Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Za kulisami PIS’u

Ciekawy wywiad:

Kaczyńscy potrafią być bezwzględni. A dla nich liczy się przede wszystkim telewizja, nie prasa. Bo dzięki telewizji są w stanie zawładnąć umysłami nieprzekonanych, a to ich głosów potrzebują do wygranej

Agnieszka Kublik: Kiedy pan poczuł, że są naciski na szefa Polsatu Zygmunta Solorza, by wyrzucił pana ze stacji?

Tomasz Lis, w czwartek zrezygnował z funkcji członka zarządu Polsatu, dzień wcześniej Zygmunt Solorz odebrał mu program informacyjny „Wydarzenia”: Kilka miesięcy po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych i prezydenckich, w lutym 2006 r., przeprowadziłem wywiad z Jarosławem Kaczyńskim i wszystko było jeszcze „w miarę”. Ale dwa miesiące później w rozmowie z Jackiem Kurskim w programie „Co z tą Polską?” w ferworze dyskusji pomyliłem paragraf, z którego został skazany Maciej Zalewski, były działacz PC, bliski współpracownik Kaczyńskiego. Następnego dnia Kaczyński na konferencji prasowej niepytany poświęcił mi dłuższą wypowiedź. Powiedział coś w stylu: „my znamy już tego pana”, i że moje zachowanie było hańbiące. Z tego, co wiem, zaraz potem zaczęły się naciski ze strony władzy, by mnie prezes Solorz zneutralizował.

Solorz powiedział panu o tym?

– Nie. Wiem to od innych. Prezes był wobec mnie bardzo fair. Nie tylko nie ingerował w moje programy, ale też nie chciał, bym o tych naciskach wiedział.

Kto na niego naciskał?

– Nie chcę o tym mówić, bo wiem to z drugiej ręki. Naciski były tym częstsze i silniejsze, im szybciej PiS odzyskiwał TVP, bo powstał kontrast między Polską pokazywaną przez telewizje komercyjne a telewizję publiczną. To władzy, czyli Kaczyńskim, nie dawało spokoju, koniecznie chcieli, żeby właściciel Polsatu mnie spacyfikował.

Solorz się opierał?

– Tak. Chciał mnie mieć u siebie, „Wydarzenia” i „Co z tą Polską?”, tym bardziej, że pod względem udziałów w rynku były to w stacji programy numer 1 i 2.

Co więc się stało, że teraz pana zwolnił?

– To nie do mnie pytanie.

Poczuł się zagrożony?

– Rozumiem, że poczuł, iż ma pistolet przystawiony do głowy. Żyjemy w kraju, gdzie zamyka się kardiochirurga, robiąc z niego mordercę i jako dowód pokazując jego luksusowe zegarki, koniaki i pióra wieczne. Ryszard Krauze chyba szybko do Polski nie wróci. Prof. Zybertowicz, doradca premiera, ciągle wygaduje o powiązaniach właściciela Polsatu z PRL-owskimi służbami specjalnymi. Szefowa KRRIT Elżbieta Kruk zanosi do ABW stare notatki UOP o niejasnych interesach Solorza, a Kaczyński osią kampanii wyborczej uczynił walkę z oligarchami. Ślepiec by zauważył, że władza prowadziła nagonkę na Zygmunta Solorza. Każdy, kto ma duże pieniądze, musi poczuć się zagrożony. Nie mam pretensji do ofiary, lecz do kata. Zygmunt Solorz był tu ofiarą. Przez trzy lata gwarantował mi niezależność, chronił mnie przed naciskami przecież nie po to, żeby mnie w końcu sprzedać. O naiwności, sądziłem, że na okres wyborczy polowanie na Lisa zostanie zawieszone, że w takim czasie nie będą dokręcać śruby do końca.

Co pański przypadek oznacza dla mediów prywatnych?

– To czytelny sygnał – Kaczyńscy, by utrzymać władzę, potrafią być bezwzględni. A dla nich liczy się przede wszystkim telewizja, nie prasa. Bo dzięki telewizji są w stanie zawładnąć umysłami nieprzekonanych, a to ich głosów potrzebują do wygranej.

Teraz kolej na TVN?

– Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję. Dopiero po ewentualnych wygranych przez PIS wyborach będziemy wiedzieli, co Kaczyńscy są w stanie zrobić z rynkiem mediów w Polsce, jak daleko się posunąć. W 1989 r. walczyliśmy o szansę wygranej nad PRL-owskim złem, teraz mamy szansę uniknąć sytuacji, że Kaczyńscy zastraszą i spacyfikują wolne media po zwycięskich wyborach. Gdyby tak się stało, mogliby uchwalić każdą ustawę, bo będą mogli wymienić Trybunał Konstytucyjny, który dziś jako jedyny jest w stanie powiedzieć „nie”. A wtedy różnica między normalną demokracją a naszą będzie taka jak między demokracją a demokracją socjalistyczną – czyli jak z PRL-owskiego dowcipu – jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

Źródło: Gazeta Wyborcza


Można by się zastanawiać bez końca nad prawdziwością, nad tym jaki interes ma Tomasz Lis, nad wyborczą i nad tysiącami innych rzeczami. Ja jednak mam kolejny dowód na to że PIS to nie jest partia której ufam. Oraz kolejna rzecz przeciw masowej telewizji. Ci którzy nie mają alternatywy w postaci internetu, niestety ale patrzą w pudło i wierzą, a wciskają tam kit jak im leci, a ludzie oglądają…

Wrzesień 24, 2007 - Posted by | Kątem oka

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: