Dziwny jest ten świat

… to mało powiedziane ! ;-)

NARCYZM

Jak podaje wikipedia wyróżnia się dwa typy narcyzów:

  • Pierwszy z nich to osoba niepewna. Spojrzenia innych po prostu ją paraliżują, czuje się ciągle obserwowana, lecz jest to dla niej niekomfortowe. Każda krytyka jest dla niej klęską.
  • Drugą grupę osób narcystycznych stanowią ludzie, którzy są pewni siebie i nie przejmują się zupełnie opiniami innych. Prezentują się jako wyraźnie wyższościowi, mają skłonność do mimowolnego poniżania innych ludzi i dawania innym do zrozumienia, że są gorsi.

Powiedziałbym że te opisy są skrótowe, ale powinno się dać określić jakiego rodzaju narcyzm panuje u ciebie czytelniku. Niestety ale wygląda na to że w sumie każdy człowiek jest któregoś rodzaju narcyzem. Można by zadać pytanie skąd to się u mnie wzięło? Na stronie wikipedii napisali:

[...] “W tym sensie można wyróżnić dwa rodzaje narcyzmu: narcyzm pierwotny i narcyzm wtórny. Narcyzm pierwotny jest stanem małego dziecka, w którym popędy są nieukierunkowane i nie nastąpiła jeszcze kateksja obiektu. Ten stopień narcyzmu charakteryzuje wszystkich ludzi.”

tutaj napisali tak:

“Narcyzm pierwotny w klasycznej psychoanalizie jest to wczesne stadium rozwoju, podczas którego libido jest całkowicie zainwestowane w ja lub w ego, lub też, prościej, w ciało. Nowo narodzone dziecko, narcyz pierwotny, nie postrzega jeszcze swojej matki jako odrębnego bytu, a co za tym idzie, myli uzależnienie od matki, która natychmiast zaspokaja wszystkie jego potrzeby, z własną omnipotencją. Od urodzenia musi upłynąć kilkanaście tygodni, zanim dziecko dostrzeże, że źródło potrzeb znajduje się wewnątrz, zaś źródło ich zaspokajania na zewnątrz ja. Stadium to uważane jest za normalne u bardzo małych dzieci, jeśli zaś utrzymuje się w okresie dorosłości, jest zazwyczaj uznawane za nerwicę, charakteryzującą się miłością do samego siebie, która przewyższa, jeśli nie wyklucza, miłość do innych.”

… “jest stanem małego dziecka” czyli zaczęło się gdy byliśmy mali…

Dziecko przechodzi także fazę rozwoju, w którym pojawiają się uczucia omnipotencji i wszechwładzy. Wg. Stephena Johnsona związane jest to ze skokiem rozwojowym w okresie początków chodzenia, mówienia i rozwijania się nowych form myślenia (myślenie przedoperacyjne). W tym okresie może nastąpić tak zwany “uraz narcystyczny” - podkopanie poczucia wartości bądź to przez nadmierne podkreślanie ułomności, niedoskonałości i ograniczeń dziecka, bądź też poprzez narcyzowanie, czyli nadmierne chwalenie, przypisywanie nieproporcjonalnie pozytywnych umiejętności itp. Oba style wychowania prowadzą do wytworzenia się urazu narcystycznego i fiksacji.

Myślę że bardzo trafnie Johnson określił źródło. W początkowym okresie kiedy rozwijało się u nas chodzenie, mówienie, myślenie, czyli w wieku dziecięcym kiedy dziecko jest pod silnym wpływem rodziców, uczy się od nich, obserwuje wnikliwie, to wtedy właśnie zapewne całkiem nieświadomie kształtują swojego małego narcyza. Jak pisze poprzez nadmierne podkreślenie ułomności czy inne jak np wychwalanie…

“Wiesz zawsze byłeś dziwakiem, nigdy niczego nie osiągniesz”
albo
“Córuś jesteś mądrzejsza od tych dzieci, nie baw się z nimi, oni są przecież głupi”

Rodzice lubują się w wychwalaniu swojego dziecka, jakie to ono jest naj naj naj. Albo kiedy pojawia się dwójka dzieci, istnieje możliwość że jedno z nich będzie faworyzowane przed drugim co może znacząco się odbić na obydwu dzieciach znacznie.

Narcyzm ma kilka specyficznych dla siebie elementów. Chociaż możemy go niekiedy utożsamiać z egoizmem, to jednak to drugie pojęcie nie wyczerpuje znaczenia narcyzmu. Osoby narcystyczne są skoncentrowane na sobie, ale niekiedy jest to powodem ich znacznego cierpienia, gdyż po prostu nie są zdolne do “wyjścia poza siebie”, “zapomnienia o sobie”, pełniejszego skoncentrowania się na drugim człowieku. Osoby te cierpią też znacznie z powodu swojego stanu i niemożności jego zmiany. Jest to związane z tym, że własna osoba staje się obiektem na który jest skierowane nie tylko libido (czyli zainteresowanie, ciekawość, miłość, pragnienie nieustannego kontaktu z własną osobą) ale także destrudo - agresja, sadyzm itp. Stąd sile wahnięcia samopoczucia - od miłości i samouwielbienia, do samoponiżenia, myśli samobójczych, depresji narcystycznej, poczucia niższości itp.

kiedy już nie jesteśmy mali…

“Narcyzm wtórny to w klasycznej psychoanalizie miłość do samego siebie, która jest efektem wycofania libido z obiektów i osób oraz zainwestowania go w samego siebie. Narcyzm wtórny jest „próbą uśmierzenia bólu związanego z zawiedzioną miłością [do obiektu]” oraz pokonania wściekłości dziecka na tych, którzy nie reagują natychmiast na jego potrzeby, lecz odpowiadają na potrzeby innych, co wytwarza w dziecku wrażenie, iż zostało porzucone: „odrzucona miłość zwraca z powrotem ku ja jako nienawiść”. Z narcyzmem patologicznym, który „nie może być po prostu uznany za fiksację na poziomie normalnego prymitywnego narcyzmu”, mamy do czynienia dopiero od momentu, gdy rozwój ego pozwala na odróżnienie samego siebie od otaczających obiektów.
Pacjent – narcyz wtórny skarży się na niezadowolenie i poczucie bezsensu życia. Doświadcza poczucia pustki, depresji, charakteryzuje się niestabilną samooceną i brakiem umiejętności współżycia z innymi. Nie potrafi przeżywać żałoby i unika bliskich związków. Fantazjuje o własnej omnipotencji i wierzy w swoje prawo wykorzystywania innych do zaspakajania własnych potrzeb. Pragnie być podziwiany, ale tych, którzy go podziwiają, traktuje pogardliwie. Jego poczucie godności zależy od wsparcia i akceptacji osób podziwianych. Pomimo że odnosi sukcesy, życie wydaje mu się bezwartościowe.”

Osoba narcystyczna głownie skoncentrowana jest na sobie. Najpierw swoje zachcianki, na końcu innych. “Moja matka / mój ojciec, byli bardzo opiekuńczy, zajmowali się mną, ratowali w trudnych chwilach, podejmowali za mnie decyzje, o nic nie musiałem się martwić, niczego mi nie brakowało, żyłem w swoim świecie. Kiedy przyszła pora, albo raczej kolej rzeczy potoczył się tak że zostałem bez matki i ojca, bez moich służących, stała się niesamowita rzecz, zobaczyłem innych ludzi. I powiedziałem do siebie: Boże! dlaczego przytrafiają mi się te wszystkie okropności?” To przykład ale taki to jest szok kiedy wyzwolisz się spod jarzma rodziców. Klapki na twoich oczach lekko się otworzą. Jednak najgorszą rzeczą w tym wszystkim jest to że gro ludzi nigdy nie wychodzi spod skrzydeł rodziców, a nawet gdy wyjdą znajdą sobie inne skrzydła i nigdy im się nie otworzą oczy! Bardzo dużo ludzi nie wie bądź nie zdaje sobie sprawy z narcyzmu. Ludzie nie zdają sobie sprawy tego co czynią swoim dzieciom. To przechodzi z pokolenia na pokolenie. Można by powiedzieć co w tym złego? Jeśli zadajesz takie pytanie to twoje klapki nigdy się jeszcze nie otworzyły.

Osoby silnie narcystyczne mogą niekiedy przeżywać stany, w których czują się jakby były za murem lub szybą oddzielającą ich od innych ludzi, bądź mieć wrażenie, że inni są jak postacie z wyświetlanego filmu. Nie są to jednak przeżycia psychotyczne, lecz metaforyczny opis wrażeń, jakich doświadczają w kontakcie z innymi ludźmi. Te wrażenia dobrze ukazują, że gdy libido nie jest skierowane do obiektów zewnętrznych, to te obiekty tracą dla podmiotu wrażenie realności (np. pacjentowi wydaje się, że wszystko jest grą komputerową lub filmem. (Beletrystyczny opis takiego stanu zobacz: Kurt Vonnegut, Śniadanie mistrzów). Tym samym ludzie i relacje z nimi tracą dla narcyza na znaczeniu, dlatego zachowania osób narcystycznych możemy określać jako egoistyczne, nie biorące pod uwagę innych ludzi i często idące w parze z niezrozumieniem innych, brakiem empatii.

W gazecie napisali:

“Jaka więc jest matka w moim wieku? Jest nieszczęsnym potworem. Długi majowy weekend spędza na działce. Ponieważ mąż nie naprawił kosiarki, strzyże trawnik nożyczkami, narzekając na swój los, podczas gdy ojciec pije piwo i ogląda mecz w telewizji. Córce ma za to do zaofiarowania szereg rad. Jak żyć, jak pracować, co myśleć, czego chcieć. Chcieć oczywiście tego, co wszystkie. Dobrego męża, dobrej pracy, ślubu w białej sukience. A na weselu koniecznie muszą być: wujek, ciocia i babunia. Chociaż od święta matki stają się najbliższymi przyjaciółkami, dzielnymi wzorami na całe życie i Bóg wie kim jeszcze, to na co dzień są dobrze znanymi typami. Nadopiekuńcze, wtrącające się, wszystko wiedzą lepiej i same perfekcyjnie się umartwiają.”

Wypowiedź na forum psychologicznym, w temacie poświęconym narcyzmowi:

“Chory narcysta np moze panicznie sie bac okazac swoje slabosci, bo za malego zostal wytresowany do tego ze okazywanie slabosci jest zabronione. Jego matka bowiem nie znosila dziecka slabego, potrzebujacego jej opieki - dziecka ktorym nalezy sie zajc, pomoc mu - matkowac mu.
Dziecko wiec staje sie grzeczne dla matki i przestaje okazaywac swoja slabosc, swoje zranienia, bo wtedy byloby niewygodne dla matki.
Bo gdyby bylo prawdziwe, to matka by go zwrzeszczala, odrzuciala, pobila, wysmiala, zostawila itp….
Gdy nikt temu dziecku wtedy nie da w jakis sposob znac, ze jest ranione, to takie dziecko nie bedzie mialo innej mozliwosci, jak przejac poglady matki (internalizacja, introjekcja), ze okazywanie slabosci, robienie bledow, nie wiedzenie czegos itp, jest czyms zlym.
Gdy juz dziecko przejmie te poglady matki, to te poglady nie stosuje tylko do oceniania innych, ale tez do oceniania siebie samego (-> ta wiecznie karcaca matka w glowie)

Chory narcysta zyje wiec wiecznie z batem w swojej glowie. I zeby ten bat go nie bil - jak kogos w deprescji - zaczyna idealizowac siebie, a wszystkie swoje negatywy (prawdziwe, czy mamusiowe) projektuje na innych ludzi.
Dlatego z rasowymi narcystami tak ciezko jest wytrzymac. Bo im sie wydaje ze oni zawsze sa w porzadku (wobec wymagan tej chorej matki w glowie), a ze tylko inni sa beznadziejni i do niczego.
Narcysta jest takim nowym wcieleniem swojej matki terorystki, jej idealna kopia - innym dowala w idenyczny sposob, w jak on byl kiedys krzywdzony przez swoja matke.

Np, gdy matka lubiala dziecko nigdy nieplaczace, to pozniej, jej dorosle dziecko, swoj bol bedzie juz umialo ukryc przed soba i swiatem, ale bedzie pogardzac lzami innych ludzi, ktorzy maja wewnetrzna wolnosc, zeby plakac.

Typowe dla rasowych narcyzow jest to ze nie znosza, nie toleruja spontanicznych uczuc u innych - cos na zasadzie: “ja tak nie moge, to tobie tez zabronie”

Rasowy narcysta moze odnosic tylko sukcesy, bo przeciez jego matka potrzebowala wygodnego dziecka, ktore nigdy nie ma zadnych problemow, ktore jest zawsze zwycieskie, ktore prestuje, ktore nic od niej nie wymaga, jest samowystarczajace pod kazdym wzgledem -> grzeczne dla niej

Tylko ze takie zycie to oczywiscie jedna wielka mekola. Narcysta “leczy” wiec swoje emocjonalne wykastrowanie, poprzez wyzywanie sie na innych. Ci inni sa wiec zawsze wszystkiemu winni - chory narcysta jest przeciez zawsze grzeczny.
Ci inni popelniaja bledy - narcysta bledow nie popelnia, zeby tej mamusi w glowie nie doprowadzic do wscieklosci.
Itp itd
Wiec bycie rasowym narcysta to ciezka sprawa, bo 24 godz na dobe, 7 dni w tygodniu, trzeba byc “silnym” dla tej okrunej mamusi w glowie, ktora najmniejszego potkniecia nie wybaczy.
I najgorsze co mozna dac narcyscie, to empatie. Bo rasowy narcysta odbiera empatie dla jego falszywego Ja jako slabosc, glupote, pretekst zeby komus na glowe wskoczyc i go zmielic i w ten sposob podbudowac swoja “wspaniala” fasade dla “kochanej mamusi”

jeszcze to:

http://www3.uj.edu.pl/alma/alma/45/01/18a.html
FRAGMENTY w krorych staralam sie ominac wielkosciowy jezyk psychoanalizy:

“Narcystyczne zaburzenia osobowości (NZO) mają kilka charakterystycznych cech. Po pierwsze patologiczną miłość do samego siebie, która wyraża się w ekstensywnym skoncentrowaniu na sobie samym i odnoszeniu wszystkiego do siebie. Pacjenci ci również przejawiają nastawienie wyższościowe wyrażające się tendencjami ekshibicjonistycznymi, dążeniem do górowania nad otoczeniem, nonszalancją oraz rozbieżnością pomiędzy nieopanowanymi ambicjami a tym, co mogą rzeczywiście osiągnąć. Ich wyższościowość znajduje często wyraz w infantylnym systemie wartości - atrakcyjność fizyczna, władza, bogactwo, ubiór, maniery i tym podobne. Ci z nich, których charakteryzuje wysoki poziom inteligencji, mogą używać jej jako podstawy do intelektualnej pretensjonalności. Po drugie jest to patologiczna miłość do obiektu, polegająca na nadmiernej i wszechogarniającej zawiści świadomej i nieświadomej. Pacjenci ci korzystają również z dewaluacji usiłując bronić siebie samych przed potencjalnym uczuciem zawiści. Świadomie manifestuje się ono jako brak zainteresowania innymi, ich pracą i zajęciami oraz różnym stopniem pogardy dla innych. Ponadto patologiczna miłość obiektualna manifestuje się niezdolnością do bycia zależnym od innych. Pacjenci tacy wydają się nieświadomie traktować innych najpierw jako idoli - a następnie jako wrogów lub też głupków. Jak można się spodziewać pacjenci ci niezdolni są do empatyzowania z innymi albo angażowania się w związki emocjonalne.

Po trzecie jest to nadmierna zależność od pochwał ze strony innych bez towarzyszącego jej uczucia wdzięczności. Pochwały te traktowane są jako coś należnego zamiast stawać się źródłem zadowolenia. Pacjenci ci są płytcy emocjonalnie, szczególnie w relacji z innymi. Stany wielkościowe występują naprzemiennie z poczuciem małej wartości własnej i brakiem poczucia bezpieczeństwa stwarzając wrażenie, że ci pacjenci odczuwają albo wyższość nad otoczeniem albo zupełną bezwartościowość. To, czego boją się najbardziej, to bycie przeciętnymi albo „średniakami”. Z wszystkich tych cech wielkościowość jest najbardziej charakterystyczna dla patologicznej miłości do siebie samego.

Ponadto chorzy są niezdolni do doświadczania zróżnicowanych postaci depresji (takich jak wyrzuty sumienia, smutek czy wgląd we własne stany psychiczne), obecne są u nich ostre wahania nastroju często powodowane niepowodzeniem wielkościowych usiłowań czy też prób zdobycia uznania ze strony innych, albo będących następstwem krytyki. Zazwyczaj samoocena u tych osób jest regulowana raczej przez wstyd, niż poczucie winy. Dominuje stan pustki lub samotności, a życie jest odczuwane jako pozbawione znaczenia. Zdolność do uczenia się od innych jest osłabiona. Pacjenci ci wykazują niewielkie zainteresowanie dla wartości moralnych, estetycznych czy też intelektualnych; ich systemy wartości są dziecinne i obliczone na ochronę ich dumy i samooceny. Ich nieprzeciętne uzależnienie od zewnętrznego uznania odbija niebezpośrednio niedojrzałe funkcjonowanie ich superego. W wypadku najniższego poziomu funkcjonowania (najgłębszej patologii) pacjenci wykazują w społecznych interakcjach wykazują brak kontroli impulsów, nietolerowanie lęku, poważne upośledzenie zdolności do sublimacji i dyspozycję do reagowania eksplozjami złości lub zaburzeniami paranoidalnymi.

Kiedy człowiek uświadomi sobie już że jest takim narcyzem, może coś z tym zrobić. Być może dobrze jest obserwować siebie kiedy stosujemy metody ojca czy matki. Przykładowo lubię być wychwalany, i całkiem [nie wiem kiedy] doprowadzam do tego aby inni mnie chwalili. Kiedy zdajesz sobie z tego sprawę i zauważasz takie rzeczy u siebie, wtedy raczej jesteś na dobrej drodze bo możesz to zmienić i tak nie postępować. Może wtedy warto zwrócić uwagę do zmiany siebie.

Linki:

Uwięziony w lustrze

Narcystyczna rodzina

prawdopodobnie więcej znajdziesz po tagu “narcyzm

Brak komentarzy »

Do tego wpisu nie dodano żadnych komentarzy.

Dodaj komentarz