że jego możliwości mogą nie tylko pozostać nierozwinięte, ale także mogą wręcz zaniknąć, a ich rozwój wymaga od niego olbrzymiego wysiłku i wytrzymałości. W gruncie rzeczy, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkich ludzi, którzy nie są ani fakirami, ani mnichami, ani joginami, to możemy z całą pewnością powiedzieć, że ich możliwości nie mogą zostać rozwinięte i nie będą rozwinięte. Musi to być w pełni zrozumiane, w przeciwnym wypadku nie uchwycicie bowiem tego, co powiem dalej.

W zwykłych warunkach współczesnego życia nawet inteligentny człowiek szukający poznania znajduje się w beznadziejnej pozycji, ponieważ w jego otoczeniu nie ma niczego, co przypominałoby szkoły fakirów albo joginów. Religie Zachodu zdegenerowały się do takiego stopnia, że już od dawna nie ma w nich niczego żywego. Rozmaite towarzystwa okultystyczne i mistyczne, oraz naiwne doświadczenia “spirytystyczne” – wszystko to również do niczego nie prowadzi.

Sytuacja byłaby doprawdy beznadziejna, gdyby nie fakt, że istnieje jeszcze możliwość czwartej drogi.

Czwarta droga nie wymaga odejścia na pustynię, nie wymaga od człowieka opuszczenia i wyrzeczenia się wszystkiego, dzięki czemu do tej pory żył. Czwarta droga zaczyna się o wiele dalej niż droga jogina. Oznacza to, że człowiek musi być przygotowany do czwartej drogi, a to przygotowanie powinno odbyć się w życiu codziennym i musi być bardzo poważne, to znaczy obejmować wiele różnych stron. Ponadto człowiek winien żyć w warunkach sprzyjających pracy na czwartej drodze, a w każdym razie w warunkach, które nie czynią jej niemożliwą. Trzeba zrozumieć, że zarówno w wewnętrznym, jak i w zewnętrznym życiu człowieka, mogą istnieć warunki, które dla czwartej drogi tworzą bariery nie do pokonania. Ponadto czwarta droga nie ma form tak określonych, jak drogi fakira, mnicha czy jogina. Przede wszystkim musi ona zostać odnaleziona. To jest pierwszy sprawdzian. Nie jest ona tak dobrze znana jak trzy tradycyjne drogi. Istnieje wielu ludzi, którzy nigdy nie słyszeli o czwartej drodze, i wielu takich, którzy zaprzeczają jej istnieniu czy możliwości jej istnienia. Ponadto początek czwartej drogi jest łatwiejszy niż początek drogi fakira, mnicha czy jogina. Na czwartej drodze istnieje możliwość pracy i podążania tą drogą, i jednocześnie pozostawania w zwykłych warunkach życia; człowiek może kontynuować swoją zwykłą pracę, zachowując dotychczasowe związki z ludźmi i nie wyrzekając się, ani nie porzucając niczego. Przeciwnie, warunki życia, w jakich człowiek znajduje się na początku swej pracy, warunki w których – można by powiedzieć – praca go zastała, są dla niego najlepszymi możliwymi warunkami – w każdym razie na początku tej pracy. Są to dla niego warunki naturalne. Te warunki są tym, czym jest sam człowiek, ponieważ życie człowieka i warunki tego życia odnoszą się do tego, kim on sam jest. Jakiekolwiek inne warunki od tych, które stwarza życie, byłyby dla człowieka sztuczne, a w sztucznych warunkach praca nie może od razu dotknąć wszystkich stron bycia człowieka. Dzięki temu czwarta droga wpływa równocześnie na wszystkie strony bycia człowieka. Jest to praca nad trzema pokojami naraz. Fakir pracuje nad pierwszym pokojem, mnich nad drugim, jogin nad trzecim. Docierając do czwartego pokoju, fakir, mnich i jogin zostawiają poza sobą wiele rzeczy nie dokończonych i nie mogą korzystać z tego, co osiągnęli, ponieważ nie panują nad wszystkimi swoimi funkcjami. Fakir jest panem swojego ciała, ale nie swoich emocji czy swojego umysłu; mnich jest panem swoich emocji, ale nie swojego ciała czy swojego umysłu; jogin jest panem swojego umysłu, ale nie jest panem swojego ciała czy swoich emocji.

Poza tym czwarta droga różni się od innych dróg tym, że podstawową rzeczą, której wymaga się tu od człowieka, jest rozumienie. Człowiekowi nie wolno robić niczego, czego on sam nie rozumie. Wyjątkiem są doświadczenia pod nadzorem i przewodnictwem nauczyciela. Im więcej człowiek rozumie z tego, co robi, tym większe będą wyniki jego wysiłków. To podstawowa zasada czwartej drogi. Wyniki pracy są proporcjonalne do świadomości pracy. Na czwartej drodze nie wymaga się “wiary”; wręcz odwrotnie, wszelkiego rodzaju wiara sprzeciwia się czwartej drodze. Na czwartej drodze człowiek sam musi przekonać się o prawdziwości tego, co mu się mówi. I dopóki się o tym nie przekona, to nic mu nie wolno robić.

Metoda czwartej drogi polega na tym, że rozpoczyna się pewną pracę w jednym pokoju i jednocześnie podejmuje się odpowiadającą temu pracę w dwóch innych pokojach. To znaczy, że pracując nad fizycznym ciałem, pracuje się równocześnie nad umysłem i emocjami; pracując nad umysłem, pracuje się nad ciałem fizycznym i emocjami; pracując nad emocjami, pracuje się nad umysłem i nad ciałem fizycznym.

Dzieje się tak dzięki temu, że na czwartej drodze można korzystać z pewnego poznania, niedostępnego na drodze fakira, mnicha i jogina. To poznanie pozwala na symultaniczną pracę w trzech kierunkach. Całe serie równocześnie podejmowanych fizycznych, umysłowych i emocjonalnych ćwiczeń służą temu celowi. W dodatku, na czwartej drodze można indywidualizować pracę każdej osoby, a więc każdy może robić to, co jest dla niego konieczne, a nie to, co jest akurat dla niego bezużyteczne. Jest tak dlatego, że czwarta droga obywa się bez tego wszystkiego, co zbyteczne, a co zachowało się na innych drogach po prostu dzięki tradycji.

Kiedy zatem człowiek dzięki czwartej drodze osiąga wolę, to może z niej korzystać, ponieważ uzyskał on już kontrolę nad wszystkimi swoimi cielesnymi, emocjonalnymi i intelektualnymi funkcjami. A prócz tego zaoszczędził bardzo dużo czasu, pracując równolegle i równocześnie nad trzema stronami swojego bycia.

Czwartą drogę nazywa się czasami drogą człowieka przebiegłego. “Przebiegły człowiek” zna pewną tajemnicę, której ani fakir, ani mnich, ani jogin nie znają. W jaki sposób “przebiegły człowiek” poznał tę tajemnicę, nie wiadomo. Może trafił na nią w starych księgach, może odziedziczył ją, może ją kupił, może wykradł ją komuś. To bez różnicy. “Przebiegły człowiek” zna tajemnicę i dzięki niej prześciga on fakira, mnicha i jogina.
(…)”


Pytanie drugie: Co może mi to dać ? No cóż, co może dać praca nad sobą. Może warto sobie przypomnieć wszystko to co byśmy chcieli zmienić w samych sobie, co sami u siebie zaobserwowaliśmy lub ktoś u nas zauważył. I jeśli dokonamy tego aby osiągnąć zamierzone cele to już samo to wydaje się być zachęcające. Jest jeszcze jeden aspekt, grupa ludzi którzy idą w tą samą stronę sobie nawzajem pomagając „wytka” innym co u nich zauważyła, metoda zwaną metodą lustra. W ten sposób możemy popracować również nad tym czego my sami nie zauważyli byśmy nigdy. G. pisze na temat pracy grupowej:FNN:
„(…)To nie jest ważne. Zresztą, nazywaj to tak jak chcesz – powiedział. – To nie w tym rzecz; chodzi o to, że “grupa” jest początkiem wszystkiego. Jeden człowiek nic nie może zrobić, niczego nie może osiągnąć. Grupa z prawdziwym przewodnikiem może zrobić więcej. Grupa ludzi może zrobić to, czego pojedynczy człowiek nigdy nie będzie w stanie sam zrobić.Nie zdajesz sobie sprawy ze swojej własnej sytuacji. Jesteś w więzieniu. Jedyne, czego możesz pragnąć, jeśli jesteś człowiekiem wrażliwym, to uciec. Ale jak uciec? Trzeba wykopać pod murem tunel. Jeden człowiek nic nie jest w stanie zrobić. Ale przypuśćmy, że jest dziesięciu czy dwudziestu ludzi – jeśli pracują na zmianę i jeśli jeden ubezpiecza drugiego, to mogą ukończyć tunel i zbiec.

Co więcej, nikt nie może uciec z więzienia bez pomocy tych, którzy uciekli wcześniej. Tylko oni są w stanie powiedzieć, w jaki sposób ucieczka może się udać czy też dostarczyć narzędzia, pilniki i wszystko to, co może być potrzebne. Ale pojedynczy więzień nie jest w stanie znaleźć tych ludzi, nawiązać z nimi kontaktu. Potrzebna jest organizacja. Niczego nie można osiągnąć bez organizacji.
(…)”

Ważne jest to aby zdobywać wiedzę nie tylko na temat pracy nad sobą ale także dla swojej ochrony przed „nieznanym”. Strach pochodzi od niewiedzy, boimy się tego o czym prawie nic nie wiemy. Dziecko może się bać jakiegoś zwierzęcia np. kota bo nic o nim nie wie, ale kiedy zobaczy jak ktoś inny się bawi z kotem, to widzi że nic złego się nie dzieje. Dostaje pewną informacje i próbuje ją wdrożyć na sobie po swojemu. Oczywiście musi samo się nauczyć m.in. na swoich błędach, ale podstawą jest to że dostało na starcie pewną informację. Ludzie mają pewną cechę którą napędza strach a jest to wyobraźnia, wyobrażenia poprzez domysły i słuchy. Najlepszym sposobem jest dostać informacje i sprawdzić ją samemu. W książce Carlosa Castanedy, Don Juan pisze że pierwszym przeciwnikiem jest strach przed którym każdy musi się zmierzyć jeśli chce iść dalej.

C.C. Nauki don Juana:
„(…) Pierwszym wrogiem, którego człowiek musi pokonać na swej drodze do wiedzy, jest strach. (…)”

„(…) Strach to nic złego. Bojąc się, widzimy inaczej. (…)”

„(…) Człowiek wybiera się po wiedzę tak samo jak na wojnę: z wielką czujnością, z lękiem, z szacunkiem i z absolutną pewnością. Iść po wiedzę lub na wojnę w jakiś inny sposób byłoby błędem, i każdy, kto taki błąd popełni, pożałuje w dalszym życiu swoich kroków.
Spytałem go, dlaczego, a on odpowiedział, że jeśli człowiek sprosta tym czterem wymaganiom, nie popełni żadnych błędów, za które będzie musiał odpowiedzieć, wówczas bowiem jego czyny pozbawione będą owej grubej niezręczności typowej dla postępków głupca. Jeżeli ktoś taki dozna porażki lub poniesie klęskę, przegra jedynie bitwę, co nie stanowi jeszcze powodu do rozpaczy. (…)”
No więc co może komuś dać to wszystko. Może stać się człowiekiem niezwykłym i rozwiniętym, może stać się „widzącym”. Jeśli oczekujesz dowodów, to już się zaplątałeś w swoje myśli. Ponieważ praca nad sobą obejmuje rozwój duchowy, nie mylić z religią jakąkolwiek to nie ma nic do rzeczy. Religie są „wypaczenie” idei rozwoju duchowego.


Pytanie pierwsze: od czego zacząć. Od czego zaczyna się praca nad sobą, od czego zaczyna się IV droga ?
FNN:
„(…)Następny wykład zaczął się od słów: “Poznaj samego siebie”.
– Te słowa – powiedział G. – które z reguły przypisuje się Sokratesowi, w rzeczywistości leży u podstaw wielu systemów i szkół o wiele dawniejszych niż nauczanie Sokratesa. Ale choć myśl współczesna świadoma jest istnienia tej zasady, to ma ona tylko bardzo mgliste pojęcie o jej znaczeniu i wadze. Zwykły człowiek naszych czasów, nawet człowiek o filozoficznych lub naukowych zainteresowaniach, nie zdaje sobie sprawy z tego, że zasada “poznaj samego siebie” mówi o konieczności znajomości własnej “ludzkiej maszyny”. U wszystkich ludzi maszyny skonstruowane są mniej więcej w ten sam sposób; a więc człowiek musi przede wszystkim poznać strukturę, funkcję i prawa swojego organizmu. W ludzkiej maszynie wszystko jest nawzajem połączone tak, że jedna rzecz jest uzależniona od innej i poznawanie jednej funkcji bez poznania wszystkich pozostałych funkcji jest zupełnie niemożliwe. Aby znać jedną rzecz, trzeba znać wszystko. Poznanie wszystkiego w człowieku jest możliwe, ale wymaga to wiele czasu i wielkiego nakładu pracy, a nade wszystko zastosowania właściwej metody i – co jest równie ważne, właściwego pokierowania.
Zasada “poznaj samego siebie” ma bardzo bogatą treść. Przede wszystkim wymaga ona, by człowiek, który chce znać samego siebie, zrozumiał, co to znaczy, z czym się to wiąże i od czego to musi zależeć.
Poznanie siebie jest bardzo wielkim, ale też bardzo mglistym i odległym celem. Człowiek w swoim obecnym stanie jest bardzo daleki od poznania siebie. Zatem – mówiąc dokładniej – nie można nawet określić jego celu jako poznanie siebie. Poznawanie siebie musi stać się jego wielkim celem. Całkiem wystarczy, jeśli człowiek zrozumie, że powinien poznawać siebie. A zatem celem człowieka musi stać się poznawanie i poznanie samego siebie we właściwy sposób.
Poznawanie siebie jest pracą, czy też drogą, która prowadzi do poznania siebie.
Ale by poznawać siebie, trzeba najpierw nauczyć się tego, jak poznawać, od czego zacząć, jakich używać metod. Człowiek musi nauczyć się tego, jak poznawać siebie i musi także poznawać metody poznawania siebie.
Podstawową metodą poznawania siebie jest obserwacja siebie. Bez właściwie zastosowanej obserwacji siebie człowiek nigdy nie zrozumie związku i wzajemnej relacji pomiędzy funkcjami swojej maszyny, nigdy nie zrozumie tego, w jaki sposób i dlaczego przy różnych okazjach wszystko się w nim “zdarza”.
Ale nauczenie się metod obserwacji siebie i właściwego poznawania siebie wymaga pewnego zrozumienia funkcji i cech charakterystycznych ludzkiej maszyny. A więc przy obserwacji funkcji ludzkiej maszyny konieczne jest zrozumienie właściwych podziałów obserwowanych funkcji i umiejętność dokładnego i natychmiastowego ich definiowania. I to definiowanie nie może być werbalne, musi być wewnętrzne: poprzez smak, poprzez doznanie – dokładnie w ten sam sposób, w jaki definiujemy wszystkie wewnętrzne doświadczenia. (…)”

Październik 30, 2007 - Posted by | Człowiek | , , ,

6 komentarzy

  1. Ciekawie napisane! Od dawna coś takiego szukam. Dzięki Przyjacielu :)

    Komentarz - autor: bse84 | Czerwiec 3, 2008

  2. Szukam tego co nie jest widzialne gołym okiem,szukam tego co jest nieosiagalne.Dziękuję za te słowa

    Komentarz - autor: Ntalia | Czerwiec 15, 2008

  3. Jestem zafascynowana czwartą drogą. Szukałam jej zawsze, gdyż trzy wcześniejsze mi nie odpowiadały, choć próbowałam nimi iść.Dzięki Ci przyjacielu za rozświetlenie drogi!

    Komentarz - autor: Danusia | Czerwiec 18, 2008

  4. Moim zdaniem to niema zadnych dróg , każdy człowiek musi odnalesc siebie i własną droge którą pójdzie a nie wybrać z pośród czterech opisanych na jakiś starodrukach ja odnalazłem siebie i zrozumiałem co w życiu jest najważniejsze by znalesc szlak którym podążyć w koncu każdy będzie musiał(oczywiście każdy człowiek ma ukryte zdolności ale u każdego te zdolności są inne ) dlatego nie jestem przekonany że jedynym sposobem zerwania bariery która oddziela to co możliwe i to co niemożliwe jest wybranie jednej z tych dróg …ja mam własną i mogę nazwać ją piątą drogą …ale nie zniechęcam do tego co napisałeś bracie i nie mówię że twoje założenia są błędne wręcz przeciwnie zachęcam do czytania takich tematów ….i wybrania sobie jakiejś drogi wtedy napewno świat by był leprzy ….Pozdrowienia …

    Komentarz - autor: xXx | Marzec 11, 2009

  5. ;]

    Komentarz - autor: zabcia | Kwiecień 2, 2009

  6. Szczęśliwy jesteś sokoro tak pewnie piszesz o znalezieniu swojej drogi. Problem w tym, że czasami można ją zgubić i mieć duży problem z powrotem na właściwą ścieżkę. Tak jak napisane było na początku „ważne, żeby znależć odpowiednie narzędzie”.
    I w tym zapewne, może być przydatny ten materiał.

    Komentarz - autor: Tom | Lipiec 11, 2009


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: