Zdradzony przez ojca
Taki tytuł nosi książka którą zamierzam kupić i przeczytać. Podobna do książki “Żelazny Jan”.
O książce:
Od Autora
Motywacją do napisania tej książki jest chęć przyjścia z pomocą mężczyznom, mnie samego nie
wyłączając.
Losom mężczyzn przyglądam się od lat z perspektywy gabinetu psychoterapeuty, ale jestem
pewien, ze dzięki temu dostrzegam lepiej to, co dzieje się dziś z mężczyznami w ogóle.
W wyniku gwałtownych zmian w naszej kulturze i obyczajowości, mężczyźni są nie mniej
zagubieni i przeciążeni niż kobiety. W książce mówię o niektórych przyczynach tego zagubienia, z
których najważniejszą jest załamanie procesu przekazu pozytywnego wzorca męskości pomiędzy
ojcem a synem.
Nie jest to książka napisana przeciwko kobietom. Coraz częstsza nieobecność ojców w
rodzinach to fakt dokonany, przed którym matki są stawiane i muszą jakoś sobie z tym po radzie. Z
pewnością radzą sobie najlepiej, jak mogą Należy im się hołd i wdzięczność za to, ze biorą na siebie
odpowiedzialność za porzuconych synów, ratując im życie i umożliwiając psychiczne przetrwanie.
Niestety, mimo największych starań i najlepszych chęci, nie są w stanie zastąpić synom ojców.
Ta książka nie została napisana przeciwko komukolwiek. Jej celem jest ostrzeżenie przed
negatywnymi psychologicznymi i obyczajowymi konsekwencjami nieobecności ojca w rodzi nie
Mam nadzieję, ze okaże się ona pomocna zarówno mężczyznom, którzy chcą lepiej zrozumieć
siebie, jak i kobietom, które chcą lepiej zrozumieć mężczyzn.Wojciech Eichelbcrger
Jedna z recenzji:
Jeśli masz problemy z samodzielnością, wyrwaniem się z domu rodzinnego lub nie potrafisz odnaleźć w sobie pierwiastka męskiego koniecznie przeczytaj tą książke. Daje do myślenia, tłumaczy procesy zachodzące w rodzinie, pokazuje co warto zrobić aby stać sie dorosłym spełnionym mężczyzną.
link


![casiopea [pl] casiopea [pl]](http://motyl.files.wordpress.com/2009/02/cassexperiment.jpg)


Ta książka – zamiast nieść przebaczenie i odpuszczenie – niesie momentami wzmocnienie zawziętości i złości na ojca.
Autor nie potrafi patrzeć z szerszej perspektywy na
Przesuwa odpowiedzialność za swoje problemy POZA NAS, na jakąś inną, zewnętrzną osobę, i jeszcze każe nam wierzyć że to inni są odpowiedzialni za nasze cierpienia. Sami wybraliśmy takie życie i musimy z nim żyć.
co z nim zrobimy – tak będziemy żyć.
Możemy albo kisić to w sobie, albo uzdrowić i uwolnić się.
Jest takie mądre powiedzenie – gniew jest jak gorący płaszcz który bardzo chcielibyśmy komuś narzucić na plecy…ale finalnie to MY umieramy z gorąca…
Odpuszczenie, wybaczenie i zrozumienie – to najlepsze lekarstwo. A nie rozpamiętywanie naszej niedoli.
No dobra , ale jednak związek z rodzicami w wielkim stopniu nas ukształtował.Jeśli nie zdamy sobie z tego sprawy to nie będziemy potrafili”wziąć rzycia w swoje ręce” i ukształtuje nas “żle”tym bardziej że dziecko nie jest w stanie ocenic zachowania rodziców, często jest ono takie jakie byc powinno.Śmieszy mnie troche takie rzyczeniowe podejście ignorujące nasze “uwarunkowania” lat wcześniejszych.
Książki jeszcze nie czytałem, zobaczymy co tam ciekawego znajdę! W planach mam podzielenie się skarbem ;]
Oki doki, tak czy siak każdy wyciąga z każdego źródła tyle ile może i na swój własny sposób, jeden wyciągnie złoto drugi glinę. Ciekawe co ja wyciągnę, może kota?
Anonim :
Nie mówię nigdzie by ignorować uwarunkowania.
Chodzi mi o to by się w nich nie umacniać!
Trzeba pracować nad swoim sposobem myślenia, nad błędnymi wzorcami zachowań.
Noszenie w sobie złości na ojca i powtarzanie sobie :jestem skrzwdzony, etc – nie jest działaniem konstruktywnym, ale prostą drogą do frustracji, użalania i kiepskich układów rodzinnych.
Lepiej być szczęśliwym i wybaczającym – czy nieszczęśliwym i mającym rację (we własnym mniemaniu), wiecznie pokrzywdzonym człowiekiem ?
Jak stać się szczęśliwym i wybaczającym?
1. Odpuścić sobie przekonanie że jest się ofiarą, pokrzywdzoną i mającą słuszne prawo do domagania się zadośćuczynienia – ponieważ takie nastawienie rodzi tylko jeszcze więcej frustracji i pragnienie zemsty.
To zadziwiająco łatwe, jak już się zacznie :)
2. Wybaczyć. Ludzie z silnym ego nie potrafią czasem odpuścić i powiedzieć : Ok, ty też miałeś swoje powody. Akceptuję cię takim jakim jesteś i nie chcę cię już zmieniać. Nie mam do ciebie żalu.
Akceptacja odmienności innych ludzi, tego że naszych poglądów nie musi podzielać cały świat też jest ważnym elementem uzdrowienia relacji.
3. Koniec roszczeń. Dość postawy :ty mi coś musisz gwarantować, ty mi coś musisz dać a jak nie to ja się…obrażę? Porzucenie tej postawy = nazywa się dorosłość.
4. Dostrzec to co inni mają pozytywnego i na to także zwracać uwagę, doceniać.
6. Pozwolić innym życ tak jak chcą i pozwolić na to…sobie.
Im mniej jesteśmy surowi wobec siebie, tym łatwiej nam będzie odpuścić innym.
:)
7. Dostrzec że krzywda którą – jak wierzymy – ktoś nam zrobił, jest teraz tylko w nas. I nasza wola trzyma ją w naszym sercu, MY podtrzymujemy zranienie, krzywdząc się sami , dusząc się w bólu. A po co?
pozdrawiam!
co zrobić jak stanę oko w oko z psychopatą, co zrobić jak zabije mi dziecko, wybaczyć?
Czy to New Age?
Moim zdaniem ta książka nie wnosi nic wartościowego. U siebie na blogu napisałam niedawno subiektywną recenzję tej książki:
http://www.superkid.pl/blog/rodzice-i-dziecko/zdradzony-przez-ojca-czyli-klatwa-pokolen
A mi się książka bardzo podoba i właśnie według mnie wartościowa. Wiele rzeczy niej dostrzegłem. A ta “klątwa pokoleń” w miom przypadku istnieje (oczywiście nie z wszystkimi rzeczami zawartymi w tej książce się zgadzam). Wiadomo, że nie trafi ona do wszystkich.
Dzięki niej lepiej rozumiem wiele spraw dotyczących mnie, oraz swojego zachowania. Zawsze trzeba starać się zmieniać na lepsze… :)
POzdrawiam