Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

Wywiad z Frankiem, siedział w Białoruskim więzieniu

„[…] Rozmowa młodym białoruskim opozycjonistą Frankiem Viacorką, który kilka dni temu wyszedł z więzienia”

Franek, bałeś się?

– Strasznie, najbardziej w autozaku. To taka wielka blaszana więźniarka, którą milicyjny konwój rozwozi kryminalistów i politycznych po mińskich więzieniach. Najpierw siedziałem w milicyjnym areszcie, sam w zimnej celi małej jak karcer. Bałem się, bo nie wiedziałem, co mnie czeka. Czułem, że jeszcze dwa, trzy dni i zdechnę albo zwariuję. O pierwszej w nocy przyjechał autozak. W środku są małe metalowe boksy, pół na pół metra, bez okienka i światła. Siedzisz tam, nic nie widzisz, tylko słuchasz. Trzaskają bramy: jedna, druga, trzecia, i domyślasz się, że może to Waładarka, najsłynniejsze więzienie w centrum Mińska. Wyciągają kryminalistów, krzyki, bicie. Jedziemy do następnego więzienia. Słyszę, jak kolega obok prosi, żeby pójść do toalety. Milicjanci śmieją się, wywlekają go z boksu i biją. Wiedzą, że nic im nie grozi. Chłopak krzyczy. W więźniarce jesteś dla nich pospolitym przestępcą, kryminalistą. Mogą cię bezkarnie bić, nawet jak zabiją, to coś wymyślą.

Ciebie też bili?

– Nie, bo byłem cichszy niż trawa. Nie należy nic mówić, prosić. Jak krzyczą – milczeć. To jedyny sposób.

A w tym milicyjnym karcerze?

– Też nic nie mówiłem. Po prostu siedziałem.

Całość ->

Sierpień 19, 2007 - Posted by | Kątem oka

Sorry, the comment form is closed at this time.

%d bloggers like this: