Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

II wojna światowa, czy jesteś świadomy(a)?

Czy wiesz dokładnie jakich zbrodni dokonano podczas drugiej wojny światowej? Myślę że jedni wiedzą tyle a drudzy tyle, od jakiegoś czasu wpadło mi w ręce kilka książek. Polubiłem te które opowiadały o ostatniej wojnie. Szczególnie lubię książki „żywych” autorów, osób którzy przeżyli wojnę jak umieli i po latach osobiście spisali to co pamiętali i opublikowali. Stwierdziłem że to źródło będzie najrzetelniejsze, najbardziej odda obraz co wtedy tam się działo.

Książka Bronisława Szatyna „Na aryjskich papierach” została wydana w Krakowie 1983 roku.

Na pierwszej stronie autor napisał:

Książkę tę poświęcam niewinnym ofiarom
zadręczonym przez hitlerowców

Natomiast na drugiej:

Wiele wypadków opuściłem w tej książce, tak są szaleńcze i nieprawdopodobne. Nawet mnie samemu po tylu latach wydają się fantazją, a cóż dopiero powiedzieć o Czytelniku, który czegoś takiego nie przeżył i któremu, jeśli nie należy do tamtego pokolenia, na pewno trudno się wczuć w ówczesny układ sił. Wszystko, co tutaj opisałem, jest p r a w d z i w e. Nie zmieniłem imion i nazwisk, dat i adresów. Jeżeli tu i ówdzie wkradła się jakaś nieścisłość, to należy ją wziąć na karb upływu czasu oraz faktu, że przez ostatnie trzydzieści dwa lata nie powracałem w myślach do tamtych dni, nie chcąc zatruwać sobie teraźniejszości.

Bronisław Szatyn
(Bruno B. Shatyn)

Kalifornia, październik 1977

Chciałem przytoczyć fragment który mną wstrząsnął, uświadomiłem sobie że ludzie już chyba zapomnieli jak to było na II wojnie światowej, co robili Niemcy. A najgorsza jest niewiedza, brak informacji. Dzisiaj na świecie mamy wojny, przerażające o życie, ludzi, dzieci, kobiety, mężczyźni. Dramaty życia są. Nikt o tym nie mówi, i to jest smutne!

[…]
Do Krakowa wjeżdżałem zwykle przez Rynek Podgórski i objeżdżając getto, wydostawałem się na Trzeci Most. Któregoś dnia, jadąc wąską uliczką dokoła murów getta, zobaczyłem idących naprzeciwko w moim kierunku dwóch esesmanów. Byli zajęci rozmową. Widocznie jeden drugiemu opowiadał coś wesołego, gdyż obaj serdecznie się śmiali. Nagle spostrzegłem, że ktoś przerzucił poprzez mur getta małą dziewczynkę. Na pewno jacyś zrozpaczeni rodzice chcieli ratować swoją córeczkę. Może mieli nadzieję, że znajdzie się jakaś litościwa dusza, zmiłuje się nad tym niewinnym dzieckiem i zabierze je do siebie jako swoje własne. Upadła niestety w polu widzenia esesmanów dokładnie między moim powozem a nimi. Podniosła się. Była to piękna, może sześcioletnia dziewczynka o długich zaplecionych w warkocz włosach i prześlicznych, pełnych teraz lęku oczach. Jeden z esesmanów, tez właśnie, który opowiadał coś dowcipnego, zbliżył się do niej. Patrzyła na niego jak zahipnotyzowana, niezdolna poruszyć się. Z lodowatym spokojem wyciągnął pistolet, przyłożył dziecku do skroni, wypalił. Odgłosu strzału nie usłyszałem, natomiast zobaczyłem coś potwornego. Główka dziewczynki rozerwała się. Tył czaszki pofrunął z ogonem włosów niczym kometa po niebie. Przód rozprysł się na kilka części, które też odleciały. Zamiast głowy widać było zaledwie kikut, stanowiący zakończenie kręgosłupa. To, co bryznęło, nie było nawet krwią. Była to gęsta, żółtoróżowa żelatyna. Korpus dziecka stał przez chwilę, nawet rączki się uniosły dla utrzymania równowagi, a po chwili runął na ziemię i drgał w konwulsjach. Esesman schował do pochwy swój duży pistolet, spojrzał na wyglancowane buty, czy przypadkiem nie zostały obryzgane, i wrócił do kolegi kończąc przerwaną na chwilę rozmowę.

Uczyłem piekącą suchość w gardle, które jakby zesztywniało, zacisnęło się. Nie pojechałem już do urzędu, w którym tego dnia miałem coś do załatwienia, lecz udałem się na Zwierzyniecką do Kroczewskich. Od razu poznali, że jestem roztrzęsiony. Dali mi się czegoś napić, abym się pozbył tej suchości w ustach i trochę przyszedł do siebie.
– Na litość boską, czy zagranica naprawdę nic nie wie, co się u nas w kraju dzieje? – zwróciłem się do Pawła.
– Niestety. Nikt sie z nimi nie liczy – odpowiedział. – Londyn dobrze wie o wszystkim. Wysyłamy regularnie komunikaty opisujące wszystkie zdarzenia. Jestem przekonany – ciągnął – że i rząd amerykański jest doskonale poinformowany o likwidacji Żydów w Polsce. Dlaczego nie reagują? Pojęcia nie mam. Cenzurują wszystkie wiadomości i zabraniają je publikować. Jeśli rządy angielski i amerykański ukrywają to przed swoimi obywatelami, to są na równi winne ze sprawcami tych mordów, są współwinne przez świadome zatajanie ich.

Relacja o zastrzeleniu dziewczynki jest tylko jednym z nielicznych przykładów tego, jak dzieci ginęły. Choć świadomie pomijam w książce obrazy grozy, to jednak zdecydowałem się uzupełnić ją opisem chociaż jednego wypadku śmierci dziecka, który na własne oczy widziałem. […]

Wiedza to władza, gdyby ludzie o wszystkim widzieli, władza nie była by możliwa. Wszystko było by jawne. Jedyne co ludzie mogą robić na swoją własną korzyść to informować innych w możliwe jak najdokładniejszy sposób, nie przekręcając faktów, nie zmieniając ich. W ten sposób tworzą dla siebie ochronę i tym samym dla innych.

Wrzesień 8, 2007 - Posted by | Inne

2 komentarze

  1. przerażające, przeszłości nikt już nie zmieni bez względu na to jak była okropna. W tekście jest napisane wyraźnie, że wszyscy z rządów innych krajów wiedzieli o sytuacji w naszym kraju, ciekawe czy podobnie, bądź tak samo jest z wojną w Iraku… Ciekawe, czy my też wiemy tak mało o Irakijczykach i ich losach, jak o nas zwykli Amerykanie, czy Anglicy…

    Pozdrawiam

    Komentarz - autor: Ichi | Wrzesień 15, 2007

  2. Co do wojny w Iraku, telewizja pokazywała owszem. A atak na WTC też pokazywała, i co? To że ludzie wierzą w to co im się poda na tacy. W internecie przecież jest sławny filmik (patrz linki) który sugeruje że to co podano w tv to przekręcenie faktów. Ale zostało to podane i ludzie taki mają obraz, oni nie mają alternatywy.

    Ameryka prowadzi wojnę w Iraku, która sama rozpoczęła, po co ?
    W imię wolności dla ludzi? bujda. A co takiego tam się dzieje naprawdę? Tylko nieliczne informacje przedostają się do opinii publicznej. To co już się przedostało stanowi „nie wygodę” dla Busha, bo ludzie zaczynają „gadać”. A on przecież chce swoje robić, coś jak Hitler. :-/

    Komentarz - autor: anon | Wrzesień 15, 2007


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: