Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Siła plotki? Siła religii? Siła głupoty?

Oryginalny artykuł można przeczytać na gazecie gdzie go znalazłem (link). Bądź tutaj na moim blogu poniżej.

Tekst trochę długi ale myślę że warty czytania.

(cytat)

Wuj wysyłał SMS-y: „Zabij się sama albo będziesz umierać w mękach”

1

Hatidże zasłania ręką usta, jakby bała się, że słowa się z niej wysypią. Nie chce mówić. Nigdy nie rozmawiała z żadnym dziennikarzem i nie zamierzała tego robić. Spotkaliśmy się przypadkiem, w siedzibie fundacji, która pomaga tureckim kobietom.

Przekonywałem, że przecież nic jej nie grozi.

Ale nie chodzi o zagrożenie. Hatidże zwyczajnie nie wie, jak opowiedzieć, przez co przeszła. Bo i jak opowiedzieć o ojcu? Na całym świecie ojcowie kochają córki.

Ojciec Hatidże chciał ją zabić.

Jak opowiedzieć o matce? Matka powinna zasłonić córkę własnym ciałem. A matka Hatidże krzyczała do męża: Kiedy wreszcie zabijesz tę dziwkę!?

Jak opowiedzieć o bracie, który przyszedł do jej domu z nożem? Nie zabił tylko dlatego, że stchórzył. O siostrze, z którą spała od dziecka w jednym łóżku, a która jej nie ostrzegła?
Gdyby jej mąż Ahmed nie był silnym człowiekiem, Hatidże już by nie żyła.

Spotykamy się w ich domu. Umawiamy się, że jeśli nie będą w stanie mówić, nie będę nalegał.

Hatidże przyjmuje mnie w szarawarach w orientalne wzory. Na głowie ma chustę szczelnie zasłaniającą włosy. Ahmed ma sumiaste wąsy i flanelową koszulę w kratę. Mają po 22 lata. Razem są od pięciu. Małżeństwo, jak większość w ich wiosce, było aranżowane. Ale są bardzo szczęśliwi.

Ich mieszkanie to dwa krzesła, tapczan i dywan na ścianie. Więcej się jeszcze nie dorobili. Dzieci nie mają. Mieszkają koło targu, na którym można kupić pistacje, arbuzy, ser i chleb. Ahmed tam pracuje; sprzedaje miód. Mają przyjaciół. Zaczęli nowe życie.

Stare skończyło się cztery lata temu, kiedy Ahmed poszedł do wojska. Hatidże miała w tym czasie mieszkać z jego ciotką. Ciotka jest wdową, mieszka z synem, więc było idealnie. Kobieta w Turcji nie powinna mieszkać sama. To niemoralne.

Problem w tym, że dzień po wyjeździe Ahmeda do drzwi Hatidże zapukał drugi syn ciotki, Abdullah. Nie powinien tego robić. Hatidże kazała mu odejść.

Odszedł, ale dzień później wrócił. Zaczął szarpać za klamkę.

– Otwórz, bo cię załatwię! – krzyczał.

Hatidże stała jak słup soli. Nie wiedziała, co robić! Krzyczeć? Abdullah będzie udawał głupka. Nie przyzna się. Powiedzieć ciotce? Na Allaha! Przecież nikt nie uwierzy kobiecie!

Hatidże trzymała drzwi z całej siły, aż Abdullah zrezygnował. Następnego dnia postanowił się zemścić.

2

Diyarbakir z góry wygląda jak naleśnik, na którym wybrzuszyło się kilka pęcherzyków powietrza. Gdzieniegdzie przenikają ciemne, brązowe grudki. Gdy samolot zniża lot, widzę, że to kamienie, rozrzucone, jakby wyrosły z ziemi.

Skraj tej równiny to niebieskie nitki Tygrysu i Eufratu, które wyznaczały granice starożytnej Mezopotamii. Tu rodziła się pierwsza cywilizacja. Tu starożytni doszukiwali się ruin biblijnego Edenu. Tuż obok rodzili się patriarchowie: Abraham i Noe.

Sprawy, którymi się zajmiemy, zapewne pamiętają tamte czasy.

Do miasta wjeżdża się przez mur z czarnej cegły. Zbudowali go Bizantyjczycy ponad tysiąc lat temu. Według przewodnika to drugi, po chińskim, najcenniejszy mur świata. Powinny go zwiedzać tysiące turystów. Ale nie zwiedzają – Diyarbakir ma złą sławę. To stolica kraju, którego nie ma – Kurdystanu. I ludzi, którzy gotowi są z bronią w ręku walczyć, by ten kraj powstał.

Jeszcze kilka lat temu miasto było omijane przez ludzi biznesu. Ale od kiedy Kurdowie przestali podkładać bomby, a armia ostrzeliwać okoliczne wioski, Wielki Biznes dotarł i tutaj. Głównego deptaku nie powstydziłoby się dziś żadne miasto Europy. Nowoczesne sklepy, drogie restauracje. Co miesiąc więcej i więcej, bo demon konsumpcji już na trwałe zagościł w Diyarbakir.

Tylko starzy mężczyźni z brodami patriarchów nie biorą w tym udziału. Siedzą w cieniu drzew pod meczetami i narzekają. Nie lubią telewizji, telefonów komórkowych, dżinsów, krótkich spódnic, szkół ani gazet. Nie lubią niczego, co wnosi zamęt w ich życie. Ani niczego, co próbuje zmieniać ich odwieczne zasady.

3

Każdego roku na wschodzie Turcji zabijanych jest kilkadziesiąt młodych dziewczyn. Kolejne giną w nieznanych lub dziwnych okolicznościach. To ofiary honorowych zabójstw; tradycji, która każe krewnym zabijać kobiety, gdy splamią honor rodziny.

Ays´e Gökkan, dziennikarka kurdyjskiej telewizji, pisze książkę o honorowych zabójstwach: – Kultura opiera się tu na dominacji mężczyzn. Każdy opór powinien być karany.

Ays´e Figen Zeybek z organizacji pozarządowej Kamer: – Ta tradycja ma kilka tysięcy lat. Jest niepisana. Czasem nawet zdrada małżeńska jest do wybaczenia. Innym razem dziewczyna ginie, bo chce chodzić w dżinsach.

– Słucham?

– Giną dziewczyny, które chcą być niezależne. Do Diyarbakir przez ostatnie lata bieda wygnała wiele rodzin ze wsi. To często jest tak, jakby przenieśli się tu ze średniowiecza. Zwłaszcza dla młodych dziewczyn to ogromny szok.

– Czyli?

– Trafiają w środek globalnej wioski. Komórki, internet, MTV. Widzą rówieśniczki, które mogą wychodzić z domu bez opieki mężczyzny. Które mogą ładnie się ubrać, zamiast chodzić non stop w chuście i szarawarach. Które mają chłopaka jeszcze przed ślubem. I chcą żyć jak one. W tym czasie ich ojciec też jest oszołomiony. Strzeżenie córki na wsi jest proste. W mieście – Allah wie, co jej może przyjść do głowy. A córka, zamiast siedzieć w domu jak jej matka, babka i prababka, przychodzi i mówi: chcę do kina, chcę na spacer, chcę nowe buty. Giną najczęściej najlepsze dziewczyny – najbardziej otwarte, najodważniejsze.

W dniu, gdy oglądałem z samolotu Mezopotamię, ojciec zabił córkę w Sanurfie. Dlaczego? Bo wysłała do radia SMS-a z życzeniami dla swojego chłopaka. Na antenie padło jej imię i nazwisko. Ojciec uznał, że splamiła swoje dziewictwo.

Dwa tygodnie wcześniej w miasteczku Silvan mąż zabił żonę. Rodzinie powiedział, że w momencie ślubu nie była dziewicą. Rodzice uznali, że miał rację. Nawet nie dociekali, jak było naprawdę.

4

Gdy Abdullah dobijał się do drzwi Hatidże, 100 kilometrów dalej rozgrywał się inny dramat. W wiosce Yalim niedaleko Mardin 35-letnia Semse Allak została zgwałcona przez 55-letniego mężczyznę.

Ludzie mówią, że Semse była trochę szalona. Sklepikarz z Mardin mówi wprost, że była opóźniona w rozwoju.

Ale może chodzić o inny rodzaj szaleństwa. Nauczycielka tkactwa, która ją znała, mówi, że Semse nie chciała wyjść za mąż. Dlatego uznali ją za wariatkę.

Gwałciciel nazywał się Halil Adżil. Miał żonę i dwójkę dzieci. Mieszkał na obrzeżach wioski. Za jego murowanym szarym domem zaczynały się już pola pokryte setkami kamieni.

Semse mieszkała z ojcem, matką i braćmi bliżej centrum; przy drodze, którą idzie się do meczetu. Wracając z pola drogą, która lekko pnie się pod górę, codziennie mijała dom Halila. Złe języki mówią, że Halil wcale jej nie zgwałcił. Że sypiali ze sobą od dawna, a bajkę o gwałcie Semse wymyśliła, gdy okazało się, że jest w ciąży. Oprócz plotek nic jednak nie wskazuje, że tak było naprawdę – ani śledztwo policji, ani organizacji kobiecych.

Nie wiadomo, czy Semse podobała się Halilowi. Jedni mówią, że kochał się w niej od dawna. Inni, że wykorzystał kalekę z nadzieją, że ujdzie mu to na sucho. Że nawet jeśli Semse komuś powie o gwałcie, nikt nie uwierzy wariatce.

Gdy Semse zaszła w ciążę, jej rodzina przyszła do Halila i powiedziała: masz się z nią ożenić albo zabijemy i ciebie, i ją. Halil miał już żonę. Ale rodzina zaproponowała ślub przed imamem. Przed państwowym urzędnikiem można poślubić tylko jedną kobietę. Przed sługą bożym – dwie albo trzy.

Halil chciał się zgodzić, ale rodzina Semse zażądała dodatkowo kilku tysięcy tureckich lir. Halil tyle nie miał. Bracia odeszli z niczym.

Ale i oni, i Halil wiedzieli, że to nie koniec. Kochająca rodzina zawsze broni swoich córek.

5

Korzeni honorowych zabójstw nie da się zbadać. Prawdopodobnie pochodzą z tradycji koczowniczych. Ojciec mógł dostać za dziewczynę posag, o ile była dziewicą. Jeśli nie była, mąż ją odsyłał. Nie dość, że sprowadziła wstyd na rodzinę, to do końca pozostawała na jej utrzymaniu. Dla koczowników liczba osób, które trzeba wyżywić, miała ogromne znaczenie. Pieniądze z posagu też. Prawdopodobnie, mówią naukowcy, właśnie dlatego zaczęli zabijać swoje córki.

Zabijali też kobiety, które chciały się rozwieść – w takim wypadku posag musiał być zwrócony. Zabijali i te, które nie chciały się zgodzić na małżeństwo aranżowane przez rodzinę.

Ays´e Figen Zeybek z organizacji Kamer: – Tragiczna śmierć Semse Allak poruszyła całą Turcję. Nad jej grobem – dość bezczelnie – ogłosiłyśmy nasz program. Każdej kobiecie, która się do nas zgłosi, dajemy gwarancję przeżycia.

– I co?

– Od 2003 roku uratowałyśmy ponad 150 dziewczyn. Jeśli rodzina jest zdeterminowana, by zabić, szukamy schroniska w innym mieście. Wysyłamy tam dziewczynę i pomagamy zacząć nowe życie. Schroniska są ściśle strzeżone, bo niektóre klany angażują wielkie środki. Dwa lata temu córka jednego z szefów klanu uciekła z chłopcem. Gonili ją w 20 samochodów. Szukali we wszystkich dużych miastach. Znaleźli, ale uciekła przed zabójcą przez okno i dziś nikt nie wie, co się z nią dzieje.

– Jak poznajecie, czy rodzina jest zdeterminowana?

– Chodzi z nami psycholog. On ocenia, czy jeśli obiecają, że nie zabiją, to można im zaufać.

– Obiecują?

– To trudny proces. Nie można iść do domu i powiedzieć: „Podobno zamierzacie zabić córkę. Nie radzę!”. Najpierw zbieramy informacje. Jeśli rodzina jest religijna, idziemy z imamem. Jeśli ojciec pracuje w fabryce, prosimy dyrektora o wsparcie. Kiedyś pomagał lekarz, który leczył babcię. Innym razem zadzwonił z Ankary minister spokrewniony z jedną z rodzin. Wszyscy tłumaczymy: nie trzeba zabijać! Jest wiele innych rozwiązań!

– Co na to rodziny?

– Kilka dni temu byłam w Viransir, małej wsi pod Sanurfą. Rodzina kazała dziewczynie się zabić. Wuj wysyłał SMS-y: „Zabij się sama albo będziesz umierać w mękach”. Czemu? Bo miała w szkole chłopaka i on ją woził samochodem. Na wsi – nie do pomyślenia.

– I co?

– Zawsze czuję się dziwnie, jak muszę z rodziną się targować o życie ich własnej córki. Ale mam już swoje triki. Tłumaczę, że też jestem stąd. Że moja córka też ma chłopaka i nie zamierzam jej zabić z tego powodu. Pokazuję zdjęcia w telefonie. Mówię, że jest dobra z matematyki, ale nie radzi sobie z tureckim. Tym razem ojciec załapał. Zaczął narzekać, że córka musi się uczyć tureckiego. Że całe zło przez szkołę, bo po co Kurdom turecki. Ja zawsze próbuję obudzić w nich uśpionego rodzica. Pytam, ile córka ważyła po urodzeniu. Na co chorowała. Jakie pierwsze słowo powiedziała: mama czy tata. Jeśli obudzę rodziców, jesteśmy na prostej.

– A tu? Udało się?

– Obiecali, że nic jej nie zrobią. Córka obiecała, że już zawsze będzie wracać ze szkoły ze starszym bratem. Choć to zawsze ryzyko. W zeszłym roku była tu Ays´egul Alpaslan. Mąż przy policjantach obiecał, że w życiu jej nie uderzy. Tydzień później zakatował ją na śmierć.

6

Co to jest honor? Takie pytanie zadała mieszkańcom wschodniej Turcji profesor Yakin Erturk z grupą wolontariuszy piszących raport dla Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP). Raport zatytułowany „Dynamika zabójstw honorowych w Turcji” jest najbardziej kompleksowym opracowaniem na ten temat.

1. „Honor to powód, dla którego żyjemy. Bez niego życie nie ma sensu” – mówi młoda dziewczyna z Sanurfy.

2. „Twój honor to twoja żona” – mężczyzna, 25 lat, Stambuł. Mówiąc „żona”, użył słowa „helalin” – ktoś, do kogo masz prawo.

3. „Jak mówią starsi, najświętsze rzeczy dla mężczyzny to koń, kobieta i strzelba. Honor to powinność kobiety. Jeśli ona próbuje cię zdradzać, znaczy, że straciłeś swoją godność” – mężczyzna, 39 lat, Adana.

4. „Honor jest dla mnie wszystkim… Gdybym miał żonę, ona byłaby moim honorem. Moja siostra to też mój honor, podobnie moi krewni – córka mojego wuja i mojej ciotki. Wszystko, co dzieje się wokół mnie i mojej rodziny, jest moim honorem” – mężczyzna, 24 lata, Batman.

6. „Honorowa kobieta powinna być przywiązana do domu i do swego męża. Nie może robić nic, co mogłoby wywołać plotki. Nie powinna opowiadać o rzeczach, które mają miejsce w jej domu. Nie może iść do matki i powiedzieć: mamo, mąż mnie bije. Albo: chcę rozwodu” – kobieta, 25 lat, Batman.

Najlepiej istotę honoru oddał jednak młody człowiek ze Stambułu: „Kiedy słyszę honor, przychodzi mi do głowy wyłącznie kobieta. Nic innego”.

Liberalny dziennikarz z Ankary dosadnie to podsumowuje: – Dla nich honor leży między nogami kobiety.

Profesor Erturk zauważa, że największy radykalizm w karaniu kobiet deklarują niewykształceni mężczyźni w wieku 16-20 lat.

7

Wszystko zaczyna się od plotki. Opowiada mi o tym kurdyjski reżyser Mehmet Sait Alpaslan, autor filmu i sztuki o śmierci Semse.

Plotka pojawia się nagle. Może ją wywołać zwykłe spojrzenie albo uśmiech, kiedy drogą przechodzi mężczyzna. Ale czasem nie trzeba powodu. Wystarczy, że ktoś powie słowo, a ktoś inny dołoży drugie.

Plotka najpierw jest jak sokół: krąży wysoko nad głowami. Z tej wysokości nie może zaszkodzić. Czasem odlatuje i niebezpieczeństwo mija.

Ale czasem zniża lot. Szuka siedzib ludzkich. Idzie do nich i nabiera sił. Żywi się żółcią, żalem, biedą i zazdrością. Źli ludzie karmią ją, aż nabierze sił, by wejść do wioski.

Wchodzi jak łowca. Ofiara jeszcze nic nie wie, ale wyrok już zapadł. Plotka, klątwa, sztylet. Zabójca naostrzył nóż.

Nieważne, czy jest prawdziwa. Kto by miał głowę, żeby to sprawdzać. Ważne, że kala honor.

Plotka jest dużo ważniejsza niż prawda. Prawda nie wyzwala. Ważne jest tylko to, co mówią.

Trudno mi spacerować po Diyarbakir z tą wiedzą. Chodzę po bocznych ulicach. Dzieci mają tu dziurawe buty, a ich matki całe dnie spędzają, siedząc na gankach i plotkując. Nic się nie dzieje. I nagle na horyzoncie pojawia się zielony punkt. Rośnie, ale nie zamienia się w żadną znajomą sylwetkę. Głowa szuka odpowiedniego słowa. I znajduje: yabandżi, cudzoziemiec.

Najpierw dopada mnie tłum dzieci. Coś mówią, krzyczą. Proszą o cukierki i dolary, ale bardziej dla śmiechu niż z nadzieją, że coś im dam. Bo coś się dzieje. Bo wreszcie można czymś zabić nudę.

Ich matki są młodziutkie, przed dwudziestką. Uśmiechają się. Im też się nudzi. Chętnie by zagadały. Ale w tym mieście to mężczyzna musi odezwać się pierwszy.

Czy mam odpowiedzieć na uśmiech? Chciałbym. Lubię takie spotkania. Ale tak właśnie rodzi się plotka. Potem ktoś może powiedzieć, że jedna z kobiet zbyt często albo zbyt szeroko się do mnie uśmiechała. Albo że patrzyła na mnie o pięć sekund za długo. Jakkolwiek absurdalnie zabrzmiałby zarzut, mógł kosztować kogoś życie.

Pewnie z przesadą, ale pomyślałem, że mój uśmiech może kogoś zabić.

Opuściłem więc oczy i poszedłem swoją drogą.

8

Plotka krążyła nad głową Hatidże jak jastrząb. W centrum każdej tureckiej wioski jest mała herbaciarnia, gdzie mężczyźni spędzają całe dnie. Abdullah szepnął tam kilku osobom, że żona Ahmeda jest dziwką. – Tylko wyjechał, a już mnie zaprosiła! Spałem z nią. Dziś też będę z nią spał!

W wioskach, gdzie całymi dniami nic się nie dzieje, mężczyźni lubią takie historie. W regionach, gdzie cnota jest ważniejsza niż życie, ludzie wyjątkowo chętnie słuchają niecnotliwych historii.

Koledzy Abdullaha cmokali z podziwem. – Capkin sen, abi! Ale z ciebie bracie podrywacz!

Potem opowiedzieli o tym swoim znajomym. Oni opowiedzieli swoim.

Po kilku tygodniach cała wioska nie mówiła o niczym innym.

Przez cały ten czas niczego nieświadoma Hatidże noc w noc musiała tarasować drzwi własnym ciałem, żeby Abdullah nie wszedł do jej pokoju.

9

Nigdzie na świecie brat tak nie kocha siostry, dzieci rodziców, a rodzice dzieci. Tak mówią o sobie z dumą tureccy Kurdowie. Jak to możliwe, że ojcowie zabijają córki, a mężowie żony?

Z miłości.

Aytekin Siir profesor psychiatrii z uniwersytetu w Diyarbakir, przeprowadził na ten temat badania. Odwiedził w więzieniu pół setki sprawców honorowych zabójstw. Większość z nich spędzi za kratkami resztę życia. Wszystkim zadał te same pytania.

Profesor Siir: – Honorowe zabójstwo to nie jest zbrodnia w afekcie, że facet zastaje żonę z innym, chwyta za pistolet i strzela. To bardzo przemyślany proces. Najpierw zbiera się starszyzna rodu, bo to się dzieje w strukturach klanowych. Mówi, co zaszło, i podejmuje decyzję. Potem wyznacza egzekutora. Ojciec czy mąż często się z wyrokiem nie zgadza. Ale ze starszyzną się nie polemizuje, bo można oberwać. Zdarzało się, że mąż, który nie chciał zabić żony, ginął razem z nią.

– Kim są zabójcy?

– To ktoś z bliskiej rodziny. Dla większości to pierwsze zabójstwo w życiu. Często są w szoku po tym, co zrobili.

– Co mówią?

– Że zachowali się właściwie. Że za pokalanie honoru rodziny karą jest śmierć. Cała społeczność utwierdza ich w przekonaniu, że mieli rację. Jako ci, co bronili honoru, mają wysoką pozycję nawet w hierarchii więziennej. Jedno z pytań w naszej ankiecie brzmiało: co byś dziś powiedział swojej żonie/siostrze/córce. Większość rozklejała się w tym momencie. Do tej pory mówili o nich „ta kobieta”. Teraz mieli się zwrócić do niej osobiście. Większość mówiła: powiedziałbym, że ją kocham. Że zrobiłem to, co musiałem. I że wiem, że mnie rozumie.

– Jak tłumaczą to, co zrobili?

– Rozmawiałem z bratem, który zabił siostrę, bo miała chłopaka w liceum. Normalny facet, na wolności marzył, że zostanie kierowcą. Pytam, czy naprawdę karą za licealną miłość powinna być śmierć. On na to: „Ona pokalała mój honor. Honor jest dla mnie najważniejszy. Honor to wszystko, co mam”. Myślę, że to dziś główna przyczyna tych zabójstw. W wioskach, gdzie nie ma pracy, pieniędzy ani przyszłości, ludzie mają tylko honor. Ci, którym się powiodło, rzadko zabijają.

10

Halil wiedział już, że gwałt nie ujdzie mu na sucho. Że gra idzie o życie. Starał się o wsparcie imama. Jedni mówią, że imam odmówił. Inni, że najpierw odmówił, ale potem posłał po Halila i braci Semse i próbował ich pogodzić.

Plotka w tym czasie pożywiała się w domach wieśniaków z Yalim. Ludzie mówili, że to Semse sprowokowała Halila. Że kobieta, która w jej wieku nie ma męża, na pewno jest dziwką. A skoro jest dziwką, musi ponieść karę.

Plotka była już silna jak lew. Rodzina Semse spotkała się potajemnie i zdecydowała, że kobieta musi zginąć. Tak przynajmniej mówią dziś ludzie w Yalim.

Ale Halil zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał.

11

Honorowe zabójstwa dokonywane są niemal wyłącznie przez muzułmanów. Jak się mają do islamu? Czy Koran nakazuje zabijać niewierne żony?

Odpowiedzi szukam w związku zawodowym imamów okręgu Diyarbakir. Wysoki jak brzoza szef związku Zahit Gifkuran tłumaczy, że mąż, który podejrzewa żonę o zdradę, musi udać się do domu z czterema mężami, którzy są godni zaufania. Jeśli złapią kochanków na gorącym uczynku, sąd wymierza dożywotnią karę domowego aresztu.

– W Koranie nie ma nic o karaniu śmiercią – mówi imam Gifkuran. Więcej nie ma nic do dodania, więc nasza rozmowa ma się ku końcowi. Tylko starutki imam siedzący w rogu sali chce coś dodać. Nazywa się Suleyman Baznabaz i niemal całe życie pracował w małej wiosce niedaleko Diyarbakir. – Każda kobieta wie, że może do mnie przyjść, jeśli czuje się zagrożona – mówi. – Jeśli jest w niebezpieczeństwie, próbuję rozmawiać z jej rodziną. Czasem wystarcza interwencja kogoś trzeźwo myślącego, by powstrzymać zbrodnię. Jeśli rodzina jest religijna, zawsze mnie posłucha.

– Co hodża ma na myśli?

– Dziewczyna uciekła z chłopcem. Zabijemy ją! – woła ojciec. A ja pytam: czemu ją za niego nie wydacie! Jego rodzina da wam dużo pieniędzy i trochę ziemi. Honor uratujecie, a za kilka lat wszyscy o tym zapomną. Wasz syn nie pójdzie do więzienia za zabójstwo. I oni się zgadzają. Inny wypadek: chłopiec wykorzystał dziewczynę bez jej zgody.

– Zgwałcił?

– Tak się mówi. Miała 13 lat, rodzina chciała ją oszczędzić, ale cała wioska już o tym mówiła. Mówię: wydajcie ich za siebie! Chłopiec nie pójdzie do więzienia. Dziewczyna też wyjdzie ze sprawy honorowo.

– Wydać? Za gwałciciela?

– Synku, ja jej w ten sposób uratowałem życie. I wiesz, co się okazało?

– Słucham, hodża?

– Oni się bardzo pokochali. Ona przychodzi do mnie i mówi: hodża, ależ jestem szczęśliwa. Zapomniała już o tym, co było.

– A czy bywa, że mediacja nie skutkuje?

– Był taki przypadek. Dziewczynę wykorzystał syn wuja, zaszła w ciążę. Zaprosiłem ją pod mój dach do czasu, aż się dogadają. Mieszkała pół roku ze mną i moją żoną. Powiedziałem rodzinie, że zezwalam na wzięcie drugiej żony. Że muszą tylko dogadać sprawy posagu. Chłopiec chciał ją wziąć, choć nie musiał. Był z bardzo bogatej rodziny. Jego ojciec mógł zapłacić odszkodowanie.

– I co się stało?

– Pierwsza żona zrobiła straszną awanturę. Pokaleczyła sobie twarz i powiedziała, że prędzej umrze. Rodzina dziewczyny nie chciała czekać, aż dziecko się urodzi. Włamali się do mojego domu, porwali ją i utopili.

12

Starszyzna rodziny Hatidże zebrała się, by porozmawiać o plotkach Abdullaha. Zdecydowali, że dziewczyna musi zginąć. Wpuściła go do pokoju czy nie, plotka zatoczyła już zbyt szerokie kręgi.

Ahmed był w wojsku. Nikt go nie poinformował. Na zabójcę wyznaczyli brata Hatidże, Metina.

Metin przyszedł wcześnie rano, gdy Hatidże doiła krowy. Podszedł od tyłu i chciał wbić nóż w szyję. Ale nie umiał. Miał dopiero 17 lat; zabijał wcześniej zwierzęta, ale okazało się, że zabić człowieka nie jest tak łatwo.

Hatidże się odwróciła i zobaczyła brata z nożem. Nie wiedziała, dlaczego przyszedł ją zabić. Ale kobiety w tym rejonie nie muszą znać powodu. Podobne obrazki znają od dziecka. Hatidże wiedziała, że jeśli wydali na nią wyrok, prędzej czy później zabiją. Uciekła tak, jak stała.

Biegła co sił do Diyarbakir. Przebiegła osiem kilometrów, sama nie wie kiedy. W mieście poszła na policję.

Policjant zapytał, co dokładnie zaszło.

– Mój brat chciał mnie zabić.

– Skąd pani to wie?

– Stał nade mną z nożem.

– Może akurat przechodził i potrzebował noża?

– Nie, przyszedł specjalnie po mnie.

– Czym pani mu zawiniła?

– Nie wiem.

– Jeśli nic pani nie zrobiła, na pewno pani nie zabiją – uśmiechnął się policjant i kazał Hatidże wracać do domu.

Całe szczęście, że Hatidże słyszała wcześniej o organizacji Kamer. Postanowiła ją odszukać.

To nie było łatwe. Nigdy nie poruszała się sama po mieście. Nigdy nie musiała odszukać żadnej ulicy ani organizacji. A pytanie kogoś o drogę mogło się źle skończyć. Wiejska kobieta w chuście sama na ulicy? To nie jest typowy obrazek.

Udało się. W siedzibie fundacji wolontariusze wysłuchali jej historii. Pomogli jej znaleźć schronisko dla kobiet i obiecali mediację.

13

Jeszcze niedawno honorowe zabójstwa uznawano za sprawy rodzinne, do których nie należy się mieszać. Ale przez Turcję przetoczyło się kilka kampanii medialnych. Plakaty zawisły w najmniejszych wioskach. Oprócz Kamer w samym Diyarbakir powstało koło trzydziestu organizacji pomagających kobietom. Dziś niemal każdy wie, gdzie się zgłosić w razie potrzeby.

Rząd próbuje też zmusić rodziny, by posyłały córki do szkół. Honorowe zabójstwa dotykają najczęściej dziewczyny bez wykształcenia. Te, które otarły się o szkoły, potrafią upomnieć się o pomoc. W akcji „wszystkie dziewczęta do szkół” pomagali nawet imamowie – w czasie piątkowego kazania zachęcali do edukowania dziewcząt.

Jednak rodziny, których honor został skalany, znalazły inne sposoby na oczyszczenie się.

Profesor Aytekin Siirz Uniwersytetu Dicle w Diyarbakir: – Zauważyliśmy, że w naszym regionie niebezpiecznie wzrasta liczba samobójstw wśród młodych dziewczyn. Na całym świecie chłopcy popełniają samobójstwa dużo częściej. A na wschodzie Turcji nagle zaczęło być inaczej. Zaczęliśmy przyglądać się tym przypadkom. W Mardin młoda żona strzeliła sobie w głowę. Po krótkim wywiadzie okazało się, że była leworęczna, a strzał padł z prawej strony. Po dłuższym, że zabił ją mąż. W innym wypadku kobieta strzeliła sobie w tył głowy.

– Jak to?

– Zabijali te dziewczyny, a potem zgłaszali samobójstwo. Albo wypadek. Pod miastem Van traktor przejechał dziewczynę. Wypadek – mówi rodzina. A jak jej zrobili obdukcję, okazało się, że ten traktor po niej przejechał co najmniej 40 razy.

Ays´e Gökkan jest kurdyjską dziennikarką i działaczką praw człowieka. W tym roku bada wszystkie samobójstwa młodych dziewczyn z Diyarbakir. – Badam taki przypadek: młoda żona, zanim została zabita, kilka razy przychodziła na policję. Mówiła: mąż chce mnie zabić. A oni ją odsyłali do domu. Po tygodniu już nie żyła. Patrzę w papiery: samobójstwo. Policjantom wygodniej tak wpisać, bo sami byli winni. Problem w tym, że oni też są z tego środowiska. Są w mundurach, ale w głowach mają to samo co mąż i brat takiej dziewczyny.

Ays´e Figen Zeybek z organizacji Kamer: – Przeciwnicy wejścia Turcji do Unii Europejskiej mówią: oni zabijają dziewczyny. Nie pozwólmy im wejść. A ja mówię: nic tak nie pomogło w naszej pracy jak perspektywa członkostwa. To pomogło uratować dziesiątki dziewczyn! Musimy wejść, żeby móc z tym skutecznie walczyć!

14

Semse uciekła do domu swojego gwałciciela Halila. Wiedziała, że rodzina będzie chciała ją zabić.

Szukała ratunku.

Jedni mówią, że Halil ją przyjął, bo nie miał wyjścia. Inni, że naprawdę ją kochał. Schował Semse w piwnicy, a jej braciom powiedział, że nie wie, gdzie jest. Wymyślił plan, który miał uratować ich oboje. Nocą wyprowadził Semse na pole. Chciał ominąć wioskę i dojść do szosy. Tam złapać stopa albo autobus do Mardin. Co dalej chciał zrobić Halil, nie dowiemy się już nigdy.

Jedni mówią, że wioskę obudził pies. Inni, że ktoś zobaczył cienie przemykające po polach. Jeszcze inni, że bracia Semse ukryli się wokół domu Halila. Coś może być na rzeczy, bo w środku nocy na polu zrobił się tłum. Ilu było ludzi, tego nie udało się ustalić nawet policji. Kto pierwszy rzucił kamień, też nie wiadomo. Wiadomo tylko, że zebrało się od 12 do 18 osób. Że kamienie rzucali mężczyźni i starsze kobiety, a między nimi kręciło się kilkoro dzieci.

Halil próbował osłonić Semse własnym ciałem. Zginął pierwszy.

Kiedy gniew minął, ludzie wrócili do swoich łóżek.

Rano żołnierze patrolujący teren znaleźli pośrodku pola dwa ciała leżące w stercie kamieni.

15

Semse Allak nie zmarła na polu. Gdy żołnierze odkryli jej ciało, jeszcze żyła. Straciła płód, była w śpiączce, ale żyła. Trafiła do szpitala w Diyarbakir, ale już się nie obudziła. Pochowały ją członkinie organizacji kobiecych. Nikt z rodziny nie zjawił się na pogrzebie.

W wiosce zapanowała zmowa milczenia. Dlatego nie udało się skazać winnych. Bracia Semse wciąż żyją w Yalim. Żona Halila dopiero w zeszłym roku wyprowadziła się do Stambułu.

Trzy lata po kamienowaniu w Yalim jadę porozmawiać z mieszkańcami wioski. Wioska to przedmieścia milionowego Mardin. Przy wjeździe stoi wielki gołąb z gałązką oliwną w dziobie.

Ludziom mówimy, że przysłała nas Unia Europejska i że chcemy zapytać o dolę Kurdów. Wolę nie ryzykować; kilku dziennikarzy pognali już z pięściami. A Unia budzi tu pozytywne skojarzenia.

Mężczyźni zapraszają na herbatę. Wszyscy mają kruczoczarne, gęste wąsy. Siedzimy na głównym placu wioski i słuchamy. W Yalim na 120 osób tylko 20, może 30 pracuje. Część wyłącznie latem, gdy są roboty w polu. Ale większość cały rok spędza w herbaciarni.

– Co zwykle robicie – pytam najmłodszych, na oko trzydziestolatków.

– No, siedzimy sobie. Pijemy herbatkę…

Turecki znają słabo, więc moja tłumaczka przechodzi na kurdyjski. Ożywiają się – wszyscy mieszkańcy wioski to Kurdowie. Ale nawet telewizji po kurdyjsku nie mogą obejrzeć, bo samorząd Mardin blokuje sygnał anten satelitarnych. – My rozumiemy po turecku. Ale nasze żony nie – mówią.

– Jakie jeszcze problemy mają żony? – pytam.

– Brak opieki lekarskiej. Lekarze nie mówią po kurdyjsku. Nawet napisy na lekach są wyłącznie po turecku.

– Nie mogą się w żadnym urzędzie dogadać…

– A przemoc? Zdarza się? – pytam kilkunastu kurdyjskich mężów. Zgodnie ze statystkami to oni najczęściej w Turcji biją żony.

Chwila konsternacji. – Co się dzieje w domach, to nie nasza sprawa – ucina jeden ze starszych. Zbieram się na odwagę i pytam, czy tragiczne wydarzenie sprzed trzech lat zmieniło coś w życiu wioski. Naradzają się, o jakie wydarzenie może mi chodzić. Zgadują, że o kamienowanie. – Nie, nic w wiosce się po nim nie zmieniło – ucina starszy mężczyzna.

Podobnie uważa nauczycielka tkactwa, która prowadzi warsztat na obrzeżach wioski. Rozmowa z nami to akt ogromnej odwagi. – W moim warsztacie pracują dziewczęta do zamążpójścia. Później to nie honor dla męża, żeby żona pracowała. Mają więc od 10 do 16 lat. Dzień po zabiciu Semse pomyślałam sobie, że to musi być dla nich trauma. Że muszę z nimi o tym pogadać.

– I co?

– Pytam delikatnie: pewnie jesteście w szoku. A moje dziewczynki: należało się, kurwie!

– Czemu tak myślą?

– Bo była samotna. Bo skoro ją zgwałcił, to na pewno go sprowokowała. Moje uczennice są przesiąknięte takim myśleniem.

– Coś się zmieniło od śmierci Semse?

– Ludzie się zamknęli w sobie. Cała Turcja mówiła o Yalim jako wiosce zabójców. To było pierwsze kamienowanie w Turcji od dziesiątek lat. Prasa pisała, że wszyscy mają tu krew na rękach.

16

Gdy Ahmed wrócił z wojska, Hatidże poprosiła wolontariuszki z Kamer, by z nim porozmawiały.

Ahmed nie chciał rozmawiać. Rodzina mu powiedziała, że jego żona uciekła z innym mężczyzną.

Gdy się dowiedział, że cały czas jest w schronisku dla kobiet, powiedział tylko: niech wraca.

I Hatidże wróciła.

Ojciec, matka i brat udawali, że jej nie znają. Byli pewni, że spała z Abdullahem. Nawet nie zapytali jej, jak było naprawdę.

Teściowie i starszyzna klanu kazała Ahmedowi zabić żonę. Ale Ahmed uwierzył Hatidże. Zbuntował się.

Stał się więc człowiekiem bez honoru. Z dnia na dzień piekarz przestał mu sprzedawać pieczywo, właściciel herbaciarni przestał go zauważać, a ludzie przestali odpowiadać na jego pozdrowienia.

– Jesteś, a jakby cię nie było – mówi dziś Ahmed. – Raz wszedłem do herbaciarni i sam nalałem sobie herbaty. Przyszedł pracownik i wylał mi ją na buty. Stare kobiety pluły na mój widok. Po chleb musiałem chodzić do miasta, osiem kilometrów. A moi bracia postanowili zabić mnie razem z moją żoną.

W tym samym czasie Abdullah prawie codziennie dzwonił do Hatidże i mówił, że będzie jego – jeśli nie na tym, to na tamtym świecie.

17

Ahmed i Hatidże postanowili nie czekać na rozwój wydarzeń. Organizacje kobiece znalazły im mieszkanie w Diyarbakir. Pożyczyli trochę pieniędzy, ale Ahmed szybko je oddał. Jest bardzo pracowity.

Kilka dni po przeprowadzce pojechali po ostatnie rzeczy do wioski. Hatidże pożyczyła od kogoś dyktafon. Czekała, aż zadzwoni Abdullah.

Zadzwonił. Opowiadał, w jakich pozycjach będzie jej używał. Mówił, że jest dziwką i że każdy może ją mieć.

Hatidże go podpuściła. – Dlaczego mówisz ludziom, że ze mną spałeś? Nigdy cię nie wpuściłam do pokoju! – powiedziała. Abdullah się roześmiał. – I co z tego? Ciebie zabiją, a ja będę żył. Jeśli zechcę, zabiją też twojego ojca i matkę – mówił.

Następnego dnia Hatidże skopiowała taśmę. Ahmed wysłał kopie rodzicom swoim i swojej żony.

Kilka dni później zadzwonili na komórkę, żeby ich przeprosić. Powiedzieli, że mają wracać do wioski; że wszystko już jest jasne.

Ale Hatidże i Ahmed nie chcieli już mieszkać w swojej rodzinnej wiosce. Od tamtej pory żadne z nich nie rozmawiało ze swoją rodziną.

Tylko Abdullah do dziś tam mieszka.

18

Dziewczyna w białej sukni stoi na środku sceny. Patrzy ze smutkiem na publiczność i na postaci, które ją otaczają. Co chwila któraś z nich wychodzi na środek i mówi.

Dziewczyna w bieli to Semse Allak. Właśnie wróciła z zaświatów i słucha swoich prześladowców.

– Córeczko, czemu cię nie uratowałam! – biadoli matka. – Wierz, że chciałam! Nie pozwoliły mi nasze stare tradycje. Nie pozwolił strach, że mnie też mogą zabić!

– Siostro, nie myśl, że jestem złym człowiekiem – kaja się brat. – Zabiłem cię, bo musiałem. Bo byliśmy zbyt biedni, żeby zapłacić za nasz honor. Nawet w więzieniu zobaczyli, że mam dobre serce. Dlatego mnie wypuścili…

Brata zagrał reżyser i scenarzysta Mehmet Sait Alpaslan. Objechał on z aktorami cały wschód Turcji. Sztukę o Semse często grali w małych miasteczkach. – Publiczność dzieli się na dwie części. Część klaszcze, gdy matka krzyczy: „Zabić ją! Zasłużyła na śmierć!”. Są i tacy, co klaszczą i gwiżdżą w trakcie kamienowania. Ale najważniejsze, że zdecydowana większość klaszcze, gdy imam mówi: „Dajcie im żyć. Allah zabrania zabijać”.

Źródło: Duży Format / na stronie gazety wyborczej

Siła plotki jest niesamowita. Wioski mają to do siebie że ludzi tam mało, i pracy, a ludzie zajmują się uprawą ziemi. Lub są bezrobotni i nic nie robią poza wlewaniem w siebie czerwonego trunku. Na Polskiej wsi również bywają absurdalne plotki i glosy o innych, a to że ona spała z tym i z tym, a to że ona jest w ciąży, podczas gdy sprawy mają się zupełnie inaczej. Nie wiem do czego to zakwalifikować, czy to GŁUPOTA ludzka, czy to natura już taka człowieka? Bleee…

Wrzesień 5, 2007 - Posted by | Inne

1 komentarz

  1. Mówi się wysoki jak brzoa a głupi jak koza.
    Napiszcie do kogo najbardziej to pasuje

    Komentarz - autor: brzoza | Wrzesień 12, 2007


Sorry, the comment form is closed at this time.

%d blogerów lubi to: